Dobrze, że służą one zaniedbanemu w peerelowskiej historiografii tworzeniu opracowań i syntez, które starają się wspomóc kształtowanie świadomości historycznej młodego pokolenia. Otrzymujemy także statystycznie podbudowane analizy badaczy archiwów. Jednak warto podkreślić, że losy polskich Sybiraków sięgają ponad 300 lat.
Szczególnie obfite było żniwo naszych zaborców, znaczone represjami po powstaniach narodowych w XIX wieku. „Zaborców”, gdyż także wyroki niemiecko-pruskich sądów i śledztw przyczyniały się do zwiększenia liczby zesłanych na bezkresne tereny Rosji. Niektórym, jak Edmund Callier (1833-1893) „udało” otrzymać tylko rok berlińskiego więzienia, chociaż wcześniej jako poddany pruski, który od maja 1863 r. był powstańczym naczelnikiem wojskowym województwa mazowieckiego w stopniu pułkownika, a w 1864 r. organizował powstanie na Pomorzu. Niektórzy skazywani byli za same kontakty z powstańcami (1863-64), jak Antoni Staniłajtys z powiatu mariampolskiego, a Rosjanie tylko dlatego poprzestali na „doprosach i trimiesiacznoj tiurmie”, że w państwie korupcji istniał wykup, łapówka lub grzywna.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Z historii polskich zesłańców politycznych chcę przywołać zapomnianą postać Antoniego Szarejki (1823-1878) z Wołkowyska, zesłanego do Omska w guberni tobolskiej, ponownie aresztowanego i zesłanego za „nieprawomyślność”, który popełnił samobójstwo w więzieniu w Iszymiu. Po kolejnych „doprosach” załamał się i przebił sobie serce. Swoje ponowne oskarżenie i zabójcze śledztwo zawdzięczał śledczemu Małaszewskiemu, a zwłaszcza rodakowi, który chcąc przechwycić jego majątek, zainicjował aresztowanie i skazanie przez donos Aleksandrowi Arendsowi, sekretarzowi zarządu kolegialnego i ziemskiemu posiadaczowi w Tiumeniu. Wcześniej, po odwołaniu się do gubernatora i odbyciu kary prawdopodobnie za kontakt z „miatieżnikami”, został zwolniony z nakazem osiedlenia się we wsi Ilinskoje w guberni tobolskiej. Wolnością „z gubernatorskim pozwoleniem przebywania wyłącznie w Ilinskoje i Bażenowie” cieszył się od 13 marca do 24 kwietnia 1878 roku.
Wizerunek osobowy tej wielkiej postaci oddają zebrane przez kancelarię gubernatora dokumenty i pamiątki. To przede wszystkim własnoręcznie przepisanych na zesłaniu 12 ksiąg „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza jako główny powód oskarżenia. To listy od krewnych, w tym ojca Jana Szarejko, opisujące życie w Wołokowysku oraz w nieodległych miejscach Polesia i Podlasia oraz informacja o przekazaniu na ręce gubernatora dużej kwoty pieniędzy. Znaleziono też wśród korespondencji listy od siostry zesłańca Tekli, która informowała w 1871 r. o wydarzeniach w okolicach Wołkowyska i śmierci (w odstępie jednego tygodnia) żony i dwóch synów Antoniego Szarejki wskutek epidemii tyfusu. Kolejno spotykamy informacje o osieroconych córkach, ze względu na które odwoływał się od wyroku ojciec, aby móc się nimi zaopiekować.
Reklama
W 1873 r., gdy A. Szarejko pracował w policyjnej kancelarii Małaszewskiego z mieście Iszymie, napisał do niego przyjaciel Wojciech Kobyszewski z przysiółka zachodniej Grodzieńszczyzny, pytając o warunki klimatyczne w miejscu zesłania, być może z zamiarem przyjazdu z córkami i przerwania rozłąki rodziny. Warto dodać, że w 1863 r. Szarejkę skazano bez sądu według „prawa stanu wojennego”, wprowadzonego przez Rosjan na czas Powstania Styczniowego. Podczas obydwu aresztowań nikt nie poinformował Szarejki o przyczynach zatrzymania. Po śmierci jako główny punkt oskarżenia podano przepisanie po polsku i lekturę „zaprieszczennoj cenzuroju poemy Pan Tadieusz” oraz rozpowszechnianie „wrogich dla religii, cerkwi i państwa idei przez tiukalińskiego mieszczanina A. Szarejko oraz wygłaszanie bliuźnierczych słów na J.Ś. Imperatora”, a także „napisał na prośbę niepiśmiennego chłopa skargę na krzywdzącego go gminnego pisarza Gribanowa” – podaję za historykiem-archiwistką Memoriału Jewgieniją Siewriuginoj.
Do wycofania lub odwołania wszelkich zarzutów na Szarejkę przyczynili się dwaj „świaszczennicy”, wszyscy przesłuchiwani okoliczni chłopi, grupa zesłańców oraz ich polski administrator Onufry A. Szarkunowski. Jednak w kwietniu 1878 r., w wyniku intryg i wymuszeń, znaleziono kilku fałszywych świadków, którzy nawet nie znając obwinionego Szarejki, potwierdzili wymyślone przez Gribanowa i Arendsa „bogochulstwo” (bluźnierstwa przeciw władzy). Urzędnik krutickiego zarządu gminnego Rodionow „przed ukończeniem śledztwa i w oczekiwaniu na decyzję sądu” nakazał w dniu 22.04 osadzić Szarejkę w izolatce więziennej twierdzy zamkowej w Tiukalińsku.
Dochodzenie i śledztwo przerwano wskutek zadania sobie śmierci „zaostrzoną z jednej strony żelazną płytką” przez Antoniego Szarejkę o 2.30 w nocy z 23 na 24 kwietnia. Szarejko przebywał tam pod strażą czterech żandarmów. Do władz zwierzchnich administracyjnych i policji jako przyczynę oskarżenia podano przechowywanie antypaństwowej, zakazanej książki „Pan Tadeusz” w języku polskim. Dokumenty śledztwa przygotowano do przekazania do guberni grodzieńskiej, ale nigdy ich do Wołkowyska nie wysłano. Panny Szarejko zostały wydziedziczone z majątku (część kamienicy, kancelaria, sklepik) przez wymienionych w tekście nieprzyjaciół.
Tekst dedykuję wszystkim, którzy zastanawiają się, skąd biorą się pomysły na szykanowanie i osadzanie przeciwników, którym nic nie udowodniono, a także reformatorom edukacyjnym i tym, którzy pokpiwają z naszej epopei narodowej oraz ją zniekształcają i profanują. A także tym, którzy kultywują dzień kota, pizzy czy inne zabawne dni, jakby już tylko tego nam do pełni tożsamości brakowało.
