Reklama

Felietony

Ten marsz się zbliża...

Z katolickiej Polski wyjdzie ogromny marsz, który pokojowo, w modlitwie i skupieniu przejdzie przez całą Europę, aż dojdzie do relikwii św. Jakuba

Niedziela Ogólnopolska 47/2018, str. 26

[ TEMATY ]

marsz

Archiwum Witolda Gadowskiego

W Iranie zrozumiałem, że diabłem Bliskiego Wschodu jest Arabia Saudyjska – mówi Witold Gadowski

W Iranie zrozumiałem, że diabłem Bliskiego Wschodu jest Arabia Saudyjska –
mówi Witold Gadowski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wielka pielgrzymka z Częstochowy do Santiago de Compostela – sen, który nawiedził mnie wiele tygodni temu. Ponoć takie rzeczy zdarzają się każdemu, ale nie każdy o tym mówi. Powoli z mgły intuicji zaczyna się wyłaniać jakiś kształt. Nie ja jestem tu ważny, bo taka myśl – idea mogła przyjść do głowy każdemu. Pielgrzymce „in spe” zaczyna jednak towarzyszyć coraz większe zainteresowanie. To jeden ze sposobów wyjścia poza oblężoną twierdzę dzisiejszej Polski. Uderzają na nas wszelkie możliwe przeciwieństwa, a jednak trwamy – jesteśmy podobni do naszych dziadów i pradziadów. Ostaliśmy się już tylko my, tacy, na Starym Kontynencie. Czy zatem jesteśmy skazani na wyginięcie albo przynajmniej na drastyczne zmiany wokół nas? A może właśnie przez ten zbieg wypadków jesteśmy...wskazani! Pokrzyżujemy szyki tym, którzy z nienawiścią traktują takie pojęcia jak „naród” i „katolicyzm”. Chcą wyginięcia narodów.

Zwolennicy „komunoeuropeizacji” powiedzą: Tak, to proces nieuchronny, cały świat zmierza już w tym kierunku. Musimy nadrobić zacofanie i z radością pogrążyć się w ogólnoeuropejskiej homogenizacji. Według nich, zjawisko „narodów” wywołało wojny światowe i teraz nadszedł czas na to, aby ludzkość weszła w nową epokę – szczęśliwe rozmydlenie się wszystkiego, zanik narodów i miejscowych specyfik.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Nas, zdroworozsądkowych wolnościowców, taka wizja przyszłości przyprawia o zimny dreszcz na plecach. My wiemy, że wszelkie marksistowskie i postmarksistowskie utopie zawsze kończą się nieszczęściem i morzem przelanej krwi. Coś jednak sprawia, że ciągle w świecie roi się od jego radykalnych naprawiaczy, od tych, którzy – nie potrafiąc prywatnie żyć – chcą ulepszać życie wszystkim wokół. Przekleństwem każdych czasów są Prometeusze oraz podążający za nimi psychopaci i wilkołaki. Tak więc, chcąc nie chcąc, staliśmy się obrońcami Miasta i Królestwa Bez Kresu. Zostaliśmy zamknięci w naszej Twierdzy i zewsząd uderzają w nas podmuchy totalnej wizji przyszłości.

Możemy jeszcze długo tkwić w tej zorganizowanej obronie, jednak szeregi będą nam się kruszyć, zaraza będzie się podstępnie wkradała w mózgi całych grup, będziemy zdradziecko atakowani od tyłu. Możemy, oczywiście – po herbertowsku – trwać do ostatniego obrońcy, który opuszczając Twierdzę, poniesie w sobie Miasto – on będzie Miasto. Po co jednak czekać na taki kres, skoro mamy w sobie jeszcze tyle sił witalnych, skoro mamy w sobie tyle nowych, chrześcijańskich pędów?! Musimy wyjść poza mury naszej Twierdzy, wynieść święte obrazy, obrzędy i krzyże i ponieść je przez trwającą za murami zawieruchę. Wielu padnie, wielu straci ducha, ale ci, którzy przejdą szlak, pokażą drogę innym. Idea Wielkiego Marszu przez dzisiejszą Europę pojawiła się jednocześnie w kilku środowiskach.

Jestem zbyt małym człowiekiem, aby rościć sobie jakiekolwiek pretensje do jej autorstwa, chciałbym jednak napisać o kilku zasadach, które – jeśli zostaną spełnione – przyniosą wydarzenia niesłychanej wagi.

Po pierwsze – Wielki Marsz, swoistą katolicką Krucjatę Wyzwolenia Europy, mogą zapoczątkować tylko ludzie wielcy duchem, prawdziwi mocarze i wizjonerzy. Wśród Polaków są tacy ludzie, tylko jeszcze ich nie rozpoznaliśmy. Jak możemy ich znaleźć, rozpoznać, zobaczyć?

Reklama

Tylko przez modlitwę, która będzie zdolna przekonać Pana, aby powierzył Polakom ten niesamowicie wielki zaszczyt i obowiązek. Historia właśnie na nas wskazała, jednak tylko wydarzenia cudowne mogą doprowadzić do tego, że naraz z Częstochowy wyjdzie wielotysięczny tłum wiernych, niosący ze sobą krzyże, feretrony i rycerskie sztandary katolicyzmu. Na jego czele pójdą ludzie o mężnych umysłach i sercach, wizjonerzy i wodzowie. Czas już na was, Rycerze! Zbierzcie nas i ruszajmy! – chciałoby się zawołać. Jestem przekonany, że takie piękne i heroiczne kierownictwo możemy wymodlić.

Po drugie – nie będziemy się zbytnio troszczyć o materialne aspekty Wielkiego Marszu. Tu konieczne jest zaufanie w moc Stwórcy i przesłanie Jezusa Chrystusa. Musimy odrzucić pokusę „wielkiego eventu”, „wydarzenia medialnego”. Ten marsz musi być wielki przez czystość intencji oraz determinację serc i dusz. To nie będzie wydarzenie kreujące celebrytów – to będzie wielki bój, który wskaże kontynentowi prawdziwych odnowicieli.

Po trzecie – determinacja uczestników musi być równie wielka jak tych sprzed wieków, którzy ruszali odbijać Ziemię Świętą. Już najwyższy czas, aby ruszyć na Drogę Jakubową, musimy zdążyć, zanim świeckie władze Hiszpanii stworzą z niej „kulturowy szlak turystyki pieszej”, na którym nie będzie się mówiło o krzyżu i św. Jakubie. Na ten szlak muszą teraz wstąpić Polacy.

Po czwarte – wyobraźcie sobie ten marsz, wstęgę ludzi wijącą się od bram jasnogórskiego klasztoru aż po rogatki miasta. Przemówienie do tych współczesnych rycerzy wygłaszają polscy biskupi, którzy ich błogosławią i posyłają w duchowy bój.

Reklama

Wyobraźnia i duchowa siła to najbardziej potrzebne cechy tych, którzy zdecydują się zostawić wszystko i ruszyć w ten straceńczy i skazany na wyśmianie i drwiny marsz. Po drodze będą wyszydzani, znajdą się w aresztach „za naruszanie świeckości przestrzeni publicznej”, zostaną zaatakowani przez kolonizujących kontynent muzułmanów, będą pokazywani w mediach jak kiedyś „baba z brodą” na jarmarkach. (Dziś brzmi to cokolwiek znajomo i nie budzi, niestety, egzotycznych skojarzeń).

W każdym kraju, regionie, przez który przejdzie marsz, wzbudzi on jednak prawdziwe poruszenie. Będzie dużo agresji, represji, ale także wielu ludzi przystanie i zastanowi się nad istotą tego zdarzenia. Ludzie, którzy do tego momentu ukrywali swoje przekonania, myśleli, że są wymierającym gatunkiem, nagle zobaczą, że nie są sami. To będzie prawdziwy europejski szok.

Już widzę, jak w kierunku marszu zaczynają płynąć ludzkie strumienie. Zrazu nieśmiało, pojedynczo, a potem coraz bardziej masowo. Ludzie będą maszerować z podniesionymi głowami, a wśród maszerujących słychać będzie coraz więcej europejskich języków...

Jeżeli to ma się wydarzyć w rzeczywistości, to właśnie taki będzie miało przebieg. Z katolickiej Polski wyjdzie ogromny marsz, który pokojowo, w modlitwie i skupieniu przejdzie przez całą Europę, aż dojdzie do relikwii św. Jakuba.

2018-11-21 10:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Obrońcy życia ze Szczecina w drodze do Wiecznego Miasta

[ TEMATY ]

marsz

KS "Civitas Christiana" w Szczecinie

"Kościół był od początku promotorem idei wstąpienia Polski do struktur Unii Europejskiej. Przyjął ją z aprobatą i cały czas promuje ideę jedności naszego kontynentu" - powiedział w rozmowie z KAI ks. Jarosław Mrówczyński. Nawiązując do obchodzonej 1 maja br. 10 rocznicy wstąpienia Polski do europejskich struktur szef Biura ds. Unii Europejskiej przy Sekretariacie Generalnym KEP powiedział, że wobec coraz większej "bezduszności i biurokratyzmowi" instytucji europejskich w jej odnowie i ożywieniu pomoże powrót do zasad Ewangelii.

Ks. Mrówczński przypomniał, że zaraz po wstąpieniu Polski powołano na początku grudnia 2004 r. Biuro ds. Unii Europejskiej przy Sekretariacie Generalnym KEP, które na bieżąco i ściśle współpracuje z Komisją Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE). Zwrócił uwagę, że w ramach tej współpracy episkopat bardzo często jest proszony o różnego rodzaju opinie i ekspertyzy dotyczące tematyki i problemów rozpatrywanych na forum ogólnym tej organizacji. "Staramy się podejmować odpowiedzialność za europejską rzeczywistość przede wszystkim w kontekście chrześcijańskiej wiary i katolickiej nauki społecznej. Np. ostatnio zostaliśmy poproszeni o opinię w sprawie nazywanej "Parrillo contra Italia", w której pozew zgłosiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka Włoszka, a dotyczy ona statusu ludzkiego embrionu i włoskiego ustawodawstwa, które zakazuje eksperymentów na ludzkich embrionach" - powiedział ks. Mrówczyński. Zaznaczył, że działalność Kościoła katolickiego na forum UE ma charakter "ważny i dyskretny". "Działamy przy poszanowaniu różnych opinii, światopoglądów i w duchu odpowiedzialności za przyszłość naszego kontynentu, solidarności i pomocniczości" - podkreślił ks. Mrówczyński. Przypomniał, że wraz z COMECE episkopat polski apeluje do udziału w majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego. "Jako obywatele i katolicy musimy aktywnie włączyć się w odpowiedzialność za Europę i mieć wpływ na to, co się dzieje. Przypomnijmy, że nieobecni nie mają racji a także musimy działać w myśl hasła: Nic o nas bez nas" - zaznaczył szef biura episkopatu ds. UE. Wśród ważnych korzyści nie tylko ekonomicznych, jakie przynosi Polsce obecność w UE a także w NATO, ks. Mrówczyński wymienił m. in. poczucie bezpieczeństwa, szczególnie w kontekście dramatycznych wydarzeń na Ukrainie. "Dzięki obecności w europejskiej wspólnocie nie jesteśmy pozostawieni sami sobie" - podkreślił. "Zgodnie z wielowiekową tradycją naszej kultury w ramach Unii Europejskiej możemy kultywować otwartość i tolerancję. Nie jesteśmy ksenofobiczni i egoistyczni. W ramach Układu z Schengen sami możemy się swobodnie przemieszczać po Europie. Przypomnijmy, że jeszcze niedawno musieliśmy stać w upokarzających kolejkach do ambasad, aby otrzymać wizę" - zaznaczył ks. Mrówczyński. Podkreślił, że dzięki członkostwu w UE staliśmy się bardziej otwarci na inne wyznania chrześcijańskie i religie. "I ze wzajemnością, inni też patrzą na nasz Kościół z dużym zainteresowaniem, nawiązują kontakty i współpracę" - dodał ks. Mrówczyński. Przypomniał, że Kościół bardzo dobrze sobie radzi korzystając z różnych funduszy UE, nie tylko w kwestiach dotyczących renowacji zabytkowych obiektów, ale i prowadząc różne inicjatywy charytatywne i społeczne. Wśród nich wyróżnia się Caritas Polska. Wskazał też na aktywną działalność Kościoła katolickiego przeciwko negatywnym zjawiskom jakie dają się zauważyć na naszym kontynencie, takim jak wspieranie przez wiele europejskich gremiów aborcji, eutanazji, czy legalizacji tzw. małżeństw homoseksualnych. "Kościół zawsze będzie wspierał wszelkie działania w obronie rodziny i prokreacji. Teraz bije się na alarm w sprawie zapaści demograficznej w Europie, co ma bardzo konkretne skutki np. w coraz większych problemach z utrzymaniem systemów emerytalnych. Jest to przykład do czego można doprowadzić odchodzenie od wartości chrześcijańskich, które stoją na straży zdrowego życia społecznego i ochrony dobra wspólnego" - powiedział ks. Mrówczyński i dodał: "Kościół na forum Europy i świata był i będzie w takich sprawach głosem sprzeciwu i zdrowego rozsądku". Mówiąc o "cieniach" UE ks. Mrówczyński powiedział, że jej "piętą achillesową" jest coraz większa "bezduszność i biurokratyzm". "UE musi powrócić do swych korzeni. Przede wszystkim dbać o zachowanie pokoju, którego bazą jest nie tylko współpraca ekonomiczna ale zachowanie wartości chrześcijańskich. Zysk ekonomiczny nie może brać góry nad solidarnością i pomocniczością. Powrót do zasad Ewangelii pomoże nam w ożywieniu i odnowie naszego `projektu Europa`" - zaznaczył. "Na zakończenie powiem jako ksiądz: W naszej obecnej sytuacji potrzebna jest Boża interwencja, czyli oczyszczenie. Kiedy człowiek przestaje się bać oraz słuchać Boga, i jak mówi Stary Testament, `otłuszcza` swe serce, które staje się leniwe, ospałe, gnuśne, chciwe, nijakie i letnie, to potrzebne jest `rzezanie serca` kamiennym nożem, odcinanie rzeczy, które narosły i są niepotrzebne. Pan Bóg ma na wszystko receptę, niekiedy jest ona bolesna w realizacji ale skuteczna" - powiedział szef Biura ds. Unii Europejskiej. Kontakty KEP z instytucjami UE zaczęły się od wizyty delegacji polskich biskupów w Brukseli w 1997 r., na której czele stał wówczas prymas Polski kard. Józef Glemp. Po przełomie w 1989 r. episkopat polski, jako obserwator, był obecny przy najważniejszym gremium kościelnym działającym przy instytucjach UE jakim jest Komisja Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE). Wtedy reprezentował nas w Brukseli abp Henryk Muszyński, arcybiskup gnieźnieński. Po przystąpieniu Polski do UE w 2004 r. episkopat stał się pełnoprawnym członkiem COMECE. Obecnie w COMECE reprezentuje KEP bp Janusz Stepnowski, ordynariusz łomżyński. W latach 2008-2012 jej sekretarzem był ks. prof. Piotr Mazurkiewicz.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do św. Marty o pomoc w sprawach trudnych

[ TEMATY ]

nowenna

św. Marta

Adobe Stock

Jezus i św. Marta

Jezus i św. Marta

Święta Marto, przyjaciółko Jezusa, kobieto wiary i ufności, patronko spraw trudnych i po ludzku beznadziejnych, przychodzimy do Ciebie z naszymi troskami, lękami i cierpieniami. Ty doświadczyłaś bólu po śmierci brata Łazarza, a jednocześnie usłyszałaś z ust Chrystusa słowa: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”. Wstawiaj się za nami, abyśmy nawet w najciemniejszych chwilach nie tracili nadziei i ufali Bożej miłości.

CZYTAJ DALEJ

Chiny: duchowni będą zobowiązani do lojalności wobec Partii Komunistycznej

2026-07-29 15:04

[ TEMATY ]

Chiny

Adobe Stock

Władze w Pekinie wprowadziły nowe przepisy regulujące działalność duchowieństwa Kościoła katolickiego uznawanego przez państwo. Księża, biskupi, diakoni i siostry zakonne będą zobowiązani m.in. do publicznego popierania kierownictwa Komunistycznej Partii Chin, systemu socjalistycznego oraz polityki religijnej wyznaczanej przez Pekin.

„Zasady postępowania dla personelu kościelnego Kościoła katolickiego”, zatwierdzone w grudniu 2025 r. przez kontrolowane przez państwo Chińskie Katolickie Stowarzyszenie Patriotyczne oraz tzw. Chińską Konferencję Episkopatu, zostały upublicznione dopiero pod koniec maja br. Pełne tłumaczenie dokumentu opublikowało Centrum Chińskie (China-Zentrum.de), wskazując na jego wyraźnie polityczny charakter.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję