Reklama

W obronie polskich dzieci

Norwegia i Niemcy mają jedne z najbardziej opresyjnych systemów opieki nad dziećmi. Bardzo często zamiast pomagać działają na szkodę dziecka i jego naturalnej rodziny. Dzięki mobilizacji Polaków, organizacji pozarządowych oraz władz RP sytuacja zaczyna się poprawiać

Niedziela Ogólnopolska 1/2019, str. 20-21

[ TEMATY ]

dzieci

pomoc

Twitter

Wsparcia Norweżce Silje Garmo i jej córeczce udzieliły tysiące Polaków, a polskie władze przyznały im azyl. To źródła nadziei na ochronę polskich rodzin w Norwegii

Wsparcia Norweżce Silje Garmo
i jej córeczce udzieliły tysiące
Polaków, a polskie władze przyznały
im azyl. To źródła nadziei na ochronę
polskich rodzin w Norwegii

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W ostatnich tygodniach głośno się zrobiło o sprawie Norweżki Silje Garmo, której Rzeczpospolita Polska udzieliła azylu na terytorium naszego państwa. Kobieta schroniła się w Warszawie przed działaniami norweskiego urzędu ds. dzieci Barnevernet, który zamierzał odebrać jej dziecko. Niestety, z podobnymi działaniami urzędników spotykają się Polacy mieszkający w Norwegii, a także w Niemczech. – Po sprawie p. Garmo czekam na Niemców, którzy będą prosić o azyl w Polsce. To bardzo ułatwiłoby nam skuteczne działanie z niemieckimi Jugendamtami – mówi „Niedzieli” mec. Stefan Hambura, prawnik z Berlina, który od wielu lat reprezentuje Polaków w niemieckich sądach.

Sidła Barnevernet

Azyl dla Silje Garmo to wielkie zwycięstwo Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”, który od początku prowadził jej sprawę przed polskimi władzami. Początkowo Ministerstwo Spraw Zagranicznych odmówiło przyznania azylu, ale prawnicy z „Ordo Iuris” napisali odwołanie. W efekcie decyzja ministerstwa została zmieniona i kobieta z dzieckiem będzie chroniona na terytorium Rzeczypospolitej. Silje Garmo jest najprawdopodobniej pierwszym uchodźcą z Norwegii od czasów zakończenia II wojny światowej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W 4,5-milionowej Norwegii mieszka ok. 200 tys. Polaków, którzy wyjechali tam ze względu na wysoki standard życia. Niestety, problemy z represyjnym Barnevernetem coraz częściej są udziałem także polskich dzieci.

Reklama

– Mamy kilkadziesiąt polskich spraw, które są do nas zgłaszane. My nie jesteśmy w stanie pomóc tym ludziom, ale kierujemy ich do dobrych norweskich prawników, których sieć zbudował nasz konsul dr Sławomir Kowalski – mówi „Niedzieli” mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes „Ordo Iuris”.

Problem wynaturzenia Barnevernet jest związany z silnym lobby urzędników, za którymi stoją duże pieniądze oraz władza. – W przypadku Polaków mieliśmy problem z norweskimi psychologami, których opinie stawały się kluczowe podczas decyzji urzędniczych oraz procesów sądowych. Seria afer w Norwegii pokazała, że środowisko psychologów jest opłacane przez Barnevernet i całkowicie od nich zależne. Opinie są zawsze niekorzystne dla tych, którzy chcą uwolnić swoje dzieci od opresji urzędników. Dlatego bardzo ważne jest to, że udało się zorganizować niezależnych polskich psychologów – tłumaczy mec. Kwaśniewski.

Schemat działania opresyjnych urzędników jest prosty. Na początku są delikatna ingerencja i jednocześnie propozycja wsparcia finansowego. A później nadzór jest eskalowany aż do odebrania dziecka. – Do nas trafiają sprawy krytyczne, gdy dzieci są zabierane bez żadnego uprzedzenia ze szkoły i umieszczane w anonimowej rodzinie zastępczej. Rodzice nie mają prawa się dowiedzieć, gdzie jest ich dziecko. Ta radykalna procedura jest o wiele częściej stosowana wobec cudzoziemców niż wobec Norwegów – mówi prezes „Ordo Iuris”.

Reklama

W ostatnim czasie brytyjska telewizja BBC ujawniła skandal z psychologiem, który pracował dla Barnevernet, a był pedofilem, wykorzystywał dzieci seksualnie. Został skazany, ale jego opinie psychologiczne, na podstawie których odbierano rodzinom dzieci, nie zostały uchylone. – Po prostu Barnevernet nie widział potrzeby sporządzania nowych opinii – tłumaczy prawnik.

Dziennikarskie śledztwo w celu wytropienia pedofilii w Norwegii pokazało, że po przekazaniu dzieci do opieki zastępczej nikt tych rodzin nie nadzorował. Państwo płaci bardzo duże sumy na utrzymanie dzieci, które stają się ofiarami przemocy seksualnej. – Te dzieci odebrane rodzinom naturalnym były krzywdzone i przez wiele lat nie mogły się doprosić żadnej pomocy – podkreśla mec. Kwaśniewski.

Krytyka na forum europejskim

Norweski system opieki zastępczej nad dziećmi jest najbardziej opresyjny w Europie, jednak skala zjawiska odbierania dzieci jest znacznie większa w Niemczech, gdzie żyje o wiele więcej Polaków. – W Niemczech zabieranych jest rocznie kilkadziesiąt tysięcy dzieci od biologicznych rodziców. Trudno powiedzieć dokładnie, ile w tej liczbie jest polskich dzieci, bo – według nowego prawa – po kilku latach legalnego pobytu jednego z rodziców urodzone w Niemczech dziecko automatycznie dostaje niemieckie obywatelstwo. Wielu małoletnich Polaków w statystykach Jugendamtu figuruje więc jako dzieci niemieckie – mówi mec. Stefan Hambura.

Reklama

Zarówno w Norwegii, jak i w Niemczech pojawia się często zarzut wynaradawiania dzieci. Małoletni nie mają szansy na rozmawianie w języku polskim ani w domach opieki, ani w rodzinach zastępczych. Zarzut braku szacunku dla tożsamości kulturowej dzieci jest podnoszony zarówno w Niemczech, jak i w Norwegii. Wojciech Pomorski, któremu kilkanaście lat temu Jugendamt odebrał dwie córeczki, podkreśla, że jego dzieci zostały całkowicie zgermanizowane. – Spotkałem się z nimi w listopadzie 2018 r. Nie umiały rozmawiać z babcią, bo oduczono je mówić po polsku – powiedział w Parlamencie Europejskim. To właśnie dzięki determinacji Polaków mieszkających w Niemczech oraz europosłów PiS udało się zorganizować debatę w europarlamencie i zbudować koalicję, by przeforsować krytyczną dla Jugendamtów rezolucję. Niestety, europosłowie z PO głosowali wspólnie z deputowanymi z Niemiec przeciwko rezolucji. – Kolejną ważną inicjatywą Ministerstwa Sprawiedliwości jest przeforsowanie w UE porozumienia, zgodnie z którym kwestie tożsamości kulturowej mają być uwzględniane przy kierowaniu dziecka do rodziny zastępczej. To zasługa wiceministra Michała Wójcika i ministra Zbigniewa Ziobry – podkreśla mec. Hambura. – Już teraz Jugendamty szukają polskich rodzin w Niemczech, które będą mogły pełnić pieczę zastępczą dla polskich dzieci.

To samo musi uczynić Barnevernet, bo choć Norwegia nie jest w UE, to jednak standaryzuje swoje prawo do europejskiego. – Ciosami w Barnevernet były najpierw krytyczny raport przyjęty w czerwcu 2018 r. przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, a później wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ws. rumuńskiej rodziny, której odebrano aż szóstkę dzieci – mówi mec. Kwaśniewski.

Do „Ordo Iuris” dociera bardzo wiele skarg od polskich rodziców, że ich dzieci trafiały do rodzin protestanckich lub ateistycznych, które uniemożliwiały dzieciom praktyki religijne. Jedna z rodzin zastępczych nie pozwoliła, by polskie dziecko przystąpiło do I Komunii św. – Liczę, że porozumienie wynegocjowane przez min. Wójcika zmieni tę sytuację. W Norwegii jest ok. 200 tys. Polaków i nie ma problemu, by oni pełnili pieczę zastępczą dla polskich dzieci – wskazuje mec. Kwaśniewski.

Ponad 100 lat tradycji

Reklama

Norweski Barnevernet i niemiecki Jugendamt wyrosły ze szczytnych przesłanek północnej Europy. Rozwijały się w tym samym nurcie kulturowym pragmatycznego protestantyzmu. Powołanie tych instytucji do opieki nad sierotami, młodocianymi przestępcami i zaniedbanymi dziećmi sięga przełomu wieków XIX i XX. – Krytyka Barnevernet i Jugendamt jest skutkiem wypaczeń germańskiego modelu sprawowania pieczy zastępczej, w którym państwo ma pierwszeństwo wychowawcze nad dziećmi. Gdy rodzina nie spełnia nawet najmniejszych standardów, to państwo ma możliwość odebrania dzieci i przekazania ich w system Barnevernet lub Jugendamt – tłumaczy mec. Kwaśniewski. – W Polsce, we Francji czy we Włoszech obowiązuje system pieczy zastępczej oparty na tradycji romańskiej, w którym – z różnym natężeniem – pierwszeństwo przed państwem w wychowywaniu dzieci ma rodzina. To rodzice definiują, czym jest dobro dziecka, a nie urzędnicy.

Niemiecki Jugendamt miał również zbrodniczy okres swojej historii. W czasie II wojny światowej Jugendamty przeprowadzały kontrole ciężarnych robotnic słowiańskiego pochodzenia. Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu ustaliła, że dzieci „bezwartościowe rasowo” były kierowane do aborcji lub odbierane tuż po urodzeniu niemal na pewną śmierć, a dzieci „wartościowe rasowo” były przekazywane do germanizacji. Krytycy Jugendamtów podkreślają, że w tych instytucjach nigdy nie doszło do prawdziwej denazyfikacji. – Za to bardzo skutecznie wyczyszczono akta polskich dzieci ukradzionych z przeznaczeniem do germanizacji, tak jak np. Dzieci Zamojszczyzny – mówi mec. Hambura.

O ile Barnevernet jest coraz częściej krytykowany przez samych Norwegów, to w Niemczech krytyka systemu Jugendamt jest znikoma. Zmienia się to jednak pod wpływem imigrantów z Polski i innych krajów Europy Środkowej. – Oni mają wpojoną mentalność protestancką, która jest oparta na deifikacji i absolutyzacji państwa oraz jego instytucji. Norwegom po prostu nie przychodziło do tej pory do głowy, że mogą krytykować swoje instytucje państwowe. To się zmieniło dopiero pod wpływem Polaków, którzy cenią sobie wolność i naturalnie się buntują, gdy ktoś nadmiernie ingeruje w ich rodzinę – podkreśla mec. Kwaśniewski. – Rosnący sprzeciw wobec Jugendamtów i presja reformowania tych instytucji także jest zasługą Polaków mieszkających w Niemczech. Cieszę się, że teraz możemy liczyć również na wsparcie dyplomacji i instytucji państwowych z naszej ojczyzny – dodaje mec. Hambura.

2019-01-02 11:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Straż Graniczna: do Polski przybyło ponad 922 tys. uchodźców z Ukrainy

[ TEMATY ]

pomoc

pomoc dla Ukrainy

Karol Porwich/Niedziela

Od początku agresji Rosji na Ukrainę do Polski przybyło 922,4 tys. uchodźców – poinformowała w niedzielę Straż Graniczna.

"Wczoraj tj.05.03 kolejny rekord-#funkcjonariusze SG odprawili aż 129 tys. podróżnych z Ukrainy!" - poinformowała SG na Twitterze. "Dzisiaj do godz. 07.00 - 39,8 tys." - dodała.
CZYTAJ DALEJ

Pielgrzymi, którzy utknęli w Wietnamie, są już w Polsce. "Wielka ulga i wdzięczność"

2026-03-08 17:52

[ TEMATY ]

wdzięczność

pielgrzymi

pielgrzymka do Wietnamu

są już w Polsce

wielka ulga

ks. Barnaba Dębicki

Pielgrzymi, którzy utknęli w Wietnamie, dotarli już do Polski

Pielgrzymi, którzy utknęli w Wietnamie, dotarli już do Polski

Pielgrzymi z Gorzowa Wlkp., którzy utknęli w Wietnamie, po tym, jak na Bliskim Wschodzie rozpoczęły się działania wojenne, wrócili już szczęśliwie do Polski. To wielka ulga, ale także ogromna wdzięczność - powiedzieli w rozmowie z portalem niedziela.pl.

Przypomnijmy: Pielgrzymi z Gorzowa Wlkp., którzy w lutym polecieli na pielgrzymkę do Wietnamu, utknęli w Ho Chi Minh (dawnym Sajgonie) i nie mieli jak wrócić do Polski z powodu działań wojennych na Bliskim Wschodzie. Postanowili więc poprzez media społecznościowe prosić o modlitwę i wsparcie u Najwyższego.
CZYTAJ DALEJ

Papieskie odznaczenie dla organistki z Polski

2026-03-09 12:02

[ TEMATY ]

Papieskie odznaczenie

Diecezja Bielsko-Żywiecka/diecezja.bielsko.pl

Jadwiga Tomala, organistka w parafii św. Jana Chrzciciela w Brennej, została uhonorowana papieskim medalem „Pro Ecclesia et Pontifice” – jednym z najwyższych odznaczeń przyznawanych osobom świeckim za szczególne zasługi dla Kościoła. Liturgii w przewodniczył kanclerz bielsko-żywieckiej kurii ks. Adam Bieniek, który podczas Eucharystii wręczył medal i dyplom w imieniu papieża Leona XIV. W uroczystości uczestniczył również proboszcz ks. Jerzy Pytraczyk oraz parafianie.

W kazaniu ks. Bieniek nawiązał do ewangelicznego obrazu „wody żywej”. Podkreślił znaczenie autentycznych źródeł życia duchowego i zachęcił wiernych do sięgania do słowa Bożego i nauczania Kościoła, które prowadzą do spotkania z Chrystusem. W kontekście przyznawanego medalu dla organistki wskazał, że życie parafii i jej jedność z Kościołem powszechnym znajdują konkretny wyraz w posłudze ludzi zaangażowanych w życie wspólnoty.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję