Reklama

Tarnów

Zawsze można zacząć od nowa

Tu można naprawdę poczuć, że komuś na tobie zależy – mówi p. Leszek.

2025-12-15 18:42

Niedziela Plus 51/2025, str. IV

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dom to nie tylko ściany i dach. To poczucie bezpieczeństwa, ciepło, przynależność – wszystko to, co pozwala człowiekowi stanąć na nogi. Co jednak dzieje się wtedy, gdy z dnia na dzień traci się dach nad głową? Gdy nagle znika to, co dotąd wydawało się oczywiste?

O doświadczeniu bezdomności, zwłaszcza teraz, w czasie zimy i zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, rozmawiamy z pracownikami i mieszkańcami mieleckiego schroniska prowadzonego przez Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta – Koło Mieleckie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kiedy abstrakcja staje się rzeczywistością

Przy ul. Sandomierskiej w Mielcu stoi niepozorna kamienica, a na jej podwórzu – mały dom. To właśnie tam mieści się kameralne schronisko, które wielu osobom pozwoliło na nowo odnaleźć spokój. Ośrodek oferuje miejsca dla 21 mężczyzn i 8 kobiet, a dodatkowo prowadzi noclegownię (12 miejsc) i ogrzewalnię (4 miejsca). W okresie zimowym te ostatnie pękają w szwach, bo nikt, kto zapuka do drzwi, nie zostaje odesłany z powrotem na mróz. Wielu ludzi potrzebuje jedynie ciepłej nocy i talerza zupy – czasem nie są jeszcze gotowi na to, by podjąć głębszą pracę nad sobą. Tu każdy może dostać tyle, ile w danej chwili jest w stanie przyjąć.

Reklama

Bezdomność jest zjawiskiem trudnym do zdefiniowania. – Czasem mijamy kogoś na ulicy i nawet nie podejrzewamy, że ta osoba nie ma dokąd wrócić – mówią pracownicy schroniska. Historie mieszkańców są różne, często dramatycznie odmienne, ale łączy je jedno: nikt nie planował takiego finału.

Znaleźć siłę

Pan Leszek, 50-letni mężczyzna, jeszcze rok temu prowadził zwyczajne życie. Miał pracę, mieszkanie, swoje rytuały. Aż pewnego dnia przyszła seria trudnych decyzji i przypadków, które sprawiły, że stracił dom. Przez jakiś czas mieszkał w samochodzie. – Nikt w pracy nie wiedział, co się dzieje – wspomina.

Gdy nocą temperatura spadła poniżej zera, zdał sobie sprawę, że nie da rady dłużej tak żyć. Wpadł w złe towarzystwo i zaczął sięgać po alkohol. Ostatecznie trafił do schroniska w Dębicy, a potem do tego w Mielcu. – To małe miejsce, ale właśnie dzięki temu jest tu ciepło i swojsko. Byłem w większych placówkach i to zupełnie nie to samo. Tu można naprawdę poczuć, że komuś na tobie zależy – wyznaje p. Leszek.

Schronisko oferuje nie tylko łóżko i posiłek: są rozmowa z psychologiem, wsparcie duchowe, życzliwa obecność personelu. – Ale najtrudniejsze jest to, by znaleźć w sobie siłę, żeby chcieć się zmienić. Tego nikt za człowieka nie zrobi – dodaje p. Leszek, który dziś, po kilku miesiącach wygląda inaczej. Mówi spokojniej, z większą wiarą w siebie. – Jestem innym człowiekiem. Wychodzę na prostą – podkreśla.

Ponad 30 lat historii

Reklama

Schronisko w Mielcu powstało w 1991 r. Rok później przyjęto pierwszego mężczyznę, co rozpoczęło misję, która trwa do dziś. Początkowo było przeznaczone tylko dla mężczyzn, ale rozbudowa placówki sprawiła, że można przyjmować także kobiety. Powstały również noclegownia i ogrzewalnia, które w zimowe wieczory stają się ocaleniem dla wielu bezdomnych.

Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta – Koło Mieleckie od początku prowadzi to miejsce z ogromnym sercem. Dziś pracuje w nim także młode pokolenie wolontariuszy i działaczy. – Szanujemy tradycję, ale chcemy też wprowadzać nowe pomysły. Organizujemy kiermasze książek, akcje dzielenia się posiłkiem, wydarzenia, podczas których zbieramy środki i rozmawiamy z ludźmi o tym, czym naprawdę jest bezdomność – informuje Agnieszka Cybulko, kierownik schroniska.

Niepokojący trend

Placówka utrzymuje się dzięki dotacjom, 1,5% podatku, zbiórkom, współpracy z Bankiem Żywności oraz darowiznom lokalnych marketów. Co roku 1 listopada wolontariusze i harcerze, stojąc na cmentarzach, prowadzą kwestę na rzecz osób bezdomnych. Dzięki temu schronisko może działać, a jego mieszkańcy nigdy nie muszą się martwić o podstawowe potrzeby.

Obecnie mieszka tam 17 osób – 15 mężczyzn i 2 kobiety. Dwanaścioro z nich spędziło w schronisku już wiele lat. Noclegownia natomiast bywa tak oblegana, że zdarzyła się noc, kiedy drzwi otwarto aż 22 osobom. Niestety, pracownicy zauważają także niepokojący trend. – Trafiają do nas coraz młodsi ludzie. Ostatnio mieliśmy 20-latka, którego własna gmina nie chciała przyjąć pod opiekę. Coraz częściej widzimy osoby w wieku 30-40 lat. Ta granica drastycznie się obniża – zwraca uwagę Agnieszka Cybulko.

Święta, które dają nadzieję

Reklama

W schronisku też trwają przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Kapłani z parafii św. Mateusza w Mielcu zapewniają opiekę duchową. W każdy piątek wspólnie odmawiana jest Koronka do Bożego Miłosierdzia, a w pierwsze piątki miesiąca mieszkańcy schroniska mogą przyjąć Komunię św.

– Przed świętami pytamy naszych mieszkańców, czy chcą wziąć udział w wieczerzy wigilijnej – opowiada kierownik placówki i zaznacza: – Niczego nie narzucamy. Ale większość pragnie spędzić ten czas razem. Przygotowujemy tradycyjne potrawy, śpiewamy kolędy. Staramy się, by każdy choć na chwilę poczuł się jak u siebie.

W tym czasie społeczność schroniska nie zamyka się tylko we własnym gronie. Organizowane są mikołajki otwarte dla mieszkańców miasta, akcje dzielenia się ciepłym posiłkiem, spotkania z wolontariuszami i lokalną społecznością. To czas, w którym dobro szczególnie szybko zatacza kręgi. Bo właśnie o to chodzi – o ciepło. O bycie razem. O to, by nikt nie czuł się samotny.

Mieleckie schronisko przy ul. Sandomierskiej jest miejscem, które wielu nazywa domem. Nie dlatego, że tak wygląda, ale dlatego, że pozwala znów poczuć, czym dom może być. I choć nie rozwiązuje wszystkich problemów, to daje najważniejsze: wiarę, że zawsze można zacząć od nowa.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważania na niedzielę: Ten lekarz mógł uratować tysiące. Został wyśmiany

2026-01-02 09:32

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Mat.prasowy

Opowiem Ci o lekarzu, którego wyśmiano, choć mógł ocalić tysiące istnień. O człowieku, którego świat nie rozpoznał, bo prawda przyszła w zbyt pokornej formie. I zapytam wprost: czy my nie robimy podobnie z Bogiem?

I wreszcie najważniejsze: jeśli kiedykolwiek żyłeś pod presją, że musisz zasłużyć na miłość — ta Ewangelia jest jak oddech. Bóg nie wysyła już tylko słów. On przychodzi osobiście. Schodzi do naszych „slumsów”, do tego, czego się wstydzimy, i mówi: „Nie jesteś problemem do naprawy. Jesteś dzieckiem do przytulenia.”
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

Między klasą a krzyżem - lekcja z Kielna

2026-01-04 14:54

[ TEMATY ]

usunięcie krzyża

Kielno

Norwid

Red

Usunięcie krzyża z przestrzeni wychowania to gest, który rani nie tylko religijnie, ale także kulturowo. A jednak, paradoksalnie, incydent ze szkoły w Kielnie ma też swoją jasną stronę. Bo uczniowie – ci, których tak często posądzamy o obojętność – nie zgodzili się na usunięcie krzyża. W ich spokojnym sprzeciwie zabrzmiała cicha, ale mocna wiara.

Cyprian Kamil Norwid, który krzyż widział zawsze na tle polskiej historii, przestrzegał dobitnie: „Bo kto, do Krzyża nawet idąc, minął krzyże ojczyste, ten przebiera w męczeństwie!”. To zdanie brzmi dziś jak komentarz do współczesnych prób „czyszczenia” przestrzeni publicznej z symboli, które przez wieki były znakiem polskiej tożsamości, a nie kościelnym rekwizytem. Krzyż szkolny, krzyż w urzędzie, przydrożny krzyż – to właśnie są „krzyże ojczyste”. Mówią o historii narodu, o jego duchowym dziedzictwie, o pamięci wspólnoty, nie o „narzucaniu religii”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję