Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Adwentowe rozważania

O śmierci

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Przeżywany przez nas okres Adwentu ma podwójny wymiar, który znajduje swoje odbicie w dwóch etapach. Większości z nas Adwent kojarzy się z oczekiwaniem na Boże Narodzenie. To prawda. Jednakże temu poświęcony jest drugi etap. W pierwszym natomiast Kościół przypomina prawdę o ostatecznym przyjściu Chrystusa na końcu czasów oraz o sądzie czekającym wszystkich ludzi. Tym tematom poświęcone są ponadto czytania z ostatnich tygodni roku liturgicznego. Dlatego też w tym i kolejnych numerach pochylimy się nad tematami dotyczącymi tzw. spraw ostatecznych, o których – paradoksalnie – rzadko myślimy. Jest w życiu wiele sytuacji, które mogą nas ominąć – poważne choroby, nagła śmierć. Ale są też rzeczy, które czekają WSZYSTKICH ludzi. Dlatego też nazywamy je sprawami ostatecznymi. Są to: śmierć, sąd Boży, niebo albo piekło. O ile komuś uda się uchronić np. przed chorobą, to nie uniknie spraw ostatecznych, bo czekają każdego. Pochylimy się nad nimi nie po to, aby kogokolwiek straszyć, lecz aby obudzić tzw. zbawienny lęk. Lęk, który nie powoduje panicznego strachu, lecz motywuje, pobudza do lepszego życia, uświadamia jego cel. Owszem, są to niezbyt wygodne tematy. Ale chyba nic bardziej nie może nas skłonić do lepszego życia niż przypomnienie o sprawach ostatecznych.

Reklama

Pierwszym z rozważanych tematów będzie śmierć. Rzadko o niej myślimy, unikamy tego. Chyba nic tak nie pobudza do myślenia o śmierci, jak pogrzeb kogoś bliskiego. Kogoś, kogo znaliśmy, z kim rozmawialiśmy. Aż nagle stoimy nad jego trumną. Myślimy wtedy także i o naszym przemijaniu, że i nas to kiedyś czeka. Lecz szybko zapominamy. Interesujące jest, że w Ewangeliach odnajdziemy trzy opisy wskrzeszenia zmarłych przez Jezusa – 12-letniej córki Jaira, młodzieńca z Nain (szacuje się, że miał ok. 25 lat) oraz Łazarza (wg biblistów Łazarz w momencie wskrzeszenia był w wieku ok. 40 lat). Co w tym takiego ciekawego? Otóż Jezus nie wskrzesza starców, lecz ludzi pomiędzy 12. a 40. rokiem życia. Jest to wiek, w którym ludzie najmniej myślą o śmierci. W późniejszym wieku bowiem człowiek coraz bardziej odczuwa, że przemija. Pojawiają się zmarszczki, siwieją włosy, ciało jest coraz słabsze. Coraz bardziej dociera do człowieka, że kiedyś go nie będzie. Lecz w młodszym wieku rzadko się myśli o chwili śmierci. Najważniejszej chwili naszego życia, paradoksalnie. Ta chwila nie zna litości. Zrównuje bogacza z nędzarzem. Nie liczą się w niej żadne bogactwa ani zaszczyty. Czyż to nie myśl o tej właśnie chwili nie zapełniła tylu klasztorów tak wieloma ludźmi? Tymi, którzy wzgardzili przyjemnościami tego świata i oddali się rzeczom wzniosłym? Ludźmi, którzy w chwili śmierci chcieli czuć, że dobrze przeżyli swoje życie? Dlaczego więc my tak rzadko o tej chwili myślimy? Przede wszystkim dlatego, że szatan odsuwa od nas tę myśl. Dlaczego? Bo wie, że myśl o śmierci wyciągnęłaby z bagna grzechu nawet największego grzesznika. Bo wie, jak wielu grzechów moglibyśmy uniknąć, gdyby częściej towarzyszyła nam myśl o śmierci. Jest jednak także drugi powód, dla którego rzadko myślimy o śmierci. Bo się jej boimy. Dlaczego? Z trzech powodów. Po pierwsze – zbyt mocno kochamy to życie i oddalamy od siebie myśl, że kiedyś się ono zakończy, boimy się także rozstania z naszymi bliskimi. Po drugie – boimy się cierpienia w chwili śmierci. Po trzecie – odczuwamy niepewność i lęk wobec tego, co będzie po drugiej stronie. Boimy się wieczności. Wieczność to nie milion lat. Ani miliardy. To wieczne trwanie w jednym stanie, bez końca.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Co się dzieje w momencie śmierci? Bardzo ważne rzeczy. Po pierwsze, widzimy marność tego świata. Tego wszystkiego, za czym całe życie goniliśmy. Pieniądze, zaszczyty, przyjemności. Rozumiemy wtedy, że nie tylko nie dały nam one szczęścia, lecz wręcz nierzadko je nam przysłaniały. Wtedy patrzy się na życie w zupełnie innych kategoriach. Widzimy, co było naprawdę ważne. Podczas swojej posługi w szpitalu jako kapelan wielokrotnie miałem możliwość rozmawiać z ludźmi, którzy jedną nogą stali już po drugiej stronie. Spotkałem ludzi, którzy mieli świadomość tego, że źle przeżyli swoje życie. Kiedyś pewien mężczyzna na kilka dni przed śmiercią powiedział: „Nie byłem u spowiedzi przez 40 lat. Żyłem z daleka od Boga. Teraz widzę dopiero, że źle przeżyłem swoje życie. Żyłem tak, jakby Boga nie było. Teraz jest już za późno, aby cokolwiek zmienić”. Z drugiej strony wszyscy pamiętamy ostatnie chwile życia Jana Pawła II. Świadkowie jego odejścia wspominają, że jego śmierć wyglądała jak zaśnięcie. Podkreślają wielki pokój, jaki panował na jego twarzy, który był odbiciem pokoju wewnętrznego. Jaki stąd wniosek? O tym, jak będzie wyglądała chwila naszej śmierci, decyduje nasze życie. Jeśli było przeżyte w bliskości z Bogiem, to taka będzie i nasza śmierć. „Jakie życie, taka śmierć” – głosiło staropolskie powiedzenie.

Po drugie, w momencie śmierci człowiek doświadcza szczególnych ataków szatana, który kusi człowieka przez całe życie. Ma więc świadomość, że moment śmierci jest ostatnią chwilą, kiedy może przeciągnąć człowieka na swoją stronę. Apokalipsa mówi: „Świadom jest, że ma mało czasu”. Moment śmierci jest czasem podjęcia ostatecznej decyzji – za Bogiem albo przeciw Niemu. Dlatego też szatan chce, byśmy w tym momencie zwątpili w Boga. Przypomina różne grzechy, stawia je przed oczyma. Po co? Aby człowiek się załamał, zwątpił w Boże miłosierdzie, aby powiedział sobie, że zasługuje jedynie na piekło. Jednakże w tym momencie nie jesteśmy sami. W Biblii Bóg obiecuje: „Poślę mego anioła przed tobą” (por. Wj 23, 20). Bóg nie zostawia nas samych. Postawi przed nami anioła, który będzie ukazywał nam wszystkie nasze dobre myśli i uczynki. Dlatego też moment śmierci jest czasem walki, do której przygotowujemy się przez całe życie. Poprzez walkę z pokusami uczymy się stawać po stronie dobra. Wtedy też łatwiej będzie nam pokonać szatana również i w tej ostatniej chwili. Jeżeli jednak ktoś całe życie ulega pokusom, nie walczy z nimi, to również i w tej ostatniej chwili będzie mu trudno walczyć z tą największą pokusą. Widać więc, jak ogromny wpływ ma nasze życie na jego ostatnie chwile, na moment śmierci. Dlatego też dawniej w różnych zgromadzeniach zakonnych praktykowano tzw. ćwiczenie dobrej śmierci. W sposób szczególny ćwiczenie takie zalecał św. Ignacy Loyola. Polegało ono na tym, aby przed snem pomyśleć sobie, co by się stało, gdybym miał dziś umrzeć. Jaki bym stanął przed Bogiem? W jakim stanie? Z jakimi zasługami? Św. Tomasz á Kempis pisał: „Kładąc się spać nie obiecuj sobie poranka, a wstając rano nie miej pewności, że dożyjesz wieczora. Bo jutro jest niepewne i nie wiesz, czy jutra dożyjesz”.

Św. Paweł pisał: „Postanowione ludziom raz umrzeć...” (Hbr 9, 27). Raz umrzeć. Nie ma więc żadnej wędrówki dusz. Mamy jedną szansę, jedno życie. Niech będzie ono przez nas dobrze przeżyte. Niech towarzyszy nam myśl o naszej śmierci. Nie po to, aby napełniała nas strachem. Niech myśl o śmierci motywuje nas do dobrego i jednocześnie budzi wstręt do grzechu. Niech zwieńczeniem tych rozważań będą słowa z Księgi Syracha: „We wszystkich swoich sprawach pamiętaj o swym końcu, a nigdy nie zgrzeszysz” (por. Syr. 28, 6).

2013-11-26 16:08

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gdy Jezus nadchodzi

Przed nami cztery niedziele Adwentu. Nietypowego, bo przeżywanego w trudnym czasie zamknięcia i ograniczeń epidemicznych. Jak się przygotować na przyjście Pana, gdy świat wokół nie przypomina już tego, który znaliśmy?

Szczególne formy świętowania Adwentu mają starożytne korzenie i łączą w sobie dwie wielkie tradycje: gallikańską, zwróconą głównie ku pokucie i ascezie, oraz rzymską, radosną, skupioną na oczekiwaniu i nadziei. Obie tradycje, połączone w jedno przez św. Grzegorza Wielkiego (przełom VI i VII stulecia), zyskały w Kościele szczególne miejsce i od wieków rozpoczynają rok liturgiczny. Tak i dziś w liturgii Kościoła podczas Adwentu łączą się ze sobą i przeplatają wątki radosne i pokutne, bogate w znaki i ascetyczne. W Adwencie piękne jest to, że okres ten odzwierciedla istotę chrześcijańskiej duszy: tęsknotę za Panem, radosne oczekiwanie na powtórne Jego przyjście połączone z potrzebą ascezy, pokuty i nawrócenia.
CZYTAJ DALEJ

Płacz dziecka rozumie każdy

2026-10-29 22:09

Paweł Pasionek

Andrzej Piszczek rozdaje piernikowe serca

Andrzej Piszczek rozdaje piernikowe serca

- Nie każdy może dokonać wielkich rzeczy, lecz każdy może uczynić konkretne dobro – powiedział ks. Tadeusz Celusta.

W niedzielę 25 października w Marcinkowicach, koło Nowego Sącza odbyły się uroczystości przypominające udzielenie schronienia 72. węgierskim dzieciom, które zostały ewakuowane z Budapesztu rozjeżdżanego przez sowieckie czołgi podczas tłumienia rewolucji węgierskiej 1956 r.
CZYTAJ DALEJ

Relikwie nie są amuletami. Mają prowadzić do Chrystusa

2026-10-30 10:37

ks. Łukasz Romańczuk

Relikwie św. Jana Chrzciciela w Katedrze Wrocławskiej

Relikwie św. Jana Chrzciciela w Katedrze Wrocławskiej

Relikwię można zamknąć w relikwiarzu, ale nie po to, by stała się tylko cennym przedmiotem czy trofeum. Jej sens odsłania się wtedy, gdy przypomina o człowieku, który swoim życiem wskazywał na Boga. O tym dlaczego w Kościele obecne są relikwie, czym naprawdę jest kult relikwii i dlaczego nie wolno mylić go z zabobonem, opowiada ks. Mariusz Szypa, dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Metropolitalnej Wrocławskiej.

Początki kultu relikwii były związane z miejscami pochówku świętych, przy których gromadzili się wierni: - Dyrektorium pobożności ludowej używa takiego bardzo pięknego sformułowania: wierni kochają relikwie. I w zasadzie od samego początku ta miłość była, choć różny był jej powód. Ten właściwy polegał na tym, że oddawano cześć Panu Bogu, który w tych osobach dokonał świętości. W ich życiu wyrażała się świętość, którą zdobyli - zaznacza kapłan dodając: - Początkowo kult relikwii był związany tylko z miejscem pochówku świętych. Tam, gdzie były ich ciała, tam oddawano cześć: w katakumbach czy na cmentarzyskach. Z czasem nad tymi miejscami zaczęły powstawać kościoły, a nawet ogromne bazyliki. Bazylika świętego Piotra w Rzymie została zbudowana na cmentarzysku watykańskim; pod nią można zobaczyć miejsce, gdzie pochowano świętego Piotra. Podobnie bazylika świętego Pawła za Murami powstała nad grobem Apostoła.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję