Inicjatywa, aby w rocznicę Milenium Chrztu Polski, 14 kwietnia 1966 r. (data przyjęcia chrztu przez Mieszka I), odsłużyć w ciągu roku tysiąc Mszy św. miała miejsce, jeśli chodzi o całą Polskę, tylko w Iwoniczu Zdroju i tylko w tej jednej parafii została zrealizowana. Pierwszym, który tego dokonał, był Jan Kielar. Do dzisiaj przechowuję związane z tym wydarzeniem pamiątki, notes z podpisami księży poświadczającymi odsłużenie Mszy św. oraz pamiątkowy mszalik z wpisem okolicznościowym od księdza proboszcza Jana Rąba. Kolejnym medalistą był Marek Jeremicz, obecnie lekarz chirurg na Śląsku. Według ks. Jana, ci którzy tego dokonali, na pewno mają zapewnione miejsce u Ojca Niebieskiego w niebie.
Mieli żołnierską dyscyplinę
Reklama
Większość z nas pełniła służbę w okresie przedsoborowym, a więc wtedy, gdy Msza św. była odprawiana w języku łacińskim, a kapłan przy ołtarzu stał tyłem do wiernych. Nie była wówczas dopuszczalna Msza św. koncelebrowana, zatem w okresie letnim, aby każdy ksiądz kuracjusz mógł odprawić Mszę św., rozpoczynały się one o godz. 5 rano i trwały do 9. Stąd w ciągu dnia, w wakacje można było odsłużyć i dziesięć Mszy św. Chcąc być wówczas ministrantem, trzeba było wykazać się iście żołnierską dyscypliną, by w każdym tygodniu odsłużyć w dni powszednie jedną Mszę św. poranną, jedną wieczorną, jedną w niedzielę lub święto oraz we wtorki o 18 przybyć na zebranie ministrantów. Nie każdy zdołał temu podołać, więc w naturalny sposób część kolegów się ze służby ministranckiej wykruszała. Czasem zdarzało się, że zajęcia szkolne kolidowały ze służbą w kościele i trzeba było wszystko umiejętnie godzić. Ministranci w czasie Mszy św. pełnili także funkcje lektorów i kantorów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Nauka łaciny była wyzwaniem
Mile wspominam ks. Józefa Węgrzynka, który w latach 1965-69 uczył nas łaciny z tyłu starego kościoła oraz przygotowywał do I Komunii św. Zawsze potrafił utrzymać żelazną dyscyplinę, chociaż zajęcia odbywały się na świeżym powietrzu, a niektórym kolegom Pater noster i Confiteor Deo omnipotenti ciężko wchodziło do głowy. Część ministrantów wówczas opanowywała łacinę jedynie pamięciowo, a niektórzy starali się ją poznać z całym pięknem tego języka, co było później przydatne na studiach prawniczych czy medycznych.
Wzorowym ministrantom za długoletnią służbę przyznawano piękne dyplomy oprawione w ramy, z fotografią ministranta i z sentencją św. Stanisława Kostki: „Do wyższych rzeczy jestem stworzony”. Pamiętam, że takie dyplomy otrzymali m.in.: Tadeusz Możdżan, Stanisław Siwiec, Wojciech Perkins, Bogusław Nycz, Adam Nycz.
Nasz ks. Jan w dniu św. Mikołaja zapraszał ministrantów do kościoła, gdzie otrzymywaliśmy zawsze jakieś drobne podarunki.
Nasze szczęście tylko w Bogu
Reklama
Ksiądz Jan Rąb urodził się 30 października 1919 r. w miejscowości Krasne k. Rzeszowa. W 1938 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Przemyślu. Jego studia seminaryjne zostały przerwane przez wybuch II wojny światowej. Staraniem ordynariusza diecezji przemyskiej bp. Franciszka Bardy seminarium duchowne kontynuowało swą działalność w Brzozowie. 24 października 1943 r. w Bazylice Matki Bożej Wniebowziętej w Starej Wsi otrzymał święcenia kapłańskie. 5 sierpnia 1946 r. na Wydziale Teologicznym UJ otrzymał tytuł magistra teologii po przedstawieniu pracy pt. „Statuty synodów przemyskich przed soborem trydenckim”.
Od 19 września 1948 r. rozpoczął swą kapłańską służbę w Iwoniczu. Dał się poznać jako gorliwy kapłan, zatroskany szczególnie o dzieci i młodzież. 5 sierpnia 1950 r., z uwagi na potrzeby duszpasterskie, bp Franciszek Barda mianował go wikariuszem eksponowanym w Iwoniczu Zdroju, powierzając mu zadanie zorganizowania duszpasterstwa mieszkańców oraz coraz liczniej przybywających kuracjuszy. Mimo piętrzących się trudności kilkakrotnie remontował kościół i kaplicę w szpitalu „Excelsior”, starał się o budynki parafialne. Zajął się katechezą dzieci i młodzieży, duszpasterstwem kuracjuszy, zorganizował bibliotekę parafialną, popierał kolportaż czasopism katolickich.
Po kilku latach, kiedy 25 lutego 1957 r. w Iwoniczu została erygowana parafia, ks. Jan Rąb został mianowany jej proboszczem. Przez kilka lat był wicedziekanem, a następnie dziekanem dekanatu rymanowskiego. W latach 1969-74 studiował na Papieskim Wydziale Teologicznym, gdzie uzyskał stopień doktora teologii na podstawie pracy „Kapituła Kolegiacka w Brzozowie”. Wiele prac poświęcił historii Kościoła przemyskiego. W ciągu swego kapłańskiego życia odznaczał się gorliwością i pracowitością oraz wrażliwością wobec potrzebujących pomocy materialnej i duchowej. Zmarł 16 marca 1989 r. Został pochowany na Cmentarzu Komunalnym w Iwoniczu.
Reklama
Z inicjatywy ministranta seniora prof. Jana Nycza odbyło się kilkanaście zjazdów ministranckich. Przyjeżdżali na nie koledzy z całej Polski, a nawet z zagranicy. Warto przytoczyć kilka cytatów z wypowiedzi papieża Jana Pawła II do ministrantów podczas audiencji generalnej, która odbyła się na Placu św. Piotra 1 sierpnia 2001 r., w której uczestniczyły tysiące ministrantów i lektorów z wielu krajów: „Wasza służba jest czymś szczególnym, co pozwala wam doświadczyć z bliska obecności i skutecznego działania Chrystusa w liturgii, w szczególności w Eucharystii”. „Wasza służba nie powinna się ograniczać tylko do świątyni; musi ona promieniować na otoczenie, w którym żyjecie na co dzień: na szkołę, rodzinę i inne dziedziny życia społecznego. Ten bowiem, kto może służyć Jezusowi Chrystusowi w Kościele, musi być Jego świadkiem także w świecie”.
Słowa papieża Polaka powinny być drogowskazem dla ministrantów seniorów oraz tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją służbę przy ołtarzu na dalsze lata swego pielgrzymowania na ziemi. A zawołaniem kapłańskim na życie ks. prał. Jana Rąba były słowa: „Nasze szczęście tylko w Bogu”.
Charyzmatyczny duszpasterz
Wszyscy milenijni ministranci pamiętają charyzmę, jaką cieszył się wśród parafian ks. Jan, jak organizował życie oświatowe i religijne w parafii, jak prowadził bibliotekę szkolną na plebani, poradnię przedmałżeńską, wypożyczalnię książek religijnych w kościele, jak organizował chór parafialny. Był zawsze otwarty w stosunku do ludzi i na ich problemy.
Milenijnych ministrantów ks. Jana Rąba pamiętam z uczestniczenia w zjazdach ministranckich, które organizował prof. Jan Nycz, swoich kolegów: Rajmunda Boczara, Stanisława Bołda, Alfreda Jezierzańskiego, Stanisława Siwca, Andrzeja Jakubczyka, Marka Jeremicza, Bogdana Kielara, Tadeusza Kielara, Władysława Kielara, Jana Kielara, Tadeusza Kandefera, Jerzego Kandefera, Mariana Kindelskiego, Adama Nycza, Jana Nycza, Jerzego Nycza, Marka Półchłopka, Wojciecha Perkinsa, Stanisława Rygiela, Lesława Rygiela, Tadeusza Rygiela, Bogusława Skrabucha, Józefa Suchę, Bogusława Szczepanika i Mariusza Włodarczyka.
Jako ministrant senior bardzo mile wspominam dawne lata i włożony wysiłek w służbę Bożą. Miłym akcentem byłoby, gdyby księża proboszczowie czy księża wikariusze zapraszali ministrantów – seniorów, aby dzielili się swoimi doświadczeniami na zebraniach ministranckich z obecnymi młodymi chłopcami, którzy aktualnie pełnią tę służbę przy Ołtarzu Pańskim.
