Najstarszy murowany obiekt na Lubelszczyźnie znajduje się tuż przy głównej trasie Lublin – Chełm. Badania archeologiczne z ostatnich lat przyniosły sensacyjne odkrycie drugiej, bliźniaczej wieży.
Uratowane dziedzictwo
Reklama
Wieża, której powstanie i przeznaczenie niknie w mrokach przeszłości, od dawna jest obiektem zainteresowań archeologów i historyków. Medialna kampania o jej postępującym niszczeniu nasiliła się po 1908 r., kiedy ku przerażeniu miłośników historii władze rosyjskie zaproponowały całkowitą rozbiórkę budowli. Formalnie motywowano to planem poszerzenia szosy Chełm-Lublin, natomiast w podtekście była swoista ideologia poprawności politycznej: należało ignorować lub spychać w niepamięć ślady wschodniosłowiańskiej kultury i staro-prawosławia na Ziemi Chełmskiej na rzecz „starożytności” Rusi moskiewskiej, co miało uzasadniać misję „nawracania” tutejszej ludności. Wówczas „tylko rosyjskie prawosławie miało być szermierzem świętej wiary chrześcijańskiej na terenach, gdzie nigdy prawdziwego chrześcijaństwa nie było”. Ten slogan, negujący istnienie wyznawców prawosławia na obszarze Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, w I Rzeczypospolitej i w Polsce piastowskiej, bezwiednie powtarzali szermierze poprawności politycznej. Zwłaszcza po II wojnie światowej, gdy należało „naukowo” uzasadnić nową jałtańską granicę polsko-sowiecką na Bugu. Ponieważ narracja o „sprawiedliwości dziejowej” (w domyśle: zatarcie śladów sowieckiej klęski z roku 1920) okazała się zbyt „płaska”, także dla urodzonych już w kraju między Bugiem a Odrą, należało znaleźć głębsze uzasadnienie. Po obchodach 20-lecia PKWN w PRL znana z widokówek wieża obronna w Stołpiu znalazła się w rejestrze zabytków i została objęta ścisłą ochroną konserwatorską jako jeden z najstarszych obiektów zabytkowych województwa lubelskiego, „będący wyjątkowo cennym i dobrze zachowanym przykładem budownictwa fortyfikacyjnego z XIII wieku”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Obronna czy sakralna?
W połowie XIX wieku badacz K. Stronczyński wymienia drugą wieżę we wsi Stołpie oraz trzecią, „zburzoną całkowicie” podczas budowy drogi. Z kolei A. Lerue w 1859 r. wskazuje na studnię ze źródłem ocembrowanym i przypuszcza, że na wyższej kondygnacji była galeria, do której prowadziły schody. Kaplica na wieży wiernie powtarza XIII-wieczny plan rotundowej cerkwi św. Bazylego we Włodzimierzu Wołyńskim. Ale oto współczesny badacz D. Dąbrowski, próbując ustalić krąg potencjalnych fundatorów wieży, przypomina wielką księżną Marię, wdowę po Romanie. Gościła ona wraz z Danielem i Wasylkiem litewskich kunigasów w 1219 r., a ok. 1222 r. jako księżna-wdowa została mniszką. Według ekipy Dąbrowskiego właśnie wieża w Stołpiu była miejscem prywatnej dewocji kogoś z kręgu władzy.
Tę konkluzję wydają się potwierdzać wyniki badań archeologicznych w latach 2019-2025. Naukowcy i regionaliści odnotowali zawaloną wieżę z XV wieku i kapliczkę nad źródłem Anna z XII wieku. Okazało się, że masywny lokalny zlepieniec i wewnętrzna zabudowa kamienno-ceglana na zaprawę wapienną stanowiły materiał do budowy całego kompleksu średniowiecznych budowli. Znany jeszcze z dociekań władyki Jakuba Suszy „pałacyk lub jakiś zameczek” w Stołpiu jako relikty „wierzeń w świstuna i poświstuna” (bożków pogańskich), to tylko tło, a raczej cienie tego, czego dowodzą najnowsze badania i analizy prof. Andrzeja Buko i dr. Stanisława Gołuba. Wykazane zostało pokrewieństwo z baptysteriami i martyriami wczesnochrześcijańskimi, w tym z zespołem na Ostrowie Lednickim. Potwierdziła się koncepcja prof. Ireny Kutyłowskiej, że „warownia kultowa w Stołpiu pełniła zadania związane z udzielaniem chrztu i prowadzeniem misji chrystianizacyjnej”. Powróciła więc koncepcja „sanktuarium na szczycie wieży” (W. Aleksandrowycz, 2003).
