Reklama

W wolnej chwili

Nie taki znowu orzeł

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Gala się odbyła. Czy była wielka? Otóż mam wielką – a jakże – wątpliwość. Oglądając galę, można było bowiem odnieść wrażenie, że Orły 2026 – nagrody przyznawane przez Polską Akademię Filmową, a wśród nagrodzonych znalazł się Wojciech Smarzowski z pięcioma statuetkami za jego Dom dobry – stanowiły jedynie drobny pretekst dla gwiazdorskich popisów prowadzącego ją Andrzeja Konopki. Gospodarz ceremonii – aktor telewizyjny, filmowy i teatralny, jeden z laureatów tegorocznej edycji nagród, tak wczuł się w rolę, że aż z niego ta rola wykipiała. Podczas galowego wieczoru można było obserwować z jakąż łatwością aktor, zatracając się w roli komedianta, może stać się... pajacem. Pół biedy, kiedy żartował z samego siebie, choć Konopki w gali prowadzonej przez Konopkę stanowczo było zbyt wiele, gorzej, gdy „wyszukane” żarty zaczęły dotykać wielkich z branży filmowej, choćby obecnego na gali Krzysztofa Zanussiego, aż zawędrowały w ulubione rejony „elit”. Wieczór bez kpin z Kościoła, księży i tego, co dla wierzących stanowi wartość, byłby wszak najwyraźniej, zdaniem Konopki, wieczorem straconym. Nie zamierzam wchodzić w szczegóły, wspomnę, że gospodarz swoje przaśne żarty wygłaszał przybrany w „stułę”, a wszystko zgodnie z modnym w Polsce nurtem: dokopać ile wlezie katolikom, może w końcu się nie podniosą. Zapewne Andrzej Konopka założył, że jego lotne żarty wywołają oburzenie jedynie w szeregach ludzi Kościoła, wszak cierpi on, jak coraz powszechniej się uważa, na syndrom oblężonej twierdzy. Sądząc jednak po zażenowanych minach wielu uczestników gali, wywołały one niesmak również tych, którzy „bojówkarzami” Kościoła nie są, ba – mają otwarte artystyczne umysły.

Reklama

– „Między wielkością a śmiesznością jest cienka granica” – mawiał Napoleon. Jest wersja branżowa, która mówi, że między wielkością a śmiesznością jest 100 gramów (wiadomo czego) – mówi Piotr Iwicki, muzyk, krytyk i nasz felietonista, poproszony przeze mnie o skomentowanie łatwości, z którą elity kpią z katolików, religii czy Dekalogu. Jego zdaniem, jest też cienka granica taktu i kultury, której nie wolno przekraczać, a przynajmniej nie wypada tego czynić osobie, która mieni siebie artystą. Bo artysta, nawet ten z półki „nonkonformizm”, winien być wyznacznikiem standardu intelektualnego i klasy. – Nie wiem, co podkusiło prowadzącego galę Orłów do przekroczenia tej umownej granicy między wielkością a śmiesznością – mówi pan Piotr. – Tak, aktor jest showmanem i cokolwiek o nim piszą, niech piszą, byle nazwiska nie przekręcali. I o to chyba mu chodziło. Zamiast dyskutować o kondycji polskiego kina, chwalić mistrzów, ganić wtórność, my dzisiaj mówimy o błazenadzie – dodaje. Trudno mi się z tym nie zgodzić. I żeby było jasne: mam ogromne poczucie humoru – i to nie tylko moja ocena. Doceniam inteligentny dowcip, nawet jeśli dotyka on moich politycznych ulubieńców, ba, potrafię się śmiać z samej siebie. Podobnie dobry dowcip ceni poproszony o komentarz pan Piotr. – Najlepszy dowcip „religijny” usłyszałem ponad 20 lat temu od prymasa Józefa Glempa na plebanii kościoła w podwarszawskim Sękocinie. Ksiądz Leon Kantorski w Podkowie Leśnej, ten od Mszy Beatowej Katarzyny Gärtner, również był w tym mistrzem – napomyka. – Bo dowcip jest cechą ludzi inteligentnych, w szczególności autoironia. Z kolei sarkazm i cynizm skierowane przeciwko innemu człowiekowi ubierają się często w szaty chamstwa. To nawet nie brak taktu, a pospolite chamstwo.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czy prześmiewcy Kościoła Katolickiego odważyliby się na podobne żarty z islamu lub judaizmu? – Wiem, przywołuje się często przykład: „Jedź do Jemenu i opowiadaj w meczecie dowcipy o Mahomecie”. I jest to porównanie chybione, odnosi się bowiem do tolerancji – uważa pan Piotr. – Idąc tym tropem, jak znamiennie brzmią przestrogi lewicującej Oriany Fallaci, która w przyzwoleniu na krytykę katolickich fundamentów Europy, wręcz na ataki na nie upatrywała zmierzch kultury tego świata europejskich wartości dialogu i asymilacji. Bardziej bała się lewicowego antykatolicyzmu niż pasywności wobec proislamskich postaw radykałów i ekstremistów.

Co zatem możemy zrobić, gdy z nas szydzą? Z pewnością nie milczeć, bo mamy prawo do reakcji, a nawet obowiązek. – Zawsze zaczyna się od słowa i przemilczenia, a słowo potrafi być cięższe od kamienia. Miał rację Marian Turski, że każde zło ma swój prapoczątek w przemilczeniu. Więc nie milczę, tylko mówię: głupioś uczynił, Panie Andrzeju. A Polska to kraj, który nawet błaznów miał inteligentnych. Choćby taki Stańczyk, prawda? Jest Pan graczem ekstraklasy i nagle zagrał Pan w okręgówce, w dodatku strzelając sobie samobója. – Pax vobiscum – puentuje pan Piotr. Lepszej puenty bym nie wymyśliła.

2026-03-17 11:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Olśnienie

A co, jeśli wszystko, co poszło nie tak, poszło w dobrą stronę?
CZYTAJ DALEJ

Kraków: Pożegnano 415 dzieci martwo urodzonych

2026-10-13 19:54

[ TEMATY ]

Kraków

dzieci martwo urodzone

Duszpasterstwo Rodzin Dzieci Utraconych Archidiecezji Krakowskiej

W krakowskich Podgórkach Tynieckich odbył się pogrzeb dzieci martwo urodzonych. Ceremonia, podczas której pożegnano 415 dzieci, miała miejsce 13 października 2026 roku.

– Istnieje pokusa, żeby powiedzieć, że dzisiaj żegnamy około czterystu dzieci. To jednak byłoby nie w porządku, bo chcemy każdemu z tych czterystu piętnastu dzieci powiedzieć, że o nim pamiętamy – mówił w homilii ks. dr Janusz Kościelniak, diecezjalny duszpasterz Rodzin Dzieci Utraconych. – Każde z tych dzieci utraconych jest konkretnym człowiekiem, który ma swoich rodziców i rodzinę – dodał kapłan.
CZYTAJ DALEJ

Suwerennie albo zgodnie z planem Bachmanna

2026-10-14 17:47

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

W sporze o Trybunał Konstytucyjny nie chodzi tylko o sam jego skład i kto jest legalnym sędzią, a kto nie. W grę wchodzi coś dużo bardziej poważnego: czy jako Polacy pilnować będziemy, by spory w kraju rozwiązywały odpowiednie instytucje państwa polskiego i po prostu my sami ze sobą, czy będziemy w klimacie okołorozbiorowym — szukać rozkazów i „rozwiązań” zagranicą.

Gdy Donald Tusk dochodził do władzy, Klaus Bachmann napisał: „Nad Wisłą rozpoczyna się dość unikalny na skalę światową eksperyment, który może być nauką dla wielu innych krajów: demokratycznie wybrana koalicja partii demokratycznych próbuje uczynić kraj ponownie demokratycznym przy użyciu metod niedemokratycznych.” Ten eksperyment trwa. Jego istotą jest przekonanie, że cel — „przywrócenie praworządności” — usprawiedliwia środki, które w innych okolicznościach same byłyby uznane za naruszenie zasad państwa prawa. W tym schemacie opinie organów doradczych, selektywne raporty i milczenie wobec jednych działań przy głośnym potępianiu innych stają się narzędziami, a nie neutralnymi standardami.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję