Reklama

Felietony

Stuk, stuk

Oby przyszło opamiętanie. Oby sprawa z Kielna skłoniła nas do bardziej ostrożnego i krytycznego korzystania z informacji w mediach, a następnie – powściągliwego stukania w klawiatury.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Szczerze? Minęły ponad trzy tygodnie od upublicznienia afery, a uważam, że nadal nie otrzymaliśmy wiarygodnej informacji o tym, co tak naprawdę wydarzyło się 15 grudnia na lekcji angielskiego w pewnej szkole na Kaszubach. Po mediach i social mediach krążą – w różnych wariantach – dwie główne narracje. Pierwsza – nauczycielka kilka razy „cichcem” zdejmowała krzyż ze ściany, aż w końcu zrobiła to na oczach uczniów i wrzuciła do kosza na śmieci. Druga – uczniowie bawili się plastikowym krzyżem, stanowiącym element halloweenowego przebrania, więc nauczycielka zabrała im gadżet i (tu w obu wersjach panuje zgodność stawiająca anglistkę z Kielna w bardzo niekorzystnym świetle) wrzuciła go do kosza na śmieci. Jak zwykle – Polska podzielona jest na pół i okopana po swojej stronie (pół)prawdy.

Medialna wrzawa (dziennikarze dobrze „zadbali” o klikalność, dolewając do ognia hektolitry oliwy) sprawiła, że przez kilka dni wszyscy w jakiś sposób żyliśmy tą sprawą, próbując na podstawie dostępnych informacji wyrobić sobie własne zdanie na ten temat.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Jak było naprawdę? Zazdroszczę Panu Bogu, bo On wie wszystko, począwszy od przebiegu wydarzeń aż po najgłębsze intencje, którymi kierowali się i kierują wszyscy ich uczestnicy. On zna prawdę. Zazdroszczę nauczycielce i uczniom – oni też doskonale wiedzą, jak było na tej feralnej lekcji, choć ich wiedza może być w jakiś sposób uszczuplona o targające nimi emocje, poglądy i przekonania. Zazdroszczę dyrekcji, nauczycielom i uczniom szkoły w Kielnie – im też bliżej do prawdy, bo są na miejscu, znają miejscowe realia i osoby uwikłane w ten konflikt. Rzecz jasna, nie zazdroszczę im ogólnopolskiej „sławy”, pikiet, zamętu wokół sprawy, która bez większego problemu mogła być załatwiona we własnym gronie. Ale poza tym, że zazdroszczę, to również dziwię się.

Dziwię się wszystkim: wierzącym i niewierzącym, którzy bez weryfikacji od razu „kupili” którąkolwiek z wersji opublikowanych przez media. Wystarczyły pierwsze wzmianki na portalach i ruszyła machina dezaprobaty, oburzenia, połajanek, rzucania się do gardła, życzenia wszystkiego, co najgorsze, inwektyw, oficjalnych komunikatów, oświadczeń, rezolucji, interpelacji, wezwań do „podjęcia działań i konkretnych kroków”.

Dziwię się niewierzącym, bo od nich należy wymagać elementarnej ludzkiej przyzwoitości. A jeszcze bardziej dziwię się wierzącym, bo od nich należałoby oczekiwać czegoś więcej. Kto, jeśli nie my, ma pokazać światu, jak przerywa się spiralę wzajemnych pomówień, oskarżeń, wrogości, walki na noże – nawet w sytuacji, kiedy czujemy się pokrzywdzeni? Gdzie się podziała nasza ewangeliczna „sól”, gdzie nasze „światło dla świata” (por. Mt 5, 13-14), czyli to, co winno wyróżniać chrześcijanina, stanowić o jego unikalności, czynić z niego swoistą „wartość dodaną”? Oczywiście, to nie znaczy, że mamy być przysłowiowymi „chłopcami do bicia”, ale czym innym jest – wzorem Jezusa – odpowiedzieć na uderzenie argumentami (zob. J 18, 23: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?”), a czym innym w odpowiedzi na cios walić oponenta, tak żeby się nakrył nogami. Prześciganie się w hejcie – czy to jest dyscyplina sportu godna katolika?

Oby przyszło opamiętanie. Oby sprawa z Kielna skłoniła nas do jeszcze bardziej odpowiedzialnego, ostrożnego i krytycznego korzystania z informacji w mediach, a następnie – powściągliwego stukania w klawiatury. Czas na solidny rachunek sumienia. Ile czasu pochłania nam czytanie w internecie niesprawdzonych informacji? Dlaczego bezkrytycznie je przyjmujemy, po czym powielamy w mediach społecznościowych, dodając od siebie złośliwy komentarz? Stuk, stuk! Czas stuknąć się we własne piersi, a potem... wyznać przy konfesjonale grzech niedojrzałego, oczerniającego innych korzystania z internetu, z ulgą usłyszeć stuknięcie w kratkę, po czym iść i więcej nie grzeszyć...

2026-01-27 15:23

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kościelny przegryw

2026-09-29 15:28

Niedziela Ogólnopolska 40/2026, str. 23

[ TEMATY ]

Tomasz Strużanowski

Archiwum TK Niedziela

Znalezione w internecie: „Przegryw – osoba niezaradna życiowo, o niskim statusie materialnym, nieposiadająca żadnych sukcesów zawodowych, odrzucona przez społeczeństwo”. W tzw. świecie „przegryw” to dość częsty epitet. Świat nie ma litości nad tymi, którzy mu podpadli, bo głośno, odważnie, publicznie opowiedzieli się po stronie dobra i prawdy i w ten sposób demaskują czyjeś zło, kłamstwo, tchórzostwo. Są grillowani: ośmieszani, osaczani, nękani wyssanymi z palca medialnymi kłamstwami, pozbawiani dobrego imienia; robi się z nich oszołomów, płaskoziemców, foliarzy i kogo tam jeszcze, aż ostatecznie w powszechnym odczuciu tracą resztki autorytetu.
CZYTAJ DALEJ

Kto głosi Chrystusa bez ryzyka sprzeciwu, głosi kogoś innego

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

„Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi”. Postawa klęcząca nie była zwyczajną postawą modlitwy żydowskiej (modlono się stojąc). Zgięte kolana to gest szczególnej intensywności. Gra słów oryginału jest nieprzetłumaczalna, przed Patēr, od którego każda patria, ojczyzna-ród, bierze imię. Wszelkie ojcostwo, rodzina, naród, ród anielski, jest pochodną jedynego Ojcostwa. Bóg nie jest nazwany Ojcem na podobieństwo ludzkich ojców, to ludzcy ojcowie noszą imię zapożyczone od Niego.
CZYTAJ DALEJ

800 - lecie parafii

2026-10-22 23:03

Biuro Prasowe AK

– Jeśli rzeczywiście Maryja Was uczy bycia Kościołem, jeśli Maryja Was uczy bycia parafią, to musicie być przede wszystkim w stosunku do siebie nawzajem wrażliwi. Liczy się to, jakie są między Wami relacje, na ile jesteście skupieni na osobie – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas jubileuszu 800-lecia parafii Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny w Dziekanowicach.

Na początku Mszy św. kard. Grzegorza Rysia powitały dzieci i dorośli przedstawiciele parafian. – Dzień ten jest czasem szczególnego dziękczynienia Panu Bogu za jego łaski, za dar naszych świątyń, za wszystkich kapłanów, którzy przez minione wieki pracowali tutaj jako duszpasterze oraz za pokolenia parafian – naszych rodziców, dziadków i przodków, którzy swoją modlitwą i pracą wznosili i budowali tą żywą wspólnotę – mówiła parafianka, dziękując metropolicie za obecność i modlitwę w czasie jubileuszu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję