Reklama

Niedziela Lubelska

Do zobaczenia w niebie

Odszedł człowiek o wielkim sercu, zwyczajny pracownik Winnicy Pańskiej – powiedział bp Mieczysław Cisło o śp. ks. prał. Janie Kiełbasie.

Niedziela lubelska 11/2025, str. IV

[ TEMATY ]

pogrzeb kapłana

Katarzyna Artymiak

Liturgia pogrzebowa śp. ks. prał. Jana Kiełbasy

Liturgia pogrzebowa śp. ks. prał. Jana Kiełbasy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przepiękna wiosenna pogoda, początek marca, dziesiątki kapłanów i tysiące wiernych wokół świątyni w Niedrzwicy Kościelnej. Tylko na twarzach ludzi malował się smutek i wzruszenie. Tak odchodzą wielcy w swojej skromności ludzie. Takim był ks. prał. Jan Kiełbasa.

Pogrzeb – rekolekcje

Mszy świętej żałobnej w Środę Popielcową przewodniczył rodak bp Adam Bab. Gdy ks. Jan Kiełbasa przyszedł do Niedrzwicy, on był wówczas diakonem. Następnego dnia, w pierwszy czwartek miesiąca, dzień szczególnej modlitwy za kapłanów i o powołania, Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył abp Stanisław Budzik. Liturgie zgromadziły setki kapłanów i tysiące wiernych. W homiliach wygłoszonych przez biskupów Adama Baba i Mieczysława Cisło zostało podsumowane aktywne i oddane życie „księdza Januszka”, jak był nazywany przez wszystkich. Dla wielu były to szczególne rekolekcje u progu Wielkiego Postu. Modlitwą i obecnością zmarłemu kapłanowi dziękowali księża i parafianie, ukochani żużlowcy i kibice oraz strażnicy miejsc, których był duszpasterzem. Słowa pożegnania nadesłał kard. Stanisław Dziwisz, który przyjaźnił się ze zmarłym i wspomniał jego miłość oraz oddanie Janowi Pawłowi II. Zgodnie z wolą zmarłego przy wynoszeniu trumny z kościoła i przy złożeniu do grobu zabrzmiał warkot motorów i syren. Zamiast kwiatów, uczestnicy złożyli datki na Hospicjum Dobrego Samarytanina.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Osierocone wspólnoty

Reklama

Odejście ks. prał. Jana Kiełbasy osierociło nie tylko niedrzwicką parafię i diecezję, ale całą Lubelszczyznę. Zaczynając od żużlowców po cztery wspólnoty, których kolejno był proboszczem. Był wielkim społecznikiem, kochał ludzi i zawsze im służył. Nie zrażały go trudności. Serdecznym i łagodnym usposobieniem zjednywał sobie wszystkich. Był zaangażowany w różne akcje, m.in. „Pomóż dzieciom przetrwać zimę”. Pomagał powodzianom i rolnikom dotkniętym suszą. Na początku drogi proboszczowskiej w Kosarzewie zorganizował akcję dostarczenia wody do wiosek, także do tych domostw, w których nie mieszkali katolicy. Do każdego mówił „aniołeczku”. Dzieci odwzajemniały jego życzliwość, nazywając go dobrotliwie „Kiełbaską”. W przepastnych kieszeniach zawsze miał dla nich cukierki, najczęściej były to „krówki”. Nawiązując do tej tradycji, po pogrzebie rozdano wśród uczestników kilkadziesiąt kilogramów słodyczy.

Cicha legenda żużla

Reklama

Postać śp. ks. Jana Kiełbasy wpisała się w historię lubelskiego sportu. Nie bez przesady można stwierdzić, że był obok Marka Kępy legendą żużla. Z nim zresztą zaprzyjaźnił się u początków kariery sportowca. Ale nie tylko; na liście przyjaciół znaleźli się kibice, a wśród nich piosenkarz Krzysztof Cugowski. Swoją miłość do żużla wyrażał też poprzez swój samochód; uzyskał pozwolenie, aby był wylepiony oficjalnymi symbolami. Motocyklami – o czym wspomniał ks. Stanisław Stanisławek – interesował się od dziecka. Miłość do żużla rozpoczęła się w seminarium i trwała przez całe życie. Z jego strony to nie było jakieś zwykłe kibicowanie, ale oddana posługa duszpasterska. Na rozpoczęcie każdego sezonu święcił stadion i motocykle zawodników. Błogosławił żużlowców na starcie. Uważał ten sport za piękny, ale zdawał sobie sprawę, że jest niebezpieczny. Spotykał się ze sportowcami na opłatku, błogosławił ich małżeństwa, chrzcił dzieci, zabierał na pielgrzymki do Rzymu. Uczestniczył rokrocznie w ceremonii ogłoszenia najlepszego sportowca Lubelszczyzny. Nawet na miesiąc przed śmiercią, kiedy choroba wyraźnie go już wyniszczała, przyszedł na galę z albumem o św. Janie Pawle II. Kiedy w styczniu rozeszła się wiadomość, że ks. Jan odchodzi, ruszyła lawina modlitwy w środowisku lubelskiego sportu, a zwłaszcza żużla. Rozdzwoniły się telefony od zawodników. Dziękował im za przyjaźń, błogosławił i żegnał się, mówiąc: „Do zobaczenia w niebie”. Marzył, by jeszcze doczekać rozpoczęcia tegorocznego sezonu…

Budowniczy świątyń

Reklama

Wspominając zmarłego, bp Adam Bab powiedział, że „wypalał się dla innych”. – Znamy to jego spalanie się dla nas z troski o Kościół. Niedrzwica Kościelna to nie jedyna parafia, która wiele zawdzięcza jego duszpasterskiej trosce – powiedział. Biskup Mieczysław Cisło przypomniał, że ludzie zapamiętali jego sylwetkę w sutannie i gumofilcach, w których chodził po zabłoconym terenie budowy. Niczym cztery okrążenia żużla, ks. Kiełbasa prowadził budowy czterech świątyń. Pierwszą zbudował w Kosarzewie na początku trudnych lat 80. XX wieku. W najtrudniejszych sytuacjach z pomocą przychodzili mu strażacy. Drugą w Lublinie, w parafii Matki Bożej Różańcowej, gdzie pracował w latach 90. To on dostrzegł konieczność budowy szkoły na nowym osiedlu i wstrzymał przez dwa lata składki na budowę kościoła, by pierwsza powstała szkoła. Gdy objął parafię św. Bartłomieja Apostoła w Niedrzwicy Kościelnej, ruszył z budową świątyni w Borzechowie, która z kaplicy filialnej stała się kościołem parafialnym. Następnie została mu powierzona budowa Centrum Jana Pawła II. W Lublinie stanęła piękna świątynia, która przybrała wezwanie naszego wielkiego rodaka. Był nie tylko budowniczym. W Niedrzwicy Kościelnej podjął się remontu zabytkowej świątyni, która dziś zachwyca blaskiem. Dbał też o teren wokół kościoła. Postawił kapliczkę fatimską i ławeczkę z figurą św. Jana Pawła II. Tu co wieczór omadlał różne sprawy.

Zatroskany duszpasterz

Kapłańskie serce ks. Jana wypełniała troska o dzieci i młodzież. Dla nich zimą przygotowywał lodowiska, które sam polewał wodą; latem przy parafiach odbywały się półkolonie. Nie zapominał o pielgrzymach jasnogórskich, przywożąc im posiłek na ostatni, najtrudniejszy wieczór. Był księdzem, któremu zależało na ludziach, na Kościele. Był pełen miłości, oddania i determinacji; cichy, skromny i zawsze obecny. Biskup Cisło zdradził, jak bardzo służył ludziom: zatroszczył się o łazienkę dla wielodzietnej rodziny, pomagał spłacić długi czy wyjść z więzienia.

Życie śp. ks. Jana Kiełbasy było naznaczone szacunkiem i troską o dziedzictwo św. Jana Pawła II. Rozumiał jego wielkość, z determinacją przybliżał papieskie nauczanie. Najpierw pielgrzymował z mnóstwem osób do Rzymu, a po śmierci papieża zadbał o modlitwę, kult relikwii i zachowanie w sercach jego nauczania. Biskup Adam Bab stwierdził, że „był prorokiem wobec podejścia Polaków do Jana Pawła II”. – Cechowała go ogromna troska, żebyśmy o Janie Pawle II pamiętali, uczyli się od niego wierzyć, uczyli się od niego mądrości i doktryny Kościoła. Nie minęło dużo czasu od śmierci Jana Pawła II, żeby w jego własnej Ojczyźnie zaczęto go szkalować – powiedział ksiądz biskup. – Był wśród nas taki prorok, który mówił: poznawajmy go, kochajmy go, módlmy się do Boga za jego wstawiennictwem; tyle mu nasza Ojczyzna zawdzięcza, tyle mu Kościół zawdzięcza, tyle świat mu zawdzięcza, a tak łatwo przyszło obrzucić go błotem. Ale nasz prałat, nasz tata, nasz pasterz pamiętał, żeby było inaczej – przypomniał. Biskup Cisło dopowiedział, że ks. Jan doznał uzdrowienia niegojących się ran podczas jednej z pielgrzymek do św. Jana Pawła II. Podkreślił, że ostatnim apelem zmarłego było wezwanie: „Kochajcie Jana Pawła II”.

Ostatni rozdział – cierpienie

Ostatnią posługą ks. prał. Jana Kiełbasy było cierpienie; z chorobą nowotworową walczył przez 7 lat. – Dobry, kochający pasterz potrafił nawet to ofiarować z Chrystusem. Stawał się prochem, spalając się dla nas przez te wszystkie lata. Jak dobry pasterz, który dał swoje życie – powiedział bp Bab. Zmarły był też przykładem dojrzałości. Podejmował się powierzonych obowiązków solidnie. Kiedy miał świadomość, że jego życie zmierza ku końcowi, domknął ostatnie sprawy. Przygotował pogrzeb co do szczegółu. Nawet pomyślał o pamiątkowych obrazkach. Nie mogło na nich zabraknąć modlitwy „Jezu, ufam Tobie”, którą wybrał na swoje motto kapłańskie i która mu towarzyszyła przez całe życie. Zgodnie z ostatnią wolą spoczął na niedrzwickim cmentarzu parafialnym.

2025-03-11 16:06

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nareszcie w domu

Niedziela lubelska 46/2020, str. VI

[ TEMATY ]

kapłan

pogrzeb kapłana

Archiwum KUL

Ks. Henryk Misztal (1936-2020)

Ks. Henryk Misztal (1936-2020)

W wieku 84 lat zmarł ks. Henryk Misztal, profesor nauk prawnych, kapelan honorowy Ojca Świętego, kanonik gremialny senior Kapituły Lubelskiej, a przede wszystkim serdecznie dobry i niezwykle skromny kapłan.

Ksiądz Misztal zmarł 28 października. Trzy dni później został pochowany na cmentarzu parafialnym w Motyczu. Spoczął na rodzinnej ziemi, wśród ludzi, których pokochał na zawsze.
CZYTAJ DALEJ

Z Wojtyłami związałam część życia. 18 maja zawsze prowadzi mnie do Wadowic

2026-05-18 15:43

[ TEMATY ]

Karol Wojtyła

Edmund Wojtyła

Milena Kindziuk

Emilia Wojtyła

Domena publiczna

Rodzice Karola Wojtyły

Rodzice Karola Wojtyły

„Należy pani do rodziny papieskiej” – powiedział mi kiedyś kard. Stanisław Dziwisz. Przyjęłam te słowa ze wzruszeniem, ale dopiero po latach zrozumiałam, jak wiele w nich było prawdy. Bo są takie rodziny, które najpierw poznaje się przez dokumenty, archiwa, świadectwa i żmudne badania, a potem odkrywa się, że weszły głęboko w serce. Tak właśnie było ze mną i z Wojtyłami.

Z Wojtyłami naprawdę związałam część życia. Najpierw była wieloletnia praca: biografia Emilii i Karola Wojtyłów, potem Edmunda, brata Papieża, godziny spędzone nad źródłami, rozmowy, porównywanie relacji, mozolne odtwarzanie losów ludzi, o których świat zwykle pamięta tylko dlatego, że wydali na świat świętego. Z czasem jednak przestała to być wyłącznie praca. Coraz mocniej czułam, że obcuję nie tylko z historią, ale z tajemnicą domu, z którego wyrósł człowiek zdolny poruszyć sumienie świata. Dlatego 18 maja nigdy nie jest dla mnie tylko rocznicą urodzin Jana Pawła II. Ten dzień zawsze prowadzi mnie do Wadowic. Do skromnego mieszkania. Do matki, która kochała małego Lolusia bez granic i powtarzała, że „to dziecko będzie kimś wielkim”. Do ojca, który więcej mówił klęcząc, niż inni potrafią powiedzieć słowami. Do starszego brata Edmunda, który poświęcił swe młode życie, gdy jako lekarz ofiarnie służył chorej (zaraził się od niej szkarlatyną). Im dłużej zajmuję się tą rodziną, tym mocniej widzę, że świętość Jana Pawła II nie zaczęła się ani w seminarium, ani na Stolicy Piotrowej. Zaczęła się w domu.
CZYTAJ DALEJ

Peter Seewald, autor wywiadów z Benedyktem XVI: Był mądrzejszy niż dziesięciu laureatów Nagrody Nobla, a przy tym prosty i pobożny

2026-05-18 21:22

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

Grzegorz Gałązka

Benedykt XVI

Benedykt XVI

To, co najlepsze, dopiero przed nami! O recepcie na udane życie i o nowej książce „Odkrywanie wieczności” rozmawiamy z Peterem Seewaldem, autorem bestsellerowych wywiadów z papieżem Benedyktem XVI.

DN: Peter, Jesteśmy zaszczyceni, że zgodziłeś się na wywiad. O czym w największym skrócie jest książka „Odkrywanie wieczności” i co Cię skłoniło do jej napisania?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję