Reklama

Rodzina

Najlepsze jest ciągle przed nimi

Wiara jest dla nich bardzo ważna, ale wiedzą też, że Bóg nie zrobi pewnych rzeczy za nich – dlatego wkładają sporo wysiłku, czasu i pieniędzy, by wspólne życie było coraz piękniejsze.

Niedziela Ogólnopolska 34/2025, str. 12-13

[ TEMATY ]

małżeństwo

świadectwo

Zdjęcia: archiwum prywatne

Agnieszka i Tomasz Talagowie (L) i Jolanta i Krzysztof Nowiccy (P)

Agnieszka i Tomasz Talagowie (L) i Jolanta i Krzysztof Nowiccy (P)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dwa małżeństwa: Agnieszka i Tomek, Jola i Krzysztof. Dwie różne historie, ale wiele punktów wspólnych. Podobny staż małżeński (plus minus 30 lat), 5-6 lat znajomości przed ślubem. Rodzicielstwo – codzienność, w której od samego początku było i jest zarówno „z górki”, jak i „pod górkę”. W ciągu tych lat w obu przypadkach miłość małżeńska wzmocniła się, jest większa i bardziej dojrzała niż w dniu ślubu. Ten ostatni fakt skłonił mnie do postawienia obu parom pytań, które łączy wspólny mianownik.

Tomasz Strużanowski: Co na podstawie własnych doświadczeń poradzilibyście młodym w kwestii trwałości i rozwoju małżeństwa?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tomasz Talaga: Wszystkim młodym radzimy, aby rozmawiali o wspólnej przyszłości, o tym, jak chcą, żeby wyglądało ich wspólne życie, i by omawiali każdy jego aspekt.

Agnieszka Talaga: Od początku małżeństwa mieliśmy świadomość, że zaczyna się coś, na co czekaliśmy z utęsknieniem. Weszliśmy w małżeństwo z przekonaniem, że nie zostawiamy sobie żadnych furtek dopuszczających rozejście się, a gwarantem tego, że damy radę, jest sam Bóg, o ile tylko pozostaniemy Mu wierni.

Reklama

T.T.: W tamtych czasach podział ról przypisanych kobiecie i mężczyźnie był jasny – moim zadaniem było zapewnienie, aby Agnieszka czuła się przy mnie bezpieczna. Do dzisiaj uważam, że to jest podstawowa rola męża. Rola kobiety natomiast polega na tym, by być dla mężczyzny podporą, żeby czuł się kochany, miał się dla kogo realizować i poświęcać.

Zachęcam młodych, żeby odkrywali swoją tożsamość jako kobiety i mężczyzny, bo jeżeli małżeństwo zbudowane jest na rozchwianej tożsamości, to potem trudno jest utrzymać ten związek w jedności.

A co z wadami i słabościami wniesionymi w małżeństwo? Było dużo przykrych zaskoczeń? Niedopasowania?

A.T.: To, co kiedyś było naszymi słabościami i deficytami, przez lata zostało dopracowane. Dziś nasze charaktery się uzupełniają.

T.T.: Niezgodność charakterów i niedopasowanie jako przyczyna rozwodu to jakaś bzdura. Nie ma czegoś takiego jak stuprocentowa zgodność charakterów – gdyby taka istniała, to chyba zanudzilibyśmy się na śmierć... To kwestia dojrzałości – rozumieć, że nie jesteśmy tacy sami, że mamy różne temperamenty, sposoby reagowania, że różnice będą czasem „uwierały” i prowadziły do kryzysów, które mogą być zagrożeniem dla trwałości małżeństwa lub przeciwnie – szansą na jego rozwój.

A Wy – przez jakie kryzysy przechodziliście?

T.T.: Głównie przez finansowe – aż do dziś. Z jednej strony bardzo nas to obciąża, ale z drugiej – oczyszcza ze złudzeń i egoizmu. Doświadczając tego typu problemów, bardziej się martwię o to, jak to przeżywa Agnieszka, niż o to, że nam na coś brakuje.

Reklama

A.T.: Gdy czuję się zagrożona brakiem bezpieczeństwa finansowego, zamykam się w sobie. Jednocześnie martwię się, jak Tomek sobie z tym poradzi, czy udźwignie to jako mężczyzna. Zależy mi na tym, żeby nie myślał, że go o coś oskarżam.

Nie przeżywacie małżeństwa tylko we dwoje, o własnych siłach, prawda?

T.T.: To, że trwamy razem, to nie jest wyłącznie nasza zasługa. Cały czas polegamy na Panu Bogu, czerpiemy z łaski sakramentu małżeństwa, codziennie modlimy się o siły do trwania razem.

Jakie macie sposoby na to, żeby kłótnie nie niszczyły Waszego małżeństwa?

T.T.: Jestem cholerykiem, szybko wybucham, ale zazwyczaj pierwszy wyciągam rękę do pojednania. Agnieszka nie reaguje gwałtownie, ale też dłużej jej „przechodzi”. Kiedyś potrafiliśmy po sprzeczce nie rozmawiać ze sobą przez dzień-dwa; dziś mamy poczucie, że szkoda czasu.

A.T.: Kiedy jest między nami jakaś „ciężka” atmosfera, to czuję, jakby uchodziło ze mnie życie; nic nie ma sensu, nic mi nie idzie. Uczymy się coraz szybciej „wracać” do siebie.

Co sądzicie o czystości przedmałżeńskiej i jej wpływie na trwałość małżeństwa?

T.T.: Tu jestem dogmatyczny. Zachowanie czystości przedmałżeńskiej to początek sukcesu trwałego małżeństwa.

A.T.: Dla mnie czystość przedmałżeńska stanowiła najlepszy dowód na to, że jestem dla Tomka najważniejsza.

Jakie cechy i umiejętności uważacie za kluczowe dla trwałości małżeństwa?

Reklama

A.T.: Umiejętność wsłuchiwania się w potrzeby współmałżonka oraz gotowość do spalania się dla drugiej „połówki”. Oczywiście, jedno i drugie – praktykowane obustronnie.

Co sprawia, że Wasze małżeństwo nie tylko trwa, ale też się rozwija?

Krzysztof Nowicki: Boża łaska i nasza wierność miłości. Boża obecność w codziennym życiu. Wiemy, że Bóg jest blisko, że nas kocha i jesteśmy dla Niego ważni. Z drugiej strony – Bóg nie zrobi pewnych rzeczy za nas. Dlatego chcemy dbać o coraz lepsze rozumienie siebie, o drobne codzienne gesty, o wzajemne troszczenie się o siebie.

To wystarczy, żeby gładko przeżyć tyle lat razem?

Jolanta Nowicka: Jasne, że nie wystarczy. Nasze małżeństwo też przechodziło potężny kryzys. Pojawiało się też słowo „rozwód”. Na przeszkodzie rozpadowi stanęła nasza determinacja, żeby ratować związek, a potem wołanie do Boga o ratunek. On rzucił nam koło ratunkowe w postaci warsztatów o temperamentach, które były prowadzone przez wspólnotę Mocni w Duchu. Tam zrozumieliśmy, że to nie brak miłości oddala nas od siebie, lecz brak zrozumienia.

Co Wam daje to, że jesteście we wspólnocie religijnej?

K.N.: Bycie we wspólnocie z pewnością pomaga nam wzrastać w wierze. Kiedy któreś z nas przeżywa duchowe trudności, jakiś zastój, to właśnie spotkania we wspólnocie, modlitwa, dzielenie się swoim przeżywaniem wiary często są lekarstwem na te trudności.

Jeździcie też razem na warsztaty psychologiczne. Pomaga?

Reklama

J.N.: Naszemu małżeństwu to dobrze robi. Jeździmy od kilku lat i bardzo nas to zmieniło – każde z nas osobno, ale też oboje jako małżeństwo. A czy pomaga? Niektórzy pytają nas: „Jak to robicie, że jesteście tak blisko siebie i tak serdecznie?”. No, właśnie tak.

A jak trafiliście na te warsztaty?

K.N.: Są to warsztaty stworzone przez dr Agnieszkę Kozak, psycholożkę, terapeutkę, autorkę książek. Agnieszka jest ekspertką NVC, czyli porozumienia bez przemocy, publikuje dużo wartościowych treści na YouTubie. Najpierw Jolka jeździła na warsztaty sama, a ja po powrocie widziałem u niej zmiany na lepsze. Później dołączyłem do żony i razem kilkakrotnie pojechaliśmy na warsztaty połączone z rekolekcjami dla małżeństw. W tym roku część duchową prowadził ks. Tomasz Wolnik.

Co Wam dają te warsztaty i rekolekcje?

J.N.: Lepsze zrozumienie siebie, zobaczenie wartości w sobie, odnalezienie marzeń, zmniejszenie lęku. A to skutkuje większym pokojem w naszym wspólnym życiu, tym, że zaczęliśmy rozmawiać o emocjach, o potrzebach i szukać sposobów, żeby je zaspokajać.

K.N.: Uważamy, że warto wkładać wysiłek, czas i pieniądze w to, żeby wspólne życie było coraz piękniejsze.

2025-08-19 21:27

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mistrzyni olimpijska: „Na zawody chodzę z różańcem. A mój talent jest darem od Boga"

[ TEMATY ]

sport

świadectwo

wikimedia.org

Jej ojciec odszedł, kiedy była jeszcze niemowlakiem. Matka, alkoholiczka i ćpunka zniszczona przez nałóg, przestała się nią opiekować i ją oddała. Dziś Simone Biles mówi, że uratowały ją dwie rzeczy – dziadkowie i wiara.

Wczoraj, w wieku 19 lat, Simone Biles zdobyła złoty medal olimpijski w wieloboju gimnastycznym w Rio de Janeiro dla Stanów Zjednoczonych. Kilka dni wcześniej wygrała złoto z drużyną. Zaś w ostatnich trzech latach w różnych konkurencjach gimnastycznych wywalczyła tytuł mistrzyni świata aż 10 (słownie: dziesięć!) razy. Po tych dwóch złotych krążkach w Rio jest najbardziej utytułowaną zawodniczką w historii tego sportu. Mówią, że to najlepsza gimnastyczka, która się kiedykolwiek narodziła. Że oszukuje grawitację. Że jest w stanie wykonać ćwiczenia, których nikt inny nie potrafi zrobić. A ona odpowiada: „Talent jest darem od Boga dla ciebie. To co zrobisz ze swoim talentem, jest twoim darem dla Boga.”
CZYTAJ DALEJ

Anna Golędzinowska: codziennie błagam Pana Boga, żeby została w moim sercu łaska wiary

2026-07-10 21:46

[ TEMATY ]

Ania Golędzinowska

Agata Kowalska

Anna Golędzinowska

Anna Golędzinowska
Anna Golędzinowska urodziła się w 1982 r. w Warszawie. Marząc o karierze, wyjechała do Włoch, gdzie padła ofiarą oszustwa i była zmuszana do pracy w nocnych klubach. Gdy udało jej się uciec, zeznawała przeciwko członkom grupy przestępczej handlującej żywym towarem i tym samym przyczyniła się do ich aresztowania i skazania. Od tej pory jej kariera we Włoszech nabrała tempa. Anna Golędzinowska pracowała jako modelka, aktorka i prezenterka telewizyjna. Media włoskie i polskie rozpisywały się na temat kulisów jej życia, w którym z czasem pojawiły się: alkohol, narkotyki i przypadkowy seks. W pewnym momencie postanowiła zmienić swoje życie. Zrezygnowała z kariery, zamieszkała w Medjugorie. Dziś spotyka się z młodymi ludźmi na całym świecie, opowiadając historię swojego życia i dając świadectwo tego, gdzie należy szukać prawdziwego szczęścia. Anna Golędzinowska jest m.in. autorką książek: „Ocalona z piekła. Wyznania byłej modelki” oraz „Z ciemności do świata”. Ostatnio ukazała się jej kolejna książka „Twarzą w twarz z diabłem”. To osobiste świadectwo sześcioletniej, udokumentowanej walki o uwolnienie i autentycznych egzorcyzmów prowadzonych na Ani przez o. Gabriele Amortha, o. Cipriano de Meo i ks. Antonio Mattatellego.
CZYTAJ DALEJ

Na trasie pielgrzymki doszło do niebezpiecznego zdarzenia drogowego

2026-07-12 16:40

[ TEMATY ]

Częstochowa

pielgrzymka

Zielona Góra

Karolina Krasowska

43. Piesza Pielgrzymka Duszpasterstwa Rolników

43. Piesza Pielgrzymka Duszpasterstwa Rolników

W ostatni dzień 43. Pieszej Pielgrzymki Rolników Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej na Jasną Górę doszło do przykrego zdarzenia.

Podziel się cytatem – wyjaśnia kierownik pielgrzymki i duszpasterz rolników w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej ks. Paweł Mydłowski. Według relacji świadków, kobieta upadła na jezdnię i doznała jakiegoś uszczerbku, na pewno potłuczenia. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe. Poszkodowanej pierwszej pomocy udzieliły pielęgniarki zabezpieczające pielgrzymkę, a następnie została ona przekazana zespołowi ratownictwa medycznego i przewieziona do szpitala, a następnie poddana odpowiednim badaniom. Jak wynika z informacji przekazanych przez organizatorów, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Szczegółowe okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję