Reklama

Felietony

Piękno odrzucone

Chrześcijaństwo ma w sobie pedagogikę, której współczesny świat nie znosi. To pedagogika wymagająca, niewygodna i pozbawiona złudzeń, że prawda zawsze spotka się z aplauzem. Kościół wie o tym od dwóch tysięcy lat - dlatego dzień po świętowaniu narodzin Jezusa każe nam spojrzeć nie na kolejną scenę czułości, lecz na męczeństwo. Jakby chciał powiedzieć: zanim na dobre rozsiądziesz się w cieple betlejemskiej stajenki, spójrz na to, dokąd naprawdę prowadzi wierność Temu, który się narodził.

[ TEMATY ]

felieton

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Papież Leon XIV przy tej okazji przypomina, że pierwsze pokolenia chrześcijan mówiły o „narodzeniu” św. Szczepana, bo - jak podkreśla - „męczeństwo jest narodzinami dla nieba”. To zdanie burzy wygodne schematy. Męczeństwo nie było wypadkiem przy pracy Ewangelii ani tragiczną porażką idealistów. Było konsekwencją wyboru światła w świecie, który światła się boi, a w konsekwencji zwalcza. Chrześcijaństwo od samego początku demaskowało: obnażało pychę władzy, fałsz moralny, niesprawiedliwość przykrytą prawem i obyczajem. I właśnie dlatego spotykało się z oporem.

Nieprzypadkowo w opisie męczeństwa Szczepana pojawia się obraz twarzy. „Wszyscy, którzy zasiadali w Sanhedrynie, przyglądali się mu uważnie i zobaczyli twarz jego, podobną do oblicza anioła” - przypomina papież. To twarz człowieka, który nie ucieka od historii, lecz staje wobec niej z miłością. Światło, które bije z tej twarzy (która jest lustrem duszy) nie jest agresywne. Jest spokojne. I właśnie dlatego tak drażniące.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ważna lekcja dla konserwatystów

Boże Narodzenie i męczeństwo nie są sprzecznością. Są jedną opowieścią. Leon XIV mówi wprost: „piękno Jezusa i tych, którzy żyją tak jak On, to jest również piękno odrzucone”. Od samego początku przyciągało ono reakcję tych, którzy bali się utraty wpływów, pozycji i kontroli. Dobroć demaskuje zamysły serc. A tam, gdzie coś zostaje zdemaskowane, rodzi się agresja.

Reklama

To ważna lekcja także - a może dziś szczególnie - dla świata konserwatywnego. Dla tych, którzy uwierzyli, że obrona wartości może być „miła”, bezkosztowa, prowadzona w atmosferze sympatii i medialnej akceptacji. To złudzenie. Tam, gdzie broni się prawdy, uczciwości, rodziny i tradycji, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał to zwalczać. Sanhedryn nie zniknął - zmienił tylko formę.

Na skróty idzie ideologia lewicowa. Nawet wtedy, gdy sama sobie przeczy. Nawet gdy zmienia definicje w zależności od potrzeby chwili. Jest „łatwa” w odbiorze, modna, pozornie bezkosztowa. Chrześcijaństwo mówi coś dokładnie odwrotnego: że wolność kosztuje, że prawda jest na krzyżu, a wierność bywa bolesna.

I dlatego nagroda nie jest tu. Jak przypomina papież, „chrześcijanin nie ma wrogów, ma braci i siostry”, nawet wtedy, gdy go wyśmiewają, wypychają z debaty publicznej albo oskarżają o nienawiść. Święty Szczepan umiera przebaczając - nie dlatego, że przegrał, ale dlatego, że wygrał coś największego, co mógł. Mocą silniejszą niż przemoc i bardziej trwałą niż aplauz. I w tym tkwi nadzieja. Słowa świętego Pawła „zło dobrem zwyciężaj” - dzięki błogosławionemu księdzu Popiełuszce tak dobrze znane w Polsce - mają w sobie nie tylko mądrość, ale i moc.

2025-12-27 08:00

Oceń: +5 -4

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polski marsz

Całe życie o. Kolbego pokazywało, że wystarczy dobrze przygotowane działanie, aby osiągać niebotyczne cele.

Wydaje się, że ruszyły na Polskę wszelkie możliwe siły, a obecne władze po prostu rozpuszczą Polskę i polskość w bezbarwnej brei, w jaką wcześniej popadła już cała Europa. Mam zupełnie inny sposób życia i działania. Po prostu realizuję skutecznie projekty, które stawiają tamę niekorzystnym zmianom. Takim dziełem jest organizowany co roku Marsz Życia i Wolności Polaków i Polonii. Na stałe wszedł on do kalendarza patriotów od 2019 r. i udaje się go z powodzeniem kontynuować. W tym roku zakończył się już szósty wielki marsz. Siedzę właśnie na pustym oświęcimskim rynku i przed oczami ciągle jawi mi się jeszcze las biało-czerwonych flag, które dosłownie – wraz z tłumem patriotów – wpłynęły na teren Muzeum Auschwitz. Wszystko odbywa się zawsze w rocznicę śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbego. To on jest naszym patronem i śmiem twierdzić, że to właśnie dzięki jego wstawiennictwu co roku udaje się przeprowadzić w Oświęcimiu tę wielką imprezę. Od samego początku marsz budzi niechęć i przeciwdziałanie ze strony wszystkich środowisk politycznych. Wokół marszu trwa też zmowa milczenia wszelkich mediów – od TVP i TVN do Telewizji Republika (w tym roku na marszu była tylko Telewizja Trwam). Niechęć i cenzura towarzyszą naszej walce o zachowanie prawdy o niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz. Impreza nigdy nie była (i nie będzie) finansowana ze środków publicznych, nie wpłaca na nią datków żadna spółka skarbu państwa – zawsze organizowana jest przez szczupłe grono moich współpracowników i finansowana wyłącznie z „wdowich” wpłat moich widzów, słuchaczy i czytelników.
CZYTAJ DALEJ

Spotkanie z papieżem i obrady zarządu Watykańskiej Fundacji Jana Pawła II

2026-02-14 14:41

[ TEMATY ]

Watykańska Fundacja Jana Pawła II

Fot. © Vatican Media

W Rzymie zakończyły się obrady zarządu Watykańskiej Fundacji Jana Pawła II trwające w dniach 11-12 lutego. Zjazd rozpoczęto Mszą św. w Bazylice Św. Piotra i osobistym spotkaniem z Leonem XIV. W posiedzeniu po raz pierwszy uczestniczył kard. Grzegorz Ryś, który na mocy Statutu sprawuje z urzędu opiekę nad Fundacją.

Watykańska Fundacja Jana Pawła II działa przy Stolicy Apostolskiej nieprzerwanie od 45 lat i obecnie jest najstarszą spośród wszystkich kilkunastu fundacji watykańskich. Jest to kościelna organizacja non-profit, która pod auspicjami Watykanu prowadzi kilka własnych instytucji oraz wiele inicjatyw i projektów promujących w świecie dziedzictwo Papieża Polaka. Fundacją zarządza Rada Administracyjna, która spotyka się w Rzymie dwa razy w roku. Pierwsze ze spotkań na ogół odbywa się w lutym i ma zawsze znaczenie strategiczne: Fundacja podsumowuje zeszłoroczną działalność, przyjmuje sprawozdania dyrektorów swoich instytucji, ustala budżet, określa cele na kolejny rok aktywności oraz zaprasza do współpracy ekspertów i partnerów.
CZYTAJ DALEJ

Fulton Sheen: Teleewangelista czy prorok zza oceanu?

2026-02-14 20:15

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

pl.wikipedia.org

Abp Fulton Sheen

Abp Fulton Sheen

„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.

Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję