Pani Elżbieta przez dłuższy czas opiekowała się starszą osobą z silną demencją. – Chodziłam do p. Stanisławy z poczucia obowiązku, ale też z duchową radością, że mogę pomóc rodzinie moich znajomych w trudnych dla nich chwilach. Ta opieka nie była dla mnie łatwa. Jednak uśmiech p. Stanisławy i jej wręcz dziecięce zaufanie stanowiły dla mnie największą nagrodę. To był dla mnie bardzo piękny pod względem duchowym czas. Nigdy nie zapomnę wspólnych śpiewów i modlitw z p. Stasią. Bardzo budowała mnie również postawa jej syna, który każdą wolną chwilę poświęcał swojej mamie. Nie scedował całej opieki tylko na mnie. A nasza p. Stasia jakoś czuła, że syn przyjdzie i ciągnęła mnie do okna, aby go powitać uśmiechem i radosnym machaniem ręką. Mówię „nasza p. Stasia”, bo chociaż jej już nie ma między nami, to jej syn stał się praktycznie naszą rodziną. Ponadto pogłębiłam też moją relację z Bogiem. Czytam dużo książek z zakresu duchowości. Pokochałam Filokalię. Wszystkim polecam tę książkę – opowiada p. Elżbieta.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
