Reklama

Wiadomości

Osłabiona Rosja jest groźna

Po 4 latach wojny wszyscy są zmęczeni – od Ukrainy i Polski, przez Rosję, aż po zachodnią Europę i USA. Nie oznacza to jednak, że osłabiona Moskwa zrezygnowała ze swych planów hegemonii w Europie Środkowej.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Polacy zdają sobie sprawę, że suwerenna i stabilna Ukraina, która wyjdzie obronną ręką z wojny z Rosją, jest w strategicznym interesie Polski i Europy. Gdyby nasz sąsiad został podbity albo politycznie zwasalizowany przez Moskwę, to mielibyśmy wrogie siły wzdłuż prawie 1200-kilometrowej granicy z Rosją, Białorusią i Ukrainą, a to radykalnie obniżyłoby zdolności obronne Wojska Polskiego. – Po 4 latach wojny Polacy nadal wiedzą, że od bezpieczeństwa Ukrainy zależy bezpieczeństwo Polski, ale chcemy, by pomoc dla Kijowa była racjonalnie poukładana i z konkretnym planem – mówi dr Ernest Wyciszkiewicz, dyrektor Centrum Mieroszewskiego, które przeprowadza cykliczne badania społeczne na temat relacji polsko-ukraińskich.

Stosunki polsko-ukraińskie w pierwszej fazie wojny w 2022 r. przeżywały okres miodowy. Polacy przyjmowali uchodźców z otwartymi rękami, władze wysyłały potężne uzbrojenie dla Kijowa, a Ukraińcy spontanicznie okazywali wdzięczność. W kolejnych latach jednak ten sielankowy obraz zaczął się zmieniać. – Nie zmienia to faktu, że Ukraińcy nadal mogą liczyć na pomoc zwykłych Polaków, co potwierdza choćby rekordowo szybka zbiórka ponad 10 mln zł na zakup generatorów prądu dla Kijowa – zauważa dr Wyciszkiewicz.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Polsko-ukraińskie relacje

Reklama

Najnowsze badania wskazują, że Polska opinia publiczna nadal wyraźnie stoi po stronie Ukrainy, popiera jej walkę obronną i rozumie sens oporu Kijowa dla bezpieczeństwa Polski. Z upływem czasu widać jednak spadek wiary w jednoznacznie pozytywny dla Ukrainy scenariusz zakończenia wojny, a jednocześnie praktycznie nikt nie chciałby zwycięstwa Rosji w tym konflikcie. Na stosunki między Ukraińcami i Polakami próbują wpłynąć rosyjska propaganda, dezinformacja i cała masa płatnych trolli, którzy skutecznie podsycają antypolskie nastroje wśród Ukraińców i antyukraińskie wśród Polaków. W przypadku rosyjskiej narracji kierowanej do Polaków podsycana jest kwestia banderowców oraz korupcji, a Ukraińcy poddawani są narracji o rzekomych polskich planach podporządkowania sobie zachodniej Ukrainy, w które na szczęście prawie nikt tam nie wierzy. Z badań na Ukrainie wynika, że temat rzezi wołyńskiej jest dla Polaków ważny, a co za tym idzie – coraz więcej naszych sąsiadów opowiada się za wyjaśnieniem tych kwestii przez wspólne komisje historyczne.

Kolejnym wątkiem poruszanym często w Polsce jest brak wdzięczności ze strony Ukrainy, co w przestrzeni publicznej narasta po słowach prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w ONZ. – Problem wdzięczności w badaniach pojawia się, ale to odczucie jest subiektywne i emocjonalne, a Polacy nawet nie wiedzą, jak ta wdzięczność miałaby się przejawiać. Co ciekawe, również Ukraińcy oczekują wdzięczności, bo są przekonani, że płacą najwyższą cenę krwi, walcząc w obronie Polski i Europy przed rosyjskim imperializmem – tłumaczy dyrektor Centrum Mieroszewskiego.

Polowanie na Rosjan

Rok 2025 był trudnym czasem dla Ukrainy, która borykała się z brakami żołnierzy i uzbrojenia. Rosjanie mieli większy potencjał mobilizacyjny siły ludzkiej, a także nękali Kijów ciągłymi nalotami dronów i rakiet, by sterroryzować ludność cywilną. Choć na bezpośredniej linii frontu panuje walka pozycyjna, to jednak Rosjanie również tu mają przewagę. Dlatego Ukraińcy zmienili ostatnio taktykę, aby przede wszystkim zniwelować przewagę liczebną wroga. – Nasze podejście opiera się przede wszystkim na zadawaniu maksymalnych strat rosyjskiej piechocie, gdy wkracza ona do strefy śmierci, która rozpoczyna się ok. 19 km od linii frontu. Celem na rok 2026 jest zabijanie 50 tys. rosyjskich żołnierzy miesięcznie, w porównaniu z 35 tys. w grudniu zeszłego roku – tłumaczył nowy ukraiński minister obrony Mychajło Fedorow.

Reklama

Według Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) w USA, liczba zabitych i rannych rosyjskich żołnierzy sięgnęła prawie 1,2 mln. Ukraińskie wojsko natomiast prawdopodobnie poniosło od 500 tys. do 600 tys. ofiar. Mimo tych dysproporcji Rosjanie nadal mają wystarczająco wielu ochotników z biednych rejonów gigantycznego państwa, którzy za spore pieniądze nadal chcą walczyć na froncie. Pytanie, czy skuteczniejsza będzie eliminacja tych rekrutów na froncie, czy Moskwa zdoła szybciej dostarczać ochotników na front. – Ukraina jest w znacznie gorszej sytuacji niż Rosja, ale starczy jej sił i determinacji, by bronić się jeszcze bardzo długo. Nic nie zapowiada, że ten opór nagle miałby się załamać – wyjaśnia Marek Menkiszak, kierownik zespołu ds. Rosji w Ośrodku Studiów Wschodnich.

Problemy gospodarcze

Ukraina może walczyć dzięki pomocy finansowej z zewnątrz, ale także Moskwa nie jest samowystarczalna. Dotychczas gospodarka wojenna Rosji mogła prosperować dzięki omijaniu europejskich sankcji, a także eksportowi surowców do Indii i Chin. Choć Europa bardzo mocno ograniczyła import rosyjskich węglowodorów, to jednak nadal kupuje rosyjski gaz, ropę z rurociągów oraz ze statków LNG. Unia Europejska importuje z Rosji duże ilości stali oraz aż 35% zapotrzebowania na nawozy sztuczne. – Niestety, Rosja bardzo dobrze radziła sobie w pierwszych latach wojny. Dopiero w 2025 r. zobaczyliśmy, że rosyjskie wskaźniki finansowe zaczynają mieć negatywny wpływ na ich gospodarkę. Deficyt rosyjskiego budżetu rośnie pięciokrotnie szybciej, niż pierwotnie zakładano – tłumaczy Marek Menkiszak.

Reklama

Skutkiem sankcji wtórnych nałożonych przez USA jest fakt, że Indie już radykalnie ograniczyły import rosyjskiej ropy i planują dalsze ograniczenia w 2026 r. W lutym na morzach i oceanach krążyło kilkadziesiąt tankowców tzw. floty cieni z rosyjską ropą, której nikt nie chciał kupić. Obecnie Moskwa może liczyć jedynie na trwały eksport do Chin, który jednak też ma coraz większe ograniczenia. Nie chodzi tu nawet o niechętną wobec Moskwy politykę Pekinu, po prostu zapotrzebowanie na diesla i benzynę w Chinach zaczyna się szybko kurczyć. Lawinowo rośnie tam liczba samochodów, ciężarówek i autobusów elektrycznych, które nie potrzebują paliw opartych na ropie naftowej. W kolejnych latach zapotrzebowanie Chin nadal będzie spadać, więc nie ma szans na zwiększenie importu ropy z Rosji. Co ciekawe, już w 2025 r. odnotowano pierwszy od 5 lat spadek wymiany handlowej między Chinami a Rosją. Kluczowymi czynnikami tego procesu są regres importu rosyjskiej ropy do Chin, a także brak pieniędzy wśród Rosjan na nowe chińskie samochody.

Wojna z NATO?

Mimo problemów militarnych i gospodarczych coraz częściej docierają sygnały, że Rosja szykuje się do kolejnego frontu wojny z NATO. Spora część opinii publicznej bagatelizuje tego typu informacje, tłumacząc, że przecież Moskwa nie zaatakuje Sojuszu, skoro od 4 lat nie może sobie poradzić z Ukrainą. Problem w tym, że Rosja cały czas szkoli żołnierzy i tworzy zupełnie nową armię, która nie jest zaangażowana na Ukrainie. Analitycy wojskowi twierdzą, że po 2027 r. Moskwa może być militarnie gotowa do ataku na NATO. – Obawiamy się jednak, że Rosja może dojść do wniosku, iż NATO jest teraz skłócone i wewnętrznie sparaliżowane, a więc na Kremlu przyspieszą działania. Mogą więc uznać, że warto zaatakować nawet teraz, gdy ich wojska walczą na Ukrainie. Zajmą np. jakiś niewielki teren państw bałtyckich, by pod groźbą użycia broni atomowej przypomnieć swoje żądania z 2021 r. wobec NATO i całego Zachodu – przyznaje ekspert OSW.

Putin postawił wszystko na jedną kartę. Na Kremlu zdają sobie bowiem sprawę, że od wojny zależy egzystencjalne przetrwanie reżimu. W najnowszym wywiadzie z lutego 2026 r. Sergiej Ławrow przypomniał więc o przyczynach wybuchu wojny, o żądaniach kapitulacji Ukrainy i NATO w Europie Środkowej. Szef rosyjskiej dyplomacji zasygnalizował, że jakiekolwiek porozumienie pokojowe, które nie uwzględnia rosyjskich żądań z 2021 r., nie zadowoli Moskwy. Według Kremla, żadne z państw, w tym Polska, które po 1997 r. przystąpiły do NATO, nie może mieć na swoim terenie wojsk i systemów obronnych NATO. Po spełnieniu tych żądań Polska byłaby praktycznie bezbronna i musiałaby się zgodzić na odbudowę rosyjskich wpływów gospodarczych i politycznych nad Wisłą. Taki jest główny cel pełnoskalowej wojny Putina z Ukrainą, o którym w Polsce nie możemy zapominać.

2026-02-17 08:16

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wspólne oświadczenie Prezydentów Państw Europy Środkowo–Wschodniej

[ TEMATY ]

Ukraina

Rosja

Andrzej Duda

Red./ak/GRAFIKA CANVA

Wspólne oświadczenie Prezydentów Państw Europy Środkowo–Wschodniej będących członkami NATO ws. prób nielegalnej aneksji terytoriów Ukrainy przez Rosję.

My, Prezydenci Europy Środkowo–Wschodniej, Państw, których przywódcy odwiedzali Kijów w czasie wojny, będąc naocznymi świadkami rosyjskiej agresji, nie możemy milczeć w obliczu rażącego pogwałcenia porządku międzynarodowego przez Federację Rosyjską, dlatego wydajemy poniższe oświadczenie:
CZYTAJ DALEJ

Niemcy: Adoracja Najświętszego Sakramentu stała się przedmiotem krytyki. Gazeta publikuje skargi mieszkańców

2026-09-03 09:52

[ TEMATY ]

Niemcy

adoracja

Agata Kowalska

Istotą wieczystej adoracji jest obecność czcicieli Najświętszego Sakramentu o każdej porze dnia i nocy. Właśnie to przeszkadza mieszkańcom jedynej parafii w Moguncji, w której odbywa się wieczysta adoracja, narzekającym na światła oraz otwieranie i zamykanie drzwi samochodów - informuje serwis infocatolica.com.

W mieście Moguncja, nad brzegiem Renu, znajduje się kościół parafialny św. Akacjusza, w którym odbywa się wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu.
CZYTAJ DALEJ

Palestyńczykom zagraża głód, ONZ nie ma pieniędzy na pomoc

2026-09-04 17:11

[ TEMATY ]

ONZ

głód

Palestyna

@Vatican Media

Palestyna

Palestyna

Światowy Program Żywnościowy zmniejszył od września liczbę osób objętych pomocą na terytoriach palestyńskich z 400 tys. do 200 tys. Powodem – brak pieniędzy. Organizacja apeluje do świata o pilne wsparcie, by zapobiec dramatowi setek tysięcy ludzi - informuje Vatican News.

Światowy Program Żywnościowy (WFP) jest zmuszony o połowę ograniczyć pomoc przeznaczoną dla mieszkańców Zachodniego Brzegu. Przyczyną drastycznej redukcji jest brak funduszy, i to w momencie, gdy na terytoriach palestyńskich rośnie liczba osób, które nie mają dostępu do wystarczającej ilości żywności.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję