Gdy prawda objawia się w kilku prostych słowach, kłamstwo używa mnóstwa tych wieloznacznych, by urzec nieprawdą.
*
Reklama
Jako małego chłopca fascynowali mnie ludzie mający w sobie coś tajemniczego czy magicznego. Może to był wpływ baśni? Jedną z takich osób był pojawiający się zwykle na jarmarku handlarz cudownych ponoć mikstur i maści. Przezywano go Żeń-szeń, bo często zachwalał maść z tego korzenia. A w tym zachwalaniu był wręcz czarodziejem słowa. Kaznodzieje mogliby mu zazdrościć tej sztuki. Ja byłem nią oczarowany. Siadywałem nieopodal, poddawałem się jego zachętom i zapewnieniom, choć nie miałem ani złotówki, by nabyć coś z tych cudownych specyfików. Dla mnie ów handlarz był wielkim mistrzem, bo nie znałem nikogo, kto by mówił i tak tym czarował. Na owym jarmarku pojawiał się też taki trochę mędrek, trochę półgłupek, zwany Jaśkiem Prostakiem. Podchodził on do kramu Żeń-szenia i wołał: „Ty mi tu nie czaruj, wredny typie, bo ja się nie dam naciągnąć na te bajdury”. Ludzie się śmiali, a Żeń-szeń, traktując Jaśka jak powietrze, prawił swoje, sprzedawał i chował pieniądze. Znielubiłem wtedy tego Jaśka, bo wyrywał mnie z dziecięcego oczarowania. Jednak po latach nie pamiętam już nic z uwodzicielskich słówek Żeń-szenia, za to wciąż mam w pamięci słowa Jaśka Prostaka. Gdy napotykam kolejnego handlarza politycznych zapewnień i obietnic, nie mam go za „pana od cudów i czarów”, ale mówię cicho Jaśkowym zdaniem: „Ty mi tu nie czaruj, wredny typie, bo ja się nie dam naciągnąć na te bajdury”.
Na obronę Żeń-szenia mam to, że te jego mikstury chyba nikomu nie zaszkodziły, czego nie można powiedzieć o orędziach urzędowych handlarzy obiecanek.
*
Tak jak dworom prezydenckim brakuje teraz błaznów w stylu Stańczyka, tak nam wszystkim brak takich Jaśków, którzy wyrywaliby nas z zauroczeń jaskrawą ciemnotą.
Jest druga połowa lipca, marzymy o urlopie, odpoczynku, chwili wytchnienia. I pewnie niewielu z nas pamięta, że mijają właśnie dni miesiąca poświęconego Najdroższej Krwi Chrystusa. Paradoksalnie, właśnie w okresie wakacji, gdy może łatwiej zapomnieć o Panu Bogu, Kościół podsuwa nam coś, co powinno nas zatrzymać.
Brzmi to niemal jak sprzeczność: ten leniwy, słoneczny czas, kiedy najchętniej odkładamy wszystko na później, skrywa w sobie jedną z najgłębszych i zarazem chyba najbardziej zapomnianych tajemnic wiary. A przecież do czasów reformy liturgicznej podjętej po Soborze Watykańskim II istniała osobna uroczystość Najdroższej Krwi Chrystusa (przypadała 1 lipca). Ustanowił ją papież Pius IX w 1849 roku, a Pius X w 1914 roku podniósł ją do rangi osobnego święta. Wraz z upływem czasu jednak, to święto niejako „wtopiło” się w Boże Ciało (Uroczystość Naświętszego Ciała i Krwi Chrystusa) i zniknęło z kalendarza jako odrębne. W sumie, szkoda, bo w zdecydowanej większości przestajemy pamiętać chociażby o tym, że w lipcu odmawia się litanię do Najdroższej Krwi Chrystusa. A pamiętam, jak Marianna Popiełuszko opowiadała mi, że przez cały lipiec codziennie na kolanach modliła się w domu słowami tej litanii razem z mężem i z dziećmi. Być może dlatego ks. Jerzy miał do niej później szczególne upodobanie. Znamienne, że w ostatnim lipcu swego życia w 1984 roku zaczął ją usilnie propagować wśród swoich dawnych studentów, jak opowiadał mi jeden z nich, Wojciech Bąkowski (lekarz, który zmarł około miesiąc temu).
Przy niemal 5 tysiącach ofiar śmiertelnych i tysiącach osób wciąż przebywających w tymczasowych obozach po trzęsieniu ziemi w Wenezueli trwa walka o zapobieżenie epidemii oraz akcja przekazywania pomocy. Caritas rozprowadziła już ponad 15 900 ton pomocy. Kościół ponawia apel o solidarność z narodem wenezuelskim.
„Pomoc opuszcza nasze magazyny szybciej, niż do nich napływa” – tymi słowami Caritas Wenezuela opisuje obecną sytuację po katastrofie wywołanej podwójnym trzęsieniem ziemi z 24 czerwca, kiedy kraj nawiedziły dwa wstrząsy o magnitudzie 7,2 i 7,5, powodując śmierć tysięcy osób oraz zmuszając wielu mieszkańców do opuszczenia swoich domów.
- Jezus pokazał każdej i każdemu z nas, jak wspaniałe jest to nasze człowieczeństwo, które najpierw w sobie musimy budować, ocalić, bronić i pokazywać innym jako jedyną drogę prawdy, która daje życie - mówił abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski senior przewodniczył V Narodowej Modlitwie za Ojczyznę w Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie. Arcybiskup stwierdził, że szkolne nauczanie o zdrowiu ma doprowadzać "do duchowej deprawacji najmłodszych". Zwrócił też uwagę na używanie języka nienawiści i kłamstwo, które obecnie rządzący w Polsce - za wyjątkiem prezydenta - stosują wobec przeciwników politycznych.
Na początku homilii arcybiskup nawiązał do ogłoszonej 15 maja 2026 roku przez papieża Leona XIV encykliki „Magnifica humanitas - Wspaniałe człowieczeństwo”. Zwrócił uwagę, że dokument rozpoczyna się od wskazania decydującego wyboru, przed którym stoi ludzkość: budowania nowej wieży Babel albo miasta, w którym Bóg i człowiek zamieszkują razem. - Nad każdą epoką wisi ryzyko budowania świata nieludzkiego i jeszcze bardziej niesprawiedliwego. Wspaniałe człowieczeństwo Jezusa Chrystusa jest dla nas drogą, prawdą i życiem - podkreślił abp Jędraszewski.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.