Doniesienia o dramatycznej sytuacji demograficznej w Polsce martwią nie tylko badaczy. Wiele krajów na całym świecie mierzy się z podobnym problemem, a znawcy obyczajowości, demografowie czy psychologowie wskazują na przyczyny. Niestety, wielu z nich nie dopuszcza w swoich pracach aspektu wiary i nie pozostawia szczeliny dla Boga. Co będzie dalej? Jak powinniśmy reagować? Okazuje się, że są w Polsce osoby, które doskonale rozumieją sytuację i podejmują trud rozwiązania problemu. Patrzą z optymizmem w przyszłość i pozostawiają przestrzeń na interwencję dla Maryi.
Zmiany
Reklama
Dziś wiele się zmieniło, przymus spowodowany presją rodziny czy zegara biologicznego właściwie przeszedł już do historii. Powszechny, znany nam z minionych dekad model miłości przestaje obowiązywać i zastępują go aplikacje wzmacniane przez media społecznościowe. A w tych buduje się relacje on-line i często nie wychodzi poza sferę wirtualną. Zmiany potęguje wiele innych czynników, a wszystko to sprawia, że poczucie bliskości i tajemnica miłości zanikają – jeśli w ogóle są na nie czas i odpowiednie miejsce. W relacje wkrada się zabójcza racjonalność i zanim coś się zacznie, ludzie odkrywają karty i kalkulują. – Myślę, że diabeł zaprzągł młodych ludzi na różnych płaszczyznach ich życia. Najpierw muszą skończyć dobre studia, znaleźć dobrą pracę, potem dom lub mieszkanie i spełnić się materialnie. Niektórzy jeszcze cały czas naprawiają i szlifują swoje niedoskonałości. I nagle przychodzi otrzeźwienie, że nie mają możliwości założenia rodziny i przekazania życia – zauważa Maria-Emanuel Dziemian, starsza Bractwa Najświętszej Maryi Pany Królowej Korony Polski na Jasnej Górze.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Karol Porwich/Niedziela
Szybkie randki wpisane są w spotkania, a dyscypliny pilnuje p. Maria
Idea
Pani Maria zauważała problem już dużo wcześniej. W każdą pierwszą sobotę miesiąca od 27 lat przyjeżdżają na Jasną Górę ludzie, którzy chcą zawierzyć swoje życie Niepokalanemu Sercu Maryi Królowej Polski. Okazało się, że wielu z nich to ludzie młodzi, którzy prosili o dobre żony czy mężów. – Widziałam to ja, widziała Matka Boża, ale wciąż nie mieli oni przestrzeni, żeby się lepiej poznać – opowiada starsza bractwa. Sytuacja ta zainspirowała p. Marię do działania i ponad dekadę temu, z błogosławieństwem abp. Wacława Depo, zainicjowała grupę „Niespokojni Nadzieją”, działającą w ramach bractwa. Spotkania odbywają się w czasie zawierzeń, a uczestnicy realizują przygotowany program formacyjny. Wyjazdy w góry, na kajaki czy bardziej nieformalne – na „Wakacje z Maryją” również stanowią rzeczywistość grupy.
Karol Porwich/Niedziela
Tradycją są spotkania noworoczne w Częstochowie i zabawa Sylwestrowa
Na poziomie
Reklama
Do grupy należą polscy katolicy – to do nich skierowana jest oferta. Podczas spotkań kierują się określonymi standardami i wymaganiami, które wyznacza – jak powtarzają uczestnicy spotkań – „jedyna możliwa demokracja, którą stanowi p. Maria”. Te z pozoru niepokojące słowa tłumaczy Ela z Torunia, jedna z „niespokojnych Nadzieją”: – Program zawsze jest mocno wypełniony. Stanowimy dość dużą grupę i czasami trudno jest nad wszystkimi zapanować, dlatego p. Maria trzyma rękę na pulsie, dbając o realizację przebiegu spotkania i dobrą atmosferę. Sukienki i szpilki dla kobiet, garnitur z muszką lub krawatem dla mężczyzn nie budzą tu zdziwienia, szczególnie podczas imprez tanecznych, które są częścią programu – oczywiście, z wyjątkiem okresów postnych. Wszystko jest na najwyższym poziomie. – Kiedyś przyszła jedna dziewczyna w glanach. Zapytałam ją: „Dokąd ty się wybierasz? Przecież jak staniesz komuś na nogę, to nie będziemy wzywać karetki” – wspomina w swoim stylu p. Maria. W spotkaniach uczestniczą osoby, które mają pragnienie budować relacje mimo różnych doświadczeń. – Matka Boża zatroszczyła się o to dzieło w taki sposób, że mamy tu ludzi Kościoła mieszkających w kraju i poza nim. Pochodzą z różnych wspólnot, mają różne zawody i wykształcenie. Nie brakuje lekarzy i prawników. A jednymi z warunków uczestnictwa są „czysta karta” i wiek: dla kobiet 40 lat, a dla mężczyzn 45 lat – wyjaśnia p. Maria.
Karol Porwich/Niedziela
Najważniejszym elementem spotkań jest zawsze Matka Boża, której Niespokojni Nadzieją zawierzają swoje życie.
Szkoła życia
„Niespokojni Nadzieją” przybywają na spotkania motywowani chęcią znalezienia sakramentalnej miłości i założenia rodziny. Spędzając ze sobą czas, uczestniczą w swoistej szkole życia. To właśnie doświadczenia zdobyte podczas spotkań pomagają uczestnikom w budowaniu relacji, co w konsekwencji pozwala im otworzyć się na miłość. – Większość z nas przyjechała tutaj z nadzieją na znalezienie odpowiedniego kandydata i kandydatki na męża czy żonę. Niemniej jednak z racji tego, że p. Maria w odpowiedni sposób nas prowadzi, wielu z nas odrobinę zmienia tę perspektywę, zdając sobie sprawę z tego, że zanim to nastąpi, musimy poukładać pewne sprawy w naszym życiu – zaznacza kobieta, z którą rozmawiam tuż przed szybkimi randkami, stanowiącymi stały element formacji. Część „niespokojnych” przyznaje się do wewnętrznej przezmiany, która w nich zaszła podczas spotkań i dzięki której stali się innymi osobami. – Wydaje mi się, że w pewnym wieku zaczynamy dostrzegać to, iż może nasze wcześniejsze próby znalezienia odpowiedniej osoby do związku małżeńskiego spaliły na panewce z tego względu, że szukaliśmy w nieodpowiednim towarzystwie albo nie kierowaliśmy się tak bardzo zasadami katolickimi, którymi powinniśmy żyć jako osoby wierzące – zauważa kolejna z uczestniczek. Wielu z „niespokojnych” dąży, oczywiście, do najważniejszego celu, którym jest zbawienie. – Jasne, że dobrze by było zostać zbawionym razem z mężem, bo każdemu z nas tutaj zależy na założeniu rodziny. Wiemy, że nie jesteśmy powołani do samotności, bardzo chcielibyśmy spełniać się w roli matki czy ojca i jest to dla nas ważna sprawa, dlatego tu jesteśmy – podkreśla jedna z „niespokojnych”.
Karol Porwich/Niedziela
W programie spotkań są wieczory taneczne, które obowiązkowo trwają do "białego rana".
Modlitwa
Kiara i Adrian poznali się 3 lata temu na wyjeździe „niespokojnych Nadzieją” do Szczyrku. Są kolejną parą pochodzącą z grupy, która będzie brała ślub. – Każda modlitwa jest skuteczna i potrzebna, ale żeby Pan Bóg mógł w nas zadziałać, my też musimy coś zrobić – wyjaśnia powód, dla którego warto dołączyć do „niespokojnych”, Kiara. Adrian z kolei nie widzi relacji dwojga ludzi chcących założyć rodzinę bez aspektu duchowego. – A najkrótsza, najszybsza i najpewniejsza droga do Pana Boga i do nieba jest właśnie przez Maryję – zaznacza. Cała przestrzeń „niespokojnych” oparta jest na zawierzeniu Niepokalanemu Sercu Maryi Królowej Polski. Wzmocniona charyzmą p. Marii z całą pewnością stanowi ciekawą propozycję. Jak zapewnia p. Maria – najskuteczniejszą. A na zakończenie dodaje: – Ja nie jestem swatką, jest nią Matka Boża i tego przywileju nie możemy Jej odbierać. Ja tylko jestem osobą konsekrowaną do posługi w bractwie i służę moim czasem, organizując spotkania.
