Ksiądz kanonik Edward Kozakiewicz, emerytowany proboszcz parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Michała Archanioła w Kurowie, odszedł do Pana w styczniu. Zgodnie z ostatnią wolą, spoczął na cmentarzu wśród parafian, którym poświęcił ponad 30 lat swojego życia. W testamencie zapisał: - „W czasie Mszy św. pogrzebowych często mówiłem, że nie ja, ale zmarły jest najlepszym kaznodzieją, który woła do was, żyjących. Teraz wołam i ja do was: zaszczepiłem wam wiarę, nie straćcie jej; głosiłem wam przykazania, nie przekraczajcie ich; błogosławiłem wasze małżeństwa, bądźcie sobie wierni; uczyłem wasze dzieci, nie zaniedbujcie ich; odprowadzałem do grobu waszych zmarłych, pamiętajcie o nich. Będę wśród was spoczywał, nie zapominajcie mnie w modlitwie”. – Nie zapominamy! Mimo srogiej zimy, z gorącymi sercami pełnymi wdzięczności, dziękujemy Bogu za twoją posługę – powiedział podczas uroczystości pogrzebowych abp Stanisław Budzik.
Przypominając życie i dzieła śp. ks. Edwarda Kozakiewicza, ks. Tadeusz Stolz podkreślił, że wśród wielu parafii, w których zmarły służył przez ponad 50 lat kapłańskiego życia (m.in. w Potoku Górnym, Milejowie i Lublinie), to właśnie Kurów był najbliższy sercu. W tej wspólnocie przeżył 35 lat jako wikariusz, administrator, proboszcz i emeryt. Ksiądz Kozakiewicz pochodził z Dubicy Dolnej (diecezja siedlecka), gdzie przyszedł na świat w 1945 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1972 roku. Wzrastał w podlaskiej rodzinie, głęboko zakorzenionej w wierze, która pod przewodnictwem ojca co wieczór klękała do wspólnej modlitwy. To doświadczenie ukształtowało go w miłości do Boga, Kościoła i Ojczyzny na całe życie. W kapłańskiej służbie szczególne miejsce poświęcał ewangelizacji; z dbałością przygotowywał homilie oraz głosił rekolekcje. Miał wiele pomysłów na prowadzenie duszpasterstwa dzieci i młodzieży; katechizował, ale też często organizował pielgrzymki i patriotyczno-religijne spotkania. W duchu odpowiedzialności za Kościół i Ojczyznę był oddanym apostołem trzeźwości; pozostając abstynentem apelował o trzeźwe życie swoich wiernych. Ważne miejsce w jego życiu i posłudze zajmowała zgoda i jedność w rodzinach i społeczeństwie, dlatego nieustannie wzywał do pojednania z Bogiem i ludźmi. Gdy przeszedł na zasłużoną emeryturę, zamieszkał przy kurowskiej parafii i dopóki zdrowie mu pozwalało, szedł ze Słowem Bożym i darem sakramentów do okolicznych miejscowości, zwłaszcza tam, gdzie w parafiach był tylko jeden kapłan. Radość dawała mu pielęgnacja przydomowego ogródka, w którym czuł się wiernym synem polskiej ziemi. Ostatnie miesiące życia, złożony chorobą, spędził pod opieką sióstr Betanek w Kazimierzu Dolnym. Do końca był wierny wezwaniu, jakie umieścił na prymicyjnym obrazku: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (por. 1Kor 9).
W czasie uroczystości pogrzebowych wielokrotnie wybrzmiało, że śp. ks. Edward Kozakiewicz był nie tylko dobrym gospodarzem parafii, ale przede wszystkim duszpasterzem bliskim ludziom, przyjacielem i sługą obecnym w chwilach radości i cierpienia. – Jego kapłańska posługa na trwałe zapisała się w historii Kurowa oraz w sercach mieszkańców naszej gminy – powiedział burmistrz Arkadiusz Małecki, szczególnie zwracając uwagę na jego katechetyczną i społeczną pracę, w której ważne miejsce zajmowała działalność charytatywna i patriotyczna. Jak podkreślił, z owoców jego modlitwy i pracy korzystać będą kolejne pokolenia wiernych, pielęgnujących w sercach pamięć o proboszczu i duchowym ojcu, dla którego wiara, miłość i dobro były powszednim chlebem. – Jesteśmy utkani przez tych, którzy odeszli – powiedział burmistrz, nawiązując do słów zmarłego kapłana.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
