Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Pomnik Pamięci w Cieszanowie

Dowód historii

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

W Cieszanowie 11 listopada br. odsłonięto i poświęcono pomnik ku czci mieszkańców miasta i gminy Cieszanów poległych i pomordowanych w latach 1939-1947. Za nich i za Ojczyznę modlono się w parafialnym kościele pw. św. Wojciecha. Koncelebrowanej Mszy św. przewodniczył proboszcz cieszanowski, ks. Mieczysław Startek. Homilię wygłosił wikariusz ks. Sławomir Portka. – Czy kochasz ten dom, rodzinny dom? – pytał za Marią Konopnicką. – Prawdziwym bogactwem jest stan ducha, umysłu ludzkiego, a nie zawartość i grubość portfela. Brakiem miłości do Ojczyzny jest zrzucenie odpowiedzialności z siebie na innych. Dlatego musimy się uczyć nadal miłości do Ojczyzny i do siebie nawzajem – mówił. Po Mszy św. uczestnicy uroczystości przeszli na plac przed cmentarzem, gdzie usytuowany jest Pomnik Pamięci. Jego budowa zrodziła się na wniosek środowisk kombatanckich i władz samorządowych gminy Cieszanów w 2009 r. Rozpoczęły się wówczas przygotowania do upamiętnienia wszystkich mieszkańców narodowości polskiej z terenu gminy Cieszanów, poległych, pomordowanych, zmarłych w więzieniach, łagrach, obozach koncentracyjnych i pozbawionych życia w innych tragicznych okolicznościach. Projekt graficzny pomnika wykonał śp. Janusz Burek, a projekt techniczny Jan Kawalec z Lubaczowa. 14 listopada 2013 r. odbyło się zebranie założycielskie Komitetu Honorowego Budowy Pomnika Pamięci. Przewodniczącym wybrano Stanisława Brzyskiego z Dachnowa. 3 maja 2014 r. miało miejsce poświęcenie i wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę pomnika. W dużej prostokątnej płycie wycięto krzyż, nad jego ramionami umieszczono wizerunki orła państwowego i wojskowego, a pod ramionami wypisano nazwiska ofiar wojny z całej gminy, a więc ponad 370 osób pomordowanych przez Niemców, Sowietów i nacjonalistów ukraińskich, oraz tych, którzy zginęli śmiercią tragiczną w innych okolicznościach. Poświęcenia dokonał ks. Mieczysław Startek. Apel poległych przeprowadziła kompania honorowa Ochotniczych Straży Pożarnych z gminy Cieszanów pod przewodnictwem komendanta Stanisława Janiszewskiego. Wymieniono w nim z imienia i nazwiska osoby, które zginęły w latach 1939-1947. Członek orkiestry dętej na trąbce zagrał „Ciszę”. Delegacje złożyły kwiaty przy Pomniku Pamięci. Poetycko opisał tragedię Cieszanowa jego rodak Adam Wolańczyk, który odczytał wzruszający wiersz napisany z tej okazji.

– Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego pomnika. Pamięć o tych cichych bohaterach odchodzi, ale zostaje tam, gdzie są tacy ludzie, którzy tę pamięć chcą przekazać następnym pokoleniom. Cieszanów jest tego przykładem – powiedział Józef Michalik, starosta lubaczowski.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Niech ten pomnik będzie dowodem naszej tragicznej historii, hołdem dla bliskich, sąsiadów i współmieszkańców, którzy byli mordowani i często nie mają swoich mogił. Jesteśmy im winni pamięć i modlitwę – mówił Zdzisław Zadworny, burmistrz Cieszanowa.

Zakończeniem uroczystości był występ Adama Wolańczyka oraz promocja książki cieszanowskiego historyka Tomasza Roga pt. „Gmina Cieszanów i jej mieszkańcy w latach 1939-1947”, w Centrum Kultury i Sportu w Cieszanowie.

2014-11-27 10:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zginęli, bo byli Polakami

Jest 15 października 1939 r. Trwa wojna. Od tygodnia Pomorze, a wraz z nim Gruta i Słupski Młyn włączone zostały do III Rzeszy jako dystrykt Danzig-Westpreussen. Niemcy rozpoczynają realizację „Intelligenzaction”, której celem jest eksterminacja polskiej inteligencji z tych właśnie terenów: nauczycieli, księży, urzędników, ziemian. Aresztowana grupa Polaków z terenu gminy Gruta i okolicznych wsi, przetrzymywana prawdopodobnie w miejscu zbornym w Łasinie, pojona przed marszem wodą z lizolem, bita, głodzona, ograbiona, związana drutem kolczastym, pędzona jest teraz do lasu w Słupskim Młynie. Droga wiedzie pod górę. Kolby niemieckich karabinów popędzają wycieńczonych ludzi. Drzewa kolorowe od przebarwiających się liści są niemymi świadkami tego smutnego marszu. Słońce przebija się przez konary drzew i krzewów, ale nikt nie może tym widokiem się cieszyć, bo idą na śmierć. Echo niesie daleko krzyki członków Selbstschutzu oraz grup operacyjnych Policji Bezpieczeństwa III Rzeszy, którzy z nienawiścią prowadzą kilka kilometrów w głąb słupskiego lasu ponad czterdziestu Polaków, w tym kobiety i dwoje dzieci. Dlaczego? Dlatego, że byli Polakami. To główna i jedyna ich wina. Strach, wycieńczenie – to jedyni wtedy ich towarzysze. W głowach zapewne wiele myśli o rodzinie, swoim życiu, które żal kończyć, o Polsce i Bogu, w którym jest jedyna nadzieja. Po dojściu na miejsce egzekucji, ustawieni zostali nad rowami strzeleckimi, pozostałymi po polskich żołnierzach z okresu wojny obronnej 1939 r., a strzały niemieckich kul w ciszy leśnej tylko echo niosło daleko… Może jeszcze zdążyli krzyknąć „Jeszcze Polska nie zginęła…”, „Boże ratuj…”. Bezwładne ciała spadały w dół, dobijane były łopatami, kilofami, kolbami karabinów i strzałami z broni krótkiej. Pomordowanych zakopano w tych rowach. Taka mogła być prawdopodobna sceneria tego tragicznego wydarzenia. Skazani byli na zapomnienie, ale pamięć przetrwała. Po zakończeniu wojny w miejscu masowej egzekucji ustawiono krzyż, a ciała pomordowanych zostały ekshumowane. Łącznie we wrześniu i październiku w lasach Słupskiego Młyna zamordowanych zostało ok. 100 Polaków. Nikt nie poniósł za to odpowiedzialności. Po wojnie 2 grudnia 1945 r. ówczesny wikariusz ks. Jan Skwiercz odprawił Mszę św. pogrzebową za pomordowanych mieszkańców, a niezidentyfikowane ciała złożono w 14 trumnach do zbiorowej mogiły na cmentarzu parafialnym w Grucie. Uroczysty pogrzeb był również manifestacją patriotyczną mieszkańców.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa do Maryi, Królowej Pokoju

[ TEMATY ]

modlitwa

Królowa Pokoju

Adobe Stock

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore
Maryjo, Królowo Pokoju,
CZYTAJ DALEJ

Kard. Sarah: podział wokół tradycyjnej liturgii to „prawdziwy i autentyczny grzech”

2026-08-03 07:07

[ TEMATY ]

kard. Robert Sarah

Kard. Sarah

Vatican Media

Podział wokół tradycyjnej Mszy św. jest „dramatem, prawdziwym i autentycznym grzechem” - uważa kard. Robert Sarah. Emerytowany prefekt Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów opowiedział się za powrotem do rozwiązania wprowadzonego przez Benedykta XVI, zakładającego współistnienie zwyczajnej i nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Jego zdaniem Kościół na Zachodzie przeżywa dziś „okres wielkich trudności, a nawet zamieszania”, obejmujących sferę doktryny, moralności i dyscypliny.

W wywiadzie dla włoskiego dziennika Il Foglio, którego udzielił redaktorowi naczelnemu Matteo Matzuzziemu, kardynał Sarah mówił o sytuacji Kościoła, przekazywaniu wiary, liturgii oraz pierwszych miesiącach pontyfikatu papieża Leona XIV.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję