Mijający rok w naszej diecezji nie układa się w kalendarz, lecz w mapę dróg – tych duchowych, cichych, często niewidocznych dla świata, a jednak niezwykle głębokich.
Duchowe ścieżki naszej diecezji
Jedną z nich była Ekstremalna Droga Krzyżowa – wydarzenie, które wbrew swojej nazwie nie jest o ekstremie fizycznej, lecz o ekstremie zaufania. Wyruszaliśmy nocą, jakby światło mogło nas rozpraszać. Ktoś niósł w sobie chorobę, ktoś inny stratę, jeszcze ktoś – zwyczajne życiowe zmęczenie. Słowa Andrzeja Łagożnego: „To trud, wysiłek i ból, ale też wielka radość ze spotkania z Chrystusem” – mogą opisywać całą duchowość Roztocza. Szczególnie mocno wybrzmiała EDK osób z niepełnosprawnościami. Nie były dla nich ważne kilometry czy tempo marszu. To oni uczyli nas, że modlitwa nie zawsze jest głośna; bywa, że rodzi się w milczeniu, które tylko Bóg potrafi zauważyć.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Podobnie głęboka była droga pamięci, którą przeszliśmy w kwietniu, wspominając 20. rocznicę odejścia św. Jana Pawła II. W Łukowej wydarzyło się coś, czego nie da się opisać jedynie jako akademii ku czci świętego. To było spotkanie z człowiekiem, który nadal żyje w słowach, w muzyce, w geście błogosławieństwa, w pozostawionych świadectwach. – Św. Jan Paweł II był i nadal jest wielkim autorytetem. Pragniemy wracać do jego nauki – mówiła dyrektor Wiesława Kubów. I rzeczywiście: wracamy. Nie z obowiązku, lecz z tęsknoty.
Reklama
Ten miniony rok to także wyjątkowo mocny powrót do korzeni, do miejsc, gdzie historia nie jest datą w podręczniku, lecz ziemią przesiąkniętą losem ludzi. W Osuchach, podczas ogólnopolskich obchodów 81. rocznicy bitwy, trudno było uciec od myśli, że pamięć ma tu inny ciężar – prawie fizyczny. – Osuchy to miejsce święte, przesiąknięte krwią polskich patriotów – powiedziała Anna Stańczyk-Przyłuska i wielu z nas poczuło, że te słowa nie są patosem, ale zobowiązaniem. – Pamięć determinuje teraźniejszość – przypomniał starosta Andrzej Szarlip, a jego zdanie wybrzmiało jak ciche napomnienie, byśmy nie pozwolili historii stać się zbędnym balastem. W świecie, który łatwo zapomina, Osuchy pokazały, że są miejsca, gdzie zapominać po prostu nie wolno.
W podobnym duchu przebiegały wszystkie pielgrzymie szlaki Roztocza – od tych krótkich, lokalnych, po te prowadzące aż do Jasnej Góry. W Krasnobrodzie, naszym diecezjalnym sanktuarium, widać było szczególnie wyraźnie, że pielgrzymowanie nie jest kwestią geografii, lecz wewnętrznego głodu. Przychodzili ludzie ze wszystkich zakątków diecezji m.in. Biłgoraja, Tereszpola, Lubaczowa, rodzinne grupy, starsi i młodzi, ministranci, rolnicy, matki z dziećmi, a każdy niósł swoją intencję – często tak kruchą, że powierzona dopiero Maryi nabierała kształtu. Uczestnicy mówili, że pielgrzymka przywraca im równowagę, że Krasnobród to miejsce, gdzie człowiek zaczyna oddychać pełniej. I może właśnie dlatego przejmująca w swej prostocie procesja różańcowa do Kaplicy Objawień na Wodzie była dla wielu mocniejszym przeżyciem niż wszystkie słowa razem. Bo czasem wystarczy szelest drzew i szum strumyka, by zrozumieć, że Bóg mówi najciszej, kiedy chce być usłyszany najmocniej.
Reklama
W sierpniu wyruszyła także 43. Piesza Pielgrzymka Zamojsko-Lubaczowska na Jasną Górę. Jej hasło brzmiało: „Pielgrzymi nadziei”. Bp Marian Rojek, posyłając pielgrzymów, powiedział: „Ze szczególnym maryjnym błogosławieństwem ruszacie w drogę”. A ks. dyrektor Marek Mazurek dodawał: „To droga modlitwy, spotkań i osobistych intencji”. 350 kilometrów modlitwy. 350 kilometrów wspólnoty. 350 kilometrów ludzkich historii, które Bóg zapisał w sercach pielgrzymów.
Kościół młodych
Nie sposób też nie zauważyć, jak wiele wydarzeń mijającego roku działo się z udziałem młodych. Ich obecność – w Zwierzyńcu na Exodusie Młodych, w Biłgoraju podczas Hebronu, czy w październiku, kiedy maturzyści z naszej diecezji spotkali się na Jasnej Górze – była jak przypomnienie, że wiara nie jest reliktem starszych pokoleń, ale żywą rzeką płynącą przez serca ludzi wchodzących dopiero w dorosłość. – To przestrzeń spotkania z Bogiem, drugim człowiekiem i sobą samym – mówiła Paulina Zając o Exodusie. I można było uwierzyć, gdy patrzyło się na młodzież trwającą w adoracji: że Bóg naprawdę czeka. Cierpliwie, wytrwale, z miłością, która nie boi się pytań.
Wspólna droga wiary
Reklama
Rok diecezjalny miał też swoje momenty wdzięczności – te zapisane w dożynkowych wieńcach, w zapachu świeżego chleba, w zmęczeniu rolniczych rąk. W Krasnobrodzie, podczas diecezjalnych dożynek, wybrzmiało proste, a jednak poruszające zdanie ks. prał. Eugeniusza Derdziuka: „Dożynki są przede wszystkim dziękczynieniem.” W czasach, gdy tak wiele rzeczy traktujemy jako oczywiste, słowa te wróciły z siłą przypomnienia, że nic nie jest nam dane raz na zawsze. Ani plony, ani zdrowie, ani pokój, ani łaska. Równie wzruszające były chwile, gdy do parafii wprowadzano relikwie św. Jana Pawła II – jak choćby w Chmielku. Abp Mokrzycki mówił: „Jego nauczanie musi być pokazywane młodym.” I rzeczywiście: każda parafia, która przyjmuje relikwie, przyjmuje też zadanie – by nie tylko przechowywać pamięć, lecz przekazywać ją dalej.
A przecież ten rok miał też swoje momenty, w których wiara wybrzmiewała przez piękno – jak podczas Festiwalu Pieśni Maryjnej w Górecku Kościelnym. Maryjne śpiewanie nie jest konkursem, lecz modlitwą, która unosi się ponad scenę, ponad mikrofony, ponad tremę. Gdy młodzi zdobywali Złoty Różaniec, wiele osób miało świadomość, że to nie tylko talent, ale przede wszystkim świadectwo: że Maryja jest im bliska, że Jej imię brzmi naturalnie na ich ustach.
Rok pełen łaski
Patrząc na całość roku, trudno nie zauważyć jednego – że wszystkie te wydarzenia, bez względu na skalę, tworzą jedną wielką opowieść. Opowieść o ludziach, którzy wciąż szukają Boga, choć często nie mają na to czasu. O wspólnotach, które spotykają się, by umocnić się nawzajem. O rodzinach, które przyjeżdżają na rekolekcje nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą oddychać głębiej. O młodych, którzy – wbrew stereotypom – chcą słuchać Boga. O starszych, którzy pamiętają, że modlitwa jest najpewniejszą drogą. Może właśnie to jest najważniejsze przesłanie mijającego roku: że Kościół żyje tam, gdzie są ludzie w drodze. Że nasze pielgrzymowanie – dosłowne i duchowe – jest sposobem, w jaki Bóg prowadzi nas do siebie. I że każda z tych dróg, nawet jeśli zaczyna się od codziennego zmęczenia, kończy się zawsze w tym samym miejscu: w Jego obecności, która przemienia serce.
DRODZY CZYTELNICY...
Dziękujemy Wam za to, że byliście z nami przez cały rok. Za to, że czytacie, słuchacie, towarzyszycie – czasem z daleka, czasem z bardzo bliska. Bez Was to, co robimy, nie miałoby sensu, a „Niedziela Zamojsko-Lubaczowska” nie byłaby miejscem żywej rozmowy Kościoła z wiernymi. Z serca zatem zapraszamy Was do lektury „Niedzieli” w nadchodzącym roku. Niech będzie on czasem błogosławieństwa, pokoju i nowych dróg, którymi poprowadzi nas Pan.
