Reklama

Aspekty

„Nie taki uczeń straszny…”

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 37/2014, str. 6

[ TEMATY ]

katecheza

Archiwum Przemysława Włodarczyka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

ALEKSANDRA MARCIŃCZAK: – Co katecheta stawia sobie za cel, gdy wraca do pracy po wakacjach?

PRZEMYSŁAW WŁODARCZYK: – Być lepszym człowiekiem, a co za tym idzie – lepszym katechetą i jest to cel taki na co dzień, a nie z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. Wszyscy jesteśmy powołani do świętości i oczywiście jest we mnie ogromne pragnienie, aby każdy mój uczeń chciał i odpowiedział na to wezwanie.

– Uczysz religii gimnazjalistów i licealistów. Jaka jest ta dzisiejsza młodzież?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– To, co teraz powiem, to nie próba jakiegoś podchlebiania się uczniom, ale naprawdę uważam, że mamy wspaniałą młodzież o ogromnym potencjale drzemiącego w nich dobra. Ta moja ocena kłóci się z obiegową opinią, jaką to mamy straszną młodzież, która wynika zapewne z tego, że to, co złe, jest najbardziej widoczne i często się na tym zatrzymujemy, nie dostrzegając pozytywnych przykładów, których jest dużo więcej.

– Czego Twoim zdaniem potrzebują od rodziców, nauczycieli, katechety?

Reklama

– Przede wszystkim świadectwa żywej wiary. I to nie tylko od katechetów czy księży, ale także od innych osób biorących udział w ich szeroko rozumianym wychowaniu, w tym szczególnie od rodziców. Młody człowiek może się łatwo pogubić, bo otaczający świat to moda, następują zmiany tego, co uważa się za istotne, nawet zdrowy rozsądek czasem zastępuje się poprawnością polityczną, niestety wszechobecny jest relatywizm. Dlatego świadectwa wiary młodzież potrzebuje najbardziej od tych, u których może zaobserwować stałość poglądów, kręgosłup moralny. To daje poczucie stałości, bezpieczeństwa w Chrystusie, w Jego miłości. Tak też w naszym głoszeniu nie chodzi jedynie o przekazywanie wiedzy, która oczywiście jest istotna, ale także o kształtowanie, formowanie młodego człowieka poprzez świadectwo, ukazanie, że warto być z Chrystusem na co dzień, a nie od święta.

– 14 września rozpoczyna się 4. Tydzień Wychowania pod hasłem: „Wychowywać do prawdy”. Czy Twoim zdaniem młodzież w ogóle poszukuje prawdy? Jest jej spragniona?

– Trudno to uogólnić do wszystkich uczniów. Oczywiście, jest duża grupa uczniów, którzy chcą czegoś więcej od życia, którzy poszukują prawdy i pragną żyć wiarą, ale są też tacy, dla których w życiu przysłowiowa ciepła woda w kranie wystarczy, by być zadowolonym, i czasami mam wrażenie, że to pragnienie poszukiwania i odkrywania Chrystusa trzeba w niektórych młodych ludziach dopiero wzbudzać.

– Czy warto być nauczycielem religii?

– Niedawno uświadomiłem sobie, że to już minęło 20 lat, odkąd pierwszy raz przyszedłem do szkoły nie jako uczeń, ale jako katecheta. To, że poświęciłem temu powołaniu blisko połowę swojego życia, jest chyba wymownym dowodem, że warto. Wierzę też głęboko, że bycie katechetą to realizowanie mojego konkretnego powołania, jakie Bóg mi postawił w życiu, które jednocześnie daje mi satysfakcję, i uważam się za człowieka szczęśliwego i spełnionego zawodowo.

– Czy jest jakieś wspomnienie, sytuacja, do której wracasz pamięcią, która utrzymuje Cię w tym zawodzie, gdy masz już dość?

Reklama

– Może dość to nie, bo nie leży to w mojej naturze, natomiast cięższe chwile się zdarzają. Wtedy najlepiej jako przeciwwagę trudnościom postawić to, co dobre w tej pracy. Nie chodzi tu tylko o sukcesy moich uczniów w olimpiadach i konkursach szkolnych, ale przede wszystkim o sytuacje mniej widoczne dla wszystkich, ale ważne w życiu konkretnych osób. Często nie widzimy skutków naszych działań, które przychodzą później, czasami po latach, i jako katecheci jesteśmy tego świadomi, ale są momenty, że nawet mam wrażenie, że to, co mówię i robię, w żaden sposób nie dociera do uczniów. A tu pewnego dnia odwiedza mnie w szkole jakiś dorosły mężczyzna i mówi mniej więcej tak: „Pan mnie pewnie nie pamięta, ale kiedyś mnie pan uczył, ja chciałem się wypisać z religii, bo mnie to wówczas nie interesowało, żyłem inaczej, a Pan mi nie pozwolił, przekonał mnie, że jednak warto. Przyszedłem Panu podziękować, bo to mnie uratowało”. Takie sytuacje dodają sił. Poza tym dzięki portalom społecznościowym odzywają się moi uczniowie i absolwenci, i to nawet ci z pierwszych roczników, opowiadają o swoim życiu, czasem zwierzają się ze swoich problemów, prosząc o radę czy modlitwę. I choć może nie sprawiali takiego wrażenia, to okazuje się, że nasze spotkanie się na lekcji religii w szkole było dla nich ważne, więc jak tu mieć dość.

– Trwa nabór do Instytutu Filozoficzno-Teologicznego w Zielonej Górze, ze studentami miałeś ćwiczenia z katechetyki. Na co Twoim zdaniem powinni zwrócić uwagę podczas studiowania?

– Według mnie są dwie możliwości: pierwsza to być katechetą, druga to wykonywać pracę katechety. To nie jest to samo. Być katechetą dla mnie oznacza o wiele więcej: być świadkiem wiary, o czym już wcześniej wspomniałem. Katechetą nie jest się tylko w godzinach pracy i trzeba mieć tego świadomość. Zresztą uważam, że uczniowie bez problemu rozpoznają, że ktoś jest nieautentyczny, że nie żyje prawdą, którą głosi. Wówczas nie tylko brak skuteczności przepowiadania, ale skutki działań są odwrotne do zamierzonych. Gdy studiowałem, jeden z profesorów często powtarzał, że teologię studiuje się na kolanach, i to jest niezmiernie ważne, aby zachować równowagę między pogłębianiem wiedzy na studiach i zachowaniem osobistej, głębokiej relacji z Bogiem. Podobnie jest w życiu katechety. Studentom teologii życzę odwagi, bo „nie taki uczeń straszny jak go malują”, zresztą mam nadzieję, że moi studenci właśnie tego doświadczyli, na naszych zajęciach mogli nie tylko zobaczyć, jak wygląda ich przyszła praca w szkole, ale także zdobywali swoje pierwsze doświadczenia, mając możliwość pracy z moimi maturzystami i gimnazjalistami.

2014-09-10 15:58

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Słowo daję… czyli biblijne ABC. Barabasz, czyli syn Ojca

Niedziela zamojsko-lubaczowska 26/2020, str. VIII

[ TEMATY ]

katecheza

Felieton Biblisty

biblista

Archiwum ks. Krystiana Malca

Ks. Krystian Malec

Ks. Krystian Malec
Ulice Jerozolimy zapełniały się z każdą godziną ludźmi, przygotowującymi się do szabatu i Paschy. Między nimi prowadzono Jezusa od Heroda do Piłata, który ponownie musiał odnieść się do sprawy Nazareńczyka, bowiem tetrarcha, mimo ciągłych oskarżeń dostojników żydowskich, nie oświadczył, żeby Jezus miał być winnym stawianych mu zarzutów. Rzymski prefekt także był tego zdania, dlatego podjął decyzję o ubiczowaniu więźnia oraz późniejszym uwolnieniu Chrystusa (Łk 23,16).
CZYTAJ DALEJ

Znamy program wizyty Leona XIV we Francji

2026-08-07 12:07

Vatican Media

Pod koniec września Papież odwiedzi Francję

Pod koniec września Papież odwiedzi Francję

Paryż i podparyska miejscowość Saint-Denis, Lourdes oraz Metz, czyli rodzinne strony Czcigodnego Sługi Bożego Roberta Schumana, orędownika chrześcijańskiej Europy – to miasta, które podczas czterodniowej wizyty apostolskiej (25-28 września br.) odwiedzi we Francji Leon XIV. Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej opublikowało dziś program papieskiej podróży. Znamy też towarzyszące jej logo i hasło - pisze Vatican News.

Pierwszym punktem papieskiej wizyty we Francji będzie jej stolica. Do Paryża Papież przybędzie o godz. 10.00 25 września i pierwsze kroki skieruje do Pałacu Elizejskiego (prezydenckiego), gdzie zostanie przyjęty przez prezydenta Emmanuela Macrona. Tam również spotka się z przedstawicielami świata polityki, dyplomacji i społeczeństwa obywatelskiego i wygłosi pierwsze przemówienie.
CZYTAJ DALEJ

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które przestały chodzić do Kościoła?

2026-08-07 21:15

[ TEMATY ]

Kościół

dziecko

rodzice

UPJPII

Adobe Stock

Są zdania, które w rodzinie bolą bardziej niż kłótnia o pieniądze, wybór studiów czy decyzja o wyjeździe za granicę: nie chodzę już do kościoła”, „nie wierzę tak jak wy”, „Kościół mnie nie przekonuje”, „nie chcę o tym rozmawiać”….

Dla wierzących rodziców takie słowa nie są jedynie informacją o zmianie poglądów, ale dotykają one samego rdzenia religijnego życia: chrztu, modlitwy przy łóżku dziecka, pierwszej komunii, rodzinnych świat, niedzielnej eucharystii, pacierza, krzyża na ścianie czy też w końcu nadziei zbawienia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję