Reklama

Aspekty

Młodzi chcą czuć się potrzebni

Dzisiejsza technologia daje wiele, ale nie zastąpi relacji, czasu i wspólnoty. To właśnie ta przestrzeń, w której my pedagodzy oraz ludzie Kościoła mamy pole do działania – mówi s. Dalia Matusiak.

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 9/2026, str. IV-V

[ TEMATY ]

sylwetka

Archiwum s. Dalii Matusiak

Z młodymi w Gorzowie Wlkp. działam głównie na przestrzeni wolontariackiej. Tworzymy wspólnotę Caritas zarówno w szkole, jak i w parafii

Z młodymi w Gorzowie Wlkp. działam głównie na przestrzeni wolontariackiej.
Tworzymy wspólnotę Caritas zarówno w szkole, jak i w parafii

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kamil Krasowski: Jak odkryła Siostra powołanie?

Siostra Dalia Matusiak: Po nawróceniu miałam ogromne pragnienie, aby oddać się Bogu bardziej. Modliłam się i szukałam. Z początku myślałam o tym, aby pojechać na misje jako świecka osoba. Pociągało mnie głoszenie Jezusa, bycie z tymi, którzy się pogubili i z tymi, których społeczeństwo nie chce. Długi czas sądziłam, że to właśnie będzie sposób, w jaki poświęcę się Bogu. Kiedy jednak myślałam o tym jako o planie na życie, czułam niedosyt. Czułam, że powinnam jeszcze bardziej, jeszcze mocniej oddać się Bogu. Wtedy pierwszy raz przyszła myśl: „może życie zakonne?”. Bardzo długo walczyłam z tym pragnieniem, bo z jednej strony czułam, że powinnam poddać się temu pragnieniu, a z drugiej strony miałam marzenia o studiach i przyszłości. Miałam momenty, że czułam się jak biblijny prorok Jonasz: uciekałam przed powołaniem, ale czułam, że coś jest nie tak. Dopiero kiedy zgodziłam się na taką drogę, w swoim sercu poczułam ogromny pokój.

Jak wybrała Siostra Franciszkanki Rodziny Maryi i swoje imię zakonne?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Często, kiedy myślę o swoim powołaniu i o zgromadzeniu, to mam poczucie, że to Franciszkanki Rodziny Maryi mnie wybrały. Siostry znam od zawsze, ponieważ siostra mojej babci była Franciszkanką Rodziny Maryi. Jednak w mojej głowie zawsze było: „na pewno nie te siostry”. Początkowo, myśląc o życiu zakonnym, kierowałam się pragnieniem misji, dlatego długo moim jedynym wyborem były Misjonarki Miłości (siostry od Matki Teresy z Kalkuty). Z tymi siostrami nawiązałam kontakt i to ich posługa mnie fascynowała. W tym czasie moja ciocia, siostra zakonna, zachorowała i częściej zaczęłam przebywać u Sióstr Rodziny Maryi w Szamotułach. Dlatego właśnie myślę, że to zgromadzenie wybrało mnie, bo dzięki tamtym wizytom zmieniłam swoje zdanie. Misje to jest coś, co nieustannie mnie pociąga i coś, co jest głębokim pragnieniem mojego serca, ale to właśnie w Szamotułach zrozumiałam, że przede wszystkim powinnam poświęcić swoje życie młodym ludziom, często zagubionym i poranionym. Dlatego finalnie rozeznałam, że Rodzina Maryi to jest ta droga, którą powinnam wybrać. Jeżeli natomiast chodzi o imię zakonne, to po odnowie, którą przyniósł Kościołowi Sobór Watykański II zgromadzenie odeszło od zmieniania imion. Dalia to moje imię z chrztu świętego.

Niektórzy zastanawiają się, czy życie w zakonie może być ciekawe... Jak to jest w rzeczywistości?

Mam przekonanie, że życie jest ciekawe na tyle, na ile człowiek na to pozwoli. Zatem, tak. Życie zakonne potrafi być nie tylko ciekawe, ale potrafi zaskakiwać. Jezus i Jego Miłość zaskakuje wielokrotnie. Jeżeli to przyjmujemy, to nasze życie nie jest szare. Życie zakonne wymaga elastyczności i dyspozycyjności, więc nie ma przestrzeni na nudę. Sama doświadczam tego, że ciągle mogę się rozwijać i zmieniać, ciągle mogę odkrywać nowe przestrzenie i rzeczy.

Czy w zakonie można rozwijać swoje pasje i marzenia? Czy Siostrze się to udaje?

Reklama

Moje doświadczenie jest takie, że nie tylko mogę rozwijać pasję, ale również odkrywać nowe. Kiedy, jako młoda osoba, zastanawiałam się, jakie studia wybrać, co robić w dorosłym życiu, często czułam, że wybierając jedną drogę, ograniczam inną przestrzeń. W życiu zakonnym mam przestrzeń do interdyscyplinarnego rozwoju, także na płaszczyźnie pasji i marzeń. Mogę rozwijać swoje talenty i predyspozycje oraz wykorzystywać je w różnych obszarach. Od zawsze kocham góry, sport i historię. Mimo że pierwsze skojarzenie podpowiada, że życie zakonne ogranicza pewne sfery, to się z tym nie zgadzam. Moja miłość do gór nie tylko nie umarła, ale dzięki pracy duszpasterskiej mogę nią zarażać młodych. Dzięki byciu z młodymi można pasje rozwijać i mnożyć. Sport i historia to tylko niektóre pasje, które towarzyszą mi na co dzień. Jeżeli natomiast chodzi o marzenia, to kiedy dorastamy, nasze marzenia się zmieniają. Podobnie jest w życiu zakonnym, marzenia nie umierają, ale przemieniają się, aby finalnie się spełnić.

Od kilku lat prężenie działa Siostra z młodzieżą w Gorzowie Wlkp. Co robicie?

Z młodymi w Gorzowie Wlkp. działam głównie na przestrzeni wolontariackiej. Tworzymy wspólnotę Caritas zarówno w szkole, jak i w parafii. Oprócz pomagania i akcji charytatywnych przede wszystkim jesteśmy razem, spędzamy czas i rozwijamy się. Młodzież chętnie włącza się w życie społeczne i parafialne. Jest to przestrzeń, w której młodzi odkrywają swoje talenty i je rozwijają. Często sami mają wiele pomysłów, którym trzeba jedynie pozwolić kiełkować. Wielu z nich bierze udział w formacji, którą proponuje nasza parafia, jako ministranci, oaza czy formacja Wspólnotowych I Piątków Miesiąca. Dodatkowo spora część młodych odnajduje w sobie chęć rozwoju intelektualnego, stąd wiele konkursów, w których udaje się nam brać udział jako szkoła.

Jak Siostrze się to udaje, ma Siostra jakiś „przepis” na młodych ludzi, by w dobie komputerów i smartfonów skutecznie ich zainteresować?

Reklama

Mam doświadczenie, że jedyne co w tym „przepisie” jest potrzebne, to obecność. Trwanie z młodymi i danie im przestrzeni, w której mogą być sobą. Dzisiejsza technologia daje wiele, ale nie zastąpi relacji, czasu i wspólnoty. To właśnie ta przestrzeń, w której my, pedagodzy oraz ludzie Kościoła, mamy pole do działania. Młodzi chcą czuć się potrzebni, potrzebują poczucia przynależności. Jeżeli im się to zaoferuje, to naprawdę można obserwować cuda i przemiany, jakie się w nich dokonują. Jeżeli potrafimy ich przyjmować takimi jakimi są, zamiast usilnie moralizować i zmieniać, ukierunkowywać, to oni sami przylgną do nas.

Co Siostra poradziłaby młodym ludziom, którzy zastanawiają się nad swoim powołaniem?

Młodym staram się radzić jedno, nie tylko jeżeli chodzi o powołanie, ale również jeżeli chodzi o każdy ważny wybór (np. szkoły): słuchać własnego serca. Bóg nie przychodzi w fajerwerkach, ale często w ciszy i samotności. Zawsze zachęcam, aby słuchali swoich pragnień i modlili się o zrozumienie, bo Pan daje nam pragnienia serca, tylko my czasem nie potrafimy ich słuchać. Zachęcam młodych do odwagi w wybieraniu tego, co dla nich ważne, pomimo strachu, niepewności i tego, co dziś dyktuje nam świat.

Dlaczego warto podążać tą drogą?

Warto żyć w prawdzie z samym sobą. Jeżeli Bóg woła i daje pragnienie poświęcenia Mu życia, to warto iść za tym. Bo kiedy żyje się w prawdzie ze sobą i swoimi pragnieniami, to osiąga się szczęście. Dziś łatwo wybierać to, co chwilowe i przyjemne, ale to na dłuższą metę nie daje prawdziwego szczęścia. Żyjąc swoim powołaniem na maxa, stajemy się autentyczni i prawdziwi, a już samo to świadczy o tym, że naprawdę warto.

2026-02-25 07:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sylwetka abp. Józefa Guzdka – nowego metropolity białostockiego

[ TEMATY ]

sylwetka

bp Józef Guzdek

Łukasz Krzysztofka

Bp Józef Guzdek, dotychczasowy biskup polowy Wojska Polskiego, został mianowany nowym arcybiskupem metropolitą białostockim – ogłosiła dziś Stolica Apostolska. Do czasu kanonicznego objęcia ordynariatu polowego przez nowego ordynariusza wojskowego będzie on też administratorem diecezji polowej.

Jako metropolita białostocki 65-letni abp Józef Guzdek będzie następcą abp. Tadeusza Wojdy, który 2 marca br. został mianowany arcybiskupem metropolitą gdańskim.
CZYTAJ DALEJ

Trwajmy nieustannie przy Ukrzyżowanym

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

pexels.com

Rozważania do Ewangelii J 3, 13-17. <- KLIKNIJ

Poniedziałek, 14 września. Święto Podwyższenia Krzyża Świętego.
CZYTAJ DALEJ

Radość, która nie potrzebuje alkoholu

2026-09-14 23:06

Dariusz Sowa

Uczestnicy wesela wesel

Uczestnicy wesela wesel

Spotkanie rozpoczęło się w Domu Diecezjalnym TABOR. Uczestnicy przedstawiali swoje rodziny, opowiadali o doświadczeniach małżeńskich i dzielili się historiami, które często rozpoczynały się od jednego, odważnego kroku – decyzji, że ich wesele będzie świętem miłości, a nie alkoholu. Pierwszego dnia uczestników odwiedził biskup Kazimierz Górny, który podziękował małżonkom za ich świadectwo i przypomniał postać św. Maksymiliana Marii Kolbego – patrona ludzi podejmujących trud życia w trzeźwości. Podczas Eucharystii ks. dr Wiesław Matyskiewicz podkreślał, że abstynencja nie jest wyrzeczeniem, lecz darem składanym rodzinie i bliźnim. Drugi dzień miał charakter formacyjny. Konferencje poświęcone problematyce uzależnień pokazały, jak współczesna wiedza medyczna i psychologiczna potwierdza znaczenie profilaktyki oraz odpowiedzialnych wyborów. Szczególnym przeżyciem była pielgrzymka do Markowej – miejsca naznaczonego świadectwem błogosławionych Józefa i Wiktorii Ulmów. Ich życie przypomina, że miłość małżeńska to codzienna odpowiedzialność za drugiego człowieka, gotowość do poświęcenia i odwaga życia zgodnie z wyznawanymi wartościami. Wieczorne warsztaty taneczne, wspólna modlitwa różańcowa oraz rozmowy do późnych godzin pokazały, że integracja nie potrzebuje alkoholu. Wręcz przeciwnie – uczestnicy podkreślali, że dopiero w atmosferze trzeźwości można w pełni cieszyć się obecnością drugiego człowieka, prowadzić wartościowe rozmowy i budować prawdziwe więzi. Ostatni dzień spotkania był czasem dziękczynienia za otrzymane łaski. Podczas Eucharystii w parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Rzeszowie-Dworzysku ks. prałat Władysław Zązel, który zachęcał, aby rodzinne uroczystości – zwłaszcza wesela – były świadectwem wolności, odpowiedzialności i szacunku wobec każdego uczestnika. XXXII Wesele Wesel nie było jedynie kolejnym zjazdem małżeństw. Było przede wszystkim żywym dowodem na to, że można świętować inaczej. Coraz więcej młodych narzeczonych zastanawia się dziś nad organizacją wesela bezalkoholowego. Nie dlatego, że chcą komukolwiek coś udowodnić, ale dlatego, że pragną, aby najważniejszy dzień ich życia był pięknym początkiem wspólnej drogi, wolnym od ryzyka nadużyć i złych doświadczeń. Rzeszowskie XXXII Wesele Wesel pozostawiło uczestnikom nie tylko piękne wspomnienia, ale również ważne przesłanie. Każde bezalkoholowe wesele staje się świadectwem, że można budować kulturę spotkania opartą na szacunku, odpowiedzialności i prawdziwej wolności. Oby takich świadectw było w Polsce coraz więcej.  

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję