Reklama

Niedziela w Warszawie

Poślubiona Chrystusowi

O pragnieniu, które zrodziło się w sercu nastolatki, przykładzie tego, jak własnym życiem starać się być znakiem miłości Boga w codzienności. A także o wymiernych owocach, które przychodzą po trudnej drodze, z s. dr Kingą Żebrowską rozmawia Magdalena Kamińska.

Niedziela warszawska 1/2024, str. I

[ TEMATY ]

diecezja warszawsko‑praska

Archiwum KŻ

Siostra dr Kinga Żebrowska

Siostra dr Kinga Żebrowska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Magdalena Kamińska: Większość z nas w pewnym momencie życia odkrywa powołanie. Pamiętasz moment, w którym odkryłaś swoją drogę i okoliczności, jakie temu towarzyszyły?

Siostra dr Kinga Żebrowska: Tym, który powołuje jest Bóg. O dziewicach konsekrowanych pierwszy raz usłyszałam w audycji radiowej, której gościem był biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej Piotr Jarecki. Byłam wtedy na drugim roku studiów fizjoterapii w AWF Warszawa i po rekolekcjach ignacjańskich. Właśnie w tamtym okresie jak bumerang wracały do mnie słowa z Psalmu 96: „..Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy poślubi ciebie. I jak oblubieniec cieszy się oblubienicą, tak twój Bóg rozweseli się tobą”. Stan dziewic konsekrowanych, o którym w radiu mówił biskup, wydawał mi się najbardziej pasować do nietypowego pragnienia, które od 14. roku życia nosiłam w swoim sercu. Pragnienia, by cała należeć do Chrystusa i Jemu być poślubioną.

I co zrobiłaś?

Zaraz po audycji zadzwoniłam do radia. Pierwszy raz rozmawiałam z biskupem! Powiedział, że trzeba zgłosić się do kurii z pismem od kierownika duchowego. Właśnie z pismem miałam największy problem. Jeden ksiądz powiedział, że nie ma dla mnie światła, inny nie chciał rozmawiać, kolejny podobnie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Mimo to nie zniechęciłaś się...

Tak. Podczas pobytu w Uniwersytecie Sportowym w Rzymie, w ramach programu Erasmus, miałam okazję spotkać w seminarium rzymskim papieża Benedykta XVI i prosić go o błogosławieństwo, mówiąc, że ja też chcę służyć Jezusowi. Potem droga zaczęła się trochę otwierać.

Prosiłaś też o pomoc Ojca Świętego Jana Pawła II?

Cały dzień spędziłam przed jego grobem prosząc, by posłał mi księdza, który potwierdzi albo zaprzeczy mojemu powołaniu. Dzień później, 13 maja 2009 r., spotkałam ks. Giuseppe Magrin. Rozumiał mnie zanim zdołałam wszystko po włosku wyrazić. Jak starotestamentowy Heli potwierdził, że to Pan mnie woła i skierował mnie z listem do abp. Henryka Hosera, z którym wcześniej współpracował w Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów.

Pochodzisz z wierzącej rodziny. Rodzice byli przykładem, który pociągał i przybliżał do Pana Boga?

Z rodzicami i siostrą chodziliśmy w niedzielę na Mszę św. Rodzice dali mi poczucie Bożej miłości. Jestem im za to wdzięczna. Wiarę jako relację z Bogiem odkrywałam na Eucharystii.

Reklama

Czy były jeszcze jakieś inne wydarzenia, sytuacje, które z perspektywy czasu oceniasz, że wpłynęły na rozwój Twojej wiary?

Gdy miałam 9 lat mój chrzestny, obecnie nie wierzący i wyśmiewający mnie, widząc, że się modlę, zaczął zadawać mi egzystencjalne pytania. Pytał np. skąd wiem, kim naprawdę jestem? Kim jest Bóg? Skąd mam pewność, że On istnieje? Pytania, których jako dziecko nie miałam komu zadać, podkopywały moje zaufanie zarówno do Boga, jak i do siebie samej, najbliższych. Stawiały mnie czasami w takiej rzeczywistości nicości, która napawała lękiem. Z drugiej strony były motorem rozwoju wiary przez szukanie odpowiedzi w modlitwie, Piśmie Świętym, wiedzy. Były przyczyną rozwoju pewnego rodzaju spójności między wiarą a rozumem. Jestem wdzięczna Bogu, że mimo wielu przeciwności zachował we mnie światło wiary otrzymane na chrzcie.

A czy był ktoś, kto szczególnie Cię wspierał duchowo?

Bóg posyłał mi swoich przyjaciół na różnych etapach życia, rozwoju wiary. Trudno byłoby wymienić wszystkich. 12 księży koncelebrowało Mszę św. konsekracyjną. Jestem bardzo wdzięczna Bogu za ks.Giuseppe Magrin, który dał mi największe wsparcie i śp. abp Henrykowi Hoserowi, że miał odwagę jak ojciec mnie przyjąć i konsekrować.

Jak najbliżsi podeszli do Twojego wyboru?

Reakcje najbliższych były i są różne: od radości i pełnej akceptacji aż po skrajne niezrozumienie i kontestację.

Jak Twoja misja realizuje się w codzienności?

Dążę do tego, aby każdy dzień był dla mnie misją. Codziennie uczestniczę w Eucharystii – bez niej nie miałabym mocy do życia. Odmawiam Brewiarz. Staram się jednoczyć z Chrystusem w ciągu dnia, dobrze wypełniać swoje obowiązki, zmagać się z problemami, na ile potrafię, i modlić się za tych, do których Pan mnie posyła.

Ile dziewic konsekrowanych żyje w Polsce? Znacie się? Spotykacie np. na dniach skupienia?

Jest nas obecnie 421. Dwanaście lat temu było nas około 60. Nosimy w sobie ogromny potencjał. Pracujemy w przeróżnych zawodach. Spotykamy się w gronach diecezjalnych czasem ogólnopolskim, ale naszą codzienną wspólnotą mają być parafie i diecezje.

Reklama

Co powinna zrobić młoda dziewczyna, która rozważa podjęcie takiej drogi?

Po pierwsze powinna wziąć pod uwagę, że ta forma życia wymaga wielkiej wewnętrznej mobilizacji, odpowiedzialności w samodzielnym utrzymaniu się i ogromnego zaufania Bogu. Trzeba złożyć podanie do kurii, przez które jest się włączonym do grona kandydatek. Przechodzi się formację, składa się śluby czasowe. Ten stan życia nie jest stanem ukrytym, konsekracja jest aktem publicznym, odbywa się w katedrze i przewodniczy jej biskup diecezjalny. Trochę jak święcenia. Podczas konsekracji otrzymuje się obrączkę, brewiarz i biały welon lub albę – jako potencjalny strój liturgiczny.

Czy spotkałaś się kiedyś z niezrozumieniem wśród osób postronnych?

W naszym społeczeństwie zanika wymiar duchowy życia. Trzeba dużo cierpliwości i wewnętrznej siły, by tłumaczyć ludziom, że jestem siostrą tylko bez zakonu. Brakuje też czasem wrażliwości na realizacje mojego powołania w byciu bliżej ołtarza podczas codziennej Mszy św. Nazwa naszego stanu też jest trochę myląca.

W jakim sensie?

Najważniejsze nie jest dziewictwo tylko miłość. Nie mam męża, ale jestem poślubiona Chrystusowi, nie mam własnych dzieci, ale mam być matką i siostrą dla tych, do których posyła mnie Pan. Jestem bardziej dyspozycyjna do pomocy Kościołowi. Nie żyjemy jeszcze w raju, jesteśmy w drodze i jako chrześcijanie różnych stanów musimy się nawzajem wspierać, dopełniać i przede wszystkim doceniać.

Siostra dr Kinga Żebrowska Dziewica konsekrowana w diecezji warszawsko-praskiej, misjonarka w Somalii, fizjoterapeuta, doktor w zakresie biomechaniki klinicznej, były asystent w Wydziale Rehabilitacji AWF Warszawa, obecnie nauczyciel religii i fizyki.

2024-01-02 12:12

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czas zostać pielgrzymem nadziei

[ TEMATY ]

Wielki Post

kościoły stacyjne

diecezja warszawsko‑praska

Archidiecezja Warszawska

Zostań pielgrzymem nadziei

Łukasz Krzysztofka

Dzisiaj o godz. 19.00 abp Adrian Galbas odprawi Mszę św. w pierwszym kościele stacyjnym - sanktuarium św. Andrzeja Boboli na Makotowie

Dzisiaj o godz. 19.00 abp Adrian Galbas odprawi Mszę św. w pierwszym kościele stacyjnym - sanktuarium św. Andrzeja Boboli na Makotowie

Rozpoczął się Wielki Post. Wykorzystajmy 40-dniowy okres przygotowań do Świąt Wielkanocnych, pielgrzymując do Kościołów Stacyjnych. W tym roku po raz pierwszy można to zrobić ze specjalnymi paszportami.

„Zostań pielgrzymem nadziei” to przesłanie towarzyszy zaczynającemu się dzisiaj pielgrzymowaniu do kościołów stacyjnych. Jest to również zaproszenie, aby w Roku Jubileuszowym, będącym szczególnym czasem łaski, potraktować odwiedziny 40 kościołów jako wielkopostne rekolekcje w drodze.
CZYTAJ DALEJ

Święta Boża Rodzicielka

[ TEMATY ]

Matka Boża

www.parafia-jozef.rzeszow.opoka.org.pl

W 428 r. patriarcha Konstantynopola Nestoriusz w kazaniu na Boże Narodzenie wystąpił przeciw coraz powszechniejszemu nazywaniu Maryi matką Boga – po grecku „Theotokos”. Twierdził bowiem, że w Jezusie istniały dwie odrębne i niezależne od siebie osoby: boska i ludzka. Jezus-Bóg nie został zrodzony z Maryi, lecz z Ojca przed wiekami, a więc Maryja nie jest matką Boga, a tylko matką człowieka – Chrystusa („Christotokos”).
CZYTAJ DALEJ

Felieton: Nie pozwólmy, aby te miraże zdusiły płomień miłości w chrześcijańskich rodzinach”

2026-01-01 18:18

ks. Łukasz Romańczuk

Świętujemy uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki. Już za kilka dni rozpoczynamy nowy rok 2026. Przed nami księga 365 czystych kart. Będziemy je zapisywać naszym życiem. Wiemy, że jego jakość zależy od wielu czynników, dlatego z troską i niepokojem patrzymy w przyszłość. Jaki będzie najbliższy rok 2026? 

Światu ustawicznie zagraża ciemna chmura zawieruchy wojennej. Mimo głośnych haseł pokojowych rodzą się nowe konflikty. Świat techniki, który powinien służyć człowiekowi stał się dla niego wielkim zagrożeniem. Przeżywamy w Polsce kryzys polityczny i ekonomiczny. A także najgroźniejszy kryzys moralny, gdzie rozpadają się nasze polskie rodziny. Brak sprawiedliwości na różnych płaszczyznach życia rodzi nieustanny niepokój. Budując świat rzeczy zatracamy wartości ducha, typowe ludzkie i osobowe, odchodzimy od Dekalogu i Ewangelii. Egoizm niszczy rodziny i społeczeństwa. Człowiek czuje się zagrożony, bezbronny wobec naturalnych kataklizmów. Rodzą się nowe choroby, wobec których medycyna jest bezradna. Człowiek błądzi po labiryncie życia nie widząc drogi wyjścia. Ale poprzez chmury zła przebija się światło. Kościół ukazuje, że w życiu małżeńskim, narodowym i społecznym trzeba kierować się sprawiedliwością i miłością. Należy naśladować Chrystusa i Matkę Maryję – nadzieję dla człowieka. Bo właśnie w Nowy Rok Świętujemy uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki. Jest ona dla nas drogowskazem i z Nią idziemy do Chrystusa w Nowy Rok. Chrystus do nas przemawia „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem [J 14,6], kto idzie za mną nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia [J 8, 12]”. My chrześcijanie wybieramy drogę wąską, drogę stromą, drogę Chrystusa. On pierwszy szedł tą drogą i jest nam przewodnikiem. Z Nim dotrzemy do celu. Istnieje zwyczaj, że na początku roku składamy sobie życzenia – zdrowia, szczęścia, pomyślności. Są to rzeczywiście cenne dobra ziemskie. I jako chrześcijanie życzymy sobie czegoś więcej. Pragniemy żebyśmy wzrastali w wierze w Boga i ludzi. Życzenia te wypowiemy zgodnie z nakazem Bożym danym niegdyś Mojżeszowi: Niech Cię Pan Błogosławi i strzeże, niech Pan rozpromieni oblicze swe nad Tobą, niech Cię obdarzy swą łaską, i niech zwróci ku Tobie oblicze swoje i niech Cię obdarzy pokojem [Lb 6, 24-26].Cytując Papieża Leona XIV, chcę zwrócić uwagę na obecne zagrożenia dla pokoju, wartości moralnych, „Niestety, świat zawsze ma swoich "Herodów", swoje mity o sukcesie za wszelką cenę, o bezwzględnej władzy, o pustym i powierzchownym dobrobycie, i często płaci za to samotnością, rozpaczą, podziałami i konfliktami. Nie pozwólmy, aby te miraże zdusiły płomień miłości w chrześcijańskich rodzinach. Przeciwnie, strzeżmy w nich wartości Ewangelii: modlitwy, przystępowania do sakramentów, zwłaszcza spowiedzi i komunii świętej, zdrowych uczuć, szczerego dialogu, wierności, prostej i pięknej konkretności słów i dobrych uczynków każdego dnia.”
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję