Reklama

Wiadomości

Łamanie sumień

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Według klauzuli sumienia: „Lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego”.

Reklama

Przepis ten, zawarty w Ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty (art. 39), w praktyce dotyczy głównie ginekologów. Dla wielu z nich aborcja, zabiegi in vitro, recepty na środki antykoncepcyjne są świadczeniami niezgodnymi z sumieniem lekarza. Klauzula wprawdzie dotyczy także położnych, ale zdaniem wielu lekarzy, ich uczestnictwo w zabiegu jest minimalne. To bardzo krzywdzące stanowisko. Ostatnio głośna stała się sprawa położnej Agaty Rejman z rzeszowskiego szpitala Pro-Familia, która po uczestniczeniu przy trzech aborcjach już nie mogła wykonywać takiej pracy. Zgłosiła swój sprzeciw do lekarza dyżurnego, ale ten nie zareagował. Zdaniem tamtejszego dyrektora do spraw medycznych, „udział kobiet w tym zabiegu jest marginalny. Polega na położeniu pacjentki na fotelu i podaniu lekarzowi dosłownie jednego narzędzia”. Inaczej tę sprawę widzi Agata Rejman: – Zanim położna zacznie asystować przy zabiegu, na zlecenie lekarza podłącza kroplówkę z lekami naskurczowymi i cały czas obserwuje pacjentkę. To bardzo stresująca sytuacja, bo mamy świadomość, że podawane leki szkodzą żywej ciąży. Niestety, po wszystkim zostajemy same z poronionym dzieckiem i musimy je umieścić w pojemniku, zalać formaliną. Lekarz po zabiegu wychodzi i nic więcej go nie interesuje. Położne w obawie przed utratą pracy duszą w sobie te przeżycia. Wiele z nich tego nie wytrzymuje i musi szukać pomocy w poradniach zdrowia psychicznego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Niedociągnięcia prawne w ustawie dotyczące klauzuli sumienia dały o sobie znać po listopadowym stanowisku Komitetu Bioetyki PAN. Stwierdzono wówczas, że nie można narzucać innym, głównie pacjentom, przekonań moralnych. W lutym tego roku Zespół Ekspertów ds. Bioetyki Konferencji Episkopatu Polski bronił klauzuli sumienia, jasno określając, że ograniczenia dotyczą także środków wczesnoporonnych, antykoncepcyjnych oraz skierowań na badania będące wstępem do aborcji.

Reklama

W tym samym miesiącu Naczelna Rada Lekarska złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z konstytucją art. 30 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, mówiącego, że lekarz nie może powołać się na klauzulę sumienia (art. 39) i odmówić pomocy „w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia oraz w innych przypadkach niecierpiących zwłoki”. Te słowa o „przypadkach niecierpiących zwłoki” są niezgodne z konstytucją. Nakazuje się bowiem lekarzowi wykonanie świadczenia niezgodnego z sumieniem, gdy istnieje przypadek niecierpiący zwłoki, ale nie zagraża to życiu pacjenta ani nie prowadzi do całkowitego uszkodzenia ciała czy rozstroju zdrowia. NRL uważa, że niekonstytucyjny jest również zapis nakazujący lekarzowi wskazać kolegę, który wykona zabieg. Jest to łamanie sumienia lekarza, który wprawdzie sam nie chce dokonać zabiegu terminacji ciąży, ale wskaże drogę, gdzie można jej dokonać. Sprzeciw budzi także sformułowanie, że lekarz odmawiający zabiegu musi o tym poinformować przełożonych. Zdaniem NRL, lekarz powinien mieć prawo do nieinformowania nikogo o swoich przekonaniach światopoglądowych. Trybunał Konstytucyjny nie wydał jeszcze orzeczenia w tej sprawie. Pomimo widocznych luk prawnych minister zdrowia Bartosz Arłukowicz twierdzi, że klauzula sumienia działa dobrze i nie ma potrzeby, aby ją zmieniać. Jest to odpowiedź na pomysł znowelizowania ustawy. Z taką inicjatywą wystąpił senator Kazimierz Jaworski oraz Stowarzyszenie „Ręce Życia”.

Wokół klauzuli sumienia zaczęło robić się głośno.

Deklaracja Wiary zarzewiem konfliktu

Reklama

Z inicjatywą podpisania przez lekarzy i studentów Deklaracji Wiary wystąpiła dr Wanda Półtawska – przyjaciółka Jana Pawła II i niekwestionowany autorytet moralny. W deklaracji podkreśla się pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim. Ludzkie ciało i życie, będące darem Boga, są święte i nietykalne od poczęcia do naturalnej śmierci – głosi tekst. Mówi także o potrzebie „przeciwstawienia się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji”. Podpisy pod deklaracją zbierano przez Internet oraz podczas tegorocznej pielgrzymki służby zdrowia na Jasną Górę. Akt ten ma być dziękczynieniem za kanonizację Jana Pawła II. Zebrano przeszło trzy tysiące podpisów. I wtedy do ataku ruszyły środowiska lewackie, mainstreamowe pisma, przeróżne tzw. autorytety moralne. Szybko znaleziono kozła ofiarnego. Stał się nim prof. Bogdan Chazan – ginekolog i położnik, cieszący się wielkim autorytetem naukowym i moralnym. Obława ruszyła. Ujawnił się dawno niesłyszany i niewidziany minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Na Twitterze poinformował, że wszczyna postępowanie – w celu wyjaśnienia skierował sprawę do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej. Rzecznik wszczął postępowanie wyjaśniające. NFZ skontroluje prawidłowość realizacji kontraktu, a postępowanie medyczne sprawdzi minister zdrowia z konsultantem krajowym. Jeżeli potwierdzone zostanie złamanie prawa, to zawiadomiony będzie prokurator. Rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła, że prof. Chazan złamał prawo i nie powinien zarządzać kliniką państwową. Leszek Miller zawyrokował, że profesor popełnił przestępstwo, i SLD złożyło o tym zawiadomienie do prokuratury. Do Szpitala im. Świętej Rodziny weszły kontrole NFZ, stołecznego Ratusza, Rzecznika Praw Pacjenta. Rzecznik Krystyna Kozłowska stwierdziła, że po wstępnej analizie można wyciągnąć wniosek, iż prawdopodobnie naruszono prawo pacjenta do informacji i dostępu do dokumentacji medycznej.

Reklama

W sukurs oburzonym przyszły media. Tygodnik „Wprost” zamieścił pełen emocji tekst o kobiecie, która po raz piąty stara się o dziecko i w 22. tygodniu ciąży dowiaduje się o „nieuleczalnej chorobie” dziecka. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że synek po urodzeniu umrze. Jako pacjentka warszawskiego Szpitala im. Świętej Rodziny prosi prof. Chazana o aborcję. Według jej dramatycznych relacji, profesor zwleka z decyzją, kierując ją na kolejne badania. W końcu odmawia wykonania zabiegu i nie wskazuje innej placówki, która terminację ciąży by przeprowadziła. Czas minął. 25. tydzień – nie można przeprowadzić zabiegu. Matka musi urodzić dziecko, choć – jak sama mówi – już się z nim pożegnała w chwili, kiedy usłyszała dramatyczną diagnozę. Tekst oraz rozmowa z nieszczęśliwymi rodzicami są jednoznaczne. Profesor zachował się niegodnie, naraził matkę na donoszenie chorej ciąży. Padają słowa o okrucieństwie, nienawiści do kobiet itd. Profesor opublikował oświadczenie na Twitterze, w którym pisał: „Nie jest prawdą, iż pacjentka przechodziła serię badań i sztucznie przedłużałem moment postawienia diagnozy. Odpowiedź na prośbę pacjentki w sprawie dokonania aborcji przekazałem jej następnego dnia”. Nie skierował jej do innego lekarza, stwierdzając: „Uważam, że oznaczałoby to uczestniczenie w procedurze aborcji. Poza tym nie znam lekarza, który by się tym zajmował (…). Przychodnia przyszpitalna zatrudnia jednak wielu lekarzy, których przekonania nigdy nie były przedmiotem mojego zainteresowania”. Kilka dni później profesor był gościem Doroty Gawryluk w Polsacie News. W klarowny, zrównoważony sposób wyjaśniał swoje postępowanie. Mówił, że zaproponował tej kobiecie dalsze prowadzenie ciąży, opiekę podczas porodu i potem zarówno dla matki, jak i dziecka. Zaproponował również hospicjum perinatalne. Profesor uważa, że pomaganie matce poprzez zabicie jej dziecka to dość dziwny sposób pomocy. Kobieta w takich wypadkach działa pod wpływem szoku, a skutki psychiczne swojej aborcyjnej decyzji może odczuwać do końca życia. Zwrócił uwagę również na to, że dziecko w 23.-24. tygodniu czuje ból tak samo jak noworodek, a rodzące się wcześniaki mają podatność na wzmożone odczuwanie bólu. Zabieg w wypadku tej kobiety to wyciąganie dziecka z jego rozkawałkowaniem. Atmosfera podczas tej „jatki” jest taka, jak w pobliżu szafotu. Tylko nieliczni potrafią znieść taki widok.

Trudno uwierzyć, że jakakolwiek matka w największym bólu i rozpaczy skazałaby swoje dziecko na takie cierpienie. Widocznie w imię nieepatowania nieszczęśliwej matki podobnymi obrazami nie doszło do takiej rozmowy. A szkoda, używanie jakichkolwiek eufemizmów nie da w tego typu wypadkach dobrego rezultatu. Każdy z nas, niezależnie od swojego światopoglądu, musi się w swoim życiu zmierzyć z ogromem cierpienia, które jest wielką tajemnicą Bożą. Osobie dotkniętej taką tragedią należy jedynie pomóc, a nie wykorzystywać jej dramat jako żer do nagonki na niewygodnego człowieka. Ale takie są wilcze prawa rynku panujące w naszym dziennikarstwie.

Zaskakująca była wypowiedź prof. Chazana w programie Krzysztofa Ziemca. Bohaterka publikacji „Wprost” nadal jest pacjentką Szpitala im. Świętej Rodziny i tam przyjdzie na świat jej dziecko. Profesor powiedział również, że „nic nie wskazuje na to, iż to dziecko może umrzeć. Czy w czasie ciąży, czy po porodzie. (…) Nie wygląda to tak źle, jak przedstawiają to media”. Wielokrotnie w swych wypowiedziach prof. Chazan podkreślał wyższość zasad etycznych nad prawem stanowionym, które można zmieniać. „Trudno zrozumieć – twierdzi – dlaczego lekarze zostali obarczeni obowiązkiem zabijania dzieci (…). Aborcja to wykonywanie wyroku śmierci”.

Podwójna moralność

Reklama

Tzw. obrońcy kobiet kierują się dziwną logiką. Bronią zasad humanitarnych stosowanych wobec kobiet dotkniętych tragedią urodzenia nieuleczalnie chorych dzieci. Według naszego prawa, takie dzieci nie powinny się urodzić. Ciekawe, że tych zasad nie stosuje się w hospicjach dziecięcych. Wystarczy tam pójść i zobaczyć nieuleczalnie chore na nowotwór maluchy. Czy cierpienie ich matek jest mniejsze od traumy kobiet, które decydują się na terminację ciąży, bo ich dziecko cierpi na nieuleczalną chorobę? „Obrońcy kobiet” nie domagają się zabicia chorych dzieci w hospicjum, dlaczego więc z taką zapalczywością walczą o eugeniczną selekcję dzieci?

Trudno zrozumieć ten medialny jazgot wokół Deklaracji Wiary, te absurdalne wypowiedzi ludzi, od których powinniśmy oczekiwać większej powagi i mądrości. Są to również nauczyciele akademiccy wychowujący młode pokolenie. Humorystycznie brzmią, niczym wyjęte ze skeczy kabaretowych, „mądrości” prof. Magdaleny Środy, która oskarża prof. Chazana o nienawiść do kobiet i nacjonalizm, bo „ważne jest tylko to, abyśmy się mnożyli”. Z kolei prof. Jan Hartman ubolewa nad presją rzekomo wywieraną na aborcyjnych lekarzy, oskarża Kościół o napór ideologiczny, a Deklarację Wiary określa jako „żałosną, fanatyczną miarę zacofania”. W oburzeniu wtórują mu znani publicyści. Dla Tomasza Lisa Deklaracja Wiary to „inwazja dewocjonalnego Lechistanu. Zza winkla wyłania się Iran”. Tomasz Wołek straszy nas Polską, w której Deklaracja Wiary będzie dotyczyła nauczycieli czy policjantów. Zastanawiające, dlaczego takie osoby swoją zapiekłą nienawiść kierują w stronę tych najbardziej bezbronnych, ciężko chorych nienarodzonych dzieci.

A swoją drogą, czyż nie jest wyjątkową hipokryzją nazwanie szpitali, w których dokonuje się aborcji, imieniem świętych, Przemienienia Pańskiego, Dzieciątka Jezus? Prof. Chazan powiedział, że nazwa Szpitala im. Świętej Rodziny do czegoś zobowiązuje. Pacjentka, która chce usunąć ciążę, powinna wiedzieć, że w szpitalu o takiej nazwie dzieci się nie zabija.

* * *

13 czerwca 2014 r. przed Szpitalem im. Świętej Rodziny w Warszawie odbył się wiec poparcia dla prof. Bogdana Chazana. Tłumnie przybyły organizacje pro-life i wdzięczne pacjentki ze swoimi rodzinami. Było dużo kwiatów, serdecznych gestów i ciepłych słów pod adresem profesora i całego szpitala.

Prof. Chazan placówkę w katastrofalnym stanie dostał pod swoją opiekę dziesięć lat temu. Zrobił z niej modelowy szpital, który cieszy się ogromnym powodzeniem wśród pacjentek. Przez dziesięć lat liczba porodów wzrosła tam trzykrotnie. Warto było posłuchać wypowiedzi rodziców, którzy w swoim czasie zdecydowali, aby ich nieuleczalnie chore dziecko się urodziło, jak ta decyzja pozytywnie wpłynęła na ich życie i ile zawdzięczają swym zmarłym dzieciom. Może gdyby zwolennicy eugeniki zapoznali się z tymi słowami, ich wypowiedzi i decyzje byłyby dojrzalsze... (I.G.)

2014-06-24 16:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prof. Chazan o eugenice i in vitro

[ TEMATY ]

prof. Chazan

Piotr Drzewiecki

Dziecko na szkle również ma godność dziecka Bożego – powiedział prof. Bogdan Chazan podczas spotkania otwartego, które 30 marca odbyło się w auli Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. W ten sposób lekarz podkreślił, że początkiem życia nie jest żaden inny moment, tylko chwila połączenia się komórek rozrodczych męskich i żeńskich.

W dzisiejszych czasach embriolodzy nie mają wątpliwości, że życie zaczyna się w momencie połączenia się komórki jajowej z plemnikiem. Owszem były takie pomysły, aby początek życia sytuować na moment zagnieżdżenia się zarodka w błonie śluzowej macicy. Taki pogląd jest znajdowany w publikacjach. Prawdopodobnie chodzi o to, aby strat dzieci w wyniku stosowania antykoncepcji doustnej lub poczętych metodą in vitro, ale jeszcze nie podanych do macicy matki, nie można było nazwać działaniem wczesnoporonnym - mówił prof. Chazan.
CZYTAJ DALEJ

Najlepszą obroną przed pokusą jest ucieczka

2026-08-06 08:36

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Agata Kowalska

Wielka jest pokusa próżności. Pokusa bycia sławnym cudzym kosztem. Wspinać się na szczyty kosztem innych. Co czyni zatem Jezus? Jak reaguje? W jaki sposób broni uczniów przed taką pokusą?

Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!» Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?» Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».
CZYTAJ DALEJ

Polskie akcenty w sercu Castel Gandolfo. Niezwykłe miejsce, które trzeba odwiedzić

2026-08-09 20:05

[ TEMATY ]

Castel Gandolfo

Adobe Stock

Przez dekady Castel Gandolfo służyło papieżom jako miejsce letniego odpoczynku i modlitwy. Dziś te wyjątkowe wnętrza są otwarte dla pielgrzymów i turystów z całego świata. Co ciekawe, w pałacowych murach odnajdziemy niezwykle mocne i wzruszające polskie akcenty.

Rezydencja w Castel Gandolfo to miejsce o bogatej historii i szczególnym duchowym klimacie. Przebywali tu m.in. św. Jan XXIII, św. Paweł VI, a także św. Jan Paweł II, dla którego pałac w Górach Albańskich był ucieczką od rzymskich upałów i miejscem spotkań z ludźmi z całego świata.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję