Reklama

Turystyka

Pomnik dla Benedykta Polaka

Niejeden z Czytelników się zaduma, dla kogóż ten wynikający z tytułu monument? To dla naszego rodaka Benedykta Polaka, który dotarł do serca Azji przed Marco Polo, otwierając historię podróżnictwa polskiego, a o którym nie uczą w naszych szkołach.

Niedziela Ogólnopolska 52/2023, str. 68-70

[ TEMATY ]

podróże

Adobe Stock

Typowy krajobraz zachodniej Mongolii

Typowy krajobraz
zachodniej Mongolii

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Postać ta wzbudzała mój szacunek, podobnie zresztą jak wiele innych, które przekraczały granice znanego świata. Moje drogi niejednokrotnie przecinały się z gościńcami, po których on wędrował. Oglądałem te same miejsca albo to, co zostało po ośmiu stuleciach. To jego wyprawę brytyjski historyk Charles Raymond Beazley nazwał najbardziej doniosłą średniowieczną podróżą i ubolewał, że istnieje pewna godna pożałowania tendencja jej niedoceniania. Z kolei wybitny francuski historyk geografii Louis Vivien de Saint-Martin napisał już półtora wieku temu, że tworzy ona godną uwagi epokę w historii geografii Azji.

Reklama

Galeria najbardziej rozpoznawalnych na całym świecie Polaków ogranicza się zwykle do kilku postaci: Jana Pawła II, Marii Skłodowskiej-Curie, Mikołaja Kopernika, Ignacego Jana Paderewskiego, Fryderyka Chopina czy Lecha Wałęsy. Niekiedy jednak ze zdumieniem odkrywamy innych wielkich współziomków tych sławnych, docenianych i podziwianych, a zupełnie nieznanych lub z różnych powodów prawie zapomnianych w Polsce, którzy wnieśli niebagatelny wkład w nasze dziedzictwo kulturowe, napawając nas dumą. Całkowicie zapomniano u nas o zastępach zesłańców politycznych, którzy wnieśli doniosłe zasługi na polu naukowo-odkrywczym na zauralskich terytoriach. Wśród nich sławna trójka: Aleksander Czekanowski, Jan Czerski i Benedykt Dybowski, których imieniem nazwano w Rosji pasma górskie, szczyty, przełęcze, doliny i miasta. Niestety, szlachetni wielcy patrioci nie doczekali się podobnego uznania w swojej ojczyźnie. Zakurzone także zostały, mimo niewątpliwych zasług dla świata, znane w naszym kraju tylko nielicznym zainteresowanym postacie takie jak: Rudolf Modrzejewski – nazywany Napoleonem inżynierii, Stanisław Ulam – współtwórca bomby termojądrowej, Paweł Strzelecki – jeden z najbardziej zasłużonych polskich odkrywców, Ernest Malinowski – budowniczy najwyżej położonej trasy kolejowej na świecie czy Witold Zglenicki – związany z azerbejdżańskim przemysłem naftowym. Żyli i pracowali na chwałę ludzkości w dalekich, obcych krajach, najczęściej z powodu zesłania, przymusowej popowstaniowej lub powojennej emigracji. Warto przywrócić Polakom pamięć o tych, którzy poszerzali zakres wiedzy i zrozumienia świata, bo zasłużyli nie tylko na hołd, ale i na wyniesienie na ołtarz największych znakomitości. Powinniśmy być z nich dumni i warto się tym chwalić. By to jednak czynić – należy ich najpierw poznać.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Na początku XIII wieku, kiedy Rzym z niepokojem spoglądał na zagrożenie inwazji muzułmańskiej, doszły wieści o dzikich, dosiadających koni najeźdźcach ze Wschodu, którzy palili miasta, gwałcili, wycinali w pień wojowników. Bezwzględna, budząca strach mongolska orda dokonała w 1240 r. najazdu na Ruś Kijowską, złupiła Kijów, po czym zatopiła we krwi całą wschodnią Europę. Panujący i głowa Kościoła zdawali sobie sprawę z realnego zagrożenia. Papież Innocenty IV postanowił zatem wysłać poselstwo do ich przywódcy. Celami misji miało być zaprzestanie dokonywania najazdów, nawrócenie chana i jego poddanych na chrześcijaństwo oraz ewentualnie pozyskanie ich jako sprzymierzeńców w walce z muzułmanami w Ziemi Świętej. Na jej czele papież postawił doświadczonego dyplomatę Giovanniego da Pian del Carpiniego, prowincjała zakonu franciszkanów na Polskę, jednego z pierwszych uczniów i towarzyszy św. Franciszka z Asyżu. Zadania powierzone emisariuszom, obok prośby o zaniechanie wojen, miały na celu przekonanie chana i jego poddanych do przyjęcia nowej wiary i chrztu. Mimo oficjalnie dyplomatycznego charakteru wyprawy w rzeczywistości miała ona znamiona misji szpiegowskiej. Wysłannicy mieli zyskać jak najwięcej informacji o ustroju i organizacji państwa Mongołów, a także o wierzeniach i zwyczajach jego mieszkańców. Mieli także zgromadzić wiedzę o zasobach i siłach militarnych mongolskich władców, planach ewentualnych kolejnych podbojów.

Reklama

Carpini wyruszył w 1245 r. z Lyonu, w owym czasie siedziby papieskiej. Wkrótce dołączył do niego wrocławski franciszkanin – 45-letni Benedykt zwany Polakiem. Niewiele wiadomo o jego młodości, pewne przesłanki wskazują, że był rycerzem. Zapewne większość swojego życia zakonnego spędził poza murami klasztoru. Dzięki temu stał się doświadczonym wędrowcem, dobrze zorientowanym w geografii wschodniej Europy. Biegle władał łaciną oraz językiem staroruskim. Można przypuszczać, że mógł znać również język mongolski, którego się nauczył, kontaktując się z jeńcami mongolskimi wziętymi przez Polaków po bitwie pod Raciborzem. W Polsce papieska misja spotkała się z dużym poparciem materialnym dworów i została odpowiednio wyekwipowana oraz zaopatrzona w niezbędne podarki. Można przyjąć, że bracia wyjechali w listopadzie 1245 r. W tamtych czasach Europejczycy mieli mgliste pojęcie o ziemiach leżących na wschód od Morza Kaspijskiego. Stanowiły one terra incognita. Opuszczając znany sobie świat, wędrowcy musieli zaakceptować niepewność jutra. Wyruszając w tajemnicze, bezimienne terytoria bez drogowskazów, nie wiedzieli, jakie losy ich czekają. Cel był odległy, nikt nie miał informacji o drogach, bo nie zawsze one były. Nie było też nazw, które dopiero sami musieli nadawać. Wędrowcy musieli pokonywać pokaźne odległości, zmagać się z wycieńczającymi chorobami tropikalnymi, epidemiami i niedającymi się przewidzieć pułapkami. Zmagali się z żywiołem i własnymi słabościami, z głodem, dręczącym pragnieniem albo grabieżami rabusiów. Zrozumiałe, że nikt nie mógł wiedzieć, ile czasu zajmie wędrówka, ani mieć pewności, że w ogóle wróci do domu.

Nasi bohaterzy jechali prawdopodobnie przez obszary dzisiejszego Kazachstanu, kierując się nad Morze Kaspijskie i Jezioro Aralskie. Dotarli nad jezioro Bałchasz, które uznali za morze, przejechali pustynię Gobi i pokonali górzyste tereny Chorezmu, udając się ku Wyżynie Mongolskiej. Tam istniała już dobrze rozwinięta sieć pocztowa. Zawsze w odległości jednego dnia jazdy konnej czekała na podróżnych stacja przystankowa, gdzie można było bezpiecznie przenocować, odetchnąć, napoić albo zmienić konie.

Po roku posłowie przybyli do legendarnego Karakorum. Tam trafili na intronizację wielkiego chana, którym został Gujuk. W swoich sprawozdaniach z zachwytem pisali o wielkim przepychu, o wielonarodowym charakterze dworu chana, o odbywających się tam wspaniałych ucztach. Widzieli nieprawdopodobne bogactwa, m.in. ok. 500 zaprzężonych w konie wozów wypełnionych po brzegi złotem, srebrem, kamieniami szlachetnymi, jedwabiem, skórami i futrami. Gujuk-chan przyjął na audiencji franciszkanów w połowie listopada 1246 r. Dał im też spisaną w językach perskim i ujgurskim odpowiedź na list Innocentego IV. Nie była miła. Władca stanowczo odmówił przyjęcia chrześcijaństwa i zaprzestania najazdów. Z pełną arogancją proponował, że jeżeli papież chce pokoju, to powinien przyjechać do niego razem z innymi europejskimi władcami i złożyć mu hołd lenny.

Cała wyprawa trwała 2 lata i 7 miesięcy, w ciągu których franciszkanie przebyli 20 tys. km, pokonując nieprzyjazne krainy i niegościnne pustkowia. Kiedy wrócili, witano ich „jak ludzi powracających z drugiego świata”, byli prawdziwymi bohaterami swoich czasów. Obaj wykazali się wydatnym zmysłem obserwacji. Brat Benedykt napisał dwie relacje – Historię Tartarorum oraz opublikowaną dopiero w 1839 r. O podróży braci mniejszych do Tatarów. Spod pióra Carpiniego wyszedł natomiast poufny papieski dokument Historia Mongołów, których nazywamy Tatarami. Powyższe relacje miały niewątpliwie pionierskie i przełomowe znaczenie w dziejach odkrywania Azji.

Reporter, eksplorator

2023-12-18 10:58

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież: myślałem, że przejdę na emeryturę, ale zdałem się na Boga

W samolocie, w drodze powrotnej z Libanu do Rzymu Leon XIV spotkał się z dziennikarzami i mówił o roli Stolicy Apostolskiej, która pracuje „za kulisami” nad negocjacjami pokojowymi, aby strony odłożyły broń. W odniesieniu do Ukrainy podkreślił zaangażowanie Europy oraz znaczenie możliwej roli Włoch. Odpowiedział, na pytanie o to, jak zareagował na wybór podczas konklawe oraz o swoją duchowość: oddać życie Bogu i pozwolić, by to On był „szefem”.

„Przede wszystkim chcę podziękować wam wszystkim, którzy tak wiele pracowaliście. Chciałbym, żebyście przekazali tę wiadomość także pozostałym dziennikarzom, zarówno w Turcji, jak i w Libanie, którzy pracowali, by przekazywać ważne treści tej podróży. Także i wy zasługujecie na gromkie brawa za tę podróż”. W ten sposób papież Leon XIV przywitał 81 dziennikarzy obecnych na pokładzie samolotu wracającego z Bejrutu do Rzymu i odpowiedział na pytania niektórych z nich, mówiąc po angielsku, włosku i hiszpańsku.
CZYTAJ DALEJ

Służby ostrzegają przed intensywnymi opadami śniegu. Zawieje i zamiecie w kilku województwach

2026-01-03 10:50

[ TEMATY ]

śnieg

intensywne opady

ostrzeżenia

zawieje

zamiecie

Adobe Stock

W wielu miejscach w kraju wystąpią zawieje i zamiecie śnieżne

W wielu miejscach w kraju wystąpią zawieje i zamiecie śnieżne

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał w sobotę rano ostrzeżenia I stopnia przed intensywnymi opadami śniegu dla trzech województw. Nadal aktualne są alerty I stopnia przed zawiejami i zamieciami śnieżnymi obejmujące krańce południowe i północne Polski.

Wydane w sobotę rano ostrzeżenia I stopnia przed intensywnymi opadami śniegu obejmą obszar części województwa zachodniopomorskiego, lubuskiego i wielkopolskiego. Alerty obowiązywać będą od soboty od godz. 10 do godz. 22. Prognozowane są opady śniegu powodujące przyrost pokrywy śnieżnej o 10 cm, lokalnie około 15 cm.
CZYTAJ DALEJ

Konwertytka apeluje do Zachodu o zrozumienie niebezpiecznej natury islamu

2026-01-03 18:20

[ TEMATY ]

apel

islam

zachód

konwertytka

niebezpieczna natura

adobe.stock.pl

Społeczeństwa zachodnie, jeśli chcą przetrwać muszą pilnie zrozumieć prawdziwą naturę islamu - przestrzega w wywiadzie udzielonym Edwardowi Petnitnowi z National Catholic Register Sabatina James. Ta urodzona w Pakistanie w rodzinie muzułmańskiej autorka w ubiegłym roku opublikowała nową książkę The Price of Love: The Fate of a Woman — and a Warning to the West (Cena miłości: los kobiety — i ostrzeżenie dla Zachodu), w której szczegółowo opisuje swoje doświadczenia związane z przymusowym małżeństwem, a następnie przemocą i prześladowaniami za konwersję z islamu na katolicyzm.

Edward Pentin, National Catholic Register: Pani James, w przeszłości pisała Pani o swojej traumatycznej drodze od islamu do chrześcijaństwa, przymusowym małżeństwie i zderzeniu islamskiego prawa z zachodnimi normami kulturowymi. Co skłoniło Panią do napisania tej nowej książki?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję