Wydaje się, że Ojciec Mień może patronować w sposób bardzo szczególny wymianie duchowych darów między chrześcijanami rozmaitych tradycji kościelnych i kulturowych” – pisze we wstępie do książki o. Aleksandra Mienia p. Marek Kita. „Przede wszystkim był on właśnie «człowiekiem Chrystusa» – radykalnie oddanym swemu Panu i dlatego otwartym dla wszystkich Jego przyjaciół”.
Ojciec Aleksander Mień zginął tragicznie w 1990 r. z rąk „nieznanych sprawców” – i wspominamy tamtą straszną wiadomość, która wtedy przebiła się do naszej świadomości. Współcześni przyrównują nawet jego los do męczeństwa ks. Jerzego Popiełuszki. Bo też został zamordowany przez „nieznanych sprawców”. A był on duchownym prawosławnym.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
„Postać Ojca Aleksandra Mienia pozostaje droga osobom i środowiskom zatroskanym o ewangeliczną odnowę Rosji” – czytamy dalej we wstępie książki o. Mienia. I tu dodajmy od siebie: już my, Polacy, doskonale wiemy, że najbardziej zatroskany o odnowę tej „nieludzkiej ziemi” był nasz papież Jan Paweł II.
Reklama
I dalej: „Dzięki Ojcu Aleksandrowi również w Polsce widzimy lepiej, że prawosławna Rosja to nie tylko staroruska egzotyka i ponury cień caratu, spod historycznych przekształceń wyziera dusza siostrzanej Cerkwi, fascynująca niczym twarz Zbawiciela pędzla św. Andrzeja Rublowa (święty Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego – przyp. red.), wyłaniająca się z podrapanej deski”.
Czasem nawet nie wiemy, dlaczego czyjaś postać nas pociąga, zachęca, by ją bliżej poznać. Widocznie tak już miało być. Może mamy przez to coś zrozumieć o życiu, o nas samych.
Znałam kogoś, kto nie lubił Wschodu. Nawet Warszawa po drugiej stronie Wisły, tej wschodniej, wydawała mu się jakaś obca, nieprzyjazna. Pewnie miał niedobre doświadczenia z przeszłości, lecz już nie mogę go o to zapytać, bo tę tajemnicę zabrał ze sobą do grobu. Ale wiem też, że o. Aleksandra, tego mędrca ze Wschodu, na pewno mógłby pokochać.
