Reklama

Kościół

Tydzień w Kościele

Niedziela Ogólnopolska 37/2023, str. 22-23

[ TEMATY ]

Tydzień w Kościele

Karol Porwich/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O KATECHEZIE
Biskupi do katechetów

Reklama

Biskupi spotkali się z katechetami przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Wybraliśmy kilka zdań z nauczania pasterzy. „Każdy chrześcijanin, każdy katecheta jest misjonarzem w takiej mierze, w jakiej spotkał się z miłością Boga w Jezusie Chrystusie” – powiedział abp Stanisław Gądecki. Biskup pelpliński Ryszard Kasyna zaapelował z kolei, aby katecheci, mimo trudności, nie zniechęcali się i „potrafili docierać do uczniów i wychowanków słowem, wiedzą i świadectwem życia”. „Na początku nowego roku szkolnego i katechetycznego zachęcam was, abyście starali się zachować spokój, coraz bardziej doskonalili metody przekazu prawd wiary i solidnie wypełniali swoje obowiązki. Nade wszystko proszę o podmiotowe traktowanie katechizowanych. Nikogo nie oskarżajcie, nie potępiajcie i nie wykluczajcie, ale zawsze okazujcie wielkoduszność i życzliwość” – zachęcił katechetów abp Józef Guzdek w Białymstoku. „Niech mimo trudów nie zabraknie entuzjazmu i niech nadzieja się w was nie wypali” – zwrócił się do katechetów biskup płocki Szymon Stułkowski. „Nie jesteście zwykłymi nauczycielami religii, bo waszym zadaniem nie jest jedynie przekaz wiedzy. Uczestniczycie w formowaniu, wychowywaniu młodych i w procesie przekazywania im pewnych wartości” – powiedział z kolei abp Józef Kupny we Wrocławiu. „Róbmy swoje. To, co robimy, to nie tylko ludzkie dzieło. Stoi za tym łaska Boga” – motywował kard. Kazimierz Nycz w Warszawie. Jak podkreślił, katecheza jest jednym z ważniejszych wymiarów dzieła ewangelizacji w Kościele i liczy się w nim każdy pojedynczy człowiek przyprowadzony do Jezusa. „Wokół tematu katechezy powinniśmy zachować spokój” – zaapelował.

Nie jest łatwo być dziś w Polsce katechetą. Skoro jednak katecheta jest misjonarzem, jak podkreślił jeden z biskupów, to nie może mu być łatwo. Także w sytuacji obecnej atmosfery, którą wytworzono wokół katechezy, również z udziałem niektórych środowisk kościelnych. Z tych czarnych scenariuszy niektórzy już wyciągnęli wnioski, że w katechezie w szkole nie ma nic dobrego. Otóż jest, i to bardzo wiele. Zdecydowana większość dzieci i młodzieży – mimo rozsiewanej, szczególnie w mediach społecznościowych, antykatechetycznej propagandy – w katechezie uczestniczy. To jest najlepszy dowód na to, że rodzice – w przypadku młodszych dzieci – i sami młodzi jej chcą. Być może, jak zwrócił uwagę abp Kupny, nie dla samej religijnej czy teologicznej wiedzy, ale z racji poszukiwania wartości, bo coraz większa grupa po początkowym zachłyśnięciu przekonuje się, że w mediach społecznościowych trudno jest je znaleźć. Zresztą nie o liczby w ewangelizacji chodzi, o czym przypomniał papież, mówiąc do garstki duchownych w Mongolii: „Bracia, siostry, nie lękajcie się małych liczb”. To nie jest Boża droga.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

MONGOLIA
Media o wizycie

Reklama

Jak podsumowują pielgrzymkę papieża do Mongolii światowe media? Portal Crux próbuje racjonalizować sensowność tej pielgrzymki do peryferyjnego z każdego punktu widzenia kraju tym, że to przejaw watykańskiego myślenia, które ma perspektywę wieków, a nie dni. Inne media wskazują na geopolityczny wymiar tej pielgrzymki, przede wszystkim jako na kolejny krok w kierunku zbliżenia z Chinami oraz próbę znalezienia kluczy do rozwiązania konfliktu w Europie, a te – jak wiadomo – może nawet bardziej niż w Rosji leżą w Pekinie.

ARCHEOLOGIA
Odkrycie w Portugalii

Na terenie gminy Marvao we wschodniej Portugalii archeolodzy odkryli arenę, na której z rąk Rzymian, jak podano w komunikacie, ginąć mieli pierwsi chrześcijanie. Jak twierdzą naukowcy z Uniwersytetu Lizbońskiego, odkryty obiekt był częścią amfiteatru, który został wybudowany przez Rzymian między kamieniołomem a murami nieistniejącego już miasta Ammaia (istniało od I wieku przed Chr. do V wieku po Chr.). Doktor Carlos Fabiao z lizbońskiej uczelni zapowiedział, że w najbliższych miesiącach w Marvao prowadzone będą dalsze prace archeologiczne, które mogą przynieść więcej informacji na temat wybudowanego przez Rzymian amfiteatru. /m.k.

ULMOWIE
Beatyfikacja nienarodzonego dziecka

Reklama

Podczas beatyfikacji rodziny Ulmów w Markowej 10 września po raz pierwszy w historii Kościoła do chwały ołtarzy zostanie wyniesione nienarodzone dziecko. Nie znamy jego płci ani imienia, ale nie tylko przez to sprawa wzbudza wiele emocji. Dlaczego Kościół beatyfikuje nienarodzone dziecko? Ponieważ po pierwsze – ludzkie życie zaczyna się od poczęcia, a nie od chwili narodzin. Po drugie – choć zbawcza łaska Boża działa przez sakrament, to jednak sam Bóg nie jest związany sakramentami i może jej udzielać w inny sposób. W dalszej kolejności Kościół przywołuje dwa dobrze wypracowane teologiczne koncepty. Pierwszy mówi o chrzcie pragnienia. Dziecko Ulmów, gdyby się urodziło, na pewno zostałoby ochrzczone, bo Ulmowie byli rodziną chrześcijańską i nie do wyobrażenia jest, aby zwlekali z sakramentem. Drugi – to pojęcie chrztu krwi, a mianowicie nienarodzone dziecko z Markowej zostało zanurzone w „chrzcielnej krwi” w momencie zabójstwa matki z motywów nienawiści do wiary. Zresztą Kościół czci Świętych Młodzianków z Betlejem, których w kalendarzu liturgicznym wspomina się tuż po świętach Bożego Narodzenia – 28 grudnia. W każdym razie wydarzenie to będzie bezprecedensowe, tak jak bezprecedensowa była ofiara rodziny Ulmów.

WATYKAN
Zupki chińskie dla Ukrainy

Dar koreańskiej fabryki dla papieża – 300 tys. błyskawicznych dań pojedzie w kolejnym transporcie humanitarnym na Ukrainę. „Zupki chińskie” trafią do Odessy i Chersonia, rejonów najbardziej doświadczonych wojną. W Watykanie przy załadunku transportu pracowało trzydziestu rzymskich bezdomnych z papieskiej noclegowni. Kierujący projektem kard. Konrad Krajewski, jałmużnik papieski, jest cały czas w łączności z ludźmi odpowiedzialnymi za rozdzielanie darów na Ukrainie. Pomoc udzielana jest za pośrednictwem siatki parafialnej i diecezjalnej. Dzięki temu jest pewność, że wszystko dotrze tam, gdzie jest najbardziej potrzebne.
k.w.

KONKURS
Miss mama Ameryki

Stany Zjednoczone, które lubią konkursy o tytuł „naj...”, wybierają też najpiękniejszą „Panią Ameryki”. W tym roku laur zdobyła Hannah Neeleman, mama siedmiorga dzieci w wieku od 1 roku do 11 lat. Przy okazji dała mocne świadectwo świętości życia, także tego poczętego. Na pytanie jednego z sędziów konkursu: „Kiedy czułaś się najbardziej «uskrzydlona» w życiu?”, piękna mama odpowiedziała: „Za każdym razem, gdy mogłam towarzyszyć tym «świętym duszyczkom» w przyjściu na świat”. Spotkało się to z owacją na stojąco ze strony publiczności. Hannah prowadzi wraz z mężem gospodarstwo rolne „Ballerina Farm”. Farma jest znana w mediach społecznościowych ze swoich filmów, które prezentują codzienne życie małżonków i ich dzieci.
k.w.

MAMRE
Nowy asystent

Ksiądz Marian Duda, kapłan archidiecezji częstochowskiej, został nowym asystentem kościelnym Wspólnoty Przymierza Rodzin „Mamre”, która skupia kilka tysięcy osób z całej Polski. W ostatnim czasie wokół działalności stowarzyszenia narosło wiele nieporozumień i zrodziło się wiele kontrowersji. Z jednej strony padały zarzuty ze strony osób, które czuły się przez nie skrzywdzone, z drugiej – wysuwano świadectwa o dobru, które we wspólnocie się rodziło. Arcybiskup Wacław Depo powołał komisję, która w zaistniałej sytuacji miała mu pomóc w rozeznaniu problemu, czego efektem są m.in. rezygnacja poprzedniego asystenta i mianowanie nowego. Ksiądz Duda jest wykształconym i doświadczonym kapłanem, uznanym duszpasterzem i teologiem. Na pewno bezpiecznie przeprowadzi wspólnotę, która jest żywa i – zgodnie z licznymi świadectwami – owocuje dobrem, mimo tej małej burzy.

– Najważniejsza dla mnie we wspólnocie „Mamre” jest posługa jednania, która jest posługą istotną we wspólnocie Kościoła. Wspólnota, której zostałem asystentem, jest w Kościele wspólnotą radykalnego przeżywania Ewangelii – powiedział Niedzieli ks. Marian Duda. – Moja rola to posługa jednania na podstawie prawdy, miłości i rozeznania charyzmatu wspólnoty na tym etapie. Ta wspólnota ubogaca życie Kościoła częstochowskiego. Deklaruję moją otwartość na spotkanie i rozmowę z każdą z osób, które tworzą tę wspólnotę aktualnie bądź też należały do niej w przeszłości – zarówno osób świeckich, jak i kapłanów.

2023-09-05 14:52

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tydzień w Kościele

Niedziela Ogólnopolska 5/2026, str. 6-7

[ TEMATY ]

Tydzień w Kościele

Adobe Stock

Stowarzyszenie Katechetów Świeckich (SKŚ) 19 stycznia br. skierowało list otwarty do marszałka Sejmu RP Włodzimierza Czarzastego w sprawie obywatelskiego projektu ustawy „TAK dla religii i etyki w szkole”. Jak poinformowało, przesyłka dotarła do Kancelarii Sejmu następnego dnia. W treści listu SKŚ wskazuje, że projekt ustawy stanowi próbę odpowiedzi na wieloletni spór światopoglądowy dotyczący obecności lekcji religii i etyki w systemie oświaty. Autorzy podkreślają, że proponowane rozwiązania opierają się na zasadach wolności sumienia, bezstronności światopoglądowej państwa oraz rzeczywistego wyboru zajęć aksjologicznych przez uczniów i ich rodziców. Przypominają również, że projekt „TAK dla religii i etyki w szkole” jest inicjatywą obywatelską popartą podpisami ponad 0,5 mln osób, co – ich zdaniem – zobowiązuje do rzetelnego i poważnego potraktowania go w dalszych pracach parlamentarnych. Każda forma przypomnienia o sprawie nauczania religii w szkole jest potrzebna, bo politycy chcieliby, aby sprawa niewygodna dla nich po prostu „przyschła”.
CZYTAJ DALEJ

Zapomniany patron leśników

Niedziela zamojsko-lubaczowska 40/2009

wikipedia.org

św. Jan Gwalbert

św. Jan Gwalbert

Kto jest patronem leśników? Pewien niemal jestem, że mało kto zna właściwą odpowiedź na to pytanie. Zapewne wymieniano by postaci św. Franciszka, św. Huberta. A tymczasem już od ponad pół wieku patronem tym jest św. Jan Gwalbert, o czym - przekonany jestem, nawet wielu leśników nie wie. Bo czy widział ktoś kiedyś w lesie, czy gdziekolwiek indziej jego figurkę, obraz itd.? Szczerze wątpię.

Urodził się w 995 r. (wg innej wersji w 1000 r.) w arystokratycznej rodzinie we Florencji. Podczas wojny między miastami został zabity jego brat Ugo. Zgodnie z panującym wówczas zwyczajem Jan winien pomścić śmierć brata. I rzeczywiście chwycił za miecz i tropił mordercę. Dopadł go przy gospodzie w Wielki Piątek. Ten jednak błagał go o przebaczenie, żałując swego czynu i zaklinając Jana, by go oszczędził. Rozłożył ręce jak Chrystus na krzyżu. Jan opuścił miecz i powiedział: „Idź w pokoju, gdzie chcesz; niech ci Bóg przebaczy i ja ci przebaczam” (według innej wersji wziął go nawet do swego domu w miejsce zabitego brata). Kiedy modlił się w pobliskim kościółku przemówił do niego Chrystus słowami: „Ponieważ przebaczyłeś swojemu wrogowi, pójdź za Mną”. Mimo protestów rodziny, zwłaszcza swojego ojca, wstąpił do klasztoru benedyktynów. Nie zagrzał tu jednak długo miejsca. Podjął walkę z symonią, co nie spodobało się jego przełożonym. Wystąpił z klasztoru i usunął się na ubocze. Osiadł w lasach w Vallombrosa (Vallis Umbrosae - Cienista Dolina) zbudował tam klasztor i założył zakon, którego członkowie są nazywani wallombrozjanami. Mnisi ci, wierni przesłaniu „ora et labora”, żyli bardzo skromnie, modląc się i sadząc las. Poznawali prawa rządzące życiem lasu, troszczyli się o drzewa, ptaki i zwierzęta leśne. Las dla św. Jana Gwalberta był przebogatą księgą, rozczytywał się w niej, w każdym drzewie, zwierzęciu, ptaku, roślinie widział ukrytą mądrość Boga Stwórcy i Jego dobroć. Jan Gwalbert zmarł 12 lipca 1073 r. w Passigniano pod Florencją. Kanonizowany został w 1193 r. przez papieża Celestyna III, a w 1951 r. ogłoszony przez papieża Piusa XII patronem ludzi lasu. Historia nadała mu także tytuł „bohater przebaczenia” ze względu na wielkie miłosierdzie, jakim się wykazał. Założony przez niego zakon istnieje do dzisiaj. Według jego zasad żyje około 100 zakonników w ośmiu klasztorach we Włoszech, Brazylii oraz Indiach. Jana Paweł II przypominał postać Jana Gwalberta. W 1987 r. w Dolomitach odprawił Mszę św. dla leśników przed kościółkiem Matki Bożej Śnieżnej. Mówił wówczas: „Jan Gwalbert (...) wraz ze swymi współbraćmi poświęcił się w leśnym zaciszu Apeninów Toskańskich modlitwie i sadzeniu lasów. Oddając się tej pracy, uczniowie św. Jana Gwalberta poznawali prawa rządzące życiem i wzrostem lasu. W czasach, kiedy nie istniała jeszcze żadna norma dotycząca leśnictwa, zakonnicy z Vallombrosa, pracując cierpliwie i wytrwale, odnajdywali właściwe metody pomnażania leśnych bogactw”. Papież Polak wspominał św. Jana także w 1999 r. przy okazji obchodów 1000-lecia urodzin świętego. Mimo to jego postać zdaje się nie być powszechnie znana. Warto to zmienić. Emerytowany profesor Uniwersytetu Przyrodniczego im. Augusta Cieszkowskiego w Poznaniu, leśnik i autor wspaniałych książek na temat kulturotwórczej roli lasu, Jerzy Wiśniewski, od wielu już lat apeluje i do leśników i do Episkopatu o godne uczczenie tego właściwego patrona ludzi lasu. Solidaryzując się z apelem zacnego profesora przytoczę jego słowa: „Warto by na rozstajach dróg, w rodzimych borach i lasach stawiano nie tylko kapliczki poświęcone patronowi myśliwych, ale także nieznanemu patronowi leśników. Będą to miejsca należnego kultu, a także podziękowania za pracę w lesie, który jest boskim dziełem stworzenia. A kiedy nadejdą ciemne chmury związane z pracą codzienną, reorganizacjami, bezrobociem, będzie można zawsze prosić o pomoc i wsparcie św. Jana Gwalberta, któremu losy leśników nie są obce”.
CZYTAJ DALEJ

„Matka” tysiąca dzieci

2026-07-11 07:00

[ TEMATY ]

felieton

Stanisława Leszczyńska

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

W łódzkim kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny odprawiona zostanie dziś kolejna Msza święta w intencji rychłej beatyfikacji Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej. To dobra okazja, by przypomnieć kobietę, która nie dowodziła armią, nie wygłaszała płomiennych przemówień i nie miała żadnej politycznej władzy. Miała za to odwagę większą niż wielu generałów. W miejscu, gdzie śmierć była codziennością, ona każdego dnia wybierała życie.

Historia Stanisławy Leszczyńskiej jest jednym z najpiękniejszych świadectw kobiecej siły. Łódzka położna trafiła do niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau w 1943 roku. Tam, w piekle stworzonym przez ludzi, odebrała około trzech tysięcy porodów. Bez sterylnych narzędzi, leków, bieżącej wody, często przy świetle świecy i na brudnych pryczach. Każdy poród był walką z głodem, chorobami i systemem, który chciał odebrać człowiekowi nawet prawo do narodzin.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję