Reklama

Nowy, stary kościół dla Głogowa

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 28/2000

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

22 czerwca w uroczystość Bożego Ciała wyruszyły wspólne procesje wszystkich głogowskich parafii i połączyły się gwiaździście w centralnym punkcie miasta, a następnie podążyły w kierunku kolegiaty. Mszy św. na zakończenie procesji przewodniczył bp Adam Dyczkowski. Nawiązując do znaku Wielkiego Jubileuszu mieszkańcy miasta przeszli przez drzwi kolegiaty, obejrzeli romańską kryptę i zapoznali się z faktycznym stanem odbudowy. Przy wyjściu członkowie głogowskich wspólnot Odnowy w Duchu Świętym rozprowadzali okolicznościowe cegiełki jako dar głogowian na odbudowę kolegiaty. Zebrano 14 tysięcy złotych. Wieczorem przy historycznych murach z inicjatywy Radia Głogów Plus odbył się koncert Grzegorza Turnaua. Jednocześnie Głogowianie zebrali 2715 podpisów pod petycją do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z prośbą o wsparcie dzieła odbudowy tej świątyni. O pracach związanych z odbudową zabytkowej kolegiaty z ks. proboszczem prał. Ryszardem Dobrołowiczem i mgr. inż. Leszkiem Linkiem - kierownikiem budowy rozmawiają redaktorzy Radia Głogów Plus.

RADIO GŁOGÓW: - Dlaczego zadecydował Ksiądz Prałat o odbudowie kolegiaty?

KS. PRAŁ. RYSZARD DOBROŁOWICZ: - Z kolegiatą byłem związany emocjonalnie od pierwszych dni mojego pobytu w Głogowie w 1972 r. Zawsze ten kościół postrzegałem jako jeden z najpiękniejszych w Głogowie i najważniejszych w historii po katedrze wrocławskiej. Jednocześnie jawił mi się jako świadectwo kultury polskiej i chrześcijańskiej na Dolnym Śląsku. Bolałem też nad tym, że ta kolegiata stoi w ruinie i jest chyba skazana na zniszczenie. Po powrocie do Głogowa w 1979 r. - kiedy kończyłem budowę kościoła na os. Kopernika - podejmowaliśmy starania o budowę nowego kościoła na os. Piastów. Pamiętam jak pojechaliśmy razem z ks. prał. Kutzanem do Dyrektora Wydziału Spraw Wyznań w Legnicy po to, aby prosić o pozwolenie na budowę. Dyrektor wtedy powiedział: Dobrze, daję słowo, że Kościół otrzyma pozwolenie na budowę nowej świątyni, ale tylko wtedy, gdy podejmie się odbudowy kolegiaty. Mówił to zapewne dlatego, że nie wierzył, iż znajdzie się taki szaleniec, który się tego zadania podejmie. Siedząc wtedy w jego gabinecie pomyślałem, że jest to ogromna szansa i muszę te szansę wykorzystać. Najpierw szansa na otrzymanie pozwolenie na budowę kościoła na os. Piastów, które potrzebowało kościoła jak powietrza, jak chleba, żeby żyć i, po drugie, zrodziła się możliwość realizacji marzeń z poprzednich lat o odbudowie. I wtedy w tym gabinecie powiedziałem: dobrze, ja się za to zabiorę. Reszta już była prosta, oczywiście musiałem do tego przekonać księdza biskupa i nie ukrywam, że bp Wilhelm Pluta - kiedy mu o tym powiedziałem - był przeciwnikiem takiej idei. Powiedział, że nie stać nas na ratowanie zabytków dla samej idei ich ratowania. Decyzję podjął dopiero bp Józef Michalik, który w pierwszych dniach swojego pasterzowania w diecezji po przyjeździe z Rzymu odwiedził Głogów i pozwolił się zaprowadzić na kolegiatę. Gdy mu powiedziałem o planach odbudowy, stojąc na tych ruinach w środku, parząc na te rosnące drzewa w pewnym momencie - widziałem też łzy w jego oczach - wyciągnął portfel z kieszeni, wyjął wszystkie pieniądze i powiedział: to jest pierwsza cegiełka: działaj.

- Dlaczego ten kościół nazywamy kolegiatą?

- Ta świątynia otrzymała taki tytuł bardzo dawno ze wzglądu na szczególne znaczenie w tym środowisku.

Takim tytułem bywają obdarzone kościoły ze względu na znaczenie dla danego rejonu, na swoją historię, ale też i funkcję, jaką pełnią. Kolegiata była siedzibą archidiakonatu głogowskiego. Niemcy mówili o niej Domkirche, co w wolnym tłumaczeniu znaczy katedra, i to słowo oddaje jakiś sens. Może w przyszłości kolegiata stanie się katedrą czyli kościołem biskupim.

- Dlaczego odbudowa trwa tak długo?

- Najpierw dlatego, że jest to zadanie bardzo trudne. Podejmując się odbudowy, nie sądziłem, że jest tak zniszczona. Skala zniszczeń była potworna. Nie tylko wojna ją zniszczyła, ale i ludzie - w czasach powojennych - ze swoim barbarzyństwem, bestialstwem. Często niszczono wszystko co było piękne. Więc skala prac, jakie trzeba wykonać była i jest niewyobrażalna i niezwykle kosztowna. Jeśli więc istnieje jakiś powód, który wydłuża budowę, to przede wszystkim względy finansowe. Z dawnych obietnic władz miasta, konserwatora zbytków niewiele wynika. Władze miasta wspierają swoją pomocą symbolicznie. Do tej pory odbudowa kosztowała około 6 milionów nowych złotych, a władze miasta przeznaczyły - włącznie z tym rokiem - 440 tysięcy. Konserwator praktycznie nie dał ani grosza, oprócz pieniędzy na likwidację skutków powodzi.

Odbudowujemy kolegiatę dzięki dotacji Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, dzięki ogromnemu zaangażowaniu parafian z kolegiaty i parafii Matki Bożej Królowej Polski i dzięki ofiarności bezimiennych ofiarodawców. Jakkolwiek w tej chwili nie ma żadnych trudności technicznych, niezbędne są pieniądze. Żeby prowadzić wojny - jak powiedział Napoleon - potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy. Tak samo, żeby kolegiatę przywrócić do dawnej świetności, oprócz dobrej woli, potrzeba pieniędzy.

- W jaki sposób udaje się rekonstruować świątynię zgodnie z oryginalnym planem budowli?

MGR INŻ. LESZEK LINK: - Posługujemy się polską szkołą ratowania zabytków. Głównym projektantem i konsultantem kolegiaty jest prof. Olgierd Czerner, który specjalizuje się w rekonstruowaniu zabytków, jest także członkiem Światowego Stowarzyszenia Opieki nad Zabytkami (ICOM). Dokumentacja techniczna dotycząca odbudowy zabytku, a opracowana pod jego autorstwem, otrzymała pozytywne opinie ministerialne, państwowych służb ochrony zabytków, w tym Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W oparciu o tę dokumentację zachowujemy wszystkie historyczne wątki, mimo że ingerujemy ze współczesną techniką budowlaną. Należało wykonać wiele badań architektonicznych i historycznych. Trzymamy się też twardo zasady primum non nocere wiedząc, że absolutnie nie możemy zaszkodzić tej historycznej budowli. Każdy więc detal architektoniczny, a nawet część muru zostały szczegółowo przebadane według wartości kulturowej i historycznej. Chcemy uszanować i zachować historię. Stosując techniki współczesnego budownictwa, przywracamy jedynie zdolność nośności konstrukcyjnej budowli, jednocześnie odtwarzając jej bryłę. Sięgamy też do bogatej ikonografii zawartej w przekazach książkowych i fotograficznych. Jestem przekonany, że te wszystkie prace pozwolą przywrócić architekturze budowli jej pierwotny stan.

- W jaki sposób zabezpieczono rozchodzące się ściany świątyni?

- Kiedy zwykle chcemy zwinąć kartkę papieru w rulonik, zakładamy na nią tzw. gumkę recepturkę. Podobny mechanizm zastosowaliśmy do ratowania ścian przed ich rozchodzeniem. W mury kolegiaty wmontowane zostały - po obwodzie budynku na trzech poziomach - ściągi stalowe o 4 centymetrowej średnicy, które napinaliśmy, podobnie jak struny w instrumencie. Następnie zalano je betonem w bruździe ściany, a potem wylicowano mury zabytkową gotycką bądź romańską cegłą. Kiedy ogląda się mury, nie widać po tej operacji żadnego śladu. W ten sposób ściany nie zostają zniszczone, a zwieńczone dodatkowo na koronie murów żelbetonowym wieńcem otrzymały pełną zdolność nośności konstrukcyjnej. Należy dodać, że została przeprowadzona także drobna kosmetyka wypełnienia wszystkich szczelin zaczynem cementowym i odpowiednimi klejami, które wzmocniły popękane mury. Wydaje się to wszystko prostym zabiegiem. Jestem przekonany, że na pewno bardzo skutecznym, choć też i pracochłonnym. Należało bowiem wpierw małymi odcinkami odkuwać bruzdy, a następnie z mozołem dopasowywać historyczne cegły. Mam jednak satysfakcję, że wszystkie trudności zostały pokonane i mogę zapewnić, że ściany i wieża są zabezpieczone.

- W jaki sposób udało się uratować niektóre detale architektoniczne?

- W ratowaniu detali architektonicznych wykazaliśmy się szczególnym pietyzmem. Przed przystąpieniem do prac budowlanych obudowaliśmy drewnem istniejące relikty, żeby ich nie uszkodzić. Chodzi głównie o elementy z piaskowca, które zachowały pewną ornamentykę. Nie zachowało się ich za dużo. Kolegiata była dość zniszczona przez działania wojenne i grabież. Jednak te detale, które utrzymały się i te wydobyte z gruzu zabezpieczono i dokładnie zinwentaryzowano. W przyszłości mamy pragnienie, by wróciły na swoje miejsce. Mamy dokładnie zaznaczone, w których miejscach kolegiaty zostały znalezione. Detale gzymsów wykonanych z piaskowca zostały w części odkute i uzupełnione. Mam jednak świadomość, że dużym problemem będzie odtworzenie maswerków* okiennych, w których zamierzamy umieścić witraże.

* Maswerk - dekoracyjny podział okna w budowli gotyckiej. Maswerk składał się z elementów geometrycznych wykonanych w cegle lub kamieniu ( koła, odcinki koła, stylizowane liście, "rybie pęcherze"). Maswerki stosowano do wypełniania otworów okiennych, rozet, balustrad i in. elementów architektonicznych, był też spotykany jako motyw dekoracyjny w rzemiośle artystycznym, np. złotnictwie, meblarstwie.

Więcej informacji nt. historii kolegiaty i jej odbudowy można zaczerpnąć ze stron internetowych opracowanych przez Radio Głogów Plus: http://www.radio-glogow.pl/kolegiata/index.htm

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Najstarsza zakonnica na świecie - przeżyła dwie wojny światowe, widziała dziesięciu papieży, ukształtowała pokolenia uczniów

2026-06-18 09:59

[ TEMATY ]

zakonnica

Siostra zakonna

Źródło: dzięki uprzejmości Sióstr św. Dominika

Siostra Francis Domenici Piscatella skończyła 113 lat 20 kwietnia 2026 r.

Siostra Francis Domenici Piscatella skończyła 113 lat 20 kwietnia 2026 r.

Przeżyła dwie wojny światowe, widziała dziesięciu papieży przychodzących i odchodzących, i ukształtowała pokolenia uczniów: siostra Franciszka Domenici Piscatella. W wieku 113 lat jest oficjalnie uznawana za najstarszą żyjącą zakonnicę na świecie. Tak przynajmniej podaje Księga Rekordów Guinnessa na stronie internetowej. Napisano tam o zakonnicy: „Central Islip to małe miasteczko w stanie Nowy Jork, gdzie urodziła się s. Piscatella. Jej lewe przedramię zostało amputowane w wieku dwóch lat, dlatego była odrzucana przez wiele zgromadzeń zakonnych. Ostatecznie jednak w 1931 roku została przyjęta do Zgromadzenia Sióstr św. Dominika z Amityville".

Siostra Franciszka musiała wcześnie nauczyć się radzić sobie z wyzwaniami. W wieku dwóch lat straciła część lewego ramienia w wypadku. W wywiadzie, wspominając o przeszłości, powiedziała: „Musiałam pokazać wszystkim, że jedno ramię mniej nie powstrzyma mnie przed pójściem własną drogą”. Z powodu tego „ograniczenia” wielokrotnie spotykały ją niepowodzenia, zwłaszcza w momentach odrzucenia przez wspólnoty zakonne. Jednak wstąpienie do zakonu było sprawą serca. To, co zaczęło się boleśnie, zakończyło się radością, gdy siostry dominikanki przyjęły ją do swojej wspólnoty.
CZYTAJ DALEJ

Sejm przyjmie uchwałę ustanawiającą rok 2027 Rokiem św. Andrzeja Boboli

2026-06-17 14:08

[ TEMATY ]

św. Andrzej Bobola

Karol Porwich/Niedziela

Św. Andrzej Bobola

Św. Andrzej Bobola

Sejmowa Komisja Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu ma dziś pracować w pierwszym czytaniu nad projektem uchwały ustanawiającej rok 2027 Rokiem św. Andrzeja Boboli. Projekt podkreśla rolę jezuity i patrona Polski w historii Rzeczypospolitej, przypomina jego działalność misyjną oraz męczeńską śmierć w 1657 r., określając go jako „wielkiego polskiego patriotę i obrońcę wiary katolickiej”.

Komisja Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu ma rozpatrzyć projekt uchwały ustanawiającej rok 2027 Rokiem św. Andrzeja Boboli. Inicjatywa związana jest z przypadającą w 2027 r. 370. rocznicą męczeńskiej śmierci jezuity, jednego z patronów Polski.
CZYTAJ DALEJ

Niebawem 20 nowych błogosławionych, męczenników wojny domowej w Hiszpanii

2026-06-18 19:35

[ TEMATY ]

Hiszpania

błogosławieni

życiorys

wojna domowa

@Vatican Media

Papież Leon XIV zatwierdził promulgację dekretów Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych dotyczących męczeństwa 20 księży z hiszpańskich wysp Ibiza i Formentera. Ponadto, dzięki uznaniu heroiczności cnót, czcigodnymi Sługami Bożymi stają się kapłan oraz cztery siostry zakonne.

Podczas dzisiejszej audiencji dla kard. Marcello Semeraro, prefekta Dykasterię Spraw Kanonizacyjnych, Leon XIV upoważnił tę dykasterię do ogłoszenia dekretów dotyczących uznania męczeństwa Juana Torresa Torresa i 19 jego towarzyszy, księży diecezjalnych z wysp Ibiza i Formentera, zabitych z nienawiści do wiary w Hiszpanii podczas wojny domowej w latach 30. ubiegłego wieku. Zostaną oni beatyfikowani.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję