Spoglądam do dzisiejszego psalmu i... uderza mnie mnogość przecinków. Widać to zwłaszcza w refrenie: „Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego” (por. Ps 146, 1b).
Kiedy coś odczytujemy czy wypowiadamy, znaków interpunkcyjnych – podobnie zresztą jak błędów ortograficznych – nie widzimy. Nie oznacza to jednak, że te pierwsze czy drugie nie wpływają na to, jak płynie mowa.
Przecinki, kropki czy cudzysłowy są znakami graficznymi. W tekście mogą pełnić różne funkcje: wydzielają jego części (kropka, średnik, przecinek), wyrażają emocje (wykrzyknik, znak zapytania, wielokropek) albo sygnalizują specjalną funkcję jakiegoś fragmentu (cudzysłów, nawias, myślnik, dwukropek).
Nie musimy jednak widzieć pewnych znaków, żeby wyczuwać ich obecność w słyszanym tekście lub sygnalizować je, mówiąc. To z nimi są przecież powiązane pauzy oddechowe, zawieszenie głosu czy intonacja pytająca. Bez interpunkcji byłoby nam trudniej.
Co można powiedzieć o polskim przestankowaniu? Na pewno to, że zależy od budowy zdania, czyli składni. To, w jaki sposób współgrają ze sobą poszczególne elementy zdania, znajduje odzwierciedlenie w zapisie – zwłaszcza w użyciu przecinków. Za ich pomocą wydzielamy poszczególne zdania składowe, a także dopowiedzenia.
Reklama
Te ostatnie widać dobrze w cytacie, od którego dziś rozpoczęłam: „Chwal, duszo moja, Pana, Stwórcę swego”. Gdybyśmy chcieli wyrazić to zdanie w najprostszy sposób, wystarczyłyby dwa słowa: „chwal Pana”. To już jest całkiem zgrabne zdanie rozkazujące. Bo dodajmy: żeby jakieś wypowiedzenie można było uznać za zdanie, wystarczy obecność czasownika (np. „Siadajcie”, „Zemdlała”, „Dnieje”).
Każdy z elementów tego malutkiego zdania z wielkim przesłaniem zawiera dopowiedzenie. Nie da się takiego elementu wpleść inaczej niż właśnie za pomocą przecinków. Stąd właśnie ich nagromadzenie.
Czy to sytuacja rzadka w języku? Nie. Choć taki nadmiar może nas płoszyć i rodzić wrażenie błędu czy przesady. Ciekawe, że nie mamy takiego poczucia w szeregu sytuacji, w których przecinków używamy, chociaż nie powinniśmy. Może to wynikać z zasad zapamiętanych jeszcze w szkole, np. żeby zawsze stawiać przecinek przed że (i nie stawiać przed i) albo za pomocą przecinka oznaczać każdą pauzę oddechową.
O ile zalecenia te działały w miarę dobrze, kiedy byliśmy dziećmi, o tyle trzeba powiedzieć, że są one w gruncie rzeczy pewnym – nie do końca właściwym – uogólnieniem. Przyjrzyjmy się kilku kontekstom.
Widuję ostatnio dość często zapisy typu: *mimo, że, *chyba, że, *zwłaszcza, że, *jako, że, ale także *podczas, gdy. Hołdują one wspomnianej przeze mnie szkolnej zasadzie. Zwróćmy jednak uwagę, że w tym przypadku obydwa słowa stanowią pewną myślową i składniową całość. Można je zastąpić jednym wyrazem, synonimem, np. mimo że = chociaż, jako że = ponieważ. To oznacza, że przecinek między obu słowami jest błędny. Należy go postawić przed całością wyrażenia, np. „Nie wyjdziecie stąd, chyba że przybędzie tu wasz brat najmłodszy”.
Reklama
Podobnie rzecz się ma ze słowami który i więc. Niepoprawne interpunkcyjnie są konstrukcje: *do, których, *na podstawie, którego czy *jest to, więc. Ponownie: tworzą one całość, która wymaga, aby nie rozbijać przecinkiem jej wewnętrznej struktury, np. „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca”.
Przy okazji warto wspomnieć o słówku a. Choć niepozorne, ma ono w języku kilka funkcji. Bywa, że nakładają nam się one – i stąd wahanie odnośnie do przecinka. Raczej nie mamy wątpliwości, że jest on nieodzowny w zdaniu: „on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz”. Nie powinien się jednak pojawić w kontekście: między niebem a ziemią czy między tobą a niewiastą. Takie zestawienia nie są zdaniami.
Nie są nimi również inne porównania z wyrazami niż i jak: cenniejsze niż złoto, więcej niż gwiazd na niebie, lepsza dla mnie śmierć niż życie; biała jak śnieg, Jakub jak proch liczny, wylejesz ją jak wodę na ziemię.
Nie przesadzajmy też z przecinkami, kiedy wymieniamy niejednorodne cechy jakiegoś obiektu – takie, które odnoszą się do różnych sfer, np. pochodzenia i koloru. Piszmy bez przecinka szeregi: jedno długie zdanie (nie: *jedno, długie zdanie), złota polska jesień (nie: *złota, polska jesień) czy moja mała dziewczynka (nie: *moja, mała dziewczynka).
Zdaje się, że przecinki chętniej niż my, Polacy, stawiają użytkownicy języka angielskiego. I wydaje się, że tym wpływem należy tłumaczyć nadmiarowe użycie przecinków w formułach zamykających list, np. z wyrazami szacunku czy pozdrawiam. W języku polskim nie wymagają one żadnego znaku kończącego – wystarczy przejść z podpisem do następnego wiersza.
Ja ze swojej szkoły zapamiętałam słowa polonistki, że z przecinkami jest jak z witaminami. Ich nadmiar potrafi zaszkodzić bardziej niż ich brak. Czy jest tak w istocie? Całe życie się nad tym zastanawiam.
językoznawca, adiunkt w Instytucie Języka Polskiego
Liturgia Słowa nie przestaje mnie frapować. Znów znajduję w niej coś, co zwraca moją uwagę pod względem językowym.
Bardzo interesujący jest fragment otwierający dzisiejsze pierwsze czytanie. Chodzi o zdanie z Księgi Mądrości: „Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie osądziłeś niesprawiedliwie” (Mdr 12, 13).
W zdaniu tym kryją się co najmniej dwa językowe smaczki. Jeden z nich dotyczy frazy: nie osądziłeś niesprawiedliwie. Mamy tu dwa przeczenia – nie osądziłeś oraz niesprawiedliwie – a całość ma faktycznie wydźwięk pozytywny. Oznacza w istocie: osądziłeś sprawiedliwie. Można powiedzieć: minus i minus dają plus.
Kiedy piszemy w ten sposób, używamy konstrukcji bardziej zawiłej, którą odbiorca musi sobie „odpakować”, przetłumaczyć, sprowadzić do prostszej postaci. Strukturę taką lubią prawnicy i osoby, dla których ważna jest precyzja wypowiedzi, wszak nie zawsze można postawić znak równości między frazami: powiedział prawdę oraz nie powiedział nieprawdy. Takie ujęcie łagodzi wydźwięk wypowiedzi, bywa bardziej dyplomatyczne czy bezpieczne.
W retoryce i poezji wyróżnia się figurę o nazwie litota. Polega ona na osłabieniu wydźwięku jakiegoś określenia tak, że używa się jego zaprzeczonego przeciwieństwa, np. niegłupi zamiast mądry, niewysoki zamiast niski. Środek ten pozwala złagodzić wypowiedź i zmniejszyć „moc” użytego przymiotnika. Litota działa trochę jak eufemizm, tyle że ten ostatni łagodzi określenia negatywne, a nasza figura – także te pozytywne i neutralne.
Przy tej okazji warto powiedzieć o zjawisku typowym dla języka polskiego, związanym z użyciem cząstki nie. Chodzi o podwójne przeczenie, kiedy w zdaniu pojawia się zaimek przeczący, taki jak nikt, nic, nigdy czy nigdzie. W takiej sytuacji czasownik musimy dodatkowo wzmocnić cząstką nie.
Negacja staje się wtedy wyrazista, co dobrze widać we frazach: nikt nie wie, nic się nie zgadza, nigdynie przychodzi, nigdzie nie ma. Choć wydaje się, że przeczy to zasadom logiki, tak właśnie ukształtowało się to w większości języków słowiańskich (por. czeskie nikdo to neví, chorwackienitko ne zna), a także chociażby we francuskim (ne... pas, por. je sais ‘wiem’ – je ne sais pas ‘nie wiem’).
Wracając do fragmentu z Księgi Mądrości, trzeba powiedzieć, że taka podwójnie zaprzeczona konstrukcja wynika zapewne z wiernego tłumaczenia oryginału. U mojego ulubionego Jakuba Wujka, a więc w przekładzie z końca XVI wieku, znajdujemy zdanie jakże symetryczne: „Bo nie masz inszego Boga oprócz ciebie, który masz staranie o wszytkich, abyś pokazał, iż nie sądzisz niesprawiedliwie sądu”.
Tu nie dość, że mamy frazę nie sądzisz niesprawiedliwie, to jeszcze występuje inne zdublowanie: nie sądzisz sądu. We współczesnym języku raczej ograniczamy tego typu redundancję, czyli znaczeniową nadmiarowość („masło maślane”). Aczkolwiek w środowisku młodych ludzi, zwłaszcza dziewcząt i kobiet prezentujących swoje stylizacje w mediach społecznościowych, popularne stają się frazy typu: włosy włosują, makijaż makijażuje. Te nowe czasowniki mają oznaczać, że wszystko gra i elementy wyglądu budzą zadowolenie osoby mówiącej.
Z tych nieoczywistych kontekstów powróćmy (z powrotem?) do naszego zdania wyjściowego. Chciałabym jeszcze skupić się przez chwilę na ortografii.
Jeśli porównamy dwa zapisy, dawny i współczesny, zobaczymy ciekawą rozbieżność:
„Bo nie masz inszego Boga oprócz ciebie” (dawniej)
„Panie, nie ma oprócz Ciebie boga” (dziś)
Oczywiście zasady ortograficzne kształtowały się przez kolejne stulecia i często się zmieniały. Odnosi się to zwłaszcza do tzw. reguł konwencjonalnych, czyli dotyczących pisowni wielką i małą literą, a także razem i osobno. Dawna pisownia była rozchwiana szczególnie mocno.
W naszym przykładzie zdarzyło się akurat, że dwa miejsca są ortograficznie rozbieżne. Chodzi o słowa bóg/Bóg oraz ciebie/Ciebie. Jakiś czas temu pisałam już o używaniu wielkich liter w pisowni zaimków. Kiedy zwracamy się do kogoś z szacunkiem, posługujemy się właśnie wielką literą. Nie dotyczy to – przypomnijmy – naszej skromnej osoby (piszemy: mnie, mną, mój).
Ciekawa jest pisownia słowa Bóg. Wyraz ten jest taki „odruchowy” – wielu z nas przyzwyczaiło się do tego, że piszemy go wielką literą, gdyż przeważnie odnosi się on do pierwszej Osoby Trójcy Świętej. Słownik notuje jednak znaczenie ogólniejsze (od małej litery): ‘istota duchowa będąca przedmiotem kultu w religiach, które uznają istnienie wielu takich istot’.
I jeśli wnikniemy w sens naszego fragmentu, zobaczymy, że mowa tu o innych bogach, a raczej o tym, że faktycznie nie ma innych. Tak to ortografia podtrzymuje prawdę teologiczną i zatrzymuje naszą uwagę. >>n
Magdalena Wanot-Miśtura
językoznawca, adiunkt w Instytucie Języka Polskiego
na Wydziale Polonistyki UW, kierownik Laboratorium
Efektywnej Komunikacji UW. Prezes zarządu Fundacji
Języka Polskiego
W zdaniu tym kryją się co najmniej dwa językowe smaczki. Jeden z nich dotyczy frazy: nie osądziłeś niesprawiedliwie. Mamy tu dwa przeczenia – nie osądziłeś oraz niesprawiedliwie – a całość ma faktycznie wydźwięk pozytywny. Oznacza w istocie: osądziłeś sprawiedliwie. Można powiedzieć: minus i minus dają plus.Kiedy piszemy w ten sposób, używamy konstrukcji bardziej zawiłej, którą odbiorca musi sobie „odpakować”, przetłumaczyć, sprowadzić do prostszej postaci. Strukturę taką lubią prawnicy i osoby, dla których ważna jest precyzja wypowiedzi, wszak nie zawsze można postawić znak równości między frazami: powiedział prawdę oraz nie powiedział nieprawdy. Takie ujęcie łagodzi wydźwięk wypowiedzi, bywa bardziej dyplomatyczne czy bezpieczne.W retoryce i poezji wyróżnia się figurę o nazwie litota. Polega ona na osłabieniu wydźwięku jakiegoś określenia tak, że używa się jego zaprzeczonego przeciwieństwa, np. niegłupi zamiast mądry, niewysoki zamiast niski. Środek ten pozwala złagodzić wypowiedź i zmniejszyć „moc” użytego przymiotnika. Litota działa trochę jak eufemizm, tyle że ten ostatni łagodzi określenia negatywne, a nasza figura – także te pozytywne i neutralne.Przy tej okazji warto powiedzieć o zjawisku typowym dla języka polskiego, związanym z użyciem cząstki nie. Chodzi o podwójne przeczenie, kiedy w zdaniu pojawia się zaimek przeczący, taki jak nikt, nic, nigdy czy nigdzie. W takiej sytuacji czasownik musimy dodatkowo wzmocnić cząstką nie.Negacja staje się wtedy wyrazista, co dobrze widać we frazach: nikt nie wie, nic się nie zgadza, nigdy nie przychodzi, nigdzie nie ma. Choć wydaje się, że przeczy to zasadom logiki, tak właśnie ukształtowało się to w większości języków słowiańskich (por. czeskie nikdo to neví, chorwackie nitko ne zna), a także chociażby we francuskim (ne... pas, por. je sais ‘wiem’ – je ne sais pas ‘nie wiem’).Wracając do fragmentu z Księgi Mądrości, trzeba powiedzieć, że taka podwójnie zaprzeczona konstrukcja wynika zapewne z wiernego tłumaczenia oryginału. U mojego ulubionego Jakuba Wujka, a więc w przekładzie z końca XVI wieku, znajdujemy zdanie jakże symetryczne: „Bo nie masz inszego Boga oprócz ciebie, który masz staranie o wszytkich, abyś pokazał, iż nie sądzisz niesprawiedliwie sądu”.Tu nie dość, że mamy frazę nie sądzisz niesprawiedliwie, to jeszcze występuje inne zdublowanie: nie sądzisz sądu. We współczesnym języku raczej ograniczamy tego typu redundancję, czyli znaczeniową nadmiarowość („masło maślane”). Aczkolwiek w środowisku młodych ludzi, zwłaszcza dziewcząt i kobiet prezentujących swoje stylizacje w mediach społecznościowych, popularne stają się frazy typu: włosy włosują, makijaż makijażuje. Te nowe czasowniki mają oznaczać, że wszystko gra i elementy wyglądu budzą zadowolenie osoby mówiącej.Z tych nieoczywistych kontekstów powróćmy (z powrotem?) do naszego zdania wyjściowego. Chciałabym jeszcze skupić się przez chwilę na ortografii.Jeśli porównamy dwa zapisy, dawny i współczesny, zobaczymy ciekawą rozbieżność: „Bo nie masz inszego Boga oprócz ciebie” (dawniej)„Panie, nie ma oprócz Ciebie boga” (dziś)Oczywiście zasady ortograficzne kształtowały się przez kolejne stulecia i często się zmieniały. Odnosi się to zwłaszcza do tzw. reguł konwencjonalnych, czyli dotyczących pisowni wielką i małą literą, a także razem i osobno. Dawna pisownia była rozchwiana szczególnie mocno.W naszym przykładzie zdarzyło się akurat, że dwa miejsca są ortograficznie rozbieżne. Chodzi o słowa bóg/Bóg oraz ciebie/Ciebie. Jakiś czas temu pisałam już o używaniu wielkich liter w pisowni zaimków. Kiedy zwracamy się do kogoś z szacunkiem, posługujemy się właśnie wielką literą. Nie dotyczy to – przypomnijmy – naszej skromnej osoby (piszemy: mnie, mną, mój).Ciekawa jest pisownia słowa Bóg. Wyraz ten jest taki „odruchowy” – wielu z nas przyzwyczaiło się do tego, że piszemy go wielką literą, gdyż przeważnie odnosi się on do pierwszej Osoby Trójcy Świętej. Słownik notuje jednak znaczenie ogólniejsze (od małej litery): ‘istota duchowa będąca przedmiotem kultu w religiach, które uznają istnienie wielu takich istot’.I jeśli wnikniemy w sens naszego fragmentu, zobaczymy, że mowa tu o innych bogach, a raczej o tym, że faktycznie nie ma innych. Tak to ortografia podtrzymuje prawdę teologiczną i zatrzymuje naszą uwagę.
Święty Ignacy Loyola to założyciel zakonu jezuitów. To jedna z najbardziej barwnych osobistości w historii Kościoła, którą w liturgii wspominamy 31 lipca.
Pierwsze 30 lat życia Ignacego Lopeza (bo takie nosił nazwisko) upłynęło, pisząc nieco kolokwialnie, pod znakiem płaszcza i szpady. Co prawda zdobył wszechstronne wykształcenie, ale najbardziej liczyło się dla niego to, że był oficerem w armii wicekróla Nawarry. Sprawy wiary go nie interesowały. Było tak do chwili jego nawrócenia, kiedy został ciężko rany w Pampelunie podczas wojny hiszpańsko-francuskiej. Przechodził potem długą i bolesną rekonwalescencję. Zaczytywał się wtedy m.in. Złotą legendą oraz Życiem Jezusa, popularnymi pobożnościowymi książkami pierwszej połowy XVI wieku.
- Powstańcy Warszawscy podejmowali walkę o wolność i niepodległość, ale także „w obronie deptanej i pogardzanej godności człowieka” - powiedział bp Wiesław Lechowicz podczas Mszy św. sprawowanej na placu Krasińskich w przeddzień 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Biskup polowy przewodniczył Eucharystii z udziałem Powstańców Warszawskich, Prezydenta RP Karola Nawrockiego, przedstawicieli władz państwowych i samorządowych, wojska i służb mundurowych, harcerzy oraz mieszkańców Warszawy. Po Mszy św. rozpocznie się apel pamięci przy Pomniku Powstania Warszawskiego.
Eucharystia na placu Krasińskich tradycyjnie poprzedza centralne obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Liturgia sprawowana jest w miejscu szczególnie związanym z pamięcią o powstańczej Warszawie, w sąsiedztwie katedry polowej oraz Pomnika Powstania Warszawskiego.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.