Reklama

Kultura

Zacznijmy od Bacha!

Na Jarmark Jakubowy 2014 przybył Zbigniew Wodecki, jeden z największych artystów polskiej estrady. Znany powszechnie z takich przebojów, jak: „Zacznij od Bacha”, „Pszczółka Maja” czy „Z tobą chcę oglądać świat”. Z artystą rozmawia Piotr Słomski.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

PIOTR SŁOMSKI: – „Jestem skazany na muzykę”… powiedział Pan w jednym z wywiadów. Czy to czasami uciążliwy „wyrok”?

ZBIGNIEW WODECKI: – No, teraz to już do wolności pozostało zbyt mało czasu, żeby mi estrada podziękowała… (uśmiech).

– Czyli takie miłe „dożywocie”…

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– O tak. Dokładnie. To jest z jednej strony miłe, ale z drugiej strony, zdaję sobie sprawę, że jak się już świetnie poczułem w tej swojej robocie, przestałem się denerwować, czy się uda, czy będzie dobrze, czy będę miał przebój i się utrzymam, to teraz – gdy się już utrzymałem w tej branży, okazuje się, że jestem właściwie na końcówce, co jest bolesne…

– Pochodzi Pan z Krakowa, z muzykalnej rodziny i w ogóle muzycznego środowiska; zdaje się, że właśnie muzyka była dla Pana jedyną możliwą alternatywą…

Reklama

– Nawet nikt nie pytał o inną alternatywę. Bo wszyscy grali razem. Cała rodzina była faktycznie muzyczna. Obranie więc drogi życiowej było więcej niż oczywiste. Kwestią wyboru był tylko wybór instrumentu. W dzieciństwie dostałem skrzypce i myślałem wtedy, że będą same grały. Nie miałem pojęcia, że są tak trudne, ale dobrze się stało, ponieważ okazało się, że mam smykałkę do skrzypiec. Zacząłem też grać amatorsko na trąbce i na fortepianie, co pomogło mi w kompozycjach, ale przede wszystkim jestem skrzypkiem. I poświęciłem grze na tym instrumencie mnóstwo czasu. Lata, lata …

– Bardzo czasami bolały te skrzypce?

– O tak, bolały.

– Nie żałuje Pan czasem, że jakiś Japończyk nie uczył Pana grać? Kiedyś w wywiadzie wspominał Pan, że właśnie Japończycy mają ciekawą szkołę nauki gry na instrumentach.

– Tak, to prawda. W czasach, gdy ja się uczyłem, były – stres, popisy, przesłuchania; profesor, dyrektor, konkurencja; jakieś bardzo ważne punktacje. A Japończycy mają metodę zabawową. I to jest fantastyczne, bo dzięki temu dzieci prędzej nabywają umiejętności, lepiej przyswajają zasady, jakie rządzą grą na instrumentach.

– Czyli na zasadzie skojarzeń z zabawą, a więc czymś przyjemnym…

– Tak, ale tu jeszcze Pan wspomina o bólu. No, jest ból, boli ręka, oczy, boli kręgosłup, chodzi się godzinami i ćwiczy jakieś karkołomne rzeczy, gdzie trzeba np. odpowiednio ułożyć palce. To nie tylko kwestia nauczenia się, treningu, ale również dostosowania organizmu do gry. Tak jak dostosowali swój organizm np. geniusze, jak Paganini, Czajkowski, Chopin. To byli naprawdę geniusze. A my teraz musimy się uczyć tego, żeby zagrać to, co oni wymyślili i umieli, bo mamy to w programie. Tak więc to nie jest np. okazyjne granie w piłkę, ale poświęcenie życia.

Reklama

– Ale przecież były w Pana młodości – jak sam Pan kiedyś wspomniał – szpady, łuki, kusze...

– Oczywiście. Wyszalałem się w dzieciństwie i młodości. A później się to wszystko skończyło. Zaczęła się praca. Szybko założyłem rodzinę. Musiałem ją utrzymać. Tak więc siłą rzeczy trzeba było odnosić sukcesy. A poza tym udało mi się, bo w ciekawym mieście się urodziłem, w Krakowie. I było tam dużo ludzi, którzy napisali już historię – Piotr Skrzynecki, Wiesław Dymny, Ewa Demarczyk, Marek Grechuta. Oni są właściwie legendami.

– Sporo się Pan od nich nauczył?

– Od nich – nie. Ja się przy nich nauczyłem.

– Różnica jest zasadnicza…

Reklama

– Nie miałem się czego od nich uczyć, bo oni nie mieli pojęcia o grze na skrzypcach. Gdyby oni się chcieli nauczyć tego, co ja gram na skrzypcach, musieliby raz jeszcze poświęcić życie. A więc jeden śpiewał, drugi robił kabaret, a ja musiałem na przykład zagrać na dyplomie „Koncert skrzypcowy A-dur” Karłowicza. Nie przypuszczam, że którakolwiek z gwiazd, z którymi występowałem, umiałaby zagrać koncert „A-dur”. Oczywiście, jest też tak, że jednym wystarczy, że zaśpiewają kilka numerów, które trafiają na listy i stają się przebojami przy okazji jakiegoś dobrego zbiegu okoliczności, a drudzy muszą całe życie ciężko pracować i ćwiczyć godzinami te rzeczy, skomponowane przez geniuszy, by później mieć co do przysłowiowego „garnka włożyć”. Jakieś reguły nie istnieją, bo wystarczy, że ktoś zaśpiewa parę kawałków i staje się gwiazdą, a człowiek, który wygra Konkurs Chopinowski… no, sam Pan wie.

– Ubolewa Pan czasami, że muzyka się komercjalizuje…

– Nie. Oczywiście, to jest straszne, ale ja to rozumiem. Trzeba mieć dużą odporność i jeszcze masę szczęścia i chęci, żeby się nie załamać. Im człowiek więcej umie, tym jest mniej rozumiany przez publiczność. Tak to już jest.

– Komercja może zabić geniusza w artyście?

– Geniusza w artyście nie da się zabić. Są przecież bardzo znane nazwiska, które np. otrzymują Oscary za muzykę. Ale bywa tak, że te znane nazwiska wymyślą jakąś prostą melodyjkę, która jest zupełnie bez sensu, następnie dadzą do zaaranżowania muzycznego jakiemuś geniuszowi, o którym nikt nic nie wie i on z tego robi dzieło. Ale ludzie znają tylko tego, kto wymyślił tę melodyjkę. Nie ma sprawiedliwości w tym fachu.

– A jak się Panu podoba atmosfera na Jarmarku Jakubowym?

– Atmosfera jest naprawdę wspaniała. Pragnę przy okazji gorąco pozdrowić wszystkich mieszkańców Szczecina, wszystkich przybyłych na Jarmark gości oraz Czytelników „Niedzieli – Kościoła nad Odrą i Bałtykiem”!

– W imieniu wszystkich i własnym serdecznie dziękuję i życzę Panu wspaniałego występu przed szczecińską publicznością.

2014-08-07 11:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ten film to portret Polaków

Niedziela Ogólnopolska 28/2015, str. 18-19

[ TEMATY ]

film

muzyka

rozmowa

Z Michałem Lorencem – kompozytorem, twórcą muzyki do powstającego filmu „Smoleńsk” – rozmawia Wojciech Dudkiewicz

WOJCIECH DUDKIEWICZ: – Dobrych parę tygodni temu mówił Pan, że jeszcze nie wie, czy napisze muzykę do powstającego właśnie filmu Antoniego Krauzego pt. „Smoleńsk”. Czy coś się zmieniło?
CZYTAJ DALEJ

Léon Harmel – przemysłowiec, który wyprzedził swoją epokę

2026-08-27 19:11

[ TEMATY ]

wystawa

Rimini

@Vatican Media

Wystawa zorganizowana podczas Meetingu w Rimini przybliżyła postać francuskiego przemysłowca Léona Harmela.

Wystawa zorganizowana podczas Meetingu w Rimini przybliżyła postać francuskiego przemysłowca Léona Harmela.

Wystawa zorganizowana podczas Meetingu w Rimini, odbywającego się w dniach 21–26 sierpnia, przybliżyła postać francuskiego przemysłowca, który w drugiej połowie XIX w. uczynił z chrześcijańskiej nauki społecznej konkretną zasadę zarządzania przedsiębiorstwem. Jego doświadczenie przyczyniło się do rozwoju refleksji społecznej w okresie pontyfikatu Leona XIII i pozostaje zaskakująco aktualne.

„Gdyby ówcześni katoliccy przemysłowcy, zamiast albo oprócz fundowania dzwonnic czy ławek do kościołów, potraktowali encyklikę poważnie, być może relacja między Kościołem a powszechną mentalnością wyglądałaby zupełnie inaczej” – tak ks. Luigi Giussani mówił o encyklice „Rerum Novarum” podczas wykładu na Katolickim Uniwersytecie w Mediolanie. Nie mogło w nim zabraknąć również wzmianki o Léonie Harmelu – francuskim przedsiębiorcy żyjącym na przełomie XIX i XX w., który uczynił z nauki społecznej Kościoła zasadę swojego życia i kompas, którym kierował się w zarządzaniu przedsiębiorstwem.
CZYTAJ DALEJ

Fatima: nowy kanał telewizji transmitujący na żywo nabożeństwa z sanktuarium

2026-08-28 17:17

[ TEMATY ]

telewizja

Fatima

telewizja

transmisje

nabożeństwa

Adobe Stock

Władze sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie uruchomiły nowy kanał telewizji internetowej umożliwiający śledzenie na żywo codziennej Mszy św. odprawianej w tym miejscu kultu maryjnego o godz. 12.00 czasu polskiego. Jak poinformowała rzeczniczka prasowa rektoratu fatimskiego Patricia Duarte, dzięki instalacji systemu monitoringu przy głównym placu sanktuarium możliwa jest też stałe obserwowanie przez internautów wydarzeń odbywających się w centralnej części Fatimy.

Uruchomiony w sierpniu kanał można oglądać, podobnie jak inną „fatimską telewizję relacjonującą wydarzenia z Kapliczki Objawień, za pośrednictwem platformy internetowej YouTube. Dzięki nim obecnie internauci mogą na żywo śledzić Mszę św. o 12:00, modlitwę różańcową o 19:30, a także procesję ze świecami o 22:30. - W przyszłości planujemy, aby nowy kanał mógł transmitować również inne nabożeństwa odbywające się w sanktuarium - dodała Patricia Duarte.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję