Reklama

Wiara

Drogi do świętości

Czyste szaleństwo

Sześć historii. Wszystkie prawdziwe, choć część imion bohaterów zmieniona – ale to nawet lepiej, bo w sumie przydarzyć się mogły każdemu. Inna sprawa, że nie każdy by się odważył

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Staszek miał w domu wszystko, bo rodzice mieli pieniądze. Miał za co się uczyć, miał za co balować, mógł żyć ze wszelkimi wygodami – ale wymyślił sobie, że zostanie jezuitą. I tu się okazało, że rodzice, choć katolicy i w ogóle pobożni, nie potrafią przyjąć do wiadomości, że syna wzywa sam Bóg. Nieważne, że przed laty zanieśli go do chrztu i tym samym oddali Panu. Teraz nie chcą już o tym pamiętać. Więc Staszek opracował plan i w pewnym momencie prysnął z domu. Zostawił wszystko, nawet nie oglądając się. Ludzie pukali się w czoło.

Tomek nie musiał uciekać z domu. Po prostu kiedy ogłosił, że idzie do seminarium, rodzina go wyśmiała. Koledzy jak koledzy – pogadali i zostawili w spokoju. Ale rodzina nie. Każde święta, każde ferie, każde wakacje, wciąż to samo. Bracia z roku mieli wsparcie, rodzice ich odwiedzali, zapewniali o modlitwie. Po sześciu latach okazało się, że i bez tego można zostać księdzem. I to dobrym, jak mówią o ks. Tomku.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Beata najpierw skończyła świetne liceum. Potem poszła na jeszcze lepsze studia. Załapała się na roczne stypendium zagraniczne, współpracowała przy ważnym projekcie i wreszcie obroniła się popisowo. Została naukowcem. I nie, nie musiała emigrować, żeby ktoś docenił jej zdolności. Propozycja pracy pojawiła się bardzo szybko i była megaatrakcyjna. Wszyscy gratulowali, mówili, że to wielka szansa, że będzie mogła się rozwijać, że przed nią kariera. Było tylko jedno małe ale – badania, które miałaby przeprowadzać, nie do końca szły w parze z jej światopoglądem. Właściwie to zupełnie się z nim rozmijały. Mówiąc krótko – albo Jezus, albo... Więc Beata pracy nie przyjęła.

Wojtek to taki przysłowiowy frajer. Tak przynajmniej widzą go koledzy. Mistrz w traceniu dobrych okazji. Na początku wydało się, że nie ściąga nielegalnie muzy ani filmów z sieci – po prostu nie piraci. A potem mógł kupić od jednego kolesia wypasionego smartfona za pół ceny, ale nie – bo nie wiadomo, czy nie jest kradziony. I wszyscy się dziwili, bo i tak poniżej pewnej kwoty, to nie byłoby przestępstwo, a zaledwie wykroczenie. Ale szczyt osiągnął, kiedy wycofał się ze świetnego interesu. Co prawda, lekko by zostały nagięte przepisy, ale ktoś tam miał znajomego w urzędzie, ktoś już raz wszedł w taki biznes, a poza tym kto dziś jeszcze wierzy, że można uczciwie? W tym kraju? W każdym razie z Wojtkiem o interesach już się nie gada. Za święty na to.

Elka dobiega do trzydziestki. Lubi swoją pracę i swoje mieszkanie na trzecim piętrze. Nie lubi za to pytań o męża. Rodzice się martwią, koleżanki się dziwią, a któregoś razu ksiądz w kościele powiedział o pladze dzisiejszych czasów, czyli o kobietach, które nie chcą być żonami, tylko wolą karierę. Elka czuła wtedy, że pieką ją uszy. Bo co miała zrobić – wstać i powiedzieć, że to nie kwestia ambicji zawodowych? Po prostu nie chciała mieszkać z Bartkiem przed ślubem, a on oświadczył, że teraz jest zdecydowanie za dużo rozwodów, żeby mógł sobie pozwolić na małżeństwo bez przetestowania.

Kinga jest w klasie maturalnej. Nowy rok szkolny nie wiąże się dla niej z wielkimi nadziejami. Ma raczej pewność, że wszystko będzie po staremu, czyli wróci do roli outsiderki. Nie żeby sobie tę rolę wybrała. Tak tylko jakoś wyszło, kiedy w pierwszej klasie nie wypiła piwa na wycieczce. Czasami tak niewiele potrzeba. Dobrze, że chociaż ma przyjaciół we wspólnocie. Ale i na temat tej wspólnoty niejedno już usłyszała, a tego, co musi od czasu do czasu wysłuchać o Kościele, nie chce się nawet powtarzać.

Staszek szerzej jest znany jako św. Stanisław Kostka. Ale pozostali są aż do bólu współcześni i zwyczajni. Co się z nimi działo później? Czy gdzieś za rogiem czekała nagroda za odwagę i poświęcenie? Trzeba uczciwie przyznać, że nie zawsze. Żadne z nich w trudnych chwilach nie mogło się nawet pocieszyć cudownymi objawieniami (tu Stanisław miał przewagę). Paradoksalnie jednak są szczęśliwi. Po prostu dokonali wyboru, a za tym w końcu zawsze idą konsekwencje. Oczywiście nikt nie widzi w nich wielkich bohaterów. Raczej czyste szaleństwo. Ale podobno to ludzie szaleni zdobywają Królestwo Niebieskie. Staszek w każdym razie już je zdobył.

2014-09-09 13:50

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W wyjątkowym ogrodzie

Niedziela Ogólnopolska 7/2017, str. 50-51

[ TEMATY ]

Niedziela Młodych

Maya Kruchancova / Fotolia.com

Kochany Kopciuszku o imieniu Ula, Ala, Ela, a może... (wstaw tu swoje imię) i Ty, dzielny Królewiczu o imieniu Janek, Tomek, Romek, a może... (wstaw swoje imię). Kiedyś też otrzymaliście wyjątkowy Ogród od Mądrego Ojca i powyższa bajka może być o Was. To dar Miłości Sakramentalnego Związku Małżeńskiego. Zapatrzeni w siebie, zafascynowani swoją różnorodnością cieszyliście się wspólnie spędzanymi chwilami. Często tęsknota brała górę nad rozumem, ale to Wam nie przeszkadzało. Szczęśliwi szczęściem drugiej osoby nie liczyliście pieniędzy, a już na pewno czasu dla siebie nawzajem.
CZYTAJ DALEJ

Co dalej w sprawie ks. Teodora?

2026-01-19 21:40

Materiał prasowy

Z informacji, które zostały udzielone naszej redakcji w związku z artykułem, który ukazał się w "Gazecie Wyborczej" odnośnie do ks. Teodora Sawielewicza, twórcy „Teobańkologii”, przypominamy, że Kuria Metropolitalna Wrocławska wydała oświadczenie, w którym poinformowano o powołaniu specjalnej komisji.

Jak przekazała Archidiecezja Wrocławska w komunikacie z 16 grudnia 2025 roku, decyzja o utworzeniu Komisji ds. zbadania funkcjonowania fundacji Teobańkologia została podjęta przez metropolitę wrocławskiego abp. Józefa Kupnego w związku z rozwojem działalności fundacji oraz szeroką skalą jej inicjatyw duszpasterskich i medialnych. Celem komisji jest zbadanie działalności fundacji, zapewnienie jej przejrzystości oraz pogłębienie współpracy pomiędzy fundacją a Kościołem.
CZYTAJ DALEJ

Wrocław zaśpiewał kolędy

2026-01-20 20:59

Marcin Cyfert

Koncert kolęd w kościele św. Maksymiliana M. Kolbego we Wrocławiu

Koncert kolęd w kościele św. Maksymiliana M. Kolbego we Wrocławiu

Koncert "Wrocław Śpiewa Kolędy" odbył się w parafii św. Maksymiliana M. Kolbego na Gądowie. Wystąpili profesjonalni muzycy związani z parafią i młodzież ze Szkoły Podstawowej nr 118 we Wrocławiu.

Zaprezentowane zostały autorskie aranżacje znanych utworów, zaś do wspólnego śpiewania kolęd zaproszono wszystkich uczestników spotkania. Wybrzmiały m.in.: Cicha noc, Wśród nocnej ciszy, Przybieżeli do Betlejem i wiele innych kolęd i pastorałek.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję