W tym roku wyruszyło na nią blisko 400 uczestników, w tym wielu młodych z diecezji kieleckiej. Wydarzenie rozpoczęła Msza św. w kościele NMP Matki Kościoła w Kielcach-Dąbrowie, której przewodniczył bp Jan Piotrowski. Razem z nim przy ołtarzu, w intencjach pielgrzymujących, modliło się kilkunastu kapłanów.
Pątników powitał w kościele proboszcz ks. Szymon Górski, który podkreślał, że ta świątynia jako dom Matki Kościoła jest najlepszym miejscem na rozpoczęcie nabożeństwa i zapraszał, aby z Maryją podjąć trud Drogi Krzyżowej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Podczas homilii bp Piotrowski odniósł się do hasła towarzyszącego pątniczym rozważaniom: „Krzyż mocą i mądrością”. – Moc krzyża ma uniwersalną wartość ewangeliczną, bowiem jest Bożym darem miłości dla każdego człowieka. Tej miłości Bóg nikomu nie szczędzi – wyjaśniał. Pogratulował decyzji, podjęcia z odwagą i wiarą wysiłku i prosił pątników o modlitwę za diecezję, za powołania kapłańskie i zakonne, za chorych i nieszczęśliwych.
Reklama
Po nabożeństwie pielgrzymi wyruszyli trasą z Kielc-Dąbrowy na Święty Krzyż, pokonując m.in. Domaniówkę, Ameliówkę, Radostową, Łysicę, rozważając w drodze stacje Drogi Krzyżowej, które przygotował ks. Piotr Białek z parafii św. Jadwigi Królowej w Kielcach. Rano 7 marca mocno zmęczeni, ale szczęśliwi zameldowali się w sanktuarium na Łyścu. Gorącą herbatą witali ich gościnni gospodarze sanktuarium – Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.
Wydarzenie od 11 lat organizuje Zarząd Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Kieleckiej. Trasę medycznie zabezpieczała Harcerska Grupa Ratownicza z Buska-Zdroju.
– Jest to dla mnie dobre przygotowanie do Triduum Paschalnego i świąt Zmartwychwstania, osobiste spotkanie z Jezusem w drodze, w tym trudzie i wysiłku oraz ważne przeżycie duchowe, które daje mi możliwość zastanowienia się nad własnym życiem, wiarą – mówi Julia Dybko z KSM. – Drogę zawierzam Bogu, choć zawsze jestem fizycznie dobrze przygotowana i jestem przekonana, że dam radę, bo na co dzień trenuję, biegam, często chodzę po górach, jednak biorę pod uwagę konieczność pokonania przewyższeń i to, że mogą się zdarzyć różne rzeczy. Widzę, że to wydarzenie z roku na rok przyciąga więcej osób, które podejmują trud, że osoby, które idą są bardzo zmotywowane i świadome wartości tego celu. Kiedy dzwonią do nas, aby się zapisać mówią często: – Nie wiem czy dam radę, ale bardzo pragnę iść. Na miejscu na Świętym Krzyżu jest oczywiście wielka wdzięczność Bogu i ogromna satysfakcja. Widzę także przez te lata owoce tego pielgrzymowania na Święty Krzyż w moim życiu – głębsze przeżywanie i rozumienie, czym jest wiara, a czasem spełnienie tych nawet niewypowiedzianych pragnień – przyznaje Julia Dybko.
