Metropolita wrocławski przypomniał, że pamięć o wydarzeniach sierpnia 1980 r. nie może ograniczać się jedynie do wspominania historii. Wzywał do odnowienia ducha solidarności, który dziś powinien wyrażać się w trosce o drugiego człowieka, prawdę, wolność i wspólnotę.
– Gromadzimy się dzisiaj jako wspólnota Kościoła, aby dziękować Bogu za 46 lat, które minęły od narodzin Solidarności. Jest to rocznica i pamięć o wielkich wydarzeniach naszej historii. Ale jawi się też pytanie o teraźniejszość i przyszłość – mówił abp Kupny.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zaznaczył, że chrześcijańska pamięć musi prowadzić do głębszego rozumienia.
– Musi pytać, czego nauczyła nas historia, co uczyniliśmy z wolnością, jakiej Polski chcemy dla naszych dzieci i przede wszystkim, jak dzisiaj rozumiemy słowo „solidarność” – mówił hierarcha.
Nawiązał do wydarzeń z sierpnia 1980 r., przypominając bramy zakładów pracy, strajkujących robotników, modlitwę, krzyże i sztandary. Wspominał ludzi, którzy mieli odwagę powiedzieć „nie” kłamstwu, przemocy i pogardzie dla człowieka. Przywołał słowa św. Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi”.
Reklama
– Ale dzisiaj Kościół stawia przed nami pytanie jeszcze głębsze. Czy duch Solidarności nadal żyje w naszych sercach? Czy potrafimy kochać ojczyznę bez pogardy dla tych, którzy myślą inaczej? I czy wolność rozumiemy jako dar i odpowiedzialność, czy tylko jako prawo do robienia tego, na co mamy ochotę? – pytał arcybiskup.
Nawiązał do słowa Bożego, które przychodzi do nas z tymi pytaniami. W pierwszym czytaniu prorok Jeremiasz ostrzega lud przed słuchaniem fałszywych proroków, czyli ludzi, którzy mówią piękne rzeczy, ale nie mówią prawdy. Zaznaczył, że to ostrzeżenie pozostaje aktualne również dzisiaj.
– Każda epoka ma swoich fałszywych proroków. Są nimi nie tylko ci, którzy świadomie kłamią. Czasem fałszywym prorokiem staje się także człowiek, który mówi nam to, co chcemy usłyszeć. Obiecuje łatwe rozwiązania trudnych problemów. Przekonuje, że można mieć wolność bez prawdy, prawa bez obowiązków, pokój bez przebaczenia, a wspólnotę bez wzajemnego szacunku. Fałszywy prorok mówi: „Nie musisz się zmieniać”. Natomiast słowo Boże mówi coś zupełnie innego – tłumaczył abp Kupny.
Nawiązał do słów św. Pawła z Listu do Rzymian: „Przemieniajcie się przez odnowienie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 12,2).
– Chrześcijaństwo polega właśnie na słuchaniu i posłuszeństwie słowu Bożemu; na tym, że człowiek pozwoli Bogu przemienić swoje serce. To jest istota chrześcijaństwa – zaznaczył metropolita.
Zauważył, że ma to głębokie odniesienie do Solidarności, która nie powstała wyłącznie z gniewu i ekonomicznego niezadowolenia.
Reklama
– Jej najgłębszym źródłem było chrześcijańskie przekonanie, że człowiek ma niezbywalną godność, że pracownik nie jest przedmiotem, że naród nie jest własnością władzy, że sumienie nie może być podporządkowane ideologii. W tym sensie wydarzenia sierpnia 1980 r. były czymś więcej niż protestem społecznym – mówił arcybiskup i podkreślił, że wydarzenia te były upomnieniem się o prawdę o człowieku, o jego prawa i godność. Dlatego ważne jest, by pamięci o Solidarności nie sprowadzać jedynie do symboli, nazwisk i uroczystości.
– Można nosić znaczek Solidarności i jednocześnie nie mieć solidarności w sercu. Można mówić o wartościach, a jednocześnie poniżać drugiego człowieka. Można bronić własnych praw i zapominać o obowiązkach. I wreszcie można kochać polskie słowa, a niszczyć wspólną ojczyznę – zaznaczył.
Nawiązując do Ewangelii, przypomniał słowa Jezusa: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Zaznaczył, że są to słowa, których człowiek współczesny nie lubi.
– Chcielibyśmy słuchać Ewangelii o sukcesie, bezpieczeństwie i zwycięstwie. A tymczasem Jezus mówi o krzyżu. I pokazuje, że prawdziwa miłość zawsze kosztuje. Solidarność z drugim człowiekiem również zawsze kosztuje. Nie jest ona bowiem jedynie uczuciem, ale przede wszystkim aktem woli, decyzji. Co oznacza? – pytał metropolita i tłumaczył: – To oznacza, że jestem gotów zrobić coś dla drugiego. I nie pozwolę, żeby został upokorzony, kiedy mogę stanąć po jego stronie.
Abp Kupny zwrócił uwagę, że w codziennym życiu każdy spotyka kogoś, z kim trudno jest mu się zgodzić. Wynika to z różnych powodów.
– Jeśli nie potrafię zobaczyć w nim człowieka, to moje wielkie słowa o solidarności z drugim człowiekiem pozostają tylko słowami – stwierdził hierarcha.
Reklama
Przypomniał, że w sierpniu 1980 r. wielu ludzi nie wiedziało, co będzie jutro. Wiedzieli jednak, że istnieją wartości, których nie wolno zdradzić.
– Było poczucie, że słowa: „jeden drugiego brzemiona noście” nie są pięknym hasłem, ale konkretnym zadaniem. Dlatego przywołujemy dzisiaj pamięć o tych, którzy tamtego dnia potrafili przekroczyć własny strach – mówił arcybiskup i wspomniał robotników, inteligencję, duchownych i działaczy Solidarności, a także tych, którzy cierpieli, byli represjonowani, tracili pracę, byli internowani, więzieni i prześladowani.
– Ale pamiętamy także o tych, którzy po prostu zachowali się przyzwoicie w czasach, kiedy przyzwoitość wymagała odwagi – zaznaczył abp Kupny i dodał: – Dzisiaj, 46 lat po sierpniu 1980 r., potrzebujemy odnowienia ducha solidarności. Ale nie dokona się to przez samo wspominanie przeszłości. Musimy zadać sobie pytanie, gdzie dzisiaj potrzebna jest solidarność – mówił.
Wskazał na przestrzeń publiczną i relacje pomiędzy ludźmi, którzy się różnią.
– Nie musimy wszyscy myśleć tak samo, ale musimy ze sobą rozmawiać. Nie musimy zgadzać się we wszystkim, ale nie wolno nam odmawiać sobie nawzajem człowieczeństwa – zaznaczył abp Kupny.
Zaznaczył, że w historii polskiej Solidarności ogromną rolę odegrał Kościół, który przypominał, że żadna władza, żadna ideologia nie mogą odebrać człowiekowi jego godności.
Reklama
– Przypomina nam to, że człowiek nie może żyć bez prawdy o sobie. Prawdziwa wolność nie polega na tym, że człowiek może zrobić wszystko. Prawdziwa wolność polega na tym, że człowiek potrafi wybrać dobro – podkreślał metropolita.
Tłumaczył, że można być formalnie wolnym, a jednocześnie wewnętrznie zniewolonym.
– Można mieć wolność słowa, a równocześnie stać się niewolnikiem nienawiści. Można mieć dostęp do ogromnej ilości informacji, a mimo to być niewolnikiem manipulacji. Można wreszcie mieć wszystko, a nie mieć pokoju w sercu – mówił arcybiskup.
Zaznaczył, że dlatego potrzebujemy nie tylko wolnej Polski, ale także ludzi wolnych od kłamstwa, pogardy wobec innych i nienawiści.
– Łatwo jest widzieć winy innych, trudniej zobaczyć własne. Łatwo jest powiedzieć: „Oni powinni się zmienić”. Trudniej powiedzieć: „Panie, zmień najpierw mnie”. Ale tego wymaga od nas Ewangelia. Jezus nie mówi: „Zmieńcie innych”. Mówi: „Naśladuj mnie. Ty się zmień”. Dlatego warto, by każdy z nas zadał sobie dzisiaj kilka prostych pytań: czy moje słowa budują, czy niszczą? Czy wiara prowadzi mnie do większej miłości bliźniego? Czy miłość do ojczyzny jest miłością, która służy, czy tylko słowami, którymi oskarżam innych? To są pytania o prawdziwą Solidarność – zaznaczył arcybiskup.
Na koniec zauważył, że rocznica powstania Solidarności jest nie tylko okazją do wspominania tego, co się wydarzyło.
– Jest wezwaniem do pojednania, do budowy wspólnoty, do troski o ojczyznę. A nade wszystko do powrotu do Chrystusa. Jeżeli odłączymy Solidarność od Ewangelii, może pozostać po niej jedynie polityczne hasło. Jeśli jednak Solidarność zakorzenimy w Chrystusie, stanie się ona stylem naszego życia. Przed nami przyszłość. Nie wiemy, jaka będzie. Wiemy jednak, kto jest z nami. Jest z nami Bóg – podsumował abp Józef Kupny i modlił się: – Boże, naucz nas być razem i zachowaj nas od wszystkiego, co odbiera nam wzajemną miłość.
Po modlitwie zebrani przeszli pod tablicę przy Centrum Historii Zajezdnia, gdzie po okolicznościowych przemówieniach złożone zostały wieńce i kwiaty przez delegacje władz miasta, województwa, instytucji, służb mundurowych oraz Wrocławian. .
