Reklama

Niedziela Małopolska

DIECEZJA TARNOWSKA

Taką siłę ma Syn Gromu

Podążając do św. Jakuba, ludzie się zmieniają. To siła drogi, wiary i modlitwy – stwierdza w rozmowie z Niedzielą ks. Rafał Leszczyński, kombonianin służący pielgrzymom w Palas de Rei, przy Francuskiej Drodze Św. Jakuba.

Niedziela małopolska 30/2021, str. IV

[ TEMATY ]

szlak św. Jakuba

Camino

Archiwum ks. Rafała Leszczyńskiego

przy drodze do Santiago stoi wiele pomników św. Jakuba

przy drodze do Santiago stoi wiele pomników św. Jakuba

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Maria Fortuna-Sudor: Księże Rafale, na czym polega praca kapłana w parafii służącej pielgrzymom?

Ksiądz Rafał Leszczyński: Nasza praca, bo jest nas trzech, polega głównie na zapewnieniu pielgrzymom udziału w Eucharystii. Odprawiamy Msze św. zwane pielgrzymimi, w czasie których każdy celebrans przemawia w kilku językach. Ponadto dajemy możliwość skorzystania z sakramentu pokuty. Oczywiście, tym, którzy takiej posługi potrzebują. Prowadzimy też księgi, do których wpisują się pielgrzymi. Przed pandemią, w ciągu roku zapisało się ok. 200 tys., ale nie wszyscy to czynią, bo nie zawsze chce się im stać w kolejce, zwłaszcza w czerwcu, lipcu, sierpniu, kiedy pielgrzymów jest najwięcej.

Ponadto prowadzimy duszpasterstwo parafialne, bo w Hiszpanii jest mało kapłanów. My na przykład mieszkamy w Palas de Rei, to jest nasza główna siedziba, ale mamy pod opieką 25 kościołów zabytkowych, z kilkusetletnią historią. W tych parafiach mieszkają kilku, kilkunastoosobowe grupy ludzi w podeszłym wieku, bo młodzi, którzy nie widzą tu dla siebie perspektyw, uciekają z tego rolniczego rejonu do wielkich miast.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Kim są dzisiaj pielgrzymi?

Mamy cały przekrój, nie tylko wiekowy, ale 70% pielgrzymów stanowią ludzie młodzi. Jeżeli dzielimy wchodzących na Drogę św. Jakuba na pielgrzymów i turystów, to Europejczycy zdecydowanie częściej są zaliczani do tej drugiej grupy. Pielgrzymuje wielu Koreańczyków, Japończyków, troszkę mniej jest Chińczyków. Można spotkać przedstawicieli Kolumbii, Meksyku, Stanów Zjednoczonych, Kanady. Wśród nich wielu przystępuje do Komunii św., uczestniczy w Eucharystii. Ale najpobożniejsi są Azjaci. Ludzie pielgrzymują na rowerach, na koniach, na kładach... Inni idą z psami i wchodzą z nimi do kościoła, a gdy ich proszę, aby zostawili zwierzę na zewnątrz, stwierdzają, że ich pies jest takim samym pielgrzymem jak każdy. To, na szczęście, pojedyncze przypadki. Spotykam najróżniejszych pielgrzymów, również takich z wózeczkami, a także śmiertelnie chorych…

Poznał Ksiądz pielgrzyma żegnającego się z życiem na drodze do Santiago de Compostela?

Dobrze pamiętam mężczyznę, który miał ok. 60 lat. Był chory na raka. Lekarze dawali mu kilka miesięcy życia. Wyznał, że nie idzie do Santiago, by prosić o uzdrowienie. Przed śmiercią chciał spełnić marzenie, na realizację którego wcześniej nigdy nie miał czasu, bo rodzina, dom, praca, kariera… Zdecydował nie czekać na śmierć w łóżku, wybrał się do Santiago, chociaż nie był pewien, czy tam dojdzie. Gdy go spotkałem w Palas de Rei, a jest to stacja odległa od Santiago 65 km, mówił, że czuje się świetnie. Szedł z plecakiem, żadnych ulg sobie nie robił, bo jak pielgrzymka to pielgrzymka. Nie powiedział, że ten rak ustąpił, ale w naszej księdze umieścił opis tego, co się działo w trakcie jego pielgrzymowania.

Reklama

Miejscem, gdzie dokonują się cuda, są zapewne konfesjonały, przy których zatrzymują się pielgrzymi…

To trudne spowiedzi, połączone z nawróceniami. Przy konfesjonałach pielgrzymi otwierają serca. W ich wyznaniach często wraca m.in. temat aborcji – spowiadają się i kobiety, i mężczyźni, którzy wyznają, że byli przyczyną tego grzechu. Wśród spowiadających się są np. aktorzy filmów porno. Uświadomili sobie, że byli źródłem zgorszenia. Przyznają, że ta praca pozostawiła w ich psychice ślady i szukają możliwości zamknięcia tego etapu życia właśnie przy konfesjonale. Pielgrzymi spowiadają się ze zdrad, z wchodzenia w kolejne związki. Uogólniając, można stwierdzić, że to egzystencjalne sprawy. Przyznam, że gdy zostałem skierowany do posługi dla pielgrzymów, myślałem, że to będzie takie przyjemne, że będę spotykać interesujących ludzi, taka hiszpańska fiesta (uśmiech). Ale nie zdawałem sobie sprawy, że to będzie takie trudne, a nawet obciążające.

Ale historie nawróceń zapewne umacniają w wierze. Są takie, które Ksiądz zapamiętał?

O tym, że takie zmiany nastąpiły, dowiaduję się głównie z korespondencji, bo wielu pielgrzymów pisze do mnie. Pamiętam historię małżeństwa, to była para z Anglii. Oni tę pielgrzymkę potraktowali jak ostatnią deskę ratunku przed rozwodem. W drodze do św. Jakuba się pogodzili, zbliżyli się do Boga, uświadomili sobie sens wspólnego życia małżeńskiego i rodzinnego. Wrócili do domu odmienieni. W liście napisali, że odbudowali relację z Bogiem, między sobą i swoimi dziećmi. Albo historia narkomana. On nie potrafił żyć bez używek. Pielgrzymka pomogła mu się uwolnić od nałogu. Rok później szedł do Santiago ponownie, aby podziękować św. Jakubowi. Przed pandemią poznałem pastorkę Kościoła anglikańskiego. Pamiętam ją ze spotkania w Palas de Rei. Potem napisała, że na drodze do Santiago doznała olśnienia, że przygotowuje się do konwersji. Być może jest już ochrzczona.

Wielu pielgrzymów twierdzi, że na drodze do Santiago de Compostela odnaleźli sens życia.

Podążając do św. Jakuba, ludzie się zmieniają. To siła drogi, wiary i modlitwy. Historia każdego pielgrzyma jest inna. Z pielgrzymki do Santiago de Compostela nikt nie wraca taki sam. Interesująca jest historia młodego Polaka, który skończył studia, miał bardzo dobrą pracę, ale widział wokół siebie pustkę. Więc zwolnił się z tej korporacji i wybrał się do św. Jakuba. Szedł 3 miesiące. Po tej drodze stwierdził, że stał się innym człowiekiem, ma w swym sercu pokój. Po powrocie do Polski znalazł pracę. Ułożyły się też jego sprawy sercowe. Przyznaje, że nie potrafi do końca określić, na jakiej zasadzie te zmiany się dokonały, ale dla mnie tym bardziej jest przekonujący. Bo jeśli człowiek umie to wszystko opowiedzieć, gładko wyjaśnić, to może być różnie z jego wiarygodnością. Ale gdy pielgrzym czuje, że zmiana jest radykalna, to dla mnie jest to świadectwo potwierdzające, że św. Jakub działa…

ponad czasem, narodami i wyznaniami.

O tak, św. Jakub ma moc niesamowitą. Zauważyłem, że my, misjonarze przenosimy góry i morza, żeby tych ludzi, szczególnie młodzież, przyciągnąć do Kościoła, a oni jakże często mają to wszystko w nosie. Tymczasem, mówiąc żartem, kilka kostek sprzed dwóch tysięcy lat złożonych w trumnie w tym grobie, do którego trudno wejść, nie tylko przyciąga miliony ludzi, ale też zmienia ich życie. Taką siłę ma apostoł Jakub, Syn Gromu.

2021-07-20 10:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pod znakiem muszli

Niedziela sosnowiecka 36/2023, str. IV

[ TEMATY ]

Camino

Archiwum Zagłębiowskiego Klubu Przyjaciół Camino

Dariusz Jurek

Dariusz Jurek

O idei camino i drogach św. Jakuba w Polsce rozmawiamy z Dariuszem Jurkiem.

ZT: Drogi Jakubowe przeżywają swój renesans? Od kiedy zaczęto wytyczać i znakować ich pierwsze odcinki w Polsce? Dariusz Jurek: Drogi św. Jakuba to światowy fenomen. Jest to szlak pielgrzymkowy, ale jednocześnie najważniejszy szlak kulturowy Europy. Inspiracją do odtworzenia tradycji pielgrzymowania drogami św. Jakuba (idea camino) były słowa św. Jana Pawła II, które wygłosił 9 listopada 1982 r. w katedrze w Santiago de Compostela. Był to tzw. Akt Europejski. To właśnie w nim papież, obecnie święty, zaprosił mieszkańców naszego kontynentu do odtwarzania szlaków do głównego sanktuarium św. Jakuba Apostoła – Camino de Santiago.
CZYTAJ DALEJ

Wielkopostna podróż

2026-02-24 12:02

Niedziela Ogólnopolska 9/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Adobe Stock

W drogę z nami wyrusz, Panie, nam nie wolno w miejscu stać”. Słowa te – pewnie znane wielu oazowiczom czy uczestniczącym w pieszych pielgrzymkach – przypominają prawdę powtarzaną przez stulecia o potrzebie wyruszenia w drogę. Papież Franciszek mówił o zejściu z kanapy, rozumianej oczywiście dużo szerzej niż tylko domowy mebel. Jest w nas pokusa ułożenia sobie życia, spokojnego, wygodnego, bezpiecznego – po prostu po naszemu. Okazuje się, że tego rodzaju postawa ma się nijak do tego, czego oczekuje od nas Pan Bóg. Cisną mi się do głowy w tym momencie także słowa Pana Jezusa skierowane do św. Piotra: „Wypłyń na głębię”. Wyrusz w nieznane, po ludzku nie do zrealizowania. Ważnym elementem naszego kroczenia za Chrystusem jest nie tylko wiara, ale też zaufanie. Piotr – długo po wezwaniu Abrama – uwierzył i zaufał, i opuścił łódź, ale znając historię Starego Testamentu, wiedział, że tak trzeba. Również bohater dzisiejszego pierwszego czytania – Abram musiał się zmierzyć z wolą Bożą i propozycją „wyruszenia w nieznane”. Trwanie w swoim ułożonym świecie, choć na pozór spokojnym i uporządkowanym, może się okazać miejscem, gdzie Bóg pozbawia cię swojego błogosławieństwa. Przejawia się to czasem w stwierdzeniu, że wszystko idzie mi pod górkę. Błogosławieństwo zaś jest przypisane do wędrówki, do pielgrzymowania, do podążania za wolą Bożą. Ty sam stajesz się błogosławieństwem dla innych wtedy, kiedy idziesz za Chrystusem. Człowiek kroczący za Jezusem jest błogosławieństwem dla tych wszystkich, których spotka na drodze swej życiowej wędrówki. Jest to ważne, zwłaszcza dziś, kiedy już trwamy w okresie Wielkiego Postu. Jakim jestem znakiem dla innych? Czy pójście za Jezusem jest łatwe? Oczywiście, że nie. Trudy i przeciwności w głoszeniu Ewangelii są chlebem powszednim. Zapewne wie to każdy, kto podejmuje się tego zadania. Nasza decyzja o pójściu za Chrystusem jest Bożym wezwaniem i powołaniem jednocześnie. Nie wszyscy wyruszają w drogę, nie wszyscy wstają z kanapy swego wygodnego życia, nie wszyscy biorą udział w głoszeniu Dobrej Nowiny. I nie dlatego, że brakuje im daru łaski, która została dana wszystkim, ale po prostu są zwykłymi leniami, różnie tłumaczącymi swój brak zaangażowania. Jezus wyraźnie ukazuje nam drogę ku wieczności, rzuca światło na nasze życie i nieśmiertelność, bo to ona nadaje impuls naszemu zaangażowaniu. Twardo kroczę naprzód, stąpając po ziemi, oczy zaś mam skierowane ku niebu.
CZYTAJ DALEJ

Papież na „Anioł Pański”: na rozpacz ateizmu Bóg Ojciec odpowiada darem Syna-Zbawiciela

2026-03-01 12:24

[ TEMATY ]

papież

Anioł Pański

Leon XIV

Vatican Media

„Na rozpacz ateizmu Ojciec odpowiada darem Syna-Zbawiciela; z agnostycznej samotności wybawia nas Duch Święty, oferując nam wieczną komunię życia i łaski; w obliczu naszej słabej wiary stoi zapowiedź przyszłego zmartwychwstania”. Mówił o tym papież Leon XIV w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”. Odmówił ją z wiernymi zgromadzonymi na Placu św. Piotra w Watykanie.

Komentując fragment Ewangelii opisujący Przemienienie Pańskie, papież zwrócił uwagę, że Chrystus stoi między Mojżeszem a Eliaszem. „Słowo, które stało się człowiekiem, stoi pomiędzy Prawem a Prorokami: jest Ono żywą Mądrością, która doprowadza do spełnienia każde słowo Boże. Wszystko, co Bóg ludziom nakazał i czym ich natchnął, w Jezusie znajduje pełne i ostateczne objawienie” - wskazał Leon XIV.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję