Ta pielgrzymka od lat jest tradycją łódzkiego Kościoła – chwilą zatrzymania się przed progiem dorosłości, kiedy młodzi ludzie w ciszy Kaplicy Cudownego Obrazu szukają odpowiedzi na pytania o przyszłość, sens wysiłku i o dalszą drogę życia.
Prawdziwa miara miłości
Centralnym punktem spotkania była Eucharystia, której przewodniczył bp Piotr Kleszcz. W homilii zwrócił uwagę na pytanie, które – jak podkreślił – stawia zarówno współczesny świat, jak i Ewangelia: jaka jest prawdziwa miara miłości i miłosierdzia? – Jest wiele jednostek miar: gramy, kilogramy, sekundy czy kilometry, które wszędzie znaczą to samo. Ale jaka jest miara miłości? – pytał biskup. Odpowiedź, jak przypomniał, daje sam Chrystus: „Bądźcie miłosierni, bo Ojciec mój jest miłosierny”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
To właśnie Bóg staje się miarą, która przekracza ludzkie kalkulacje. – Kiedy patrzymy na Boga Ojca, widzimy miarę utrzęsioną, opływającą, która przekracza wszelkie granice – mówił kaznodzieja. Wskazywał też, że prawdziwa dojrzałość nie kończy się na egzaminie maturalnym. – Prawdziwy egzamin z dojrzałości przeżyjecie wtedy, kiedy dobrze przeżyjecie swoje życie – mówił.
Reklama
Słowa te szczególnie wybrzmiewały wśród młodzieży, która stoi na rozdrożu decyzji – wyboru studiów, pracy czy życiowej drogi. Biskup przypomniał im historię św. Franciszka z Asyżu, który w chwili kryzysu zapytał Boga: „Panie, co mam czynić?”. Odpowiedź, jaką usłyszał zapewne go wtedy zadziwiła: „Franciszku, odbuduj mój Kościół” – rozpoczęła przemianę nie od krytyki innych, lecz od przemiany własnego serca – podkreślił bp Kleszcz.
Odkryć sens codzienności
Przed wspólną modlitwą maturzyści uczestniczyli w warsztatach przygotowanych przez młodych dla młodych. Ich celem było zatrzymanie się nad pytaniem o najważniejsze wartości w życiu. Uczestnicy otrzymali listę stu wartości i mieli wybrać z niej zaledwie siedem. – To było dla nich wielkie wyzwanie, ale podołali – mówił Adam Niźnikowski z Duszpasterstwa Młodzieży AŁ. Ćwiczenie miało pomóc młodym spojrzeć w głąb siebie i nazwać to, co naprawdę nadaje sens codzienności.
Widocznym symbolem pielgrzymki stał się długopis. Każdy z maturzystów zabrał go z Kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej, by właśnie nim napisać egzamin dojrzałości. Ten prosty przedmiot nabrał wyjątkowego znaczenia – stał się znakiem nadziei, wysiłku i zaufania. Bo choć matura to sprawdzian wiedzy, dla wielu młodych jest także momentem, w którym zaczynają pisać najważniejszy egzamin – egzamin z własnego życia. A długopis zabrany z Jasnej Góry przypomina, że każda przyszłość zaczyna się od jednego, odważnie zapisanego zdania: ufam Bogu.
