Reklama

Odwet za 1920

Gdy we wrześniu 1939 r. Hitler podpalił Europę, Stalin uznał, że nadszedł czas na wyrównanie rachunków z Polską.

Niedziela Ogólnopolska 38/2020, str. 60-61

Adobe Stock.pl

Sowiecki plakat propagandowy – żołnierz Armii Czerwonej zabija Białego Orła

Sowiecki plakat propagandowy – żołnierz Armii Czerwonej zabija Białego Orła

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Klęska bolszewików w Bitwie Warszawskiej była nie tylko porażką planów eksportu rewolucji i obaleniem mitu o niezwyciężonej Armii Czerwonej, ale także osobistą porażką Józefa Stalina, komisarza politycznego frontu południowo-zachodniego. Nie wykonując rozkazu o skierowaniu wszystkich sił bolszewickich spod Lwowa na Warszawę, stał się współodpowiedzialny za ostateczny wynik starcia w sierpniu 1920 r. Dlatego, kiedy z Adolfem Hitlerem podpalał Europę w 1939 r., przyszedł czas na rachunki z Polakami.

Polacy na „śmietniku Moskwy”

W drugiej połowie lat 30 Stalin dokonał pierwszego aktu ludobójstwa na Polakach, którzy po 1921 r. znaleźli się na terenie ZSRR. Po nieudanym eksperymencie z tzw. polskojęzycznymi rejonami narodowościowymi Juliana Marchlewskiego na Ukrainie i Feliksa Dzierżyńskiego na Białorusi, które miały służyć sowietyzacji polskiej mniejszości, w tym ateizacji, postanowiono rozwiązać „polski problem” innymi środkami, tym bardziej że Polacy okazali się wrogami kolektywizacji i bronili swej wiary. Zlikwidowano namiastki polskiej autonomii oraz skazano ludność na masowe deportacje. W końcu poddano ich systematycznie przeprowadzonemu ludobójstwu...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

By uwiarygodnić wrogość polskiej mniejszości do sowieckiej władzy, dokonano mistyfikacji sięgającej czasów wojny z 1920 r. Oficjalnym celem tzw. „operacji polskiej” miała być walka z agentami polskiego wywiadu i członkami „kontrrewolucyjnej dywersyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej”, która rzekomo miała działać w nieprzerwany sposób na obszarze ZSRR od czasów I wojny światowej. POW istniała jako realna siła na terenie Sowietów do 1920 r., i to właśnie ją wykorzystał Stalin.

Od połowy lat 30. Polaków deportowano na wschodnią Ukrainę, a następnie do Kazachstanu. Dlatego angielski reporter Colin Thubron w książce Utracone serce Azji nazwał Kazachstan „śmietnikiem Moskwy”.

Od 1937 r. za wschodnią granicą II RP rozpoczęła się jedna z największych fal sowieckiego terroru, w ramach której postanowiono specjalnym rozkazem dokonać masowego ludobójstwa na polskiej mniejszości.

Reklama

Komórki NKWD, mobilizowane przez samego Stalina i Nikołaja Jeżowa do „wytężonej pracy” przeciwko „polsko-szpiegowskiemu brudowi”, zaczęły traktować Polaków jak „zwierzynę łowną”. Doszło nawet do tego, że wyszukiwano ich nazwisk w książkach telefonicznych, w kadrach zakładów pracy czy na listach lokatorów, a w polskich miejscowościach organizowano łapanki. Aresztowani byli poddawani brutalnemu śledztwu. Dręczeni, złamani ludzie przyznawali się do wszystkiego, czego oczekiwali od nich przesłuchujący ich funkcjonariusze NKWD, mianowicie: że są członkami POW i polskimi szpiegami, że są hitlerowcami i faszystami, którzy dostawali „hitlerowskie marki”; pielęgniarki przyznawały się do tego, że z polecenia tejże organizacji truły sowieckie dzieci, a kołchoźnicy, że podpalali zagrody i stodoły, robotnicy, że niszczyli maszyny. Zmuszano ich także do podawania nazwisk swoich rzekomych towarzyszy z „siatek POW”, co rozkręcało kolejną spiralę aresztowań. Represje spadały też na rodziny „polskich szpiegów”. Aresztowano ich żony, które często wysyłano na kilka lat do łagru (niestety, wiele z nich nie przeżyło). Dzieci były umieszczane w obozach, a te powyżej 15. roku życia, albo jako tzw. bezprizorne (bezdomne) błąkały się po wsiach i miastach, albo lądowały w sierocińcach, gdzie panowały głód i przemoc, gdzie starano się wyrugować z nich polskość. Wzrastająca liczba skazywanych sprawiała, że w wielu przypadkach ludzi najpierw mordowano, a dopiero później zatwierdzano wyroki. Wśród ofiar poważną grupę stanowili księża katoliccy.

Polaków mordowano tradycyjną metodą, czyli strzałem w tył głowy, ale zdarzały się także masowe rozstrzeliwania, zabijanie kijami czy topienie w rzece... Represje nie ominęły nawet członków Komunistycznej Partii Polski. Liczba ofiar „operacji polskiej” wyniosła w sumie 200 tys. rozstrzelanych i represjonowanych.

„Operacja polska” zadała śmierć polskości na tzw. dalszych Kresach. Sowietom udało się dzięki niej wymazać wszelki ślad, że ziemie te wchodziły niegdyś w skład Rzeczypospolitej. Walka ta miała także inny, poboczny cel. Bolszewikom chodziło o doprowadzenie do całkowitej likwidacji Kościoła katolickiego w Związku Radzieckim, gdyż Polacy byli największą grupą katolików w tym kraju. Zginęło wtedy kilkuset księży katolickich i zamknięto ponad 500 kościołów. Pozostawiono tylko 2 – dla korpusu dyplomatycznego w Leningradzie i Moskwie.

Drugi marsz „wyzwolicieli”

Po ludobójstwie z lat 30. rozliczenie Stalina z Polakami za porażkę z 1920 r. znalazło swą tragiczną kontynuację w latach kolejnej wojny. Drogę do tego otworzył zbrodniczy pakt z Niemcami z 23 sierpnia 1939 r.

Gdy 17 września 1939 r. rozpoczęła się inwazja sowiecka, towarzyszyła jej, podobnie jak w 1920 r., agresywna kampania propagandowa, której celem było opluwanie „pańskiej Polski” i „polskich panów”, którzy rzekomo przekształcili kraj w bezprawną kolonię dla uciskanych Białorusinów i Ukraińców, oraz wykreowanie wkraczających Sowietów na ich „wyzwolicieli”, którzy obiecywali, jak w czasie pierwszego marszu w 1920 r., „czerwony raj”. Wielu z nich wsparło najeźdźców, mimo że działo się to kilka lat po sprowokowanej przez politykę Stalina fali wielkiego głodu na Ukrainie, która pochłonęła miliony Ukraińców. Podobnie jak przed laty, marszowi „wyzwolicieli” towarzyszyły masowe grabieże i mordy, których ofiarami padali polscy ziemianie, urzędnicy, żołnierze oraz jeńcy. W Wilnie rozstrzelano 300 obrońców miasta, tyle samo w Grodnie, gdzie rozgniewani polskim oporem sowieccy czołgiści, wziętych do niewoli mieszkańców miasta przywiązywali do czołgów, tworząc z nich „żywe tarcze”. W taki sposób zginął trzynastoletni Tadeusz Jasiński, który poszedł przeciw sowieckim tankom z butelką benzyny. W pobliżu Augustowa rozstrzelano 30 policjantów, a na Polesiu 150 oficerów. Całą nienawiść i pogardę do rzuconej na kolana ofiary wypluł z siebie Wiaczesław Mołotow, który nazwał pokonaną Polskę „poczwarnym bękartem traktatu wersalskiego”. Wiosną 1940 r. przyszła kolej na zemstę na polskich oficerach, którzy przysporzyli Stalinowi wielu upokorzeń podczas wojny z 1920 r., oraz masowe wywózki Polaków z kresów bydlęcymi wagonami na Sybir. Tak jak w 1920 r. Stalin znalazł wśród Polaków kolaborantów, którzy tworząc atrapy „polskiej władzy”, mieli zapewnić Rosjanom kontrolę nad przyszłą sowiecką Polską. W okresie zwycięstw Armii Czerwonej w 1944 r. nadszedł też czas na niepokonaną w 1920 r. stolicę – Warszawę. Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, doszło do kolejnej, tym razem nieformalnej umowy Stalina z Hitlerem. Zapadł wyrok, miasto zostało zrównane z ziemią, zostało zamordowane.

Kiedy kończyła się II wojna światowa, bolszewicki plan z 1920 r. wszedł, w zmodyfikowanej formie, w kulminacyjną fazę realizacji. Przez kolejne prawie półwiecze, Polska stała się częścią sowieckiego imperium w Europie Środkowo-Wschodniej. Tak jak zwycięstwo Polski w 1920 r. uratowało niepodległość wielu państw tej części kontynentu, tak dominacja bolszewików rozpoczęta agresją na Polskę w 1939 r. przekreśliła jej niepodległość na ponad cztery dziesięciolecia. To ważna i aktualna lekcja dla całej Europy.

2020-09-16 11:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

17 września Sowieci zabrali nazaretankom szkoły i klasztory. Zgromadzenie przetrwało w ukryciu

2026-09-17 07:50

[ TEMATY ]

nazaretanki

Fot. arch Sióstr Nazaretanek

W 87. rocznicę agresji Związku Sowieckiego na Polskę warto przypomnieć losy nazaretanek z ziem zajętych przez Armię Czerwoną. Po 17 września 1939 roku siostry traciły szkoły, internaty i domy zakonne. Dwadzieścia dziewięć sióstr i kandydatek deportowano z Wilna w głąb ZSRR. Te, które pozostały, pracowały w świeckich ubraniach, chroniły kościoły i potajemnie przyjmowały nowe kandydatki. Sowieckie państwo przez kilkadziesiąt lat próbowało usunąć zgromadzenie ze Wschodu. Bezskutecznie.

Obecność nazaretanek w miastach, które po 1918 roku znalazły się we wschodnich województwach Rzeczypospolitej, rozpoczęła się jeszcze pod zaborami. Dom we Lwowie powstał w 1892 roku. Kolejne placówki otwierano w Wilnie, Grodnie, Stryju, Nowogródku i Równem. Siostry prowadziły szkoły, internaty, katechezę oraz działalność charytatywną.
CZYTAJ DALEJ

Biskupi USA powołali grupę ds. sztucznej inteligencji. Chcą ochrony godności człowieka

2026-09-17 07:26

[ TEMATY ]

sztuczna inteligencja

Adobe Stock

Amerykańscy biskupi powołali grupę roboczą, która ma zajmować się ochroną godności ludzkiej w związku z rozwojem sztucznej inteligencji. Kilkunastu hierarchów udało się także na Kapitol, gdzie apelowali do Kongresu o wprowadzenie zabezpieczeń dotyczących AI oraz przepisów chroniących dzieci w internecie.

Przed powołaniem grupy przedstawiciele episkopatu spotkali się z reprezentantami firm technologicznych oraz specjalistami zajmującymi się sztuczną inteligencją. Rozmowy dotyczyły m.in. sposobów zagwarantowania, aby rozwój i wykorzystywanie AI służyły człowiekowi oraz respektowały jego godność.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: kapłan ma rozeznawać, czy jego działania prowadzą do Chrystusa

2026-09-19 10:55

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

PAP/EPA/MASSIMO PERCOSSI

„Kapłan powinien być człowiekiem, który słucha, zanim odpowie, który rozeznaje, zanim podejmie decyzję" - powiedział 18 września Leon XIV na Lateranie podczas spotkania z diecezją rzymską na inaugurację nowego roku duszpasterskiego. Papież zaproponował drogę „weryfikacji duszpasterskiej", aby kapłani rozeznawali, które ich działania przyniosły owoce i dlaczego.

Chciałbym wraz z wami raz jeszcze powrócić do wielkanocnego poranka: do ogrodu i do pustego grobu. Maria Magdalena przychodzi tam o świcie, kiedy jest jeszcze ciemno, a ciemność, w której się znajduje, nie jest jednak tylko mrokiem kończącej się nocy. To ciemność człowieka, który kogoś utracił; który szuka, lecz nie znajduje; który pochyla się i płacze. Ewangelia nie pozostawia jej jednak w tym płaczu. Zbliża się do niej człowiek, którego Maria bierze za ogrodnika, i zadaje jej dwa pytania: „Czemu płaczesz? Kogo szukasz?” (J 20, 15).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję