Tegoroczny, szósty już Tydzień Wychowania miał szczególny wymiar w grabowieckich szkołach. Zakończeniem tego tygodnia był piękny jubileusz: 100-lecia miejscowej Szkoły Podstawowej i 65-lecia Liceum Ogólnokształcącego. Dwie wspaniałe rocznice, świadczące o bogatej historii, tradycji i liczonych w tysiącach absolwentach, którzy dziś są lekarzami, profesorami wyższych uczelni, prawnikami, oficerami Wojska Polskiego, księżmi, nauczycielami, przedsiębiorcami, rolnikami, piastują ważne stanowiska kierownicze i samorządowe.
Wracając do początków
Początki polskiego szkolnictwa powszechnego w Grabowcu sięgają 1916 r., o czym świadczą dokumenty znajdujące się w Archiwum Państwowym w Lublinie oraz zachowane arkusze ocen z roku szkolnego 1916/1917. Z dokumentów dowiadujemy się, że 1 września 1916 r. rozpoczęto pierwszy rok nauki w Dwuklasowej Szkole Polskiej w Grabowcu. Druga ważna data, związana z kolejnym jubileuszem, to 1 września 1951 r., kiedy w Grabowcu powstało Liceum Ogólnokształcące. Na przestrzeni 65 lat istnienia wykształciło ono wielu wspaniałych ludzi.
Uroczystości upamiętniające te dwie ważne rocznice odbyły się w sobotę, 17 września. Rozpoczęły się w budynku szkoły, skąd uczestnicy spotkania przeszli do kościoła parafialnego św. Mikołaja, gdzie odprawiona została Msza św., której przewodniczył bp Mariusz Leszczyński. Wraz z Księdzem Biskupem Eucharystię celebrowało jedenastu kapłanów, w tym absolwenci miejscowych szkół. Księdza Biskupa powitała młodzież i ks. Zygmunt Żółkiewski, miejscowy proboszcz.
– Mówimy zawsze o wyjątkowości czasu, o wyjątkowości tego, co się dzieje wokół nas. Niewątpliwie trzeba nam uznać, że jest to wyjątkowy czas, bo w tym czasie my żyjemy, my jesteśmy, my budujemy historię, przyszłość swoją i przyszłych pokoleń. Dlatego też dzisiaj chcemy zauważyć te wydarzenia, które kształtują naszą rzeczywistość: 100. rocznicy istnienia Szkoły Podstawowej na naszej grabowieckiej ziemi a jednocześnie 65. rocznicy Liceum Ogólnokształcącego. To jest niewątpliwie piękno pokoleń – mówił na początku Eucharystii ks. Żółkiewski.
Reklama
Bp Leszczyński w homilii podkreślił wyjątkowość dnia, w którym świętowano ważne dla grabowieckiej społeczności rocznice. – Dzień 17 września to dla naszej Ojczyzny data wyjątkowa. Skoro tę właśnie datę organizatorzy dzisiejszej uroczystości w Grabowcu wybrali na jej obchody, to przywołajmy tamte pamiętne wydarzenia z dziejów Polski – mówił Hierarcha. Przypominając dzień wybuchu II wojny światowej, wyraził pamięć o rodakach, którzy wtedy stanęli w obronie Ojczyzny, o bohaterach tamtych bolesnych dni: dzieciach, młodzieży, dorosłych, żołnierzach Kampanii Wrześniowej, którzy w imię patriotyzmu złożyli na ołtarzu Ojczyzny dar cierpienia i przelanej krwi. – Zachowajmy pamięć i tożsamość, jak uczył nas św. Jan Paweł II. Pamięć i tożsamość o korzeniach chrześcijańskich, z których wyrastamy, pamięć o dziejach narodu – zachęcał bp Leszczyński. Na zakończenie Eucharystii wyrazy wdzięczności wypowiedziała dyrektor Zespołu Szkół w Grabowcu Elżbieta Widyma. – Ufamy, że nasza modlitwa przyniesie błogosławione owoce dla nas wszystkich, a w szczególności dla tych, którzy tworzyli, tworzą i będą tworzyli społeczność szkolną – wyrażała przekonanie dyrektor Widyma.
Tablica pamięci
Po Eucharystii uczestnicy jubileuszowych uroczystości przeszli do szkoły, gdzie odbyły się kolejne punkty bogatego planu spotkania. Pierwszym z nich było odsłonięcie i poświęcenie tablicy pamiątkowej, ufundowanej i wykonanej przez absolwenta Szkoły Podstawowej Sławomira Chudobę. Odsłonięcia dokonali: Stanisław Senkowski – absolwent Liceum Ogólnokształcącego i członek komitetu organizacyjnego uroczystości jubileuszowych; Ryszard Golec – lubelski wicekurator oświaty; Henryk Matej – starosta zamojski; Waldemar Greniuk – wójt gminy Grabowiec i Elżbieta Widyma – dyrektor zespołu szkół w Grabowcu. Poświęcenia tablicy dokonał bp Mariusz Leszczyński. Na tablicy widnieją słowa wypowiedziane przez Henryka Sienkiewicza, patrona Zespołu Szkół w Grabowcu: „Szkoła jest stróżem przeszłości, piastunem teraźniejszości i siewcą przyszłości”.
Z medalami i radością
Dalsza część jubileuszu miała miejsce w hali sportowej, gdzie wszystkich zebranych powitała Elżbieta Widyma. W oficjalnej części głos zabrali zaproszeni goście. Zostały też wręczone pamiątkowe medale, którymi zostali uhonorowani zasłużeni dla społeczności szkolnej. Po części oficjalnej odbyła się część artystyczna przygotowana przez uczniów i nauczycieli miejscowej szkoły oraz obiad dla zaproszonych gości i absolwentów. Była też okazja do zwiedzania szkoły, spotkań w klasach, a wieczorem odbył się bal absolwentów.
Primus inter pares
Te słowa zapisane w języku łacińskim tłumaczy się jako „pierwszy wśród równych sobie”. Niewątpliwie słowa te odnieść należy do ks. kan. Romualda Bekiera, który jest pierwszym absolwentem miejscowego liceum. Nie mogąc uczestniczyć w uroczystościach jubileuszowych, skierował do zebranych słowo, które w jego imieniu odczytał ks. Stanisław Budzyński. – Bardzo przepraszam, że nie ma mnie w postaci widzialnej wśród was, jestem z wami sercem i duchem, ale nie ciałem, bo jako jeden z pierwszych maturzystów liceum grabowieckiego mam przeszło 80 lat. Bardzo chciałem być wśród was. Bardzo się cieszę, że doczekałem tego pięknego jubileuszu. Dla wielu mam tę wdzięczność. Niech będzie Bóg uwielbiony – pisał do zebranych pierwszy absolwent grabowieckiego liceum.
Zapisane w pamięci
Wspaniały jubileusz, jaki stał się także moim udziałem jako absolwenta, zapisał się na długo w pamięci mojej i innych absolwentów oraz uczestników tej pięknej uroczystości. Przypominać będą o tym pamiątkowe medale, wydany specjalnie na tę okoliczność biuletyn historyczny, folder informacyjny oraz opracowana monografia liceum ogólnokształcącego w formie elektronicznej.
Pięć wieków temu została powołana do istnienia parafia w Stoczku (dekanat węgrowski). Główne obchody wyjątkowej rocznicy zostały zaplanowane na 7 maja – w wigilię uroczystości głównego patrona wspólnoty – św. Stanisława Biskupa i Męczennika
Stoczek Węgrowski, k. Małkini czy Kamieńczykowski? Na takie określenia możemy natknąć się w dokumentach z różnych epok, gdy jest mowa o niewielkiej osadzie gminnej w pobliżu rzeczki Ugoszcz. Które z nich jest właściwe? Oficjalnie żadne, bo urzędowa nazwa brzmi po prostu: Stoczek. Sięga ona końca XV wieku, chociaż sama miejscowość jest starsza. Pierwsza o niej wzmianka pochodzi z 1378 r., gdy jeszcze nazywała się Miednikiem. Sto lat później w Dobrach Miednickich zaczęto zakładać nowe wsie. Do jednej z nich przylgnęła stara nazwa (to dzisiejszy Miednik), a dla głównego centrum włości przyjęło się miano „Stoczek” – od zniżającego się w kierunku rzeki pagórka, na którym stał dwór dziedzica. Dla jasności na początku XVI wieku pisano „Miednik, czyli Stoczek”. Do kościoła było stąd daleko, gdyż znajdował się w Kamieńczyku, odległym leśnym traktem blisko 30 km. Bliżej, na północnym krańcu dzisiejszej parafii stoczkowskiej, stała mała kaplica w Księżyźnie, do której kilka razy w roku przybywał kapłan z posługą.
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
Sprawa krzyża wyrzuconego do kosza w Szkole Podstawowej w Kielnie nie cichnie. Wręcz przeciwnie – pojawiają się kolejne fakty, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa oraz reakcje polityków. Wciąż jednak brak odpowiedzi ze strony Ministerstwa Edukacji. Lokalna społeczność mówi wprost: doszło nie tylko do złamania prawa, ale do demonstracyjnego pogwałcenia wartości, na których od lat opiera się ta szkoła.
Jak już informowaliśmy w artykule „Skandal w szkole w Kielnie. Nauczycielka wyrzuciła krzyż do kosza”, w jednej ze szkół podstawowych w Kielnie na Kaszubach (gmina Szemud) miało dojść do bulwersującego zdarzenia. Według relacji publikowanych w mediach społecznościowych oraz informacji przekazanych przez rodziców, nauczycielka języka angielskiego zażądała zdjęcia krzyża ze ściany sali lekcyjnej. Gdy uczniowie zaprotestowali, sama zerwała krucyfiks i wrzuciła go do kosza na śmieci. Rodzice i świadkowie podkreślają, że nie był to incydent przypadkowy ani emocjonalny wybuch, lecz akt dokonany publicznie, w obecności dzieci, co dodatkowo potęguje wagę sprawy.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.