Reklama

Niedziela Podlaska

Zaufaj Panu, a On sam będzie działał

O powołaniu do życia konsekrowanego z s. Wiesławą Marią Władyszewską – przełożoną Zgromadzenia Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny w Drohiczynie i referentką diecezjalną ds. życia zakonnego – rozmawia ks. Krzysztof Żero

Niedziela podlaska 29/2015, str. 7-8

[ TEMATY ]

rozmowa

Ks. Artur Płachno

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. KRZYSZTOF ŻERO: – Obecnie w Kościele przeżywamy Rok Życia Konsekrowanego. Szczególną rolę w historii zakonów katolickich odegrał pierwszy Podlasianin wyniesiony na ołtarze – bł. Honorat Koźmiński, który założył wiele zgromadzeń żeńskich i męskich. Jednym z nich jest Zgromadzenie Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny (sercanki). Jakie były okoliczności powstania zgromadzenia i jaki jest jego charyzmat?

S. WIESŁAWA MARIA WŁADYSZEWSKA: – Zgromadzenie Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny zostało założone w 1885 r. przez bł. Honorata Koźmińskiego we współpracy z matką Paulą Malecką. Jego założenie i rozwój przypada na okres zaborów Polski, kiedy to rząd carski dokonywał likwidacji klasztorów i zakazał przyjmowania kandydatów. Bł. Honorat natchniony łaską Bożą odkrył w Ewangelii model ukrytego życia zakonnego na wzór Świętej Rodziny z Nazaretu. Charyzmat zgromadzenia to naśladowanie Chrystusa w służbie dzieciom i młodzieży oraz praca opiekuńczo-wychowawcza.

– Co skłoniło Siostrę do wybrania właśnie tego zgromadzenia?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Urodziłam się i wychowałam w rodzinie, gdzie był kult do Matki Bożej. Przed domem stoi kapliczka przydrożna z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Tutaj, zwłaszcza w maju, gromadziła się ludność wiejska na wspólną modlitwę. Pod okiem Maryi wzrastałam i Ona kształtowała we mnie powołanie zakonne. Ulubioną moją czynnością było przebywanie przy kapliczce i stawianie tam kwiatów. Moim pragnieniem było, by wynagradzać Maryi za grzechy świata. Mieszkająca po sąsiedzku sercanka s. Sylwia pomogła mi poznać to zgromadzenie. We wczesnym wieku, bo mając 15 lat, zdecydowałam się poświęcić Bogu, i jestem wdzięczna za tę łaskę. Moim marzeniem było wyjechać na misje, ale takiej placówki zgromadzenie nie posiadało. Z czasem doświadczyłam, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i tą łaską Bóg mnie obdarował.

– Jak wygląda formacja w Zgromadzeniu Sióstr Sercanek?

– Tak jak każdy człowiek przed podjęciem konkretnego obowiązku musi się do niego przygotować, tak i w życiu zakonnym. Jezus odpowiednio nas przygotowuje do tego, aby nas posłać. Służy temu czas formacji: aspirat, postulat, nowicjat i juniorat. Aspirat to czas nawiązania bliższego kontaktu ze zgromadzeniem. Do aspiratu mogą być przyjęte dziewczęta, które jeszcze się uczą lub studiują i nie mają możliwości być we wspólnocie. Przebywają w domu i utrzymują kontakt ze zgromadzeniem. Postulat to zapoznanie się stopniowe z życiem zakonnym, celem i apostolstwem zgromadzenia. Nowicjat to dwuletni okres formacji. Nowicjuszki pogłębiają ludzką dojrzałość, życie duchowe, wchodzą w ducha zgromadzenia i kształtują swoje serce na wzór serca Maryi, aby być ukrytą apostołką w świecie. Juniorat to okres wchodzenia w realne życie zakonne, odkrywanie coraz głębiej daru powołania zakonnego, miłości Jezusa. Profesję czasową składają siostry przez 5 lat, odnawiając ją co roku. W 6. roku siostry juniorystki odbywają roczne przygotowanie do ślubów wieczystych.

– Czy pełniła Siostra obowiązki związane z posiadanym wykształceniem?

Reklama

– Będąc w zgromadzeniu, ukończyłam studia z muzykologii na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Następnie byłam organistką w domu nowicjackim w Skórcu i pracowałam w referacie młodzieżowym w kurii w Siedlcach. Zarówno tutaj, jak i w Brazylii bardzo mi przydatne było to przygotowanie muzyczne połączone z teologią. Chwaliłam Pana śpiewem i graniem oraz dzieliłam się zdobytą wiedzą, przekazując ją młodzieży świeckiej i zakonnej, zwłaszcza nowicjuszkom w Brazylii.

– A jak to się stało, że znalazła się Siostra w Brazylii i czym się tam zajmowała?

Reklama

– Z okazji 100 lat istnienia Zgromadzenia Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny postanowiono założyć placówkę misyjną. Byłam jedną z czterech sióstr, które pierwsze wyjechały do Brazylii. Była to dla mnie wspaniała przygoda z Jezusem. To tam doświadczyłam, co znaczą słowa: „Zaufaj Panu, a On sam będzie działał ” (PS 37, 5). To, co po ludzku zdawało się niemożliwe, On sprawiał, że stawało się możliwe. Czuję potrzebę oddać chwałę Jezusowi za to, czego we mnie i przeze mnie dokonał podczas 11 lat pobytu na misjach. Może w skrócie podzielę się tym, czego doświadczyłam, będąc w Brazylii. Przez pierwsze 2 lata pracowałam w Valparaizo przy kościele, gdzie nie było kapłana. Prowadziłam nabożeństwa dla ludzi, udzielając im Komunii św., kursy przygotowujące do chrztu, katechizowałam dzieci, odwiedzałam rodziny. Widząc nędzę i tyle dzieci opuszczonych, żyjących na ulicy, pragnęłyśmy rozpocząć pracę w naszym charyzmacie, organizując domy dziecka. Pierwszy taki dom wybudowałyśmy w Morada Nobre. Dzieci dostarczał do nas sędzia dla nieletnich. Dzieci, które do nas trafiały, były bardzo zalęknione, że niekiedy trzeba było czekać kilka dni, zanim zaczęły z nami rozmawiać, były chore, niedożywione, zawszawione, pobite, agresywne i zbuntowane. Trzeba było im zapewnić pomoc. Dopiero potem zabrać się za ich wychowanie, kształtowanie, ewangelizację. Wiele z nich nie znało swych rodziców ani nie wiedziało, skąd pochodzą czy jak się nazywają. Warunkowo były u nas chrzczone, a chrzestni stawali się wielkim wsparciem dla danego dziecka, jak również dla nas, i pomocą w utrzymaniu domu dziecka. Kiedy liczba dzieci przekroczyła 50, postanowiłyśmy szukać terenu i budować następny sierociniec. Na terenie tej samej diecezji Luziania, w mieście Osfaya, wybudowałyśmy dom formacyjny dla nowicjatu z domem dziecka. Trzeba było się zająć nie tylko dziećmi, ale i formacją tubylczych powołań. Pomocą były dla nas nowicjuszki w pracy przy dzieciach i w ewangelizacji miejscowej ludności. Chodziłyśmy po domach odmawiać z ludźmi Różaniec i śpiewać pieśni religijne. Czekały na nas całe rodziny i cieszyły się z możliwości modlitwy i rozmowy, a przy tym radosnego poczęstunku z siostrami. Brazylijczycy są bardzo spontaniczni, gościnni, radośni i bardzo dobrze czułam się, pracując z nimi. Mile wracam do tych wspomnień.

– Jak zdobywały siostry środki na utrzymanie domów dziecka?

– Placówka misyjna, na której początkowo pracowałam, znajduje się ok. 30 kilometrów od stolicy. Siostry z gromadką dzieci udawały się do stolicy prosić o pomoc, czy to na budowę domu, czy też na jego utrzymanie: w ambasadach, instytucjach, sklepach, na targowiskach. Tutaj spotykałyśmy dużo ludzi o otwartym sercu, udzielających pomocy pieniężnej lub wyposażenia dla dzieci w postaci: ubrań, przyborów szkolnych, środków chemicznych oraz żywności. Bardzo dużo ludzi odwiedzało nasze domy i potem organizowali oni różne zbiórki na ten cel. Wielu spośród tych ludzi urządzało dla dzieci różne atrakcje, np.: mikołajki, paczki pod choinkę, Dzień Dziecka, wycieczki itp.

– W Drohiczynie jest Siostra przełożoną miejscowej wspólnoty i referentką diecezjalną. Czy tę funkcję pełni Siostra po raz pierwszy i jakie obowiązki się z nią wiążą?

– Już w trzeciej wspólnocie sióstr pełnię obowiązki przełożonej. Posługa ta to duch służby i troski o duchowe i materialne potrzeby sióstr. Z woli Bożej chcę pomagać siostrom zakonnym naszej drohiczyńskiej diecezji, pełniąc zleconą funkcję referentki diecezjalnej. Czuję się jakby łącznikiem sióstr zakonnych z Kurią Diecezjalną i naszym Pasterzem.

– Co jest dla Siostry największą radością w życiu zakonnym?

– Największą radością jest dla mnie sama łaska powołania do życia zakonnego. Raduję się wszystkim, czym Bóg mnie obdarowuje, i każdym człowiekiem, którego stawia na mojej drodze życia. Nie będę ukrywać, że wielką radością są dla mnie przeżycia i doświadczenie Kościoła misyjnego. Szczęśliwa jestem, że mogłam podzielić się i zaświadczyć, że dobrze jest być córką Serca Maryi i pełnić wolę Bożą tam, gdzie On chce nas mieć.

2015-07-16 10:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Matka Boża przemówiła

Niedziela Ogólnopolska 12/2017, str. 14-15

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Fabio Gregori

O. Flavio Ubodi OFMCap

O. Flavio Ubodi OFMCap

We włoskim mieście Civitavecchia 22 lata temu z figurki Matki Bożej przywiezionej z Medjugorie zaczęły spływać krwawe łzy. Z o. Flavio Ubodim, kapucynem, rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Dokładnie 22 lata temu w portowym mieście Civitavecchia, 70 km od Rzymu, miało miejsce „naukowo niewytłumaczalne” łzawienie figurki Matki Bożej przywiezionej z Medjugorie. Figurka „płakała” krwawymi łzami 13 razy w dniach 2-6 lutego 1995 r. w obecności kilkorga świadków, przede wszystkim członków rodziny Gregorich – jej właścicieli, a następnie po raz ostatni 15 marca w rękach biskupa miasta Girolama Grilla (bp Grillo zmarł 22 sierpnia 2016 r.). Gdy figurka została zarekwirowana przez władze, które rozpoczęły dochodzenie w sprawie „domniemanych łzawień”, kard. Andrzej Maria Deskur podarował Gregorim drugą, identyczną, przywiezioną również z Medjugorie. Z czasem z drugiej figurki zaczął wypływać pachnący olej, który pojawił się również na liściach bluszczu pokrywającego niszę w ogrodzie Gregorich, gdzie postawiono figurę Madonny. Fakty te są dobrze znane, ale nie każdy wie, że zjawiskom tym towarzyszyły objawienia Matki Bożej, która ukazywała się członkom rodziny Gregorich (ojcu, matce i trójce ich dzieci), by przekazać im swe orędzie. Część przesłań Maryi miała charakter publiczny, inne – czysto prywatny i dotyczyły samych widzących. Aby porozmawiać o objawieniach Madonny i orędziu, które chciała przekazać ludzkości u schyłku XX wieku, skontaktowałem się z o. Flavio Ubodim, włoskim kapucynem – teologiem, wiceprzewodniczącym Komisji Diecezjalnej, która badała zjawisko łzawień. Kapłan ten, obecnie przełożony klasztoru Kapucynów w Orvieto, z polecenia bp. Grilla otoczył duszpasterską opieką rodzinę Gregorich, będącą w centrum cudownych wydarzeń w Civitavecchia. O. Ubodi jest autorem publikacji na temat łzawień i objawień Matki Bożej. W. R.
CZYTAJ DALEJ

Jezus nazywa uczniów przyjaciółmi. Przyjaźń łączy się z zaufaniem

2026-02-13 09:33

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Syr 51 zamyka księgę osobistym świadectwem. Po modlitwie dziękczynnej autor opisuje drogę do mądrości. Syrach pisze w Jerozolimie na początku II wieku przed Chr., w środowisku szkoły mędrców. Księga powstaje po hebrajsku, a przekład grecki sporządza wnuk autora w Egipcie. Ten rys pomaga zrozumieć, dlaczego mądrość ma tu wyraźnie biblijny charakter. Łączy się z Prawem, ze świątynią i z modlitwą ludu. Wspomnienie młodości odsłania początek szukania. Poszukiwanie przebiega „jawnie” i zaczyna się od prośby zanoszonej w pobliżu przybytku. Syrach opisuje proces uczenia się. Najpierw słuchanie, pochylone ucho, wierność nauce i dalej cierpliwość. Obrazy wzrostu i dojrzewania powracają w porównaniach do owocu winorośli. Mądrość rośnie w człowieku etapami, od pierwszego poruszenia do dojrzałego wyboru. W greckiej wersji księgi obecny jest obraz „jarzma” mądrości, znany z Syr 6; jarzmo oznacza dyscyplinę, która porządkuje myśli i pragnienia. Wersety 13-20 otwierają poemat o układzie alfabetycznym; zachowane hebrajskie fragmenty pokazują akrostych, który służył pamięciowemu opanowaniu tekstu. Autor mówi o zbliżaniu się do mądrości i o trosce, aby nie odejść od napomnienia. W tej modlitwie brzmi wdzięczność za dar pochodzący od Boga oraz gotowość do dalszej nauki. Mądrość zostaje ukazana jako droga, która obejmuje modlitwę i pracę nad sobą. Taki opis dobrze pasuje do liturgicznego wspomnienia młodego władcy, który dojrzewał w świętości pośród spraw publicznych. W języku księgi mądrość pozostaje darem, a zarazem domaga się czujności i stałego wyboru dobra.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lechowicz we Lwowie. Ukraina będzie miała swój Ordynariat Polowy bez konkordatu?

2026-03-04 14:55

[ TEMATY ]

Ukraina

Lwów

ordynariat polowy

bp Wiesław Lechowicz

konkordat

Ordynariat Polowy Wojska Polskiego

bp Wiesław Lechowicz

bp Wiesław Lechowicz

We Lwowie 3 marca odbyło się 64. zebranie plenarne biskupów kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie. Rozważano m.in. możliwość utworzenia przez Stolicę Apostolską ordynariatu polowego. W związku z tym przewodniczący konferencji bp Witalij Skomarowski zaprosił do udziału w zebraniu biskupa polowego Wiesława Lechowicza, który udał się do Lwowa wraz z ks. mjr. Rafałem Kanieckim, kanclerzem kurii, poinformował Ordynariat Polowy.

Jak podkreślił w relacji ks. mjr Rafał Kaniecki na początku biskupi przybliżyli gościom strukturę Kościoła łacińskiego w Ukrainie, a także opisali posługę kapelanów wojskowych na wojnie. Następnie bp Wiesław Lechowicz wyraził solidarność Kościoła w Polsce z Kościołem w Ukrainie i zapewnił o stałym wparciu modlitewnym i materialnym.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję