Reklama

Historia

Święta pod ogniem armat

Święta Bożego Narodzenia na Jasnej Górze 370 lat temu nie były ani zdrowe, ani wesołe. Ale mimo wszystko były błogosławione.

Niedziela Ogólnopolska 52/2025, str. 42-43

[ TEMATY ]

historia

Jasna Góra

Zdjecia: Muzeum Narodowe wKrakowie – domena publiczna

Wizja oblezenia Jasnej Góry Januarego Suchodolskiego z 1846 r.

Wizja
oblezenia
Jasnej Góry
Januarego
Suchodolskiego
z 1846 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wigilia 1655 r. na Jasnej Górze była wreszcie cicha. Pomimo trwającego już ponad miesiąc oblężenia tego dnia pomiędzy kwaterą szwedzkiego sztabu i klasztorem krążyły nie kule, a listy. Dowodzący Szwedami gen. Burchard Müller straszył obrońców podkopem pod murami i właśnie sprowadzonymi ciężkimi działami, a jego oficer – czeski hrabia Jan Wejhard Wrzesowicz wręcz pisał: „Wasz klasztor i kościół zupełnie zniszczymy, w gruzy go zamieniwszy, a to z pomocą machin, które już są gotowe i w każdej chwili na rozkaz Generała działać mogą. Zaklinam Was na Boga i Najświętszą Pannę: abyście nie sądzili, że Wam to napróżno mówię. Doświadczycie, niestety, czego się nie spodziewacie i o czem nie myślicie”.

Zły i „lepszy” król

Trzy miesiące minęły od chwili, kiedy szwedzka armia wkroczyła w granice Rzeczypospolitej. Nielubiany przez Polaków król Jan Kazimierz uciekł za granicę, jego hetmani razem z wojskami przeszli na stronę Szwedów, a i szlachta w większości uważała konflikt za wewnętrzną sprawę dynastii Wazów. Nowy władca Karol Gustaw miał im w dodatku zapewnić skuteczną ochronę przed innymi zewnętrznymi wrogami. I rzeczywiście, na początku chronił ludność cywilną, szczególnie szlachtę, przed łupieniem przez własnych żołnierzy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ale kiedy skończyły się zapasy i pieniądze, rozpoczęła się systematyczna grabież całego zdobytego kraju. Karol Gustaw okazał się koronowanym rozbójnikiem żyjącym z wojny, który nie wahał się przy tym niszczyć kościołów i klasztorów. Jesienią 1655 r. Szwedzi obrabowali np. klasztor Bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej, a mnichów, którzy nie zdołali uciec do lasów, wymordowali. W listopadzie Karol Gustaw dał zgodę, pomimo wcześniejszych gwarancji, na zajęcie paulińskiego klasztoru na Jasnej Górze, licząc na przejęcie znajdujących się tam domniemanych skarbów. W dodatku zależało mu na opanowaniu twierdzy broniącej granicy ze Śląskiem, gdzie schronił się Jan Kazimierz.

Do zajęcia klasztoru wysłany został gen. Müller, który nie spodziewał się oporu. Nie wiedział, że na Jasnej Górze stacjonuje 160-osobowy doświadczony garnizon wojska wzmocniony przeszkoloną do walki szlachtą i zakonnikami; że bronią jej solidnie wzmocnione mury i dwadzieścia cztery działa, w tym dwanaście ciężkich. On sam miał do dyspozycji 2 tys. ludzi (ale tylko 350 przydatnych do oblężenia) i osiem lekkich dział, które nie mogły uszkodzić murów klasztornych. Szwedzki generał miał nadzieję, że wystraszy obrońców. Od 11 listopada próbował podpalić klasztor kulami zapalającymi, ale bardziej liczył na rozmowy. Ojciec Augustyn Kordecki, przeor Jasnej Góry, miał jednak talent dyplomatyczny. W obfitej korespondencji z oblegającymi umiejętnie ich zwodził i odwlekał spodziewaną przez Szwedów kapitulację.

Kule na święta

Noc wigilijną zakonnicy spędzili bezsennie. Wykonywali swoje obowiązki – to czuwając na murach, dodając otuchy załodze, to na modlitwach w kościele. Ale, jak napisał później o. Kordecki: „Nadzwyczajny łoskot w obozie, większy ruch ludzi i gęstsze ognie zapowiadały coś grożącego tej nocy: lecz Bóg wstrzymywał zapędy nieprzyjaciół katolickiej wiary”.

Reklama

Dopiero następnego dnia, w pierwszy dzień świąt, „o samem południu zagrzmiały działa od północy, a kule tak silnie uderzały o ściany klasztoru, iż je w wielu miejscach przedziurawiwszy wśród kurzawy i gruzu po kurytarzach i zakrętach klasztoru, tu i owdzie się odbijając, latały i taką trwogą mieszkających napełniły, że się nikt nawet wyjrzeć nie ośmielił.

Rzucał teraz Szwed jak najwięcej pochodni z konopi ukręconych, smołą oblanych, a siarką i saletrą wypełnionych. Rozniecały one straszliwy płomień, szczególniej też te, które tak w żelazne rury były opatrzone, iż na wszystkie strony ogień i ołów miotały. Miały one kształt jabłka granatowego; lecz ponieważ więcej ich na zewnątrz klasztoru, a wiele także i wewnątrz niego na podwórze padało, nie zrządziły szkody uderzeniem lub płomieniem, lecz jedynie obmierzłym swędem cokolwiek oblężonych przestraszyły. Najbardziej ze wszystkich przerażały kule żelazne wydrążone, które w różne strony klasztoru, gdzie się spodziewano najwięcej ludzi, z machin już tlejące się rzucone z gwałtownością i trzaskiem, po zapaleniu się nagle wewnątrz będącego prochu, pękały i rozpryśniętemi kawałkami we wszelkim kierunku raniły. Jednę z takich kul znaleziono przed kuchnią całą i zgasłą; druga, pękając na podwórzu, wybiła szesnaście szyb w przyległem oknie i tyluż uderzeniami zostawiła ślady na wewnętrznych ścianach apteczki. Pod wieczór wreszcie jedno ciężkie działo, które najbardziej szkodziło murom klasztoru, pękło i położyło koniec szturmowaniu”.

Reklama

Broniący klasztoru nie wiedzieli, że będzie to już ostatni atak. Karol Gustaw polecił odstąpić od oblężenia. Próbowano jeszcze 26 grudnia uratować honor i zaproponowano paulinom zapłacenie kontrybucji, ale na to się nie zgodzili, przysyłając protestanckim Szwedom świąteczne obrazki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej.

Szwedzka mucha

Szwedzi, decydując się na oblężenie najważniejszego sanktuarium w kraju, nie wiedzieli, jaki popełniają błąd: wywołanie tym ruchem wojny religijnej. Wzmógł się opór przeciwko najeźdźcy, z początku partyzancki, później bardziej zorganizowany. Wojska polskie wypowiadały posłuszeństwo szwedzkiemu królowi i powracały do własnego – nielubianego wprawdzie, ale katolika. W akcie konfederacji tyszowieckiej, zawiązanej przeciw Szwedom 29 grudnia 1655 r., napisano z oburzeniem o Karolu Gustawie: „Kościół nawet Częstochowski, miejsce najznaczniejsze nietylko w Rzeczypospolitej ale i orbi christiano (...) szturmem dobywać kazał, aby ten fundament devotionum inkwirowawszy, bezpieczniej wytracał”. A w popularnych pieśniach dziadowskich, śpiewanych niemal pod każdym kościołem w kraju, padały słowa: „Stała się nam w Polce trwoga/ Ni od ludzi, ni od Boga./ Od nieszczęsnych heretyków/ Zginęło dość katolików”. Do dzisiejszych czasów przetrwały w Polsce, szczególnie północnej, powiedzenia odnoszące się do znienawidzonych szwedzkich najeźdźców: „Szwedy narobiły w Polsce biedy”, „łazi po świecie jak Szwed po Polsce”. W polszczyźnie ludowej „szwedami” nazywało się czasem karaluchy i owady, a „szwedzka mucha” była synonimem niebezpiecznego szkodnika atakującego zboża.

Wieczorem 26 grudnia 1655 r. Szwedów pod Jasną Górą już nie było. Paulini dowiedzieli się o tym od chłopa z pobliskiego Dźbowa, który nieoczekiwanie przywiózł im ryby. Do dzisiaj zakonnicy świętują to wydarzenie, jedząc drugiego dnia świąt ryby na kolację.

2025-12-16 14:33

Oceń: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa za śp. papieża emeryta Benedykta XVI i dziękczynienie za jego posługę

Kościół częstochowski, wdzięczny Bogu za pontyfikat papieża Benedykta XVI, będzie dziękował za jego posługę oraz wypraszał miłosierdzie podczas Mszy św., które będą sprawowane pod przewodnictwem abp. Wacława Depo w dniach 31 grudnia i 1 stycznia.

Joseph Ratzinger – papież senior Benedykt XVI zmarł w sobotę, 31 grudnia 2022 r. Był 265. następcą św. Piotra i zasiadał na Stolicy Apostolskiej od 19 kwietnia 2005 r. do 28 lutego 2013 r. Po ustąpieniu z urzędu ostatnie lata spędził w klasztorze Mater Ecclesiae na terenie Watykanu.
CZYTAJ DALEJ

Jak doszło do odkrycia kazań św. Augustyna? Kulisy poszukiwań w Pelplinie

2026-07-11 09:34

[ TEMATY ]

odkrycie

Pelplin

kazania św. Augustyna

kulisy poszukiwań

Vatican Media

Święty Augustyn

Święty Augustyn

To w rękopisie przechowywanym w Bibliotece Diecezjalnej w Pelplinie rozpoznano dwa nieznane dotąd kazania św. Augustyna. Ks. prof. Jan Walkusz, dyrektor biblioteki, mówi Vatican News, jak znany od lat manuskrypt trafił do badań naukowców z Würzburga dzięki kontaktom ze Stowarzyszeniem Klasztoru Bad Doberan. Zapowiada też, że po naukowym opracowaniu kazań powinno powstać ich polskie tłumaczenie, aby teksty mogły trafić do szerszego obiegu.

Głos z Pelplina
CZYTAJ DALEJ

Caritas Jerozolima: Potrzeby w Gazie ogromne, pomoc nie wystarcza

2026-07-11 19:49

Vatican Media

Potrzeby w Gazie są ogromne

Potrzeby w Gazie są ogromne

Ludzie stracili wszystko i potrzebują wszystkiego – wskazał Ramez Razzouk z Caritas Jerozolima, przy okazji konferencji Caritas Internationalis w Castel Gandolfo. W Gazie nadal odczuwalne są poważne braki leków, wody pitnej i paliwa. Ceny podstawowych artykułów stanowią duże obciążenie dla rodzin. System opieki zdrowotnej jest zrujnowany, a liczba zachorowań rośnie.

Caritas co miesiąc pomaga ok. 20 tys. pacjentów poprzez zapewnienie im opieki medycznej, leków oraz wsparcia psychologicznego i artykułów pierwszej potrzeby. Ramez Razzouk w rozmowie z agencją SIR podkreślił, że to właśnie opieka zdrowotna, leki i wsparcie psychologiczne są priorytetem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję