4 lipca br. upływa 50 lat od śmierci Stanisława Czajki – biskupa pomocniczego naszej obecnej archidiecezji. Mottem jego posługi była łacińska maksyma: „Mihi vivere Christus” – „Moim życiem jest Chrystus”
Kim był bp Stanisław Czajka? Najlepiej oddać głos znawcom tematu. Bez wątpienia jednym z nich jest ks. prof. Jan Związek, m.in. jeden z bardziej znanych historyków. Swego czasu tak pisał o naszym Księdzu Biskupie: „Był wielkim czcicielem Matki Bożej Częstochowskiej. Wyrazem kultu maryjnego były liczne kazania wygłaszane podczas wizytacji biskupich w parafiach. Podczas wizytacji kanonicznych w parafiach interesował się żywo sprawami religijnymi i materialnymi każdej parafii. Często zasięgał w tych sprawach rad i opinii ludzi starszych w parafiach w czasie odbywanych z nimi spotkań. Miał wiele szacunku dla pracy ludu wiejskiego. Bliskie mu były wszystkie sprawy kościelne w diecezji częstochowskiej oraz w całej Polsce”.
Dorastanie do kapłaństwa
Stanisław Czajka przyszedł na świat 13 listopada 1897 r. we wsi Kamienna (ówczesny powiat włocławski). Jego rodzice – Andrzej i Marianna z domu Gapińska – byli rolnikami. Ochrzczono go w Lubieniu Kujawskim. Był w tamtejszym kościele ministrantem. W szkole powszechnej w Kłotnie poznał ks. Franciszka Świetlickiego, który miał duży wpływ na jego powołanie do kapłaństwa. Uczył się potem w gimnazjum w Piotrkowie.
W 1915 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. Mimo wielu zdrowotnych kłopotów 13 marca 1920 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk ordynariusza kujawsko-kaliskiego bp. Stanisława Kazimierza Zdzitowieckiego.
Posługa prezbitera
Reklama
Ks. Stanisław był wikariuszem w: Konopiskach, Pajęcznie oraz w parafii św. Barbary w Częstochowie. Uczył też religii. Potem studiował prawo kanoniczne w Krakowie i Lublinie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Odbywał też podróże zagraniczne w celach naukowych, m.in. do Innsbrucka i do Lowanium. Uzyskał tytuł doktorski. Miał też wykłady na KUL. Był też rektorem Częstochowskiego Seminarium Duchownego w Krakowie od 1937 r. Pomimo pożogi wojennej udało mu się utrzymać seminarium i prowadzić wykłady. „Było to możliwe dzięki sile ducha, nadzwyczajnej energii i poczuciu obowiązku wobec Ojczyzny i Kościoła, jakie posiadał Ksiądz Rektor, a także dzięki zrozumieniu kard. Adama Sapiehy i poparciu krakowskich profesorów” – pisał o nim Piotr Gołdyn w 2001 r. na łamach Edycji Włocławskiej „Niedzieli”.
Dar biskupstwa
Papież Pius XII mianował go biskupem tytularnym Centurii Numidyjskiej i biskupem pomocniczym częstochowskim. Warto zaznaczyć, że był jedynym Polakiem mianowanym na biskupa podczas II wojny światowej. Sakrę przyjął 28 października 1944 r. z rąk bp. Teodora Kubiny. Współkonsekratorami byli: biskup katowicki Stanisław Adamski i biskup pomocniczy katowicki Juliusz Bieniek.
Zarządzał też wspomnianą parafią św. Barbary, a potem św. Zygmunta w Częstochowie. Pracował w kurii. Po utworzeniu kapituły katedralnej został jej prepozytem. Pełnił też urząd wikariusza generalnego. Wizytował parafie i zgromadzenia zakonne. Bardzo interesował się obradami II Soboru Watykańskiego, ale na nim nie był.
Nigdy nie miał zbyt dobrego zdrowia. 4 lipca 1965 r. zmarł na atak serca. Ci, którzy przy nim byli, wspominają, że do ostatniej chwili życia zachowywał przytomność umysłu. Przed śmiercią miał powiedzieć: „Matuchno Kochana, zabierz już swego biednego robaczka”. Zdanie to świadczy o jego wielkiej pokorze i pobożności maryjnej. Był też gorliwym czcicielem swojego patrona – św. Stanisława Kostki.
Jego pogrzeb miał miejsce 6 lipca 1965 r. Byli na nim obecni m.in. kard. Stefan Wyszyński, prymas Polski, abp Karol Wojtyła, metropolita krakowski, oraz bp Stefan Bareła, ordynariusz częstochowski.
Bp. Stanisława Czajkę pochowano w krypcie bazyliki katedralnej w Częstochowie. W swoim herbie biskupim umieścił krzyż z ołtarza Wita Stwosza w kościele Mariackim w Krakowie. W tle zaś palący się Wieluń, szpital i kolegiatę wieluńską, zbombardowaną 1 września 1939 r.
„Zachowanie godności to życie zgodne z sumieniem” te słowa bł. ks. Jerzego Popiełuszki będą mottem obchodów 30. rocznicy jego męczeńskiej śmierci
Od czasu beatyfikacji ks. Popiełuszki uroczystości 19 października zmieniły swój charakter. Wcześniej skupiano się na jego śmierci i modlono się o wyniesienie męczennika na ołtarze. Teraz kościół św. Stanisława Kostki jest już sanktuarium bł. Jerzego Popiełuszki, a data jego śmierci jest liturgicznym wspomnieniem żoliborskiego męczennika. Zmieniamy też akcenty naszego świętowania. Dziś 19 października jest największym odpustem w naszym sanktuarium. Dlatego też nie skupiamy się tak bardzo na śmierci Błogosławionego, ale na jego narodzinach dla nieba mówi „Niedzieli” ks. dr Marcin Brzeziński, proboszcz parafii św. Stanisława Kostki i kustosz sanktuarium bł. ks. Jerzego Popiełuszki.
Św. Jan Nepomucen urodził się w Pomuku (Nepomuku) koło Pragi.
Jako młody człowiek odznaczał się wielką pobożnością i religijnością.
Pierwsze zapiski o drodze powołania kapłańskiego Jana pochodzą z
roku 1370, w których figuruje jako kleryk, zatrudniony na stanowisku
notariusza w kurii biskupiej w Pradze. W 1380 r. z rąk abp. Jana
Jenzensteina otrzymał święcenia kapłańskie i probostwo przy kościele
św. Galla w Pradze. Z biegiem lat św. Jan wspinał się po stopniach
i godnościach kościelnych, aż w 1390 r. został mianowany wikariuszem
generalnym przy arcybiskupie Janie. Lata życia kapłańskiego św. Jana
przypadły na burzliwy okres panowania w Czechach Wacława IV Luksemburczyka.
Król Wacław słynął z hulaszczego stylu życia i jawnej niechęci do
Rzymu. Pragnieniem króla było zawładnąć dobrami kościelnymi i mianować
nowego biskupa. Na drodze jednak stanęła mu lojalność i posłuszeństwo
św. Jana Nepomucena.
Pod koniec swego życia pełnił funkcję spowiednika królowej
Zofii na dworze czeskim. Zazdrosny król bezskutecznie usiłował wydobyć
od Świętego szczegóły jej spowiedzi. Zachowującego milczenie kapłana
ukarał śmiercią. Zginął on śmiercią męczeńską z rąk króla Wacława
IV Luksemburczyka w 1393 r. Po bestialskich torturach, w których
król osobiście brał udział, na pół żywego męczennika zrzucono z mostu
Karola IV do rzeki Wełtawy. Ciało znaleziono dopiero po kilku dniach
i pochowano w kościele w pobliżu rzeki. Spoczywa ono w katedrze św.
Wita w bardzo bogatym grobowcu po prawej stronie ołtarza głównego.
Kulisy i motyw śmierci Świętego przez wiele lat nie był znany, jednak
historyk Tomasz Ebendorfer około 1450 r. pisze, że bezpośrednią przyczyną
śmierci było dochowanie przez Jana tajemnicy spowiedzi. Dzień jego
święta obchodzono zawsze 16 maja. Tylko w Polsce, w diecezji katowickiej
i opolskiej obowiązuje wspomnienie 21 maja, gdyż 16 maja przypada
św. Andrzeja Boboli. Jest bardzo ciekawą kwestią to, że kult św.
Jana Nepomucena bardzo szybko rozprzestrzenił się na całą praktycznie
Europę.
W wieku XVII kult jego rozpowszechnił się daleko poza
granice Pragi i Czech. Oficjalny jednak proces rozpoczęto dopiero
z polecenia cesarza Józefa II w roku 1710. Papież Innocenty XII potwierdził
oddawany mu powszechnie tytuł błogosławionego. Zatwierdził także
teksty liturgiczne do Mszału i Brewiarza: na Czechy, Austrię, Niemcy,
Polskę i Litwę. W kilka lat potem w roku 1729 papież Benedykt XIII
zaliczył go uroczyście w poczet świętych.
Postać św. Jana Nepomucena jest w Polsce dobrze znana.
Kult tego Świętego należy do najpospolitszych. Znajduje się w naszej
Ojczyźnie ponad kilkaset jego figur, które można spotkać na polnych
drogach, we wsiach i miastach. Często jest ukazywany w sutannie,
komży, czasem w pelerynie z gronostajowego futra i birecie na głowie.
Najczęściej spotykanym atrybutem św. Jana Nepomucena jest krzyż odpustowy
na godzinę śmierci, przyciskany do piersi jedną ręką, podczas gdy
druga trzyma gałązkę palmową lub książkę, niekiedy zamkniętą na kłódkę.
Ikonografia przedstawia go zawsze w stroju kapłańskim, z palmą męczeńską
w ręku i z palcem na ustach na znak milczenia. Również w licznych
kościołach znajdują się obrazy św. Jana przedstawiające go w podobnych
ujęciach. Jest on patronem spowiedników i powodzian, opiekunem ludzi
biednych, strażnikiem tajemnicy pocztowej.
W Polsce kult św. Jana Nepomucena należy do najpospolitszych.
Ponad kilkaset jego figur można spotkać na drogach polnych. Są one
pamiątkami po dziś dzień, dawniej bardzo żywego, dziś już jednak
zanikającego kultu św. Jana Nepomucena.
Nie ma kościoła ani dawnej kaplicy, by Święty nie miał
swojego ołtarza, figury, obrazu, feretronu, sztandaru. Był czczony
też jako patron mostów i orędownik chroniący od powodzi. W Polsce
jest on popularny jako męczennik sakramentu pokuty, jako patron dobrej
sławy i szczerej spowiedzi.
Ojciec Święty spędza każdy dzień, skupiając się na modlitwie, milczeniu i poszukiwaniu Boga, nie zapominając przy tym o obowiązkach związanych z kierowaniem Kościołem – powiedział jego osobisty sekretarz, pochodzący z Peru ksiądz Edgard Rimaycuna, w wywiadzie opublikowanym 18 maja przez Zakon św. Augustyna.
Ks. Rimaycuna podał szczegóły dotyczące codziennego życia duchowego Ojca Świętego, którego opisał jako człowieka, który „żyje zawsze w nieustannej obecności Boga”. „Od początku dnia ma ustalone pory modlitwy, w tym Mszę świętą i odmawianie Liturgii Godzin; modlimy się również na różańcu” – wyjaśnił.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.