Reklama

Wiara

Oswajanie wiary

Zazdrość

Siedem grzechów głównych: pycha, chciwość, zazdrość, gniew, nieczystość, łakomstwo, lenistwo. Który popełniasz najczęściej, a który nie dotyczy cię w ogóle? Czy masz odwagę stanąć w prawdzie? W prawdzie, która wyzwala, która czasem boli. Prawdzie, która na końcu zawsze prowadzi do zmian. Zapraszamy trochę przewrotnie – w innej kolejności niż katechizmowej. Dziś... zazdrość

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Zazdrość potrafi zniszczyć życie. Zna ją każdy z nas – i ty, i ja. Dobrze wiemy, jak smakuje, ponieważ ona nie omija nikogo. Jest skutkiem naszej życiowej historii, doświadczonych w przeszłości zranień. Potrafi zabić wszelką radość życia.

Sieroce serce – CZYLI CO TO JEST ZAZDROŚĆ

Jak wiele razy zazdrość w moim życiu prowadziła mnie do poczucia samotności, chorej rywalizacji, fałszywych przyjaźni i nieszczerych postaw względem innych. Nie znam innej zazdrości poza tą jedną, jakiej sam doświadczam. O niej mogę opowiedzieć. A także o tym, jak Bóg prowadzi mnie do uzdrowienia z nadzieją, że i ty sięgniesz po wolność, której w głębi serca pragniesz.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Zazdrość jest dowodem sierocego serca. Jeśli masz sieroce serce, wówczas jesteś nastawiony na rywalizację względem innych. Współzawodnictwo podsycane zazdrością sprawia, że patrzysz na innych jak na zagrożenie twojej wartości. Nie potrafisz przyznać się do błędu, ponieważ boisz się, że okażesz swą słabość. Bycie lepszym od innych jest lekarstwem na poczucie, że nie jesteś wiele wart. Wolisz niezależność niż bliskość. Bycie samowystarczalnym i działanie na własną rękę jest wynikiem twojej nieufności względem innych. Jesteś pełny niespokojnego oporu wobec ludzi, którzy nie myślą i nie działają tak jak ty sam. Czujesz się wewnętrznie smutny i w głębi duszy przygnębiony. Chowasz urazy latami, usprawiedliwiając swój brak przebaczenia zranieniami, jakich sam doświadczyłeś. Serce sieroce to serce, które nie doświadczyło uzdrawiającej miłości Ojca. To serce, które jest świadome pustki powstałej wskutek doświadczonych zranień.

Wyznanie sieroty – CZYLI TROCHĘ Z ŻYCIA

Zazdrościć możemy właściwie wszystkiego i wszystkim: pozycji, rzeczy, talentów, znaczenia, dobrej rodziny, udanych relacji, namaszczenia, wiary czy historii życia. Mamy głęboką nadzieję, że mając choć trochę więcej niż inni, będziemy szczęśliwsi. W swoim życiu poszukiwałem przede wszystkim akceptacji, marzyłem o tym, że nie będę musiał zasługiwać na miłość innych ludzi. Ale tylko to potrafiłem robić. Dlatego starałem się zaspokajać oczekiwania innych ludzi. Wciąż porównywałem się z innymi, ponieważ to była jedyna znana mi wówczas droga, by choć na chwilę dźwignąć moje niskie poczucie własnej wartości. Kiedy okazywało się, że wypadam lepiej niż ktoś inny – czułem się silny. Kiedy jednak działo się odwrotnie – czułem się niewiele warty, samotny i smutny do szpiku kości. Zazdrościłem. Rywalizowałem na każdym polu, zależnie od grona ludzi, w którym się znajdowałem. W swojej pracy wciąż oglądałem się na innych, byle tylko nie pozostać w tyle – ta postawa zrodziła we mnie perfekcjonizm i wygórowane ambicje, których spełnienie stało się ważniejsze niż cokolwiek i ktokolwiek inny.

Reklama

Zazdrość prowadzi do tego, by koncentrować się tylko na sobie. W swoim domu liczysz się tylko ty i spełnienie twoich pragnień, a twoja rodzina musi się z tym pogodzić i nadążyć za tobą. I żeby była jasność, potrafimy do tego dorobić całkiem niezłą teorię, że tak naprawdę robimy to wyłącznie dla tych, których kochamy. Bzdura. Ale póki inni w nią wierzą, udaje się jakoś iść naprzód. Nawet w swojej służbie Bogu starałem się mieć większą moc przekonywania niż pozostali usługujący. Chcę przez to powiedzieć, że możesz, jak ja, chodzić z Bogiem już wiele lat, ale jeśli wciąż nie doświadczyłeś wewnętrznego uzdrowienia, deficyt miłości nieustannie będzie podsycał w tobie zazdrość, ducha współzawodnictwa i ciągłe porównywanie się do innych. Dzięki Bogu jest droga wyjścia...

Droga wyjścia – czyli SPOSÓB OBSŁUGI ZAZDROŚCI

Szatan używa naszych zranień, by prowadzić nas po drodze grzechu. On używa naszego niskiego poczucia własnej wartości, byśmy zazdrosnym okiem patrzyli na ludzi wokół nas. Dlatego zależy mu na tym, by nasze zranienia pozostały nieuzdrowione. Ma wówczas pełny przystęp do naszego sierocego serca. Powiedziałbym nawet, że to zranienia ostatecznie kształtują nasz charakter. To, kim jesteś dziś, ma związek z tym, jakich zranień doświadczyłeś w przeszłości. Więcej nawet, uważam, że zranienia są dla nas ludzi wspólne. Wszyscy bowiem cierpimy z tych samych powodów: z powodu odrzucenia, złamania danej obietnicy, wykorzystania, braku akceptacji, warunkowania miłości, braku przebaczenia, czyjejś zazdrości. Również niewyrażona miłość pozostawia ranę. Dlatego..., by poradzić sobie z zazdrością, trzeba rozliczyć swoją przeszłość i rozprawić się ze swym sierocym sercem. Sam tego nie zrobisz. Jedynie doświadczenie bezgranicznej i bezinteresownej miłości Boga może tego dokonać.

Reklama

Doświadczenie miłości Boga, mojego Taty, przewyższyło wszystko, co znałem do tej pory. Jak się to stało? Bardzo prosto, choć w tej prostocie jest ukryta ogromna trudność. Uwierzyłem w to, że Bóg mnie kocha i że jestem Jego dzieckiem. Prosta to prawda. Potrzeba jednak głębokiej wiary, by przemieniła życie. Dziecięcej wiary. Jej owocem jest serce syna lub serce córki w miejsce sierocego serca. Jakie to serce? Ma je ten, kto budząc się każdego dnia, czuje się tak kochany i akceptowany przez Ojca, że celem jego istnienia staje się dzielenie z innymi tą miłością i rozdawanie jej darmo tak, jak sam darmo ją otrzymał. Ma je ten, kto jest świadomy, że Bóg go kocha mimo wszystko i dlatego już dłużej nie musi rywalizować, porównywać się z innymi czy komukolwiek zazdrościć. Niczego nikomu nie musi udowadniać. Jest to serce pełne pokoju, wdzięczności i radości, niezależnie od okoliczności. Ma je ten, kto doświadczył, że chwila w ramionach Ojca przewyższa wszystkie, nawet najgłębsze zranienia.

By wykorzenić zazdrość, trzeba zaprzeć się samego siebie. W praktyce oznacza to dla mnie mniej myśleć o sobie. Szukać raczej tego, co ja mogę zrobić dla innych, niż tego, co inni mogą zrobić dla mnie. Oznacza to służenie moim najbliższym. Wiąże się to ze zmianą sposobu myślenia o ludziach – staram się widzieć w nich moich braci, którym mogę służyć, niż rywali, których się obawiam. Cieszę się z sukcesów innych. Pozwalam sobie na porównywanie się jedynie do samego siebie. Trzymam język za zębami, by nie oceniać i nie obmawiać innych ludzi. Wolę milczeć, niż krytykować. Dawniej, kiedy posługiwałem, zadawałem sobie pytanie: Jak mi dziś poszło? Ważny byłem w tym wszystkim znów ja. Dziś pytam sam siebie: Czy służyłem z miłością? Walczę. Wciąż walczę, by nie szukać swego. Czasem zwyciężam, innym razem boleśnie padam. Nie zatrzymuję się na tym – idę dalej. Ponieważ postanowiłem, że będę żył jak syn. Postanowiłem, że już nie wrócę do sierocego serca.

Ty również nie pozwól, by twoja przeszłość definiowała choćby jeszcze jeden dzień twojej przyszłości! Zapragnij miłości Ojca – On uzdrowi twoje zranienia, zabierze ci serce sieroce i da ci serce syna lub córki.

2015-03-10 16:25

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ocena: +1 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Coś z siebie

Nie chciałbym nikogo obrazić, ale napełnia mnie bólem, kiedy spotykam ludzi młodych, którzy zdają się być przedwczesnymi „emerytami”.
Papież Franciszek

Magdalena Chyłka: Papież powiedział te słowa na Błoniach, kiedy słuchaliśmy tłumaczenia przez jedną słuchawkę w kilka osób. To sprawiło, że z uwagą wsłuchiwałam się w jego przemowę. I pamiętam, jak mocno uderzyło mnie to, co powiedział o młodych ludziach, którzy stali się „staruszkami”. Wciąż przypominam sobie wezwanie Ojca Świętego: „nie bądźcie starymi”.
CZYTAJ DALEJ

„O północy rozległo się wołanie”. Dlaczego właśnie o „północy”?

2026-11-05 09:11

[ TEMATY ]

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Noc jest zawsze oczekiwaniem jakiegoś „poranka”. Jest oczekiwaniem czegoś nowego: radości po dniu smutnym, słońca po ciemności, nadziei po doświadczeniu beznadziei, wiary, kiedy wcześniej jej brakowało, (nowej) przyjaźni, kiedy wcześniejsza została zdradzona, miłości, kiedy dotąd jej jeszcze nie było itd. Noc nie jest pusta. Tylko pozornie jest ona odpoczynkiem, lecz w rzeczywistości jest bardziej czasem przygotowania się na nowe, które przyjdzie wraz z nowym „dniem”, z nową osobą, wydarzeniem, pracą, przyjaźnią, miłością itd.

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: «Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».
CZYTAJ DALEJ

Szef BBN: prezydent zamierza odznaczyć policjantów z Krakowa

2026-11-08 16:04

[ TEMATY ]

Strzelanina w Krakowie

PAP/Art Service

Szef BBN Bartosz Grodecki potwierdził PAP, że prezydent Karol Nawrocki zamierza odznaczyć policjantów, którzy wykazali się bohaterstwem w sobotę w trakcie strzelaniny w Krakowie. Małopolski Urząd Wojewódzki pośredniczy w przygotowaniu tych wniosków - powiedział wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar. 

- W dniu wczorajszym, w późnych godzinach wieczornych, pan premier Donald Tusk i pan minister Marcin Kierwiński rozmawiali z panem ministrem Grodeckim, szefem BBN o odznaczeniach państwowych dla tych, którzy są w sposób szczególny, wykazali się tu szczególnym bohaterstwem - powiedział wojewoda na niedzielnym briefingu. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję