Reklama

Wolne i niezależne

Przed trzydziestu pięciu laty powstały Wolne Związki Zawodowe. Założyła je niewielka grupa pracowników, niezależnie od siebie, w trzech miastach: Katowicach, Gdańsku i Szczecinie. Ich liderami byli Kazimierz Świtoń, Krzysztof Wyszkowski i Mirosław Witkowski. Wolne Związki Zawodowe stały się prekursorem NSZZ „Solidarność”. Założyciele jako podstawowy cel stawiali walkę o prawa pracownicze. Przez cały czas swojej działalności byli prześladowani przez Służbę Bezpieczeństwa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kazimierz Świtoń mieszka w starej kamienicy na skraju śródmieścia Katowic. Mimo że kilka lat temu skończył osiemdziesiątkę, nadal jest aktywny. Ciągle spotyka się z gronem osób niegdyś związanych z działalnością opozycyjną. W jego mieszkaniu wciąż też bywają ludzie z jakimiś niezałatwionymi od dawna sprawami... do załatwienia. Na murze kamienicy, w której mieszka, widnieje ufundowana w 2009 r. przez Urząd Miasta tablica z napisem: „W tym domu z inicjatywy Kazimierza Świtonia utworzono w lutym 1978 roku pierwsze w PRL Wolne Związki Zawodowe”.

- Kiedy założyłem Wolne Związki Zawodowe w Katowicach i po wielu przesłuchaniach nie udało się komunistom zniechęcić mnie do działalności, służby bezpieczeństwa próbowały mnie zastraszyć - opowiada Kazimierz Świtoń. - Gdy się nie poddałem, usiłowano zastraszać moją rodzinę. A gdy i to nie pomogło, ciężko mnie pobito. Później oskarżono moich synów o kradzież. Żeby zaś zniechęcić do mnie ludzi z Komitetu Obrony Robotników, nazwano mnie antysemitą. Wreszcie ktoś w SB wpadł na pomysł, wykorzystując moją pryncypialność, aby przedstawić mnie jako szaleńca. I udało się. Ta etykietka krąży za mną do dnia dzisiejszego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Od lat 50. ubiegłego wieku Kazimierz Świtoń pracował w kilku różnych fabrykach. Kiedy ukończył kurs mechaników radiowo-telewizyjnych, rozpoczął pracę jako monter tych urządzeń w Zakładach Usług Radiowych i Telewizyjnych. Na początku lat 60. założył własny warsztat. Chodząc po mieszkaniach, zauważył, że ludzie szybko nabierają do niego zaufania. Otwierają się. Krytykują władzę komunistyczną, której i on nie akceptował. Zaskoczony taką szczerością, uznał w końcu, że powinny powstać wolne związki. Ale początkowo nie mógł znaleźć zwolenników dla swojego pomysłu. Dopiero po strajkach w Radomiu i Ursusie nawiązał bliższy kontakt z pracownikami Huty Katowice i środowiskiem górniczym, a także z ks. Franciszkiem Blachnickim. Dodatkową inspiracją dla niego stało się powstanie Komitetu Obrony Robotników. To sprawiło, że podjął decyzję o założeniu Wolnych Związków Zawodowych na Śląsku. 23 lutego 1978 r. w mieszkaniu Kazimierza Świtonia odbyło się pierwsze spotkanie założycielskie Komitetu Pracowniczego Wolnych Związków Zawodowych, jak brzmiała pełna nazwa Związku. Wśród założycieli, oprócz gospodarza domu, znaleźli się Tadeusz Kicki, Roman Kściuczek, Ignacy Pines i Władysław Sulecki. Później dołączyli: syn Świtonia, Jan, oraz Bolesław Cygan, Zdzisław Mnich i Stanisław Tor. Niebawem zaczęto też wydawać własne pismo „Ruch Związkowy”. W swoim pierwszym oświadczeniu założyciele, opisując ekonomiczny i moralny stan klasy robotniczej, nawoływali pracowników na terenie całego kraju do zakładania wolnych związków w obronie swoich interesów, „(...) bo tylko wspólnymi siłami mamy szansę wydobywać się z wyzysku (...)”.

Wolne Związki na Wybrzeżu

Reklama

W dwa miesiące później w Gdańsku zawiązały się Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża. Działały przede wszystkim w środowisku robotniczym. Ich założycielem był Krzysztof Wyszkowski, dziś publicysta i propagator historii „Solidarności”, wówczas robotnik z wyboru i pasjonat żeglarstwa działający w KOR. Wśród dwudziestki założycieli gdańskiej struktury WZZ znaleźli się m.in.: Maryla Płońska, Alina Pieńkowska, Anna Walentynowicz, Bogdan Borusewicz, Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Jacek Taylor, Lech Kaczyński, Antoni Sokołowski, Antoni Szołoch, Lech Wałęsa, Jan Zapolnik. Głównym doradcą WZZ został Lech Kaczyński, późniejszy autor niemal wszystkich postulatów stawianych podczas negocjacji z rządem w czasie sierpniowego strajku 1980 r. w Stoczni Gdańskiej. W deklaracji założycielskiej współtwórcy WZZ podkreślali, że niezależny ruch związkowy w Polsce przestał istnieć wraz z objęciem władzy przez komunistów i ich satelickie ugrupowania: SD i ZSL. W dokumencie pisano m.in.: „Pamiętając tragiczne doświadczenia Grudnia 1970, opierając się na oczekiwaniach licznych grup i środowisk społeczeństwa Wybrzeża, podejmujemy śląską inicjatywę tworzenia wolnych związków zawodowych. Dziś, w przededniu 1 maja, święta od ponad 80 lat symbolizującego walkę o prawa robotnicze, powołujemy Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Celem Wolnych Związków Zawodowych jest organizacja obrony interesów ekonomicznych, prawnych i humanitarnych pracowników. Wolne Związki Zawodowe deklarują swą pomoc i opiekę wszystkim pracownikom bez różnicy przekonań czy kwalifikacji”.

Również na Pomorzu Zachodnim

Mirosław Witkowski z podszczecińskich Gryfic, będąc jeszcze uczniem liceum, podczas wakacji pracował w miejscowych zakładach i poznawał środowisko robotnicze. Słuchał Janis Joplin, Jimiego Hendriksa, Led Zeppelin, Uriah Heep i im podobnych. Uważał to za swój sposób łączności z Zachodem. Jak podkreśla - krok do wolności. Nie pomijał jednak polskiej piosenki czy literatury, głównie romantycznej. Polityczna kontestacja młodzieńca miała też i mocniejsze akcenty: w przeciwieństwie do ojca, który słuchał RWE z uchem przy radioodbiorniku, on audycjami z Monachium dzielił się z innymi… szeroko otwierając okno. Nic jednak nie wskazywało, że zajmie się polityką. Lecz z czasem ustrój totalitarny zaczął mu coraz mocniej dokuczać. Wspólne rozmowy z bratem Janem doprowadziły młodzieńców do przekonania, że przeciwko temu, co się dzieje w kraju, konieczny jest opór. Jeszcze nie instytucjonalny, ale intelektualny. Potrzebna jest niezgoda na oportunizm, na umysłową niewolę. Niebawem dowiedzieli się o grupach i grupkach spiskujących przeciwko komunistom. - Do tego czasu byłem trochę zdumiony, że ludzie przechodzą bez emocji wobec tego, co się dzieje w Polsce. Wobec tej dehumanizacji - mówi Mirosław Witkowski, dziennikarz i poeta. - Że nie mając wolności i niepodległości, przechodzą wobec tego tak obojętnie.

Reklama

W 1978 r. Mirosław Witkowski nawiązał kontakt z warszawskimi środowiskami opozycyjnymi i rozpoczął podróże do Warszawy po bezdebitową prasę, książki, na wykłady Towarzystwa Kursów Naukowych. Tu poznawał ludzi działających w różnych skupiskach opozycyjnych: Gdańska, Lublina, Łodzi, Poznania i Krakowa, gdzie właśnie powstał Studencki Komitet Solidarności. Dodatkową inspiracją do działania w „jakiejś formie organizacyjnej” stał się dla młodych Witkowskich strajk w czerwcu 1976 r. w elektrowni „Dolna Odra” nieopodal Gryfina. Zainicjował go zresztą brat Mirosława, Jan Witkowski, pracujący tam jako elektromonter. Robotnicy, podobnie jak w zakładach Radomia czy Ursusa, zaprotestowali przeciwko podwyżkom cen. Podczas tych wydarzeń i później w Gryfinie wokół braci Witkowskich zaczęło gromadzić się środowisko tych, którzy mieli odwagę i chęć sprzeciwić się władzy. Oni sami również bywali na wcześniej już powstałych „opozycyjnych salonach” Szczecina, m.in. u Jezuitów na Pocztowej, gdzie poznali działaczy skupionych wokół Kościoła. Nawiązali też kontakt z Punktem Konsultacyjnym Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, który działał w Szczecinie od października 1977 r. Tam poznali starszych od siebie o pokolenie Jana Tarnowskiego, Ewarysta Waligórskiego, Michała Platera-Zyberka. A ze swojego pokolenia m.in. Przemysława Fenrycha i Michała Paziewskiego. Zaczęli też nawiązywać kontakt z robotnikami zakładów w Gryfinie oraz z wielkim skupiskiem, jakim było środowisko pracowników szczecińskich zatrudnionych w stoczniach: „Warskiego”, „Gryfia”, „Parnica”. W Porcie czy w pobliskich zakładach chemicznych w Policach. Poznali też ludzi z innych, mniej „sztandarowych” zakładów pracy. I tak, mając już niewielkie grupki sympatyków opozycji, zaczęli przygotowywać się do założenia związków zawodowych. Siły i przekonania, że jest to potrzebne i możliwe, dodał im wybór kard. Karola Wojtyły na papieża. - Miałem pewność, że wybór papieża przyniesie jakąś nową wartość - mówi Mirosław Witkowski. - Czułem przez skórę, że nam się od tego momentu uda. Nie wiedziałem, w jaki sposób, ale wiedziałem, że coś wywalczymy. Nie przypuszczałem, że Polska będzie niepodległa, ale że coś się wydarzy.

Tymczasem komuniści, chcąc spacyfikować lidera WZZ na Pomorzu Zachodnim, powołali Mirosława Witkowskiego do wojska. Nie przeszkodziło to jednak w rozpoczętym działaniu. Jedynie opóźniło powołanie WZZ. Po powrocie Mirosława z wojska obaj bracia spotkali się z działaczami Wolnych Związków Zawodowych Śląska i Gdańska. Ci absolutnie poparli ich pomysł. W październiku 1979 r. Witkowscy powołali więc Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych Pomorza Zachodniego, dołączając w ten sposób do dwóch już istniejących. W skład Komitetu Założycielskiego weszli m.in.: bracia Witkowscy - Jan i Mirosław, a także: Danuta Grajek, Kazimierz Dobosz, Tadeusz Kociełowicz, Stefan Kozłowski, Bronisław Modrzejewski, Zdzisław Podolski. Założyciele w swej deklaracji odwoływali się do powstałych wcześniej WZZ w Katowicach i Gdańsku. A w listopadzie wydali już pierwszy numer „Robotnika Szczecińskiego”.

- Ludzie z ciekawości brali bibułę. Już choćby dlatego, że była miejscowa - wspomina Mirosław Witkowski. - Niekoniecznie musiało się to przełożyć na ich opozycyjną postawę czy działalność w fabrykach, ale w niektórych instytucjach, takich jak Port czy Parnica, wpływ „bezdebitów” na podejmowane decyzje był znaczący. W sposób widoczny np. doprowadziły do tego, że to właśnie robotnicy „Parnicy” rozpoczęli strajk w Szczecinie w sierpniu 1980 r. i zainspirowali do strajku największy zakład, jakim była Stocznia Szczecińska im. Adolfa Warskiego. Po Sierpniu 1980 już zacząłem patrzeć inaczej na ewentualną niepodległość Polski. Wydawała mi się bardziej realna.

Aktywność trzech Wolnych Związków Zawodowych promieniowała na cały kraj, mimo wielu szykan podejmowanych przez SB i prób storpedowania ich działalności czy to przez aresztowanie działaczy, czy to przez nękające ich przesłuchania, zastraszanie. Jednak dzięki wytrwałości i odwadze niewielkiej grupki ludzi możliwe stały się strajki w sierpniu 1980 r. i późniejsze wywalczenie NSZZ „Solidarność”. A w konsekwencji doprowadzenie Polski do niepodległości. - Uważam, że wielka w tym zasługa również Kościoła, który nie w jakiś manifestacyjny, ale w skuteczny sposób popierał ówczesną opozycję, a w szczególności Wolne Związki Zawodowe. Związki podkreślające swój chrześcijański charakter - mówi dziś Mirosław Witkowski.

2013-06-10 12:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Komunikat: Bp Arkadiusz Okroj nowym biskupem toruńskim

2025-04-05 12:00

[ TEMATY ]

diecezja toruńska

Episkopat News

bp Arkadiusz Okroj

bp Arkadiusz Okroj
Ojciec Święty Franciszek mianował biskupem toruńskim dotychczasowego biskupa pomocniczego diecezji pelplińskiej Arkadiusza OKROJA.
CZYTAJ DALEJ

Bł. ks. Jan Merlini nie bał się świętości

2025-04-05 17:30

Marzena Cyfert

Msza dziękczynna za beatyfikację bł. ks. Jana Merliniego

Msza dziękczynna za beatyfikację bł. ks. Jana Merliniego

Święci są po to, by świadczyć o powołaniu, jakie człowiek ma w Chrystusie. Jan był świadomy tej godności, tego powołania i swojej drogi ku Bogu. I ta świadomość kształtowała jego życie oraz posługę kapłańską. Wiedział, kim jest i dokąd zmierza – mówił abp Józef Kupny o bł. ks. Janie Merlinim.

Metropolita wrocławski przewodniczył Mszy św. dziękczynnej za beatyfikację włoskiego kapłana, współpracownika św. Kaspra del Bufalo. Wspólna modlitwa we wrocławskiej katedrze zgromadziła kapłanów archidiecezji, siostry Adoratorki Krwi Chrystusa, które przygotowały uroczystość, siostry misjonarki Krwi Chrystusa, misjonarzy klaretynów, przyjaciół i dobroczyńców zgromadzeń oraz czcicieli Przenajdroższej Krwi Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Franciszek i s. Francesca - nieoczekiwane spotkanie papieża z 94-letnią zakonnicą

2025-04-06 17:32

[ TEMATY ]

spotkanie

Watykan

papież Franciszek

Bazylika św. Piotra

s. Francesca

Włodzimierz Rędzioch

Widok pustej Bazyliki św. Piotra robi duże wrażenie

Widok pustej Bazyliki św. Piotra robi duże wrażenie

Siostra Francesca Battiloro przeżyła największą niespodziankę swojego życia w wieku 94 lat, z których 75 lat spędziła jako wizytka za klauzurą. „Poprosiłam Boga: 'Chcę spotkać się z papieżem'. I tylko z Nim! Nikt inny... Myślałam, że to niemożliwe, ale to Papież przyszedł się ze mną spotkać. Wygląda na to, że kiedy Go o coś proszę, Pan zawsze mi to daje...”. Podczas pielgrzymki z grupą z Neapolu, s. Francesca Battiloro, siostra klauzurowa modliła się dzisiaj w Bazylice św. Piotra, gdy nagle spotkała papieża.

Zakonnica, która wstąpiła do klasztoru w wieku 8 lat, złożyła śluby w wieku 17 lat, w czasie, gdy jej życie było zagrożone z powodu niedrożności jelit. Dziś opuściła Neapol wczesnym rankiem z jednym pragnieniem: przeżyć Jubileusz Osób Chorych i Pracowników Służby Zdrowia w Watykanie. Wraz z nią przyjechała grupa przyjaciół i krewnych. Poruszająca się na wózku inwalidzkim i niedowidząca siostra Francesca - urodzona jako Rosaria, ale nosząca imię założyciela Zakonu Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny św. Franciszka Salezego, który, jak mówi, uzdrowił ją we śnie - chciała przejść przez Drzwi Święte Bazyliki św. Piotra. Biorąc pod uwagę jej słabą kondycję, pozwolono jej przeżyć ten moment całkowicie prywatnie, podczas gdy na Placu św. Piotra odprawiano Mszę św. z udziałem 20 000 wiernych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję