Reklama

Wiara

Muzyka to sens życia

Miał wszystko – wspaniałą rodzinę, talent i uznanie. Alkohol zaprowadził go na ulicę i stracił wszystko. Oprócz wiary i miłości do muzyki.

2026-04-21 13:20

Niedziela Ogólnopolska 17/2026, str. 72-73

[ TEMATY ]

muzyka

Archiwum Dariusza Żurańskiego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dariusz Żurański pochodzi z katolickiej rodziny z Łężycy k. Zielonej Góry. Dziadek podarował mu mały akordeon guzikowy. – Dziadek Marian był samoukiem. Grał trochę na akordeonie, trochę na skrzypcach. Swoją wielką miłość do muzyki przelał na mnie. Pierwsze kroki w muzyce stawiałem pod jego okiem. Później uczęszczałem do Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Zielonej Górze w klasie akordeonu – opowiada pan Dariusz. Muzyka stała się jego pasją. Obok wiary jest drugim skrzydłem, które niesie go przez życie.

Chciałem grać przeboje

Reklama

Swoje umiejętności miał okazję udoskonalać w różnych miejscach, m.in. w Społecznym Ognisku Artystycznym, gdzie grał w kwintecie akordeonowym. – To była wielka frajda grać razem z nauczycielem, który był dla mnie autorytetem. Występowaliśmy najpierw w Zielonej Górze, a później nawet w Niemczech. Byłem również członkiem kapeli Lubuskiego Zespołu Pieśni i Tańca w Zielonej Górze, z którym koncertowałem w wielu krajach Europy. W tym wszystkim łączyłem wiele obowiązków, poza występami wciąż uczęszczałem do szkoły muzycznej, kontynuowałem też naukę w szkole podstawowej. Intensywnie ćwiczyłem grę na akordeonie, bo chciałem grać wielkie przeboje! – śmieje się Dariusz. Jak mówi, sam talent to jakieś 10% sukcesu. Reszta to ciągła praca oraz wiele wyrzeczeń. Wiedzę na temat kościelnej muzyki organowej pogłębiał w Diecezjalnym Studium Organistowskim przy Instytucie Filozoficzno-Teologicznym im. Edyty Stein w Zielonej Górze. Przez wiele lat występował również jako muzyk rozrywkowo-estradowy na mniejszych i większych scenach w Europie. – W tym roku w czerwcu kończę 50 lat i wiem, że można grać jeszcze lepiej. Wszystko w życiu „zawsze można lepiej”. Toteż budzą się we mnie jeszcze większe ambicje i coraz większa motywacja do osiągania wyższych celów. Mam wiedzę, ale wciąż jeszcze jestem jej ciekawy i głodny, bo muzyka to temat rzeka, takie neverending story – dodaje muzyk.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ciągle byłem zajęty

Muzyka, jak mówi Dariusz, dała mu bardzo dużo dobra. Dzięki niej zawarł wiele znajomości, poznał wielu znanych ludzi. Dzięki niej ma pozytywne nastawienie do życia, świata i drugiego człowieka. „Gdzie słyszysz śpiew, tam idź, tam dobre serca mają. Źli ludzie, uwierz mi, nigdy nie śpiewają”. To sentencja, którą zapamiętał, i jak mówi, która się sprawdza, nawet patrząc przez pryzmat jego osoby. – Wiele razy z wielką radością grałem na balach charytatywnych czy na festynach parafialnych. W ten sposób mogłem dołożyć swoją cegiełkę, by pomóc innym – mówi pan Darek. Dziś to on potrzebuje pomocy. Bo jego historia, oprócz muzycznych wzlotów, miała również swoje życiowe upadki. Jako zawodowy muzyk był gościem we własnym domu, a cierpiała na tym jego rodzina. – Wiecznie jeździłem na nagrania. Ciągle byłem zajęty, bo albo pisałem teksty, albo budowałem aranżacje, albo byłem na próbie, albo gdzieś w trasie koncertowej – ciągle gdzieś. To wpływało na to, że zaniedbywałem swoją rolę męża i ojca – zauważa. Ale była jeszcze jedna rzecz. Alkohol.

Sztuczny regulator

Reklama

Jako muzyk prowadził swoją działalność gospodarczą. Muzyka była dla niego nie tylko pasją, ale również źródłem utrzymania. Żył w wielkim napięciu, stresie. To wszystko musiał, jak mówi, jakoś rozładować. Wybór padł na alkohol, bo dawał „luzik”. – Zdrowy człowiek, gdy ma jakiś problem, jest zdenerwowany, to np. pójdzie z psem na spacer, weźmie książkę, różaniec albo pójdzie do kościoła. W ten sposób reguluje swoje emocje – zauważa pan Darek. – Alkohol jest sztucznym regulatorem emocji. Idziesz do sklepu, kupujesz porcję i po 15 minutach widzisz świat w zupełnie innych barwach. Nie masz żadnych problemów – oczywiście tylko na chwilę. Jestem po pięciu zamkniętych terapiach odwykowych i jestem zdiagnozowanym alkoholikiem. Cierpię na śmiertelną i bardzo podstępną chorobę. Można ją przytłumić, ale do końca życia trzeba się pilnować, żeby nie było jej nawrotu. To wszystko jest możliwe, o ile człowiek sam przed sobą się przyzna i uświadomi sobie, że jest alkoholikiem. Niektórym udaje się to jeszcze za życia. To są szczęśliwcy. I ja do nich należę – przyznaje mężczyzna.

Skradziony instrument

Z powodu alkoholu rozpadło się jego małżeństwo, stracił kontakt z rodziną. Chociaż nigdy nie uderzył żony ani dziecka, to jednak, jak mówi, samo bycie „pod wpływem” już było psychicznym znęcaniem się. Żałuje, że dopiero teraz to widzi. Przez alkohol musiał opuścić dom. Jakiś czas mieszkał u rodziców, nie zmienił jednak sposobu życia – wciąż grał i pił. W końcu znalazł się na ulicy. Tam spotkał dawnego kolegę, który go „przygarnął”. Jak się okazało, on również był po rozwodzie. Zbliżyły ich wspólne problemy. Obaj mieli wreszcie sporo czasu, by pić. – Zamieszkałem u niego w kawalerce z całym życiowym majątkiem – profesjonalnym sprzętem muzycznym: instrumentem klawiszowym, akordeonem, mikserami, mikrofonami. To wszystko miałem u niego – opowiada Dariusz Żurański. – Po miesiącu regularnego picia, ze względu na pogarszający się stan zdrowia, postanowiłem, że zgłoszę się na terapię zamkniętą. Trwała ok. 2 miesięcy. W tym czasie cały mój majątek osobisty i muzyczny pozostawał u kolegi. Gdy wróciłem z leczenia, okazało się, że niczego już nie ma. Straciłem wszystko – żali się mężczyzna.

Chcę dawać emocje!

Przez alkohol stracił nie tylko rodzinę, dom czy sprzęt muzyczny, ale też zdrowie. Dziś nie widzi zupełnie na jedno oko, a na drugie widzi o wiele gorzej, niż powinien. Ma problemy z poruszaniem się. Dwukrotnie zatrzymała się akcja jego serca, był reanimowany. – Przeżyłem też śmierć kliniczną. Przyjąłem sakrament namaszczenia chorych. To mną tak wstrząsnęło, że się przestraszyłem i zacząłem się zastanawiać, do jakiego stanu dotarłem, co ja tutaj robię... – wyznaje. W powstaniu z upadku pomogła mu wiara. – Pan Bóg był zawsze obecny w moim życiu. Pamiętam, że św. Jan Paweł II często przywoływał słowa św. Augustyna: „Jeżeli w twoim życiu Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu”. U mnie nie zawsze tak było i właśnie wtedy pojawiały się mniejsze lub większe błędy życiowe. Mimo to dziś Bóg mi towarzyszy, jestem z Nim, a On przy mnie, czuję to – zauważa Żurański. Dziś przebywa w Domu Pomocy Społecznej. Mimo trudnej sytuacji, chorób, braku własnego sprzętu czy kąta chce dzielić się muzyką, bo to jego pasja. Tworzy, aranżuje, występuje. Ostatnio wziął udział w IX edycji konkursu poezji dla osób z niepełnosprawnościami, zorganizowanego przez Środowiskowy Dom Samopomocy w Czerminie, gdzie zdobył wyróżnienie. – Marzę o zakupie nowego instrumentu, bo czymże jest muzyk bez sprzętu, kiedy nie może dawać ludziom radości – wyznaje. – Muzyka łagodzi obyczaje i porusza serce. Granie dla innych sprawia mi przeogromną frajdę. Chcę rozpalać w ludziach emocje, uczucia i wywoływać wzruszenia!

Największym szczęściem dla pana Dariusza jest wyzwalanie radości, wzruszeń i uśmiechu u innych przez granie i śpiewanie dla nich. W tej chwili jest to niemożliwe z powodu braku instrumentu. Można to zmienić, wystarczy wejść na stronę Fundacji Studenckiej Młodzi Młodym, by wesprzeć Dariusza Żurańskiego. Gdyby ktoś z Czytelników chciał wspomóc p. Dariusza, proszony jest o kontakt z redakcją Bliżej Życia z Wiarą.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pamięci Marka Jasińskiego

Niedziela szczecińsko-kamieńska 12/2013, str. 3, 6

[ TEMATY ]

muzyka

kompozytor

Iwona Charkiewicz

Śp. prof. Marek Jasiński

Śp. prof. Marek Jasiński
W lutym bieżącego roku minęła trzecia rocznica śmierci prof. Marka Jasińskiego, wybitnego kompozytora, który niezależnie od intensywnej twórczości prowadził efektywną działalność dydaktyczną w uczelniach muzycznych Szczecina i Bydgoszczy. W niedzielę 3 marca w szczecińskiej bazylice archikatedralnej odbyła się Msza św. za spokój duszy tego znakomitego artysty, a przy tym niezwykle pracowitego, skromnego i sympatycznego człowieka.
CZYTAJ DALEJ

Dwumilionowa wspólnota modlitewna, 200 lat tradycji. Żywy Różaniec - fenomen na skalę światową

2026-05-06 07:14

[ TEMATY ]

Żywy Różaniec

Karol Porwich/Niedziela

W dniach 5-6 czerwca na Jasnej Górze będzie miało miejsce narodowe wydarzenie pod patronatem honorowym Konferencji Episkopatu Polski. Mowa o głównych obchodach 200-lecia Żywego Różańca – największej, blisko dwumilionowej wspólnoty modlitewnej w Polsce.

Obchody są połączone z III Ogólnopolskim Kongresem Różańcowym oraz XIV Ogólnopolską Pielgrzymką Żywego Różańca. Niedzielną Mszę Jubileuszową pod przewodnictwem Nuncjusza Apostolskiego abp. Antonio Guido Filipazziego zwieńczy wspólny Jubileuszowy Akt Oddania Matce Bożej. Wydarzenie poprowadzi Rafał Porzeziński.
CZYTAJ DALEJ

Sytuacja z pożarem lasu trudna, ale opanowana; w akcji strażacy z kilku województw

2026-05-07 07:01

[ TEMATY ]

pożar

PAP/Wojtek Jargiło

Sytuacja z pożarem w Puszczy Solskiej jest trudna, ale opanowana – przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński. W akcji uczestniczy ponad 460 strażaków z kilku województw. W czwartek działania wznowią śmigłowce i samoloty.

Pożar w powiecie biłgorajskim wybuchł we wtorek po południu w Puszczy Solskiej, gdzie są m.in. rezerwaty przyrody, parki krajobrazowe, obszary sieci Natura 2000, pomniki przyrody i tereny ochrony gatunkowej roślin i zwierząt. Do środy wieczorem pożar objął w sumie ok. 500 ha. W trakcie akcji we wtorek późnym wieczorem rozbił się samolot gaśniczy Dromader. Zginął pilot maszyny. Śledztwo w kierunku sprowadzenia katastrofy w ruchu lotniczym ze skutkiem śmiertelnym prowadzi Prokuratura Okręgowa w Zamościu.
CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję