Reklama

Rodzina

Boży projekt

Od jakości małżeństwa zależy jakość rodziny i całego społeczeństwa. Co więc zrobić, żeby była ona wysoka? O tym, czy istnieje recepta na udane małżeństwo, mówi Mieczysław Guzewicz, znawca tematyki rodzinnej.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Karolina Mysłek: Powiedział Pan kiedyś, że „małżeństwo warunkuje rodzinę”. Czyli – jak rozumiem – porządkuje pewną hierarchię. W jaki sposób?

Mieczysław Guzewicz: Trzeba zacząć od słowa Bożego, w którym jest wszystko na ten temat. Lubię mówić, że w Księdze Rodzaju jest projekt Pana Boga na ludzkość: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (1, 27). Człowiek od początku został stworzony jako para małżeńska. Nie jako dwoje samotnych ludzi w różnorodności płci. „Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się»”. Komu błogosławił? Konkretnej parze małżeńskiej. Tu zawarta jest następczość: najpierw małżeństwo, potem rodzina. Ono jest fundamentem rodziny, a co za tym idzie – relacja między małżonkami jest fundamentem wszystkich innych relacji.

Bardzo ważne jest tu też nauczanie św. Jana Pawła II. W publikacji Miłość i odpowiedzialność Papież Rodziny pisze, że „rodzina jest instytucją, u podstaw której stoi małżeństwo. Nie można w życiu wielkiego społeczeństwa ustawić prawidłowo rodziny, nie ustawiając prawidłowo małżeństwa”. Właściwie te dwa krótkie zdania wystarczą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Czyli: jakie małżeństwo, taka rodzina, takie relacje w świecie...

Zgadza się. Każdy z nas ma doświadczenie życia w rodzinie i odczuwa, że fundamentem każdej rodziny jest małżeństwo. Jaka jest jakość relacji między konkretnymi małżonkami, taka jest jakość relacji między członkami rodziny. Można powiedzieć więcej: jaka jest jakość miłości małżeńskiej konkretnego małżeństwa, taka jest jakość miłości, czyli wszystkich pozytywnych wartości w obrębie poszczególnych osób w danej rodzinie.

Naukowcy mówią szerzej: od jakości małżeństwa zależy jakość rodziny i całego społeczeństwa. Zawsze byłem pod wrażeniem wypowiedzi ks. prof. Jerzego Bajdy, jednego z najwybitniejszych polskich familiologów: „Małżeństwo jest miejscem, w którym rodzi się naród i uzyskuje swoją moralną i duchową spoistość”. Genialne! Małżeństwo jest miejscem, w którym rodzi się naród... Można więc powiedzieć, że jakość narodu zależy od jakości małżeństwa.

A tak praktycznie – w jaki sposób na jakość życia wpływają relacje i miłość małżonków do siebie nawzajem?

Bardzo lubię przekazywać małżonkom prostą zasadę: takie są nasze dzieci, jakie jest nasze małżeństwo. Najlepszą inwestycją w dzieci jest inwestycja w miłość małżeńską. Często przestrzegam rodziców przed inwestowaniem w szkoły językowe, kursy, w zajęcia pozalekcyjne ich dzieci. Mówię: stop, bo według wielu kompetentnych źródeł, czynnikiem w najwyższym stopniu warunkującym wzrost, rozwój, funkcjonowanie dziecka na każdej płaszczyźnie i każdym etapie jego życia jest jakość miłości małżeńskiej jego rodziców. Przekonuję wtedy, że najważniejszym zadaniem każdego dnia jest jakość naszej miłości małżeńskiej. Od rana do wieczora.

Reklama

Często pytam: jaką atmosferą, czym przepełniamy nasze domy? Zabieganiem, które stanowi dla nas usprawiedliwienie? Telewizją, z której płynie, niestety, bardzo dużo agresji, niedelikatności, lęku, złych wiadomości? Na przeciwległym biegunie mamy być my jako reaktor miłości. Nie mama jest źródłem miłości w rodzinie – jak często się mówi. Reaktorem miłości, źródłem ciepła ogniska domowego jest jakość miłości małżeńskiej mamy do taty i taty do mamy. Dzieci powinny widzieć, jak tata przytula się do mamy, szepcze jej czułe słowa, kilka razy dziennie ją komplementuje. I oczywiście, w drugą stronę podobnie: „czuję się przy tobie bezpieczna”, „można na ciebie liczyć”. Takimi słowami przepełniajmy nasze domy, takimi gestami, obrazami. Nic bardziej nie ładuje akumulatora emocjonalnego dziecka niż widok kochających się rodziców. To dla naszych dzieci najważniejszy pokarm każdego dnia. Jeśli atmosferę domu pozbawimy tego, to będzie chłód jak w pałacu Królowej Śniegu. Pytam często rodziców: czy waszym dzieciom chce się wracać z wielkim, ciężkim plecakiem do domu? Jaka atmosfera je wchłonie: ciepła, dzięki któremu zrzuci ten plecak, odstresuje się i doładuje akumulator emocjonalny, czy lodówki ustawionej na maksa, w wyniku czego zamknie się w swoim pokoju ze słuchawkami na uszach – nie po to, żeby odreagować i się edukować, ale by się odciąć i nie słyszeć awantur? To drugie powoduje wyeksploatowanie akumulatora emocjonalnego u dziecka, potęguje deficyt, który sprawia, że dziecku nie chce się żyć. A potem ten deficyt i pesymistyczne spojrzenie, brak perspektyw przenoszą się na każdą dziedzinę życia. Nieprawidłowa atmosfera w domu rodzinnym zostawi w człowieku olbrzymi balast, który bardzo utrudnia funkcjonowanie na każdej płaszczyźnie.

Czy te małe gesty wystarczą? Czy jest jakaś konkretna recepta na udane małżeństwo, na szczęśliwą rodzinę?

Gdy zawieramy sakrament małżeństwa, na pierwszym miejscu wypowiadamy słowa: „Ślubuję ci miłość”, a dopiero później: „wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci”. Musimy mieć świadomość, że miłość ślubowana staje się najważniejszym zadaniem w naszym życiu. Ślubuję ci miłość, a więc rano wstaję, podciągam rękawy i biorę się do roboty. To jest najważniejsze zadanie mojego dnia. Praca i jeszcze raz praca. Świadome zaangażowanie, rozumienie, czego jako kobieta i mężczyzna potrzebujemy od siebie nawzajem.

Na każdym etapie życia powinniśmy zadawać sobie pytanie: czy to, co robię, służy dobru mojego małżeństwa? Jestem mężem i ojcem – to jest najważniejsze. Nawet ewangelizowanie świata, zaangażowanie społeczne czy polityczne nie są najważniejsze, jeśli nie służą dobru mojego małżeństwa. Moje przekonanie o tak mocnym podkreślaniu tego wynika z faktu, że podczas mojej 30-letniej służby małżeństwu i rodzinie widziałem często, jak małżeństwa przegrywały z jedną z tych rzeczywistości podejmowanych przez jedno z małżonków. I zaraz podaję drugi punkt: od dnia ślubu aż do końca życia małżonkowie są dla siebie najważniejsi tu, w doczesności. Właśnie ze względu na Jezusa i sakramentalność związku małżeńskiego to moja żona Jola jest dla mnie najważniejsza. Ważna tu jest hierarchia osób: mąż i żona, dzieci. I jeszcze jeden punkt: element duchowy. Mam odwagę mówić, że najlepszym sposobem przeżycia życia na ziemi jest małżeństwo sakramentalne. Mówimy, oczywiście, o nas, którzy nie zdecydowaliśmy się na życie konsekrowane czy kapłańskie. To najlepszy projekt Pana Boga na ludzkość. To najcudowniejsza przygoda dwojga. Z Bogiem nasze ludzkie możliwości podnoszą się do potęgi nieskończonej. Nasze ludzkie możliwości mogą się wyczerpać, ale mamy Boga, który jest źródłem miłości i który chce nam pomagać. Ta sakramentalność to nie tylko dar i przywilej, ale i konkretne działania. A zatem coniedzielny wspólny udział we Mszy św., znak pokoju przez pocałunek, przyjmowanie razem Komunii św., a także codzienna modlitwa małżeńska. To jedność małżeństwa w wymiarze sakramentalnym. Ot, cała recepta.

Mieczysław Guzewicz - biblista, pastoralista, członek Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, mąż i ojciec

Materiał zrealizowany w ramach projektu dofinansowanego ze środków Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, realizowanego w ramach otwartego konkursu ofert w zakresie promocji rodziny „Po pierwsze Rodzina!” na rok 2021.

2021-12-07 11:15

Oceń: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Klub pierwszych żon

Jak bardzo przykazanie „nie cudzołóż” stało się dzisiaj przykazaniem drugiej jakości? Czy naprawdę słowa: „póki śmierć nas nie rozłączy”, brzmią dziś nieco... naiwnie?

Gabriela i Marta poznały się na korytarzu sądowym, czekając na swoje sprawy rozwodowe. Obie się nie zgadzały na rozwiązanie swoich małżeństw. Obie przegrały. Dziś żartują, że założyły wtedy nieformalny „klub pierwszych żon”, żeby nie tylko się wspierać, ale i wygadać przed kimś, kto wie, jak to jest...
CZYTAJ DALEJ

Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?

2026-03-10 09:18

Niedziela Ogólnopolska 11/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Adobe Stock

Opowiadanie o uzdrowieniu niewidomego od urodzenia odzwierciedla przekonanie, że każde cierpienie i choroba stanowią karę za grzech. Wybrzmiewa to również w pytaniu uczniów Jezusa, które do Niego skierowali: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?”. Skoro jest kalectwo, musi być ktoś, kto jest tego winny, na skutek popełnionego grzechu. W ten sposób dociekania nad przyczynami cierpienia i niepełnosprawności zamieniają się w oskarżenia pod adresem cierpiących lub ich bliskich. Bólu, jaki z tego wynika, mocno doświadczył starotestamentowy Hiob. Przecież Elifaz, Bildad i Sofar przybyli do Niego jako przyjaciele, ale rychło przeobrazili się w surowych oskarżycieli. Takie podejście znalazło też wyraz w pytaniu zadanym Jezusowi przez Jego uczniów. Co więcej, ono wciąż odżywa w zetknięciu się z ludźmi, którzy cierpią i są niepełnosprawni. Widząc ich albo spotykając się z nimi, ulegamy tej samej pokusie, co przyjaciele Hioba i uczniowie Jezusa. Wynika ona z założenia, że każdy, kto cierpi, cierpi za grzechy swoje albo innych ludzi.
CZYTAJ DALEJ

Nie wystarczy wierzyć w Boga, trzeba wierzyć Bogu. Ks. Krzysztof Wons o relacji z Bogiem jako Ojcem

2026-03-15 21:09

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Wons SDS

pexels.com

Skąd wiemy, że Bóg jest dla nas prawidziwie Ojcem? Jakie fragmenty Biblii mówią nam najwięcej o Bożym ojcostwie? Gdzie szukać wsparcia i siły płynącej z ojcowskiej miłości Stwórcy?

Często wracam do słów Abrahama Heschela, które zapadły mi w serce: „Bóg nie chce być sam, zaś człowiek nie może pozostawać na zawsze nieczuły na to, co On pragnie mu pokazać. Ci, którzy nie potrafią poskromić swego upartego dążenia, dostają się czasem w obręb wzroku niewidzianego i zaczynają błyszczeć skąpani światłem promieni.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję