Pan Krzysztof pisze: Moja żona wniosła sprawę o separację. Nie wiem, czy się na to zgodzić, czy po prostu nalegać na zwykły rozwód. Czy po orzeczeniu separacji nasz majątek będzie podzielony? Czy będę musiał płacić alimenty? A jeśli się jednak w końcu pogodzimy, to czy ślub będziemy musieli brać jeszcze raz? Jest to temat nowy i chciałbym coś o tym wiedzieć, zanim w ogóle się na cokolwiek zgodzę. Mieszkamy z dala od miasta i zanim udam się do prawnika, powinienem chociaż wiedzieć, o co mam się zapytać.
Zanim w ogóle sąd orzeknie separację, musi zapytać obie strony, czy wyrażają na to zgodę. Po orzeczeniu separacji następuje rozdzielność majątkowa. Każde z małżonków może wnieść do sądu wniosek o podział wspólnego majątku, którego dorobili się do momentu separacji. Pozostając już w separacji, każda ze stron dorabia się majątku odrębnie. Jeśli małżonkowie mają dzieci, sąd zbada, czy nie ucierpi na tym dobro małoletnich. W wyroku orzeczone będzie, kto ma sprawować władzę rodzicielską nad dziećmi oraz kto i w jakiej wysokości będzie płacił alimenty. Oczywiście, jeżeli w czasie separacji małżonkowie się pogodzą, to na ich wspólne żądanie sąd orzeknie zniesienie separacji i na pewno nie będą musieli się pobierać po raz drugi!
W czwartek, 6 sierpnia, franciszkańska wspólnota Kustodii Ziemi Świętej obchodziła uroczystość Przemienienia Pańskiego na Górze Tabor, miejscu tradycyjnie utożsamianym z objawieniem chwały Chrystusa trzem apostołom.
Msza św., której przewodniczył kustosz Ziemi Świętej o. Francesco Ielpo OFM, była okazją do refleksji i radości dla całej wspólnoty katolickiej Nazaretu i okolicznych wiosek. Zakonnicy, kapłani, pielgrzymi i miejscowi wierni zebrali się w bazylice na Górze Tabor, aby upamiętnić ten kluczowy fragment Ewangelii.
Eksplozja rakiety Ch-101 w Tarnawie-Kolonii ujawniła Rosjanom uśpienie naszych systemów obrony – mówi PAP gen. rez. Jarosław Kraszewski. Według niego pociski zmierzające w kierunku Polski najlepiej byłoby niszczyć jeszcze nad Ukrainą, problem w tym, że Rosja mogłaby to potraktować jako bezpośrednie włączenie się Polski do wojny.
W pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim 30 lipca spadła rosyjska rakieta manewrująca Ch-101. Do zdarzenia doszło w czasie zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę. Najpierw o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt, który następnie był śledzony przez wojsko. Jak ustalono, rakieta zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”. Niestety, nie w każdym przygranicznym powiecie zawyły syreny alarmujące ludność o zagrożeniu (stało się tak tylko w 10 na 17 powiatów), a nawet jeśli syreny zawyły, to mieszkańcy nie reagowali prawidłowo. O ocenę sytuacji PAP poprosiła byłego dowódcy Wojsk Rakietowych i Artylerii gen. rez. Jarosława Kraszewskiego. Nasz rozmówca wskazuje nie tylko, kto i co zawiodło, ale również mówi, co należy zrobić, by więcej nie doszło do takiej sytuacji. Tłumaczy też m.in., dlaczego Polska nie może zestrzeliwać rosyjskich rakiet, które znajdą się niebezpiecznie blisko granicy ukraińsko-polskiej, już nad terytorium Ukrainy.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.