Reklama

Niedziela Łódzka

Awers i rewers życia

Dwie strony medalu, które wykluczają się wzajemnie: Polityka i przyjaźń. Ta pierwsza jest jak narkotyk. Nawet w gronie bliskich kolegów, potrafi rozbuchać ambicje do granic szaleństwa i wtedy przyjaźń często obumiera. Jeśli omota „osobę nieodporną”, ta może zdradzić nawet „osoby bliskie”, którym dotąd sporo zawdzięczała, a z którymi teraz zaczęła konkurować w karierze.

[ TEMATY ]

felieton (Łódź)

Karol Porwich/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Uzależnienie od polityki przypomina sytuację ze starego dowcipu: Matka wysyła synka do knajpy, żeby przyprowadził tatusia. Synek znajduje go przy stoliku, pijącego wódkę z kumplami. Chce jej spróbować, tato pozwala. Chłopiec wypija łyka, krztusi się i krzyczy: „Tatusiu, to jest okropne!” Na to ojciec stwierdza smutno: „Widzisz, synku… a tatuś musi…”

W trakcie kampanii wyborczej nawet najbardziej zacny polityk myśli głównie o tym, ile głosów przysporzą mu jego pomocnicy: ile ulotek rozniosą i rozdadzą, ile maili wyślą, ilu wyborców do niego przekonają. Z kolei ciężko pracujący pomocnicy często oczekują, że – w razie zwycięstwa – ich kandydat załatwi im jakąś posadę, fuchę albo – w kolejnych wyborach – miejsce na partyjnej liście. Tak to chodzi. Ale to nie jest przyjaźń. To jest interes.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Cnoty takie jak: powściągliwość, prawość, lojalność stanowią często przeszkodę w karierze politycznej. Bardziej liczą się „silne łokcie”, „elastyczna moralność”, skłonność do szpanerstwa i konfabulacji. Skutki widać dookoła: Imponderabilia (takie jak: altruizm, wdzięczność, prawość) schodzą na dalszy plan. Aż do następnych wyborów, kiedy w komórce sympatyka partii znów rozlegnie się znajomy głos: „Nie pomógłbyś nam przy wyborach?” „Pomógłbym, oczywiście, że bym pomógł!” Przecież jestem uzależniony. Tatuś musi.

Reklama

Będzie coraz gorzej. Po eskalacji nalotów ruskich dronów na Polskę, przez krótki czas, lansowana była dyrektywa: „Kochajmy się!” „Wszystkie ręce na pokład!” Byłem cały za. Już ze sto razy pisałem na tych łamach o fatalnych skutkach polaryzacji Polaków na: „moherowe berety” i – w reakcji na ów „wyrafinowany komplement” – na „lemingi”. Ale potem poszło z górki. I wtedy i teraz prysła krucha jedność, sczezły imponderabilia i instynkt samozachowawczy. Lecz jeśli kiedyś mamy znów się kochać i puścić w niepamięć dawny, wrogi szał, to super! Jednak spróbujmy być „symetryczni” do końca, np. oddajmy największej partii opozycyjnej subwencję, zatrzymaną w 2023 r. i przyznajmy (należne „jak psu zupa”) stanowiska wicemarszałków sejmu i senatu... Oczywiście żartuję.

Niedawno dostałem poważny list od Czytelnika (pana Andrzeja z Łodzi). Okazał się niteczką podtrzymującą moją kruchą wiarę, że w „tym kraju” nadal żyją ludzie, którym nie jest wszystko jedno, którzy czytują katolicką „Niedzielę”, a nie tylko gazetki reklamowe. I którzy nie znoszą agresji, wygody i lipy.

Dlatego zostawmy politykę i „pomówmy o Rzeczach Naprawdę Wielkich”: np. o prawdziwej, bezinteresownej przyjaźni. W tym sensie kimś dla mnie bardzo ważnym – zwłaszcza gdy zaczęto mi drukować felietony w łódzkiej „Niedzieli” – był ks. Waldemar Kulbat. Zmarłego niedawno kapłana i publicystę spotykałem sporadycznie, w latach 2007 – 2018, kiedy pomagałem niezrównanemu Krzysztofowi Nagrodzkiemu w budowaniu kolejnych Konferencji „Dziennikarz między Prawdą o kłamstwem”. Ks. Kulbat był filarem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, wspierał nas wiedzą, doświadczeniem i przyjaźnią. A później jego opinie na temat moich felietonów były i zaskakujące, i niezasłużone. Ale on taki był: nigdy nie zapomniał dodać otuchy, dopytać, doradzić, pochwalić.

Jakże teraz te rozmowy zapomnieć? Jak się odwdzięczyć? Okazuje się – jak zwykle po czasie – że sama pamięć to jednak trochę za mało. Na myśl przychodzi smutne ostrzeżenie Zbigniewa Herberta: „…strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne / ptaka o nieznanym imieniu (…) splendor nieba / one nie potrzebują twego ciepłego oddechu / są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy…” Ks. Waldemar miał dla wszystkich rozważne słowa otuchy, mądrość i uśmiech. W dobie grożących nam, nowych wojen nieobecność takich ludzi jak on zaczyna coraz silniej doskwierać. Naglącym staje się pytanie: Skąd brać nadzieję?

2025-10-05 20:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Instynkt samozachowawczy przeciw „szkodliwym chemikaliom”

[ TEMATY ]

felieton (Łódź)

Bill Oxford

Kurt Vonnegut Jr. (znany amerykański autor science-fiction) służbę wojskową odbywał w Niemczech, podczas II wojny światowej. Powieść „Rzeźnia nr 5” poświęcił pobytowi w niewoli, w Dreźnie.
CZYTAJ DALEJ

Anglia i Walia: Rośnie liczba powołanych do kapłaństwa

2026-04-26 17:45

[ TEMATY ]

kapłani

Anglia

powołania

modlitwa o powołania

Karol Porwich/Niedziela

W Kościele katolickim Anglii i Walii widać ostrożne oznaki poprawy liczby powołań kapłańskich. IV Niedziela Wielkanocna obchodzona jest w Kościele jako Niedziela Dobrego Pasterza, co jest szczególną okazją do troski o nowe powołania kapłańskie i zakonne.

Aż do Zesłania Ducha Świętego archidiecezja Westminster prowadzi Miesiąc Modlitw o Powołania Kapłańskie. Abp Richard Moth, w liście na Niedzielę Dobrego Pasterza przypomina, że kapłaństwo jest posługą służby, rodzącą się często „w cichy sposób”, przez poruszenia Ducha Świętego. List pasterski abp. Motha mówi wprost, że tego dnia „cały Kościół modli się o powołania do kapłaństwa”. Arcybiskup wzywa katolików do pilnej modlitwy o powołania do kapłaństwa, prosi o modlitwę za księży, seminarzystów i tych, którzy bezpośrednio pracują z powołanymi. Prosi każdą parafię w diecezji, aby w ciągu tygodnia wyznaczono specjalny czas, tzw. Świętą Godzinę modlitwy, poświęconą wyłącznie tym intencjom. Apeluje o szczególne zaangażowanie w modlitwę różańcową o powołania w przededniu Pięćdziesiątnicy.
CZYTAJ DALEJ

Sytuacja duchowa Polski i Europy

2026-04-27 22:34

Biuro Prasowe AK

– Gorliwie módlmy się dzisiaj – za przyczyną św. Wojciecha, głównego patrona Polski i św. Jana Pawła II Wielkiego – o jak najszybszy powrót do kategorii obiektywnej prawdy, która jest fundamentem naszego życia osobistego, narodowego i państwowego. Bo przecież tylko prawda może nas rzeczywiście wyzwolić – mówił abp Marek Jędraszewski, który w czwartek rano 23 kwietnia przewodniczył Mszy św. przy grobie Papieża Polaka w bazylice św. Piotra w Rzymie.

W czasie homilii abp Marek Jędraszewski zauważył, że dzisiaj Kościół w Polsce obchodzi uroczystość św. Wojciecha, Biskupa i Męczennika. W tym kontekście przypomniał słowa św. Jana Pawła II z 3 czerwca 1997 r. podczas jego wizyty w Gnieźnie z okazji 1000-lecia męczeńskiej śmierci głównego patrona Polski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję